guerillawyplosz
08.08.06, 14:38
Świadomie wybrałem taką nazwę tematu (chłyt marketingowy) chociaż ten wątek
będzie dotyczył czegoś zupełnie innego.
Ogromna większość Pań i Panów funkcjonujących na tym forum dyskutuje o
kwiatkach, kokardkach, o zgrozo, puszczaniu żywych gołębi i innych takich
pierdualiach, które absolutnie nie mają jakiegokolwiek znaczenia dla samej
instytucji ślubu. A ja się pytam o sferę duchową, która tutaj odeszła na plan
dalszy, a wręcz jest tylko niepotrzebnym dodatkiem do całości.
Po co wam ślub kościelny gdy jak widzę wszyscy kombinują jak obejść całą
procedurę kościelną - spowiedź i inne takie. Dlaczego bierzecie ślub w
kościele? Czy ktoś z Was zastanowił się nad tym dlaczego bierze ten ślub? Czy
na pewno chce do końca swoje życia zostać z tą jedną osobą?
Ja mam wrażenie, że w większości są tu osoby, dla których liczy się jedynie
oprawa i to żeby jak najlepiej pokazać się wszystkim. Źródłem wszelkich
pomysłów są amerykańskie filmy, a problemy, które są pierdołami do przejścia
w 5 minut wyolbrzymione do nadnaturalnej wielkości - cyt. "Rany Boskie moja
kuzynka napisała smsa, że nie przyjdzie na ślub, co mam robić?"
Dlaczego nikt nie skupił się nigdy na tym momencie gdy wobec wszystkich i
Boga przysięgacie być na zawsze z tym jednym, z tą jedną?
Zastanówcie się......
- dla kogo jest ten ślub?
- po co go bierzecie?
- czy warto jest się tak szarpać?
GuerillaWyplosz