Jak powiedział ksiądz tuż po pzrysiędze - "no to stało się!"
Miałam ślub i wesele z moich marzeń. Wszystko dokładnie tak, jak sobie
wymyśliłam i nie mogło być lepiej. Co prawda rano skamieniały żołądek nie
chciał mnie wypuścić z toalety, ale pod kościołem stres postanowił dać mi
spokój i zamienił się w uśmiech, z którycm weszłam do kościoła, ślubowałam i
zachowałam go do rana, bo wesele mieliśmy fantastyczne

Przekonałam się, że warto włożyć wiele pracy w organizację wesela, bo każdy
szczegół buduje dobry nastrój. Warto było kilka miesięcy szukać zespołu czy
restauracji. Warto było wynająć trębacza do kościoła. Warto było przygotować
prezenty dla gości. Na gości czekał czerowny autobus MZA z naszymi imionami na
tablicy - jechaliśmy taką kawalkadą na wesele.
Furorę zrobiła podczas wesela niespodzianka dla mojego teścia (obchodził
urodziny). Mój mąż zagrał mu na akordeonie wraz z zespołem bardzo fajne
tango.Warto było ćwiczyć tygodniami. Kurs tańca też bardzo się przydał,
chociaż walc angielki wyszedł nam dosyć średnio. Ale i tak było super

To najpiękniejszy dzień w moim zyciu, emocje puściły dopiero pod wieczór w
niedzielę, gdy się aż popłakałam
img150.imageshack.us/img150/6766/slub15tv.jpg
img80.imageshack.us/img80/4158/slub20mp.jpg
img80.imageshack.us/img80/2224/slub30sf.jpg
Justm i monia76-dziękuję, że byłyście z nami

Chociaż nie będziemy ciałami na waszych ślubach, to prześlemy Wam wszystkie
pozytywne emocje, jakie dostaliśmy od Was.