Gość: Aneta
IP: 81.15.254.*
27.09.04, 20:43
Temat może nie związany ze ślubem i weselem ale może coś mi poradzicie. Od 3
miesięcy jestem mężatką ale rodzina męża nie za bardzo mnie akceptuje,
toleruje i ciągle mną pomiata. Tuż przed naszym weselem było wesele brata
mojego męża. Wyobraźcie sobie, że nie przyjechali, nie zaprosili nas. Przed
samym weselem zadzwonił do mojego męża brat z pytaniem o której przyjedziemy.
Tak więc nie mając zaproszenia ani na papierze ani ustnego domyśliliśmy się,
że mamy jechać i pojechaliśmy. W najbliższą niedzielę mamy u brata mojego
męża chrzciny. Jak się urodziło dziecki, to pojechaliśmy z prezentem w
odwietki i było ok. @ tygodnie temu do męża zadzwonił brat z pytaniem czy
będzie chrzestnym i na tym się skończyło. Nikt nie przyjechał, nie zadzwonił
ani nie przysłał nam żadnego zaproszenia. Dzisiaj pdezwali się na gg i kazali
mi poinformować męża co ma do niedzieli w związku z chrztem pozałatwiać.
Napisałam im, że trochę poźno o tym powiadamiają i będzie problem, że nie
wiem jak mąż to załatwi, bo do późna pracuje. A mój szwagier odpisał mi
chamsko, że to nie mój problem. Chlera jasna, to ja kupowałam wszystko, co ma
mieć chrzestny, bo mąż nie miał kiedy się tym zająć a on z takim tekstem. W
dodatku uświadomiłam sobie, że o mnie nikt nie wspomina. Tak więc nie wiem,
czy mam jechać na te chrzciny. Nie mam zaproszenia, nikt nic nie wspomniał o
NAS, jedynie o mężu jako chrzestnym. Co mam robić. Mam na chama jechać tak
jak pojechałam na ich wesele? Co Wy byście zrobili? Doradźcie coś. Proszę.