Witam,za tydzień nasz ślub,mamy oczywiście przygotowaną piosenkę na pierwszy
taniec,i jak każdy pewnie-przygotowjemy sie do niego,tzn.ćwiczymy

Problem
tkwi jednak w tym,że ja mam świetny słuch muzyczny i wyczucie rytmu,mój
narzeczony natomiast przeciwnie.Pod tym względem się nie dobraliśmy

Każdy
mówi,że pierwszy taniec jest najważniejszy i trzeba go ładnie zatańczyć.Ale
jak go ładnie zatańczyć,skoro ja stawiam krok w jedna strone a mój partner w
drugą?Ja jestem na tym tle strasznie wrażliwa,i ciężko mi z tym,bo nie
ukrywam,że chciałabym aby to ładnie wyszło,ale robię co mogę,uczę go no i
wychodzi nam to nie tak,jak byśmy tego chcieli oboje

Rodzice i najbliżsi
mówią nam,żeby sie tym nie przejmować,bo stres i tak robi swoje na weselu,i
tak często młodzi nie tańczą do rytmu,wszelkie przygotowania idą na marne.I
faktycznie,sama byłam świadkiem takich sytuacji...Szkoda mi mojego
narzeczonego,bo wiem,że oprócz radości na weselu czekają go "męki",bo
przeciez musi zatańczyć z każdym z gości, i to pewnie nie raz.No i jeszcze
teraz-podczas naszych próbi przygotowań denerwuje się,więc szkoda go
stresować.Jak myślicie,czy to takie ważne?Czy inni zwracają na to uwagę?
POzdrawiam