Ostatnio sporo bywamy z narzeczonym na weselach (nasze 14go października) przy
okazji notując (pod stołem

co nam się nie podoba a co podoba – czyli co
zrobimy u siebie a czego w żadnym wypadku nie. Na wszystkich weselach, na
których byliśmy w tym roku był jeden nierozwiązany problem – pierwszy
toast/’kieliszek:
Czasem na początku imprezy – podczas obiadu– na stołach w ogóle nie ma
alkoholu i goście „przyglądają się po sobie”. Czasem jest wino (ale nie
przecież lubi wino) Czasem stoi wódka ale nikt nie wie czy i kiedy zacząć ją pić.
Wydaje mi się, że pierwszy toast wódką powinien wznieść świadek, ew. ojciec
młodego lub młodej i to tak w okolicy drugiego dania. Tak planujemy na naszym
weselu – wódka (zmrożona na litość boską!!) na stołach od początku imprezy,
pierwszy toast wniesie świadek (przyjaciel mojego narzeczonego) po podaniu
drugiego dania (i tak nie jesteśmy pewni czy wszyscy do tego czasu wytrzymają
A jak u was?