kalinka24
08.03.06, 09:19
Czesc Dziewczyny,
Ech już za 5 miesiecy nasz ślub. Strasznie się ciesze bo wreszcie będziemy
mogli zamieszkać razem z moim skarbeńkiem. Oczywiście wszystko jest na mojej
głowie bo muj kochany ciągle pracuje. Ja go za to nie winie bo jego rodzice
nie mają pieniędzy a on uparł sie żeby zrobić dobre wrażenie na teściach i
zarobić na połowe wesela (a mamy na 170 osub). To trohe wina mojego taty,
który często dawał mu do zrozumienia że nie jest zadowolony że jego zięć
będzie z biednej rodziny. No a ja nie chce cichego wesela na 60 czy 70 osób -
w końcu to najpiękniejszy dzień w życiu. Ale mam troche wyrzutów sumienia że
teraz mój kochany się wziął za ambicje i pracuje bardzo dużo. Tylko że wiem
że to chyba jedyny sposób żeby muj tata go zaakceptował.
Poradźcie dziewczyny bo już sama nie wiem co zrobić. Zrezygnować z fajnego
wesela? Z fontanny czekoladowej, fajnego Linkolna który nas zawiezie do
Kościoła, z gości (nie chce żeby ktokolwiek się poczuł urażony i zapraszamy
wszystkich naszych znajomych i rodzine)? Czy może jednak jakoś sprubować
przekonać tate żeby więcej dołożył i że to nie jest najważniejsze że muj
Mariuszek nie zarabia bardzo dużo? A może wziąść sie na ambicje i wziąść
kredyt który potem byśmy mogli z mężem splacić? Babcia chciała nam dolożyć
ale nie wiem czy wypada wziąść od 80-letniej staruszki. Ale jak babcia nam
troche da pieniążków i Mariusz troche zarobi to kredyt na 15 tysięcy by
śmiało wystarczył. Coś dostaniemy w kopertach i nie będzie tak dużo do
spłacenia - może to jest wyjście? Czy jednak poprosić tate? Proszę, doradźcie
coś!
Kalina