Dodaj do ulubionych

dyskryminacja puszystych?

12.02.05, 02:02
Zauważyłam sporo wątków dziewczyn powyżej rozmiaru 42. Sama mam podobny
problem- moja szafa pełna jest ubran od rozm. 36 do 46. Bardzo łatwo tyję i
chudnę. Nie w tym jednak rzecz. Ogromnie mnie irytuje zwyczaj zamawiania do
salonów tzw. próbników w rozmiarze 38. Jest to-przynajmniej wedle menagerów
tych salonów- rozmiar uniwersalny. Otóż nie jest.
Upokarzające sa przymiarki sukien, które się nie dopinają i w ktorych siłą
rzeczy wyglada się fatalnie, bo są zwyczajnie za małe. Zazwyczaj towarzyszą
temu wymowne spojrzenia ekspedientek, które same niekoniecznie mają talie jak
osa, ale nie przeszkadza im to w produkowaniu kwasnych usmiechów.
Zastanawiam się, skąd ten przykry zwyczaj? Jesli mozna byłoby mowić o jakimś
uśrednionym dla Polek rozmiarze, to obstawiałabym raczej rozm. 40, może 42.
Po pierwsze: większą suknię da się upiąć szpilkami i udrapować nawet na
szczupłej kobiecie, więc jest zdecydowanie bardziej uniwersalna. Wąskiej
sukni poszerzyć się nie da. Po drugie: nie każda dziewczyna kupująca suknię,
robi to po osiągnięciu juz założonej figury, o ile w ogóle planuje się
odchudzać (obecnie sukien szuka się na kilka miesięcy przed ślubem, więc
spokojnie mozna sobie założyc "plan diety" na ostatnie np. dwa miesiące) Po
trzecie: mnie osobiście cały ten proceder rozstraja i nawet mi się nie chce
mierzyć interesujących modeli, bo i tak będę w nich wyglądać niekorzystnie,
rezygnuję więc z góry, a salon traci potencjalną klientkę. I po czwarte:
nakręca się w ten sposób dietetyczny obłęd, bo statystyczna klientka nosząca
coś powyżej rozm. 38 zaczyna uważać, że to w niej lezy problem, gdy tymczasem
problem lezy w chorych założeniach marketingowych danego salonu. Mamy do
czynienia z jakimś przedziwnym terrorem szczupłości. A nie każda kobieta może
się odchudzić i nie każda lubi siebie w małym rozmiarze (np. ja się najlepiej
czuję w "czterdziestce").
Najlepsze jednak z tego wszystkiego są lansowane wszechobecnie przez prasę
kobiecą teksty typu "pokochaj własne ciało", "każda kobieta jest piekna",
podczas gdy wycieczka do kilku salonów mody slubnej udowadnia, że tak
naprawdę obowiązuje tylko jeden rozmiar, a ciało trzeba pokatowac dietą, aby
było piękne w rozumieniu projektantów. Mamy więc jakąś paranoiczną
sprzeczność między teorią, a praktyką.
Jedyne rozwiązania dla kobiet powyżej 38. to albo ulec temu powszechnemu
obłędowi, albo wybrać coś z katalogu i zamówić "w ciemno".
Pamiętam, jak zamawiałam uzywaną suknię z zeszłorocznej kolekcji
zastrzegając, że w grę wchodzi tylko rozm. 40. Sprzedawczynie zaakceptowały
moje żądanie. Umówionego dnia podjechałam po suknię i zobaczyłam, że to 38.
Zirytowałam się, ale ponieważ suknia już była, więc postanowiłam ją zmierzyć
na zasadzie "co mi szkodzi, różnica jednego rozmiaru to niewiele". Już szłam
do przymierzalni, kiedy ekspedientka rzuciła z rozbrajającym usmiechem "Pani
wie, że to francuska numeracja, więc polskie 36?". Myslałam, że babę zabiję.
Potem się okazało, że ta suknia była przerabiana przez pierwszą włascicielke
i została jeszcze dodatkowo zmniejszona ( więc w rzeczywistości był to
rozmiar 34). Szczytem bezczelności były nalegania personelu, abym kupiła tę
sukienkę, bo "do 34 jeszcze pani może schudnąć". MOże mogę, może nie mogę,
ale wkurza mnie sugerowanie, że jest ze mną coś nie tak, bo nosze rozmiar 40
i powinnam to zmienić. Czyja to sprawa? Moja czy ludzi, którzy mają finansową
motywację do zadowolenia klientki?
Świat zwariował.
ania
Obserwuj wątek
    • Gość: katja Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.02.05, 13:48
      Aniu, zgadzam sie z Toba w 100%! I dlatego kupie suknie w Niemczech, tu takie
      problemy nie istnieja, na szczescie;D
    • raszefka Re: dyskryminacja puszystych? 12.02.05, 14:12
      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gorsetem czterdziestką mogłabym się
      dwukrotnie owinąć. Wszystkie niemal suknie, które przymierzałam była za duże, a
      wierz mi - spięte szpilkami plecy też nie wyglądają dekoracyjnie.

      Poza tym, juz nie w opcji ślubnej, mając mniejszy rozmiar nie nacieszę się już
      posezonowymi obniżkami, bo na wieszakach zostają już tylko 40 i więcej
      • Gość: Mocca Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 18:26
        Raszefka, oczywiście, że punkt widzenia zależy od puktu siedzenia wink
        Niemniej jednak, musisz przyznać że jeśli chodzi o kupowanie ubrań to jest ono
        generalnie - jednak o wiele łatwiejsze i przyjemniejsze dla osób bardzo
        szczupłych niż bardzo grubych...
        Nie mówię o wyprzedażach, ale choćby o normalnych zakupach. Galerie są pełne
        sklepów, w których rozmiary 34, 36, 38 to standard. Wystarczy wymienić choćby
        Promod, Orsay, Camaieu, Cubus, Tatuum, Kappahl, Mango i mnóstwo innych.
        Wybór różnych ciuchów dla szczupłych osób jest w nich ogromny, nie ma problemu z
        zakupem spodni, bluzek, pulowerków, spodnic, sukienek...i szczupłe babki chodzą
        wybierają, przebierają narzekając, że "nic nie ma", że "wszystko jest na jedno
        kopyto". Wiem, bo sama 2 lata temu nosiłam rozmiar 40, kupowałam sobie full
        ciuchów i jeszcze narzekałam, że czegos tam nie ma...

        Natomiast grubsza kobieta, taka powyżej rozmiaru 44, idąca do takich sklepów ma
        już tylko bardzo ograniczony wybór - np. dział XLNT w Kappahlu, już mniej w
        Camaieu ( bo o francuskie 48 jest już u nich bardzo ciężko), jakies smętne
        sztuki w Cubusie i bezpłciowe a jednocześnie strasznie drogie ciuchy w
        Marks & Spencer... Zwykle sa to ubrania o wiele brzydszym wzornictwie. Jakby nie
        można było zrobić jendobarwnych czy jakoś nieobciachowo zdobionych prostych
        bluzek, koszulek, swetrów, spódnic, spodni - i w rozmiarze 36-38 i 44-48.

        I efekt jest taki, że grubi kupują zwykle ciuchy nie dlatego, ze im się podobają
        tylko dlatego, że coś na nich PASUJE.

        W tym roku np.szukałam zwykłego czarnego lub brązowego swetra w rozmiarze 46/48
        znalezienie graniczyło z cudem, wszystkie były albo za małe albo miały jakies
        okropne pasy w porzek, guziki, jakieś doczepiane bóg wie co... w końcu znalazłam
        - w Peek & Cloppenburg... za 450 zł. A wszystkie inne porządne swetry, które
        oglądałam w innych sklepach, kosztowały w granicach 150-250 zł.
        Nietsty, były maksymalnie do rozmiaru 44.

        Do tego drwiące miny sprzedawców, kiedy odnosisz czy oddajesz kolejny za mały
        ciuch...
        I to wszystko mnie smuci.
        No i sprawia, ze nie mam ochoty na wyprawe po salonach ślubnych.
        • raszefka Re: dyskryminacja puszystych? 12.02.05, 22:14
          Nie wiem właściwie, co napisać, żeby nie zabrzmiało szyderczo. Myślę, że przy
          rozmiarze powyżej 44 należy coś z tym zrobic nie dla przyjemności kupowania
          ciuchów czy piękegowyglądu w dniu ślubu, ale dla zdrowia uncertain

          Życzę, żeby jednak udało się znaleźć tę idealną suknie smile
          • Gość: Mocca Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 22:49
            Oczywiście, że należy coś z tym zrobić.
            I ja już staram się robić, tym bardziej, że przywykłam do raczej szczupłego
            wyglądu. Pierwsze 6 kg za mną. Do ślubu powinnam zrzucić jeszcze drugie 6-8 kg.
            A potem zostanie mi już "tylko" 12 kg do idealnej wagi...

            Niestety, czasem nadwaga nie jest skutkiem obżarstwa a choroby, a czasem też
            jest tak, że ktoś akceptuje fakt, że jest XXL.

            I mnie chodzi przede wszytskim o to, że ci grubi też maja prawo do tego, by się
            porządnie ubrać, by móc pójśc do sklepu i kupić ładne ciuchy a nie same smętne
            wory... innymi słowy o to, by inni - np. producenci odzieży TEŻ zaakceptowali
            istnienie tej pulchnej części społeczeństwa. Tym bardziej, że na pewno by im
            się to opłaciło...
            Uważam, że niezależnie od tego, czy ktoś jest gruby bo się obżera, czy ktoś jest
            gruby bo ma problemy natury somatycznej czy psychicznej - powinien mieć
            możliwość robienia tak zwykłej w sumie rzeczy, jak zakup ubioru.
        • komputerek56 Re: dyskryminacja puszystych? 25.08.15, 13:51
          Nie masz racji - musisz bardziej się postarać w poszukiwaniach - ja wyczaiłam przez przypadek na wczasach w Kołobrzegu ubrania szyte dla puszystych przez firmę Toro ze śląska / masz linka:
          www.swetry-toro.pl
          naprawdę porządne dzianiny w dobrej cenie, a wzornictwo extra
          jak mieszkasz koło nich do zajrzyj do producenta może cena będzie jeszcze niższa
          • nina.t SPAM 25.08.15, 13:53
            • raszefka Re: SPAM 26.08.15, 15:23
              Owszem spam i złota łopata się należy. Ale mało z krzesła nie spadłam ze śmiechu, czytając własny post o tym, jak to się mogłam kiecą rozm. 40 dwukrotnie owinąć. Tak było, szkoda, że dawno nieprawda wink
    • Gość: chipsi Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 22:22
      duuuużo zalezy od obsługi sklepu. Tak jak juz było tu wspomniane - wszedzie rozmiar 38. Ja nosze 42-44. Jednak w niektórych salonach panie uparły się choc początkowo sie broniłam, ze mnie w TO wcisna zebym zobaczyła w czym mi pasuje! I bardzo dobrze bo teraz wiem w czym mi do twarzy (planowałam zamówic na miare całkiem inny krój)Niestey w wielu innych salonach próba przymierzenia czegokolwiek konczyła sie zmierzeniem mnie zgóry na dół przez obsługę, zrobieniem miny typu "a ta tu czego, zoologiczny obok" i rzuceniem tekstu "gdzies tam jest sklep z xxl prosze SE poszukac" Jak myslicie, z czyich usług zkorzystałam smile
      • Gość: Pola Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 22:28
        No wlasnie, ja tez sie boje ze przez takie durne baby odechce mi sie tego calego
        mierzenia, a przeciez kupowanie sukni to powinna byc przyjemnosc.
        Kurcze, nie jestem jakimś monstrum, nosze rozmiar 44 i dziwi mnie to, ze musze
        czekac na moment gdy schudne, by bez stresu kupic sobie kiecke!
        A zreszta, nawet jak ma sie rozmiar 50 to co, nie ma sie prawa do zakupow?
        Za granica jakos ludzie przy kosci nie maja problemow z ubraniem sie, tylko u
        nas ciagle te chore zwyczaje.
    • kerika Re: dyskryminacja puszystych? 15.02.05, 08:17
      ja nosze 38/40. Jak poszlam do jednego z salonów w Warszawie, to pani
      powiedziała, że nie mogę przymierzyć żadnej sukni, bo one są szyte na kobiety
      szczupłe... Pięknie, to ja jestem gruba??!! Gdy ją o to zapytałam, to się
      zaczęła motać i tłumaczyć, że to rozmiary 36. No, chuda nie jestem, w moim
      pojęciu akurat, ale gruba, bo nie noszę 36??!! Paranoja! Zresztą, nawet gdybym
      nosiła rozmiar 48, to co Jej do tego! Ona powinna mi pomóc w doborze sukni, a
      nie wytykać zbędne kilogramy!
    • Gość: Aga Mam do sprzedania suknie z Niemiec rozm. 46 IP: *.arcor-ip.net 15.02.05, 11:07
      Sprzedam - oryginalną piękną suknię ślubną firmy LILLY, kupioną w salonie w
      Niemczech. Sukienka jest koloru bardzo jasny ecru (taki naturalny biały a nie
      śnieżno biały), z półmatowego atłasu, składa się z dwóch części tzn. góra-
      dopasowana, gipiura na półmatowym atłasie, dół- spódnica w kształcie litery A,
      jeżeli będzie za długa można ją skrócić. Ma rękawy długości ¾. Krój sukni jest
      klasyczny, z dodatkiem modnej w tym sezonie gipiury. Sukienka jest wygodna, w
      idealnym stanie, wyczyszczona po użyciu. Cena 1.100 zł (w salonie kosztuje
      700 Euro).Cenę można negocjować. Rozmiar – 46. Suknia jest w Warszawie.
      Zainteresowanym wyślę zdjęcia.
      Kontakt : Agulka_100@yahoo.com
    • Gość: Kasia Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 14:41
      No to informuję, że taka sytuacja ma miejsce już strasznie długo, bo ja brałam
      ślub 9 lat temu i miałam dokładnie te same problemy (a miałam nadzieję, że już
      jest lepiej). W salonie Cymbelin ul: Leszno pani na każdą suknię, przy której
      zatrzymałam się choć chwilę mówiła znudzona "Ten krój to nie dla pani" O
      rozmiarze nie wspomnę (42). U krawcowej na Żoliborzu najpierw dostałam suknię,
      która miała być idealnie dla mnie (pas podniesiony i spódnica to była góra
      organtyny) - wyglądałam jak Krakowianka w stroju ludowym. No to dla odmiany
      otrzymałam suknię opiętą na biodrach i od kolan cała masa falbanek.
      Przymierzyłam dla świętego spokoju, ale jak już założyłam to dostałam takiego
      ataku śmiechu, powiedziałam, że wyglądam jak opasła syrenka. Skutek był taki,
      że pani fuknęła obrażona i już nic mi nie pokazała.
      W rezultacie trafiłam do krawcowej, która najpierw kazała mi się rozebrać do
      bielizny, przyjżała się dokładnie figurze i jednym tchem wymieniła co jak
      powinno wyglądać, żeby było dobrze. Potem przyniosła suknię (starą, specjalnie
      do mierzenia), w której wyglądałam szczupło i bardzo ładnie. Rzecz jasna to ona
      mi szyła suknię i byłam naprawdę zadowolona.
      • magdary Re: dyskryminacja puszystych? 15.02.05, 15:13
        Kasia namiary na panią krawcową dasz????

        magdary@gazeta.pl
        • Gość: Kasia Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 15:49
          To było już dawno. Chyba na ulicy Transportowców. Jadąc Puławską za wyścigami w
          prawo w osiedle domków jednorodzinnych. Ten dom miał pracownię po schodkach,
          wchodziło się przez taras. Więcej, słowo daję nie pamiętam. Pamiętam, że pani
          była gruba tak porządnie smile i z lekka zalatywała potem sad i miała tak ok. 50
          wtedy. Ale suknię uszyła rewelacyjną
          • magdary Re: dyskryminacja puszystych? 15.02.05, 16:01
            postaram sie jej poszukac smile
            • Gość: Kasia Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 16:10
              Powodzenia. Ja ją znalazłam bodaj w książce telefonicznej, ale teraz to nie
              wiem jak jej szukać, zwłaszcza, że to było dawno temu. Ale naprawdę warto, bo
              tak jak ona umiala do figury dobrać suknię, to jeszcze takiej nie spotkałam. A
              obeszłam naprawdę sporo. Dodam jeszcze, że na początku twierdzilam, że
              absolutnie nie może być szyta, bo nie będę wiedziała jaki efekt bedzie na
              końcu. No to wyszło mi doskonale to moje zarzekanie smile))) Powodzenia jeszcze
              raz smile
              • magdary Re: dyskryminacja puszystych? 15.02.05, 18:12
                Alicja. Pracownia i wypożyczalnia sukien ślubnych
                takie cos znalazlam w ksiazce tel. na Transportowców smile jedyna firma ktora ma
                cos wspolnego z szyciem smile
                • Gość: Kasia Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 12:08
                  A wiesz, że to chyba to!
      • Gość: dorcia Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.local.pl / *.akacjowa.pl 23.02.05, 17:31
        jeśli chodzi o salon na ul.leszno 32 to faktycznie może i 9 lat temu tak było w
        tej chwili jest inny własciciel i z sukienką rozmiar 46 niema żadnego problemu
        jest duży wybór do przymierzenia (jednak na zamówioną czeka się 3 miesiące)
        warto sprawdzić odradzam wizytę w tym salonie w sobotę(duża kolejka do
        przymierzalni) najlepiej w tygodniu otwarte do 19
    • Gość: aga Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.arcor-ip.net 15.02.05, 18:32
      U tej babki pani Alicji z ulicy transportowcow swego czasu szylam suknie
      wieczorowa. Super kobieta, pieknie mi uszyla, a jak doradza. Naprawde polecam
      • magdary Re: dyskryminacja puszystych? 15.02.05, 18:40
        a czy ona jest droga?
        • Gość: Pola Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.aster.pl 15.02.05, 18:48
          Czy to nie jest ten namiar?

          Pracownia Sukien Ślubnych
          Warszawa ul. Transportowców 29 (022) 643-59-29

          Dzwoniłam właśnie, mowiac ze slub w sierpniu (choc jest we wrzesniu) i na
          sierpien juz nie mają terminów
          • magdary Re: dyskryminacja puszystych? 15.02.05, 18:59
            o kurna..
            no to klapa.. zadzwonie jutro moze na wrzesien jeszcze maja??
            • Gość: nulka Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 22:10
              a oto linki do sron z sukniami ślubnymi xxL
              www.plussizebridal.com/Search_Result.asp?
              Swww.plussizebridal.com/Search_Result.asp?
              ScrollAction=1&Category=Mothers&MANUFACTURER=ALLcrollAction=1&Category=Mothers&M
              ANwww.plussizebridal.com/Search_Result.asp?
              ScrollAction=1&Category=Mothers&MANUFACTURER=ALLUFACTURER=ALL
              • Gość: nulka Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 22:13
                sorki nie wyszło mi
    • moskirz Re: dyskryminacja puszystych? 17.02.05, 08:54
      mam ten sam problem...

      góra 42 dół 40 i nijak w całym szczecinie nie dostałam sukni nawet do
      przymierzenia .. o wypożyczeniu nie wspomnę....

      może przy wzroście 174cm + 6cm obcasik bedzie figurka się wyszczupli ale
      zakładam ,ze nie schudne.. pani w salonie namawiała mnie na 40, bo napewno
      schudnę.. cóż... już się przekonałam,ze prędzej zgubię z doopci niz z biustu...
      i jak tu się bawić lub siedzieć na wdechu...
    • mamba11 Re: dyskryminacja puszystych? 17.02.05, 12:25
      Witaj,

      ja swego czasu wystawiając moją suknię 42/44 do sprzedaży na forum, zostałam
      obrażona przez jakąś darę, że taki rozmiar to chyba dla wieloryba. Autentyk.
      • madeleine7 Re: dyskryminacja puszystych? 17.02.05, 14:52
        Niestety takie są prawa rynku. W salonach ślubnych i w sklepach są takie
        rozmiary jakie najszybciej idą.Z tego samego powodu do niedawna można było
        kupić tylko buty czarne i brązowe bo Polki tylko takie kupują.Co do pań ze
        sklepu - ja miałam notoryczne kłótnie z babsztylami ze sklepów z bielizną.
        Zawsze wiedziały lepiej jaki ja nosze rozmiar.To, ze gros klientek ma 75B to
        nie znaczy, ze ja mimo szczupłej budowy musze też sie ściskać takim powrozem.
        Nie mówiąc o kupowaniu butów - nosze 36 a oststnio numeracja jakos ciągle sie
        zwiększa więc 36 już na mnie za duże a 35 to rozmiar deficytowy. I o ile Wy
        drogie puszyste mozecie schudnąć to ja sobie stopy nie powiększę...smile wiece
        nie macie tak źle smile
        • Gość: Dotka Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.stansat.pl / 195.94.216.* 18.02.05, 13:26
          Ja swoje niemałe ( bo rozm.46) cudo szyłam pracowni krawieckiej w Sochaczewie.
          Krawcowa bardzo dobrze wiedziała jak ją uszyć aby odjąć troszkę centymetrów tu
          gdzie trzeba, patrząc na zdjęcia dałabym sobie max.42 ( no poza małymi
          szczegółami). ślub miałam parę miesięcy temu więc chciałabym aby suknia
          przyniosła szczęśćie innej pannie młodej. Zainteresowanym kupnem prześlę
          bliższe informacje i zdjęcia. Pozdrawiam
          dorota552@vp.pl
          • Gość: Pola Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.aster.pl 18.02.05, 17:46
            Dotka a czy mozesz podac namiary na ta krawcowa z Sochaczewa oraz napisac, ile
            placilas? No i jak u nich z terminami - czy dlugo sie czek i czy maja duze
            oblozenie? Bo juz zaczynam bac sie ze nie znajde krawcowej ktora mi w 2
            miesiace cos uszyje... a nie chce szyc juz teraz, bo jak pisalam juz na forum
            zbijam wlasnie wage i chce zjesc z 44 no chociaz 1-2 rozmiary
            • Gość: clio Re: dyskryminacja puszystych? IP: 82.210.144.* 19.02.05, 11:23
              witam,
              mnie też denerwuje standartowy rozmiar. Mierzyłam takie suknie w salonie i
              wyglądało to okropnie {ja mam 42/44}. Potem miła Pani zaczęła wyszukiwać sukien
              w moim rozmiarze i były przeokropne - takie większe komunijne.Koszmar.
              W końcu szyję sobie suknie w salonie Carmen na Jana Pawla w wawce. Bardzo mile
              Panie, wspaniale doradziły. Zadnych grymasów. Bo mój problem to
              powiedzmy "różnowymiarowość " - czyli 42 pas, 44-46 piersi, plus 4 miesiąc
              ciąży smile)
              Jeżeli szukacie sukien nie polecam stanowczo Młodej Pary na Świętokrzyskiej -
              koszmarna i nadęta obsługa.
              Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
            • Gość: Dotka Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 23:22
              Co do namiarów mogę Ci tylko wytłumaczyć jak tam trafić ponieważ nie mają
              strony internetowej, telefon tylko komórka ( niestety gdziś posiałam numer) ale
              jeżeli chcesz podam Ci mój nr gg albo telefon i opowiem jak trafić, nie jest
              trudno ponieważ jest to główna ul. Sochaczewa. Co do terminów ja pierwszą
              przymiarkę miałam we 10 wreśnia a suknię odebrałam na tydziń przed ślubem czyli
              2 października. Zresztą sprzedawczyni mówiła że dziewczyna przyszła do nich w
              poniedziałek a w sobotę miała lub i suknia była gotowa. Ceny też znacnie różnią
              się od cen w Warszawie, widziałwm że ceny zaczynają się od 1000 zł. Także
              polecam i służę pomocą.
      • Gość: chipsi Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 00:46
        lepiej na wieloryba niz na flądrę smile)) Bo ta pani co to pisała pewnie nie jest tak sexi jak my "wielorybice:!! Własnie byłam w przymiarce, pani krawcowa była zachwycona ze przynajmniej nie bedzie mi musiała biustu wypychacwink
        • Gość: Pola Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 12:48
          Wlasnie przegladam zagraniczne strony z sukniami. Powiedzcie mi, jak to jest, ze
          wiekszosc zagranicznych (amerykanskich, brytyjskich) prodeucentow oferuje swoje
          suknie w rozmiarach przynajmniej 48 a u nas taki rozmiar widziany jest jak
          rozmiar dla wieloryba.

          Np. ta sukienka- wydaje sie , ze tylko na szczupla osobe:
          www.justinalexanderbridal.com/photos_big/8106_b1_041126134827.jpg
          A jednak jest dostepna do amerykanskiego rozmiaru 20 czyli europejskiego 50.
          • madeleine7 Re: dyskryminacja puszystych? 21.02.05, 08:46
            Nie wiem jak angole ale amerykanie nie mają wyjscia bo większośc amerykanek
            jest nadmiernie otyła.Skutek siedzacego trybu życia, MCFucka i modyfikowanej
            żywności.Nie polecam amerykanów jako wzór czegokolwiek.
            • Gość: Pola Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.aster.pl 21.02.05, 10:35
              Ale mnie nie chodzi o to, by brać przykład z Amerykanów jeśli chodzi o styl
              życia i odżywiania się – tylko o to, że akurat w tych krajach producenci
              odzieży zdają sobie sprawę z faktu, że nie całe społeczeństwo musi być
              superszczupłe i że ci „inni” też muszą coś zakładać, czy to na co dzień czy na
              różne ważniejsze okazje. I nie jest to tylko specyfika USA ale także UK i
              większości krajów Europy Zachodniej.
              I uważam, że akurat w tej kwestii moglibyśmy brać przykład z Amerykanów. I nie
              tylko z nich.

              Polska się tego dopiero uczy – zauważ, że zwykłe sklepy w których można nabyć
              większe rozmiary pojawiły się u nas dopiero kilka lat temu. Kiedyś nie było
              Kappahla czy Peek&Cloppenburg czy Ulli Popken, jedynie gdzieś tam czasem można
              było natrafić na jakieś „specjalne” sklepy dla puszystych, z beznadziejnie wąską
              ofertą zresztą. Ale nadal sklepów z większymi rozmiarami w ofercie jest
              stosunkowo mało, o ślubne3j odzieży już nie wspominając.
              • madeleine7 Re: dyskryminacja puszystych? 21.02.05, 12:09
                Mylisz się z tą troska amerykańskich producentów o ludzi z wieksza tuszą. To
                nie troska - to biznes.W Stanach jest dużo więcej ludzi otyłych więc opłaca sie
                takie rozmiary produkować.Nawet gdyby ich było w Stanach tyle procent co w
                Polsce załóżmy np.5% to 5% z liczby ludności w USA daje Ci niewyobrazalnie
                wielki rynek, a u nas to jest margines. Dlatego też mamy margines sklepów tego
                typu.
                • Gość: Pola Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 18:57
                  Wiesz, nie chodzi mi o troskę - ile własnie o jakas dziwną jakby nieswiadomosc
                  producentow odziezy na rynek polski co do zapotrzebowanie na konkretny produkt -
                  tu - wieksza odziez. Oczywiscie zdaje sobie sprawe z faktu, ze nasz rynek
                  cechuje o wiele mniejsze zapotrzebowanie na ciuchy XXL niz jednak bardziej
                  "otyły" rynek amerykanski, ale mimo wszystko wydaje mi sie, ze u nas produkcja
                  tejze odziezy jest niewspolmierna do oczekiwan klientow. Non-stop spotykam sie z
                  opiniami ludzi na roznych forach, w prasie, wsrod blizszych i dalszych
                  znajomych, ze jednak jest tych ciuchow ciagle za malo. A wystarczy wyjsc na
                  ulice, by zobaczyc, ze choc ludzi mniej lub bardziej przy kosci jest multum, i
                  niestety rzadko zdarza sie aby gruby=dobrze ubrany.
                • Gość: chipsi Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 19:13
                  Przepraszam madeleine7 ale gadasz głupoty. Jaki margines? To według ciebie 95% dziewczyn ma rozmiar 38? Pozatym jesli ktoś nie ma rozmiaru 38 nie znaczy to ze jest anemikem lub grubasem! No i co, jak nie schudne to za mąż nie wyjde, chyba ze w dresie?
                  • Gość: Pola Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 19:47
                    No wlasnie.
                    Wiadomo, ze ludzi z otyloscia olbrzymia, ktorzy musza nosic rozmiar powyzej 50
                    jest zdecydowanie mniej niż tych po prostu pulchniejszych, przy kosci - ale
                    nawet ci maja bardzo spore problemy z kupnem ciucha.
                    Dla mnie to jakas chora sytuacja, ze kobieta, ktora ma np. 176-178 cm wzrostu,
                    wazy sobie 66-68 kg czyli NORMALNIE dla swojego wzrostu, ma kobiece kształty -
                    czyli wydatniejsze biodra i biust, i nosi przy tym rozmiar 42 - jest traktowana
                    przez głupie baby ze sklepów ślubnych jak jakaś kosmitka... tak jakby tylko
                    babki noszace 34, czy 36, maksymalnie 38 mialy prawo do slubu, zamazpojscia, i w
                    ogole kupna sukienki...
                    A o ile sie nie myle, statystyczna Polka oscyluje pomiedzy 40 i 42.
                  • madeleine7 Re: dyskryminacja puszystych? 21.02.05, 23:01
                    Gość portalu: chipsi napisał(a):

                    > Przepraszam madeleine7 ale gadasz głupoty. Jaki margines? To według ciebie
                    95%
                    > dziewczyn ma rozmiar 38? Pozatym jesli ktoś nie ma rozmiaru 38 nie znaczy to
                    ze
                    > jest anemikem lub grubasem! No i co, jak nie schudne to za mąż nie wyjde,
                    chyb
                    > a ze w dresie?



                    Przeczytaj jeszcze raz wątek na spokojnie to może zrozumiesz o czym piszę.
                    A jak nie to jeszcze raz wersja uproszczona specjalnie 4u:

                    Nie wiem jaki procent nosi jakie rozmiary. Ale sądząc z ubogiego rynku ciuchów
                    dla puszystych, na który skarżą się forumowiczki - jest na tyle mały, że nie ma
                    takiego wyboru jakby chciały bo producentom nie opłaca się produkować.Jest to
                    wynik czystej kalkulacji: koszt-zysk a nie dyskryminacji.

                    • chipsi Re: dyskryminacja puszystych? 22.02.05, 21:26
                      oki, no to special 4U:
                      -zapotrzebowanie na większy rozmiar: wystarczy się rozejrzeć w koło, nawet nie trzeba specjalnie głową machać (no chyba ze ktoś ogląda tylko "słoneczny patrol")
                      -wybór a zyski- jakby w sklepach był do przymierzenia oprócz 38 np 42/44 wtedy kobiety o większych gabarytach, a ja widze ich codzien mnóstwo( może dlatego ze nie mieszkam na tamtej plaży), kupowały by gotowe markowe wyroby a nie szyły na miarę u krawcowej po sąsiedzku...
                      -dowód na istnienie "szczupłych inaczej" - poczytaj te forum...
                      • madeleine7 Re: dyskryminacja puszystych? 23.02.05, 08:58
                        No widzisz, każdy patrzy na swoje podwórko.
                        Moje otoczenie cięzko nazwac plażą a jednak mało widze w koło siebie puszystych.
                        I obserwacje mam zgoła inne - zrobiłam rundkę po sklepach pod koniec stycznia
                        żeby coś kupić na wyprzedaży i wróciłam z pustymi rekami - w sklepach były
                        tylko rozmiary 40-44, których nikt nie kupował.Więc jak to jest? Moze to jednak
                        od miasta zależy?
                        • chipsi Re: dyskryminacja puszystych? 23.02.05, 16:06
                          Wiesz, myślę że tu jest pies pogrzebany. Zależy od miasta i to niezależnie czy to wioska czy metropolia. Muszę tu dodać że mam problem z kupieniem bielizny, a mieszkam w miescie, a gdy byłam na mazurach to w jednej wiosce był sklep z bielizna w kazdym rozmiarze.
    • kerika a ja się nie zgadzam!!!!! 22.02.05, 01:31
      Zwiedziłam połowę Warszawskich salonów. Sama, z koleżankami, z kuzynką
      narzeczonego, która ma rozmiar 46. Niezależnie od tego, czy byłam z koleżanką o
      rozmiarze 36 czy też z tą kuzynką 46, byłyśmy przyjmowane bardzo miło! Oprócz
      tego salonu, o którym wcześniej pisałam, tam nawet nie wchodziłyśmy. Fakt, że
      nie ma rozmiarów dużych. Ale ekspedientki zakładały na kuzynkę suknie wiązane i
      wyglądało to dobrze.
      Chociażby tu:
      salon Diana przy ul. Targowej
      Biały Raj przy ul. Targowej
      Anais "Tylko Ona" przy ul. Nowolipie 14
      i Tylko Ona przy ul. Nowolipki 22
      Ząbki, ul. 11 listopada
      Cymbeline, al. Jana Pawła II

      szczególnie polecam Tylko Ona. Panie przemiłe, a suknie nie takie znowu drogie i
      dostępne we wszystkich rozmiarach!
      Ja sama noszę rozmiar 40 i nie mam problemów ze znalezieniem garderoby. A też
      mam sporą różnicę między biodrami a pasem.

      A czy to nie jest tak, że wchodzicie do tych sklepów negatywnie nastawione,
      zezłoszczone, że nie ma rozmiarów wyrzywacie się na ekspedientkach. A to
      przecież tylko ludzie, z reguły kobiety. Dzisiaj byłam właśnie z koleżanką w
      salonie Anais, kiedy przyszły dwie dziewczyny tak okropnie nadęte i wyniosłe, że
      ja sama to nawet bym do nich nie podeszła, a pewnie jeszcze coś bym napyskowała.
      I nie tłumaczcie, że to ich praca. Każdego trzeba traktować po ludzku. I już.
      Zmykam.
      • Gość: Pola Re: a ja się nie zgadzam!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 21:41
        Kurczę, uważam się i jestem zresztą uważana z miłą otwartą i po prostu fajną
        osobę, staram się zawsze normalnie i zyczliwie podchodzić do pracowników róznych
        punktów usługowych, tym bardziej, ze sama w takowym pracuję - a jednak nie raz
        odczułam na własnej skórze złośliwe spojrzenia i jakieś docinki ze strony babek
        z niektórych sklepów czy np. solarium albo salonu fryzjerskiego. Oczywiście jest
        też mnóstwo takich miejsc, gdzie pracują przemili sprzedawcy - ale niestety, nie
        jest to regułą. Czemu np. w Beverly Hills, czy wielu stołecznych knajpkach
        jestem zawsze bardzo miło obsłużona, a w jakimś sklepie mam znosić fochy
        ekspedientki, która bierze pieniądze za obsługę klienta - w tym przypadku - mnie?
        Tak więc myślę, że nie tu leży problem.
    • magdary sincerity 23.02.05, 17:21
      dziewczyny wejdzcie na strone sinceirty

      www.sinceritybridal.com/eu_po/collection.php?linenum=0&totlines=-1&disc=
      i na dowolna sukienke.

      rozmiar: PL 32-56

      tylko ja sie chce dowiedziec gdzie mozna przymierzyc te 56??????????
    • Gość: dorcia Re: dyskryminacja puszystych? IP: *.local.pl / *.akacjowa.pl 23.02.05, 17:37
      na leszno 32 nie ma problemu z dużymi rozmiarami www.slubne-katrin.pl
      • supersize Re: dyskryminacja puszystych? 26.08.15, 19:09
        Co innego akceptacja siebie, a co innego oferta sklepowa. Mając rozmiar 50 niczego na mnie nie było w sklepach. Dopiero jak schudłam do rozmiaru 42 poczułam się normalnie.

        Posiadam niewykorzystane tabletki Meridia 15, które zostąły mi z kuracji odchudzającej. Ja na nich schudłam - z 96 do 72 kg, potem już bez tabletek do 65 kg. Zapraszam do kontaktu kasia.stacewicz@tlen.pl Pomogę, doradzę, opiszę swoją dietę.
    • supersize Re: dyskryminacja puszystych? 02.09.15, 09:58
      Wyglądałaś slicznie smile Ja, niestety nie byłam tak proporcjonalna w swoim rozmiarze XXXL sad , ani nie miałąm szczęścia do sukienek. Super stylizacja smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka