Dodaj do ulubionych

Poradnia rodzinna - średniowiecze!!!

23.03.06, 21:47
Ludzie, gdzie my żyjemy? Biorę ślub w czerwcu i właśnie przechodzę przez
gąszcz szkoleń i kursów. NIe wspomnę o naukach przedmałżeńskich, jakoś to
przełknęłam, ale poradnia rodzinna to jest jakieś średniowiecze! Kto mi
powie - czy to jest wymysł poszczególnych parafii czy jest na to jakiś
papier, że ma być obowiązkowe (ustawa kościelna lub coś podobnego??)Nie
rozumiem dlaczego pani o nieznanych mi kwalifikacjach uczy mnie czegoś, nie
mając pojęcia jakie ja mam kwalifikacje, jaki zawód itp. Nie mam ochoty
rozmawiać z nią o moim śluzie ani innych tego typu rzeczach. I przypuszczam
że na niektóre tematy przez nią poruszane wiem o wiele , wiele więcej niż
ona. Jestem katoliczką, ale nie zgadzam się z postawą Kościoła w wielu
sprawach, a antykoncepcja jest jedną z nich. Zmienili swoje prawa względem
np. postu w Wigilię a nie potrafią się dostosować w sprawach np. seksu???
Poza tym w szkołach uczą teraz tych wszystkich metod, kościół nie musi tego
powtarzać.

Ech, musiałam się wygadać.
Obserwuj wątek
    • niemamloginu2 Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 23.03.06, 22:25
      to jak się tak nie zgadzasz w tylu kwestiach to po co CI ślub kościelny? Zresztą
      jak byś tak troche przytłumiła swoje wybujałe ambicje co do wykształcenia, to
      moze dostrzegłabyś to co jest najważniejsze w tym czego ta prosta kobieta chce
      CIę nauczyć.

      > I przypuszczam że na niektóre tematy przez nią poruszane wiem o wiele , wiele
      więcej niż ona.
      No to skoro wiesz więcej jak ona, zalicz te poradnię w spokoju.

      I wogóle o co ten szum? Korona Ci z głowy spadła czy jak?

      > Poza tym w szkołach uczą teraz tych wszystkich metod, kościół nie musi tego
      > powtarzać.
      Może teraz uczą, ale kiedyś nie.
      • muszka1979 Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 23.03.06, 22:48
        mam podobne zdanie co aczerk - tez wcale nie mam ochoty wysluchiwac tych bzdur.
        ale jak sie chce miec slub w kosciele, to trzeba to przecierpiec... i lepiej
        sie w dyskusje nie wdawac wink ja mam to jeszcze przed soba, niestety.
      • aczerk Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 24.03.06, 09:25
        Bo akurat tak się składa, że jestem katoliczką i wierzę w Boga. Natomiast
        uważam, że Kościół nie powinien się wtrącać do seksu czy polityki.

        I nie jest to kwestia ambicji tylko chorego systemu, po prostu każdy się boi
        wychylić i tak trwamy w średniowieczu, jest mi po prostu szkoda czasu na takie
        pierdoły.
        • zara.m Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 27.03.06, 14:11
          Zgadzam się. Ślub kościelny to co innego, a dziwne - niepotrzebne? - wymysły
          jak propagandowe spotkania w poradni co zupełnie co innego! Pani z poradni w
          mojej parafii wypowiada się, jakby była autorytetem, a nie ma zielonego pojęcia
          o biologii i ginekologii! JUż kiedyś pisałam - wmawiała nam, że od pigułek
          dostaje się raka, bezpłodności, a ewentualnie, jak potem urodzą się dzieci to
          będa niedorozwinięte. Ja nie wierzę w tę panią ani jej nie wierzę. A do wiary w
          Boga to ma się nijak!!!!!
    • ann_jazon Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 24.03.06, 08:19
      Mnie na spotkaniu z ludźmi od poradnictwa poraziło najbardziej jedno - ich
      wykształcenie! Otóż "moje" małzeństwo (bo mamy z takim małżeństwem z 30-letnim
      stażem) to doktorowie elektroniki, pracujący jako wykładowcy na politechnice na
      tymże wydziale! I to jest wg mnie największa paranoja! Pan od informatyki uczy
      mnie jak sie dzieci robi uncertain
    • azanna Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 24.03.06, 08:36
      Pewnie poradnia poradni nierówna, ale moje ostatnie spotkanie z panią z poradni
      było na naukach. Kobieta nas obrażała - i to autentycznie - mówiła na przykład,
      że nam się też może zdarzyć taka sytuacja, że pobijemy własne dziecko, tak
      mocno, że umrze. Do teraz nie mogę się nadziwić, że tam w ogóle wysiedziałam.
      Ale postanowiłam, że do poradni nie pójdę. Ciekawe czy będzie z tego powodu
      afera czy ksiądz to przełknie spokojnie.
      • aczerk Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 24.03.06, 09:28
        No właśnie, ja też mam ochotę tak zrobić i chyba pójdę do księdza powiedzieć że
        nie będę zaliczać tego i już.
    • deczko Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 24.03.06, 09:27
      A ja bylam w poradni, gdzie pani (psycholog rodzinny) wyglosila takie krotkie
      trzy referaty i tyle. Nawet sie nie chciala wdawac w dyskusje, czy cos w tym
      stylu...
      Bylo okej.
    • madi1 Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 24.03.06, 09:49
      Zgadzam sie z Tobą w 100%!!! Te nauki to parodia! A panie z poradni zachowują
      się tak, jakby na świecie nie było nic ważniejszego niz codzienne mierzenie
      temperatury przez kobiety i obserwacja swojego śluzu! Dla mnie to po prostu
      komedia, żeby pięćdziesięcioletnia czy sześćdzisięcioletnia kobieta mówiła mi
      ile razy (w dni niepłodne co drugi dzień TYLKO wieczorem, broń Boże rano albo w
      południe!), jak (skromnie, cicho i majestatycznie, jakby to była rzecz
      KONIECZNA do spłodzenia dziecka a nie przyjemna) i w jakich pozycjach (PO
      BOZEMU czyli twarzą do siebie a nie jak zwierzęta!) mamy się kochać!! To
      wszystko są słowa TEJ pani!! Wśród uczestniczących tam ludzi te jej rozważania
      wywoływały po prostu falę śmiechu i tyle!! A na koniec trzeba było jeszcze
      uiścić DOBROWOLNĄ opłatę w wysokości minimum 50 zł! Ja rozumiem że takie są
      wymogi kościoła, absolutnie nie mam nic do naturalnej metody planowania
      poczęcia (coć nigdy osobiście bym tego nie stosowała chociazby ze względu na
      małą skuteczność i ogromną czasochłonność), ale czy nie mozna tych nauk odbywac
      jakoś inaczej?? Albo nie robić z nich parodii życia seksualnego? Te kobiety po
      prostu ingeruja w najbardziej intymną i osobistą strefę zycia każdej dziewczyny
      w bezczelny sposób!! Słowo daję że w dzisiejszych czasach te nauki brzmią co
      najmniej ŚREDNIOWIECZNIE.
      Pozdrawiam i życzę miłego uczestnictwa i zdobywania niezwykłej wiedzy o
      poczęciach dziecismile
      • yonkaa Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 26.03.06, 10:37
        A możesz przytoczyć źródło, które twierdzi, że metody naturalne mają małą skuteczność i ogromną
        czasochłonność? Przy znajomości metody jej skuteczność wynosi tyle co przy pigułce, a przy tym nie
        trzeba się martwić o to czy się wchłonęła, czy się jej za późno nie wzięło albo zupełnie zapomniało, no
        i nie trzeba truć swojego organizmu. A ta ogromna czasochłonność to rozumiem dotyczy tych 5 minut
        rano przeznaczonych na zmierzenie temperatury?
        • aiczka Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 27.03.06, 10:32
          > ułce, a przy tym nie
          > trzeba się martwić o to czy się wchłonęła, czy się jej za późno nie wzięło albo
          > zupełnie zapomniało, no
          Hm. No, biorąc pod uwagę, że w przypadku znanych mi środków nawet
          dwunastogodzinne spóźnienie nie obniża skuteczności tabletki, to rzeczywiście -
          duże zmartwienie... NIE mówię, że każdy powinien łykać talbetki, że to jedyny
          sensowny sposób itd., ale warto przeczytać jakąś ulotkę zanim się zacznie je
          demonizować.
          • yonkaa Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 27.03.06, 13:30
            Wiem co mówię, bo sama to przerabiałam, niby ze względów zdrowotnych. Na szczęście szybko
            wywaliłam to świństwo.
            • aiczka Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 27.03.06, 14:37
              Ja odnosiłam się tylko do lęków związanych z rozpuszczaniem i spóźnianiem z
              braniem. Na temat (nie)szkodliwości nie będę się wypowiadać, bo brak mi
              wykształcenia medycznego.
        • kfiatek11 Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 27.03.06, 14:02
          kto powiedział,że metoda naturalna jest tak samo skuteczna jak pigułka?
          sądzisz,że jeżeli kobieta ma tak nieregularnie okres że między jednym a drugim
          odstęp waha się od 26 do ponad 40 dni to metoda naturalna jest dobrym sposobem?
    • aczerk Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 24.03.06, 10:08
      Słuchajcie, zadałam sobie trudu żeby poszukać informacji na jakiej podstawie
      prawnej działają te nieszczęsne poradnie. I znalazłam. Wyboraźcie sobie, że
      powołał je do życia Ś.P. Kardynał Wyszyński w 1969 roku!!!! w tzw. I Instrukcji
      Episkopatu Polski dla duchowieństwa o przygotowaniu wiernych do sakramentu
      małżeństwa i o duszpasterstwie rodzin - (12 II 1969).

      Kolejna instrukcja powstała w roku 1989 jednak część III. dotycząca właśnie
      poradnictwa rodzinnego, została niezmieniona. I tam właśnie czytamy:

      "(...)W tym celu zobowiązujemy wszystkich rządców parafii:
      1. by w porozumieniu z księżmi dziekanami i diecezjalnym referatem
      duszpasterstwa rodzin przysposabiali dla swych parafii kompetentnie
      przygotowane i wyposażone w aprobatę biskupa ordynariusza osoby świeckie, które
      prowadzić będą duszpasterstwo odpowiedzialnej regulacji poczęć dla wiernych
      danej parafii (środowiska)"

      Normalnie do prasy to się chyba nadaje. Mówiłam, że mamy średniowiecze!


      • lady_of_avalon Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 24.03.06, 11:43
        Hmm to ciekawe, bo moja matka nie przypomina sobie żeby w takich szopakach
        musiała uczestniczyć... Może ma pamięc kiepską kobieta ??? tongue_outP
      • tujestem3 Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 28.03.06, 16:06
        A ja tak sobie myślę, że albo się jest katolikiem albo nie. Albo akceptujesz
        zasady albo nie. Skoro chcesz mieć ślub kościelny, znaczy że jesteś katoliczką i
        akceptujesz a nawet stosujesz reguły. Mam na mysli tutaj m.in. podejście do
        antykoncepcji.

        A propos dziwczyny, która chce powiedzieć księdzu, że nie zamierza iść na te
        nauki. Życzę powodzenia!
    • a_weasley Poradnia poradni nierówna 24.03.06, 11:48
      Tak jak szkoła szkole zresztą. W każdej instytucji, w każdym przedsięwzięciu
      trafiają się ludzie mądrzy, głupi i tacy sobie, więc Kościół Katolicki w ogóle,
      a poradnie rodzinne i kursy p-małż. w szczególności nie mają powodu stanowić
      wyjątku.
      Z racji swojego obecnego ubocznego zajęcia słyszę często fragmenty nauk p-małż.
      i to się potwierdza. Po prostu trzeba dobrze trafić. Tak samo z poradnią. A to
      forum bywa w tym pomocne - myśmy właśnie przez nie trafili do sensownej poradni.

      > Jestem katoliczką, ale nie zgadzam się z postawą Kościoła
      > w wielu sprawach, a antykoncepcja jest jedną z nich.

      Robiono badania, z których wynika, że więcej niż połowa katolików nie wierzy w
      czyściec, ale to nie znaczy, że Kościół ma ze swej nauki wykreślić czyściec.

      > Zmienili swoje prawa względem np. postu w Wigilię a nie potrafią się
      > dostosować w sprawach np. seksu???

      Bba. Znaczy co, Kościół ma zmieniać to, co się części osób nie podoba? A po co?
      Luteranie szwedzcy próbowali. Doszli do nabożeństw za pomyślność rozwodzącej się
      pary. I co? I nic. Szwecja jest zeświecczona jak Sowiety. Więc - pomijając już
      kwestię, po co jest Kościół - z czysto pragmatycznych względów nie tędy droga.
      • arrek Re: Poradnia poradni nierówna 27.03.06, 11:13
        Robiono badania, z których wynika, że więcej niż połowa katolików nie wierzy w
        > czyściec, ale to nie znaczy, że Kościół ma ze swej nauki wykreślić czyściec.

        głupia sprawa, ale właśnie tak zrobił, czyśca nie ma...według dostępnych mi
        informacji, co prawda od dość niedawna, ale nie ma
        • a_weasley Czyściec 29.03.06, 12:45
          arrek napisał:

          > Robiono badania, z których wynika, że więcej niż połowa katolików nie wierzy w
          > > czyściec, ale to nie znaczy, że Kościół ma ze swej nauki wykreślić czyści
          > ec.
          >
          > głupia sprawa, ale właśnie tak zrobił, czyśca nie ma... według dostępnych mi
          > informacji, co prawda od dość niedawna, ale nie ma

          Widocznie nie miałeś/aś dostępu do Katechizmu Kościoła Katolickiego, teza 1030,
          1031, 1472.
      • tujestem3 Re: Poradnia poradni nierówna 28.03.06, 16:11
        a_weasley, zgadzam się z Tobą. Różnie to czasem bywa.
        Ja też dobrze trafiłam, i nie żałuję tego, że "musiałam" zaliczyć te spotkania.
    • bacha1979 Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 24.03.06, 11:55
      Myśle, że jednka to zależy od podejscia ludzi, którzy sie tym zajmuja no i
      młodych.
      Nie straszcie mnie Foremki.
    • akinom29 Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 24.03.06, 12:03
      A my mielismy to szczescie, ze ksiadz byl normalny i nie kazal nam chodzic do
      poradni.Stwierdzil tylko, ze w koncu juz tyle czasu mieszkamy ze soba, ze w
      sumie nikt nie musi nam tlumaczyc "jak to sie robi"winkPodwojnej spowiedzi tez
      nie wymagal, mowiac, ze dla takich jak my to i tak jest bez sensu, wiec po co
      cwiczyc wariata.
      • zara.m Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 27.03.06, 14:26
        A gdzie taki wspaniały, po ludzku myślący ksiądz??????
    • lamciad Re: Poradnia rodzinna - s´redniowiecze!!! 24.03.06, 12:08
      Ja sie zawzielam i postanowilam nie zaliczac poradni.Moja siostra nie musiala
      tego robic,slub jakos dostala.Poza tym najzwyczajniej w swiecie nie ma na to
      czasu!!!No chyba,ze odbywaja sie jakies zajecia np o godz.20.
      • taormina5 Re: Poradnia rodzinna - s´redniowiecze!!! 24.03.06, 12:54
        jestem lekarzem i też musiałam wysłuchać pogadanek na temat naturalnych metod
        planowania rodziny.... Pani bez zadnych kwalifikacji chyba to była pielegniarka
        barzo juz leciwa... SIC
    • malgoszac Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 24.03.06, 13:10
      ja uwazam, ze fakt, iz ktos nie zgadza sie z pomyslami interpretacyjnymi ksiezy
      nie oznacza, ze nie wierzy i nie chce brac slubu koscielnego. KOsciol to
      wszyscy wierzacy - niestety tylko ksieza uzurpuja sobie prawo do wypowiadania
      sie w imieniu kosciola. Historycznie popelnili przy tym juz wiele bledow (np
      sredniowieczne umartiwanie sie) i pozniej sie z tego wycofywali.
      Tez uwazam ze ta poradania to SUPERpomylka, wymyslony chyba tylko po to zeby te
      dziwne panie czuly sie potrzebne... Wierze w Boga i chce wziac slub koscielny.
      NIE oznacza to jednak ze bezkrytycznie zadzam sie z kazdym ksiedzem (swoja
      droga, oni tez maja swoje poglady...kazdy mowi co innego)
      • forsycja45 Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 26.03.06, 08:50
        Witam
        Ja chciałam się podzielić swoją uwagą na temat poradni. Przyznam się że z
        opowiadań koleżanek nie byłam pozytywnie nastawiona, ale co tam trzeba było
        iść.. i o niebo, z mojej strony "rozczarowanie" bardzo pozytywne. Wybraliśmy
        nauki w kościele w Ursusie. I Pana z poradni moge polecić, jest tak nieśmiały i
        jakiś wystarszoy że boji się cokolwiek mówić - ale to duży plus.
        Odbyliśmy spotkania 3 razy oststnie trwało 5 minsmile Nie było żadnych dyskusji,
        robienia wykresów itp. Przyjeliśmy suche bardzo okrojone informacje na temat
        metody kalendażykowej i zgłowy..
        Polecam tą poradnie naprawde nie ma się co obawiać
        • nadya22 Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 26.03.06, 10:13
          Jestem w związku troszke dłużej niż trzy lata, z czego przez 2 łykałam tabletki
          anty i było to dla mnie dużą wygodą tongue_out Znam się na kalendarzyku małżeńskim,
          śluzie, tempce itp. i pozwole sobie zauważyć, że jest to bardzo przydatne, ale
          jak CHCE SIĘ MIEĆ DZIECKO!Napewno nie polecałabym go osobom, które zapobiegają
          ciąży.Teraz jesteście oburzone(ja też byłam jak młody księżulek powiedział, że
          nie wolno żadnej antykoncepcji stosować i to ciężki grzech)i macie troszke
          racji, bo pewniej i wygodniej jest zapobiegać ciąży w inny sposób, ale naprawde
          jak będziecie chciały zostać matkami to Wam się to przyda!Przypomnicie to sobie
          kiedyś...Ja poradnie mam jeszcze przed sobą(to będzie tylko pro-forma, bo jak
          to mówi moj P.chyba minęłam się z powołaniem i to ja powinnam to wykładać-tyle,
          że nie jak zapobiegać, ale jak się badać, żeby zajść-taka matka polka ze mnie
          troche).Także popatrzcie na to troche z przymrużeniem oka a troche jak nauke na
          przyszłość-przyda się!
        • yonkaa Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 26.03.06, 10:49
          To chyba za bardzo nie uważałaś na tych zajęciach bo kościół nie propaguje metody kalendaRZykowej,
          lecz objawowo-termiczną. Kalendarzykowa to właśnie średniowiecze, gdyż opiera się tylko na
          prawdopodobieństwie, zaś objawowo-termiczna na obserwacji objawów i wyciąganiu wniosków na
          bieżąco.
          • nadya22 Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 26.03.06, 11:02
            yonkaa Ty pijesz do mnie?Tak jakoś pod moim postem napisałaś?I tak zaznaczyłaś
            kalendaRZykowa-hm w poście nie mam błędu,i zdaje się, że napisałam, że pr
            przede mną i że wiem jak obserwować śluz i tempke hm kurcze może to nie do
            mnie? eh wogóle nie wiem po co się szczegółami przejmuje
            • yonkaa Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 26.03.06, 22:58
              Mój post, podobnie jak i Twój znajduje się pod wypowiedzią forsycji i jej dotyczy. A znalazł się pod
              Twoim gdyż został później napisany.
    • yonkaa Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 26.03.06, 10:43
      Faktem jest że niektórzy nauczyciele z poradni przedmałżeńskich są po prostu niegrzeczni, nie mają
      wyczucia w tak delikatnych sprawach i nie potrafią niestety nauczyć metod naturalnych. Ale śmieszy
      mnie po prostu takie podejście do NPR. Najwięcej oburzają się osoby nie mające zielonego pojęcia o tej
      metodzie. Może najpierw zorientujcie się o co w tym chodzi a potem wyrażajcie swoje opinie. A tak na
      marginesie wszyscy są mądrzy przed ślubem, a jak potem się okazuje że są problemy z zajściem w
      ciąże, to nagle zaczynają stosować te "średniowieczne" metody.
    • heather4 Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 26.03.06, 20:16
      no cóż, na początku trzeba ustalić jedną rzecz - kościół jest przeciwko
      antykoncepcji w ogóle. Wszystkie metody prezentowane w poradni służą tylko i
      wyłącznie planowaniu rodziny, a nie antykoncepcji.
      • wirtualna_marta Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 26.03.06, 23:38
        Jeśli kościół jest w celibacie to co ma do powiedzenia o pożyciu ?
        • raszefka Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 27.03.06, 10:19
          Kościół nie jest w celibacie. (Też jestem Kościołem - od prawie 10 miesięcy zamężna)
      • ewik_75 Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 27.03.06, 10:21
        heather4 napisała:

        > no cóż, na początku trzeba ustalić jedną rzecz - kościół jest przeciwko
        > antykoncepcji w ogóle. Wszystkie metody prezentowane w poradni służą tylko i
        > wyłącznie planowaniu rodziny, a nie antykoncepcji.

        dokladnie...
        Stosowanie NPR jako antykoncepcji to nieporozumienie....
    • kaluha Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 27.03.06, 20:03
      no taka jest nauka Kościoła. podam przykład mojej znajomej z pracy. ona jest
      baaaaaaardzo "kościelna". do tego stopnia, że zamieszkała ze swoim wybrankiem
      dopiero po ślubie, mimo że mieszkanie wynajęła na nich dwojga już przed.
      oczywiście antykoncepcja nie wchodzi w rachubę - zaszła w ciążę w noc poślubną
      (to się nazywa szczęście!! dziewczyny starają się miesiącami). a jak chodziła
      na nauki kościelne i do poradni, to była podekscytowana (zaznaczam że ma 30
      lat), jakie tam ciekawostki opowiadają. była zafascynowana teorią, że facet
      różni się kobiety nie tylko wyglądem, ale także psychiką i takie tam. wiadomo.
      trudno w to uwierzyć, ale niektórym takie nauki są potrzebne, naprawdę. pewno
      nie wiedziałaby bez nich do dziś, jak zrobić sobie to dziecko. nie twierdzę że
      wszyscy wierzący, katolicy itd. są tacy. ale uwierz mi, TAKICH osób jest bardzo
      wiele.
      • malgoszac Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 27.03.06, 23:29
        hmmm...no jesli sie komus przyda to niech chodzi...ale dlaczego JA????
        tongue_out
        • kaluha Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 28.03.06, 21:39
          no Kościół nie zakłada takiego doświadczenia jak Wasze.
          • malgoszac Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 28.03.06, 22:19
            ale tu nie chodzi o doswiadczenie (bo tego w poradni w praktyce tez nie
            ucza wink ) ale o teoretyczne przygotowanie, swiadomosc, która rownie dobrze
            mozna zdobyc w domu od mamy. Kosciol chyba zaklada, ze w zadnym domu rodzice
            nie wychowuja swoich dzieci i nie przeprowadzaja rozmow uswiadamiajacych smile a
            to chyba brak wiary we wlasnych parafiantongue_out
    • ann_jazon Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 28.03.06, 08:18
      Noo... my wczoraj byliśmy na poradnictwie. Jako że byłam zmęczona i coby się
      nie denerwować gadkami o antykoncepcji i kalendarzyku, zagadałam państwa
      prowadzących (doktorów elektroniki i wykładowców tegoż wydziału) o to, żeby nam
      powiedzieli jak budować szczęśliwe małżeństwo, jak się kłócić itp. - temat w
      miarę neutralny, bez nerwów. Natomiast niestety nie obyło się bez wjazdu na
      tematy (z inicjatywy prowadzących)z serii "antykoncepcja jest bee, bo powoduje
      kłamstwo między małżonkami" oraz "płodność i naturalne planowanie" (a tak się
      starałam, żeby o tym mi nie gadali, ehh, bezskutecznie). Na zakończenie
      wciśnieto nam ze 3 czy 4 książki do przeczytania, z czego 1 nosi
      tytuł "antykoncepcja to grzech" a 1 to kompletny podręcznik do NPR - dobrze, że
      przynajmniej wykresików robić nie musimy smile ale wiem już o czym będzie mowa na
      ostatnim spotkaniu z nimi uncertain ciekawe czy nas z lektur pytać będą wink
      • mojave Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 28.03.06, 08:31
        oj miałyscie dziewczyny pecha. Ja tez po przeczytaniu wielu postow byłam do
        wizyty w poradni nastawiona negatywnie ale zostalismy bardzo mile zaskoczeni.
        Babeczka byla bardzo miła, rozmawialismy tak ogólnie o zyciu, o związku. O
        metodzie objawowo-termicznej tylko wspomniala i dala mi taka książeczke zebym
        sobie poczytala. Powiedziala, że jeśli faktycznie będe zainteresowana ta metoda
        to ona zaprasza - chetnie mnie nauczy. I tyle.
    • polciaaa Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 28.03.06, 23:13
      Czytam te posty i czytam, i coraz bardziej się cieszę, że u mnie w parafii
      proboszcz wymaga tylko zaświadczenia o odbyciu Spotkań dla Narzeczonych wink
    • caysee Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 28.03.06, 23:33
      Poradnia i nauki, to wymysly naszych polskich ksiezy. Mam narzeczonego z
      Niemiec, po mojej wizycie u mojego ksiedza w Polsce, poszlismy razem do jego
      ksiedza w Niemczech dowiedziec sie czy prowadzone sa w jego parafi jakies nauki.
      Troche sie zdziwil i powiedzial, ze absolutnie nie, bo czego by nas mieli uczyc?
      Bywaja czasami jakies dobrowolne spotkania, cos jak "wieczory dla zakochanych" u
      nas, ale bardzo rzadko. Bardzo sie dziwil, ze to jest wymagane, a jak dowiedzial
      sie o tym czego ucza u nas w poradniach, to zlapal sie za glowe. Byl oburzony,
      ze nasz kosciol ingeruje w takie sprawy, powiedzial, ze zycie seksualne to tylko
      sprawa ludzi ktotych ono dotyczy i ze nie wiedzial, ze u nas kosciol pozwala
      sobie na az tak wiele. Za wiele. Byl do tego stopnia oburzony ze zaproponowal
      nam, ze sam nas przygotuje do slubu, tzn. napisze nam papierki o odbyciu
      niepotrzebnych kursow po krotkiej pogadance nt. tego jak kosciol widzi
      malzenstwo i milosc. Bez zadnych zapowiedzi, ktore sa bez sensu w obecnych
      czasach, bez zadnych poradni ani wielu godzin spedzonych na jakichs naukach.

      Jak ktos jest ciekaw szczegolow, pisalam o tym kiedys bardzo dlugi post:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=33859848
      • wirtualna_marta Re: Poradnia rodzinna - średniowiecze!!! 29.03.06, 00:28
        Jestem tego samego zdania !
        Kościół w polsce pozwala sobie na tak dużo jak nigdzie w europie .
        Jeśli chodzi o Tę dziewczynę trzydziesto letnią co niewiedziała co z czym to
        chyba troszkę opóżniona bo dziś szesnastolatki są bardziej doświadczone w tych
        sprawach .
      • a_weasley Niemiecki ksiądz. Też coś... 29.03.06, 12:55
        Niemiecki Kościół zrobił się ostatnio tak postępowy, że dzieci idą do I Komunii
        bez spowiedzi. Ksiądz na zebraniu rodziców mówi, że warto, żeby zachęcili dzieci
        do dobrowolnej spowiedzi, bo on im może pomóc duchowo.

        caysee napisała:

        > Poradnia i nauki, to wymysly naszych polskich ksiezy.

        Przepisy ogólnokatolickie wymagają, żeby było prowadzone przygotowanie do
        przyjęcia sakramentu małżeństwa, a szczegóły ma określić lokalny Episkopat.

        > Byl oburzony, ze nasz kosciol ingeruje w takie sprawy,
        > powiedzial, ze zycie seksualne to tylko sprawa ludzi ktotych ono dotyczy

        Jaki mądry ksiądz. Mądrzejszy od papieży.

        > i ze nie wiedzial, ze u nas kosciol pozwala
        > sobie na az tak wiele. Za wiele.

        Iście niemiecki takt. Lepiej niech się zajmą swoimi pustymi kościołami.
    • a_weasley Przeciwmałżeńskie. I dobrze... 29.03.06, 12:50
      Mówili mi przyjaciele, że po kursie p-małż. u św. Krzyża bodajże 1/5 par
      rezygnuje ze ślubu, względnie odkłada ostateczną decyzję na później. Bo dopiero
      tam zdali sobie sprawę, jak poważna to decyzja.
      I dobrze. Lepiej się rozmyślić pięć miesięcy przed ślubem, niż pięć lat po.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka