Dodaj do ulubionych

Ach, co to był za ślub :)

23.08.06, 14:04
Witajcie znowu!
Tradycją tego miłego forum jest opisywanie ślubu i wesela. By stało się jej
zadość, zamieszczam i mój skromny opisik smile
Zdjęcia wkleję również, jak tylko jakieś dostanę. Nasz fotograf zrobił ich
prawie 2000, więc ma co obrabiać..., a nam pozostaje cierpliwie czekać.

12.08.2006
Obudziłam się w małżeńskim łożu moich rodziców obok dwóch moich druhen.
Przyjechały kilka dni wcześniej, żeby móc uczestniczyć w przygotowaniach i
pożegnać ze mną mój stan panieński.
7:00
-Śpisz?-pyta Agata
-No coś ty!!-odpowiadam
-Zobacz, jakie piękne słońce za oknem smile
Rzeczywiście, po piątkowych ulewach, przyszło upragnione słoneczko...
Po całkiem obfitym śniadaniu i szybkich plotkach z moją mamą, wyruszyłyśmy w
drogę. Dziewczyny po odbiór strojów (wszystkie druhny miały takie same), ja,
do spowiedzi, fryzjera i kosmetyczki.
Przyjechał po mnie mój M.
Dziewczyny pojechały z moją mamą i bratem.

Kościół, ok.8:30
Przed nami kilka osób w kolejce do spowiedzi. Ksiądz trzyma bardzo długo.
Dziewczyna w ciąży mdleje przy konfesjonale...
Do drugiego konfesjonału zaprasza proboszcz. Zadowolona ide pierwsza.
-Jak to u spowiedzi byłaś 5 lat temu? Co to ma znaczyć!??! W ogóle nie jesteś
przygotowana do ślubu!-darł się, wyszedł i trzasnął w konfesjonał.
Moja mama udała sie na plebanię. Przedstawiła się jako nauczycielka ze
szkoły, która należy do rzeczonej parafii. Bardzo ciepło ją powitał, ponieważ
wie ile razy pomagał im w przygotowaniach różnych uroczystości.
-Jak ksiądz mógł w ten sposób potraktować moją córkę i niszczyć nam taki
piękny dzień?!?
Stał jak wryty, nie wiedział co powiedzieć...
Do spowiedzi poszłam w swojej parafii, do 92-letniego bardzo mądrego księdza,
który cierpliwie mnie wysłuchał, poradził i życzył szczęścia...

Potem znajoma fryzjerka, żona przyjeciela rodziny, nasi goście weselni.
-Będę miała ze sobą sprzęt, jak coś się popsuje to ci poprawię smile

Kosmetyczka.
Przyjechał po mnie mój narzeczony ze swoim ojcem. Pojechaliśmy do domu moich
rodziców, zabraliśmy rzeczy i ruszyliśmy w drogę.
W domu czekały na mnie kwiaty-bukiecik mój i trzy bukieciki druhen, przywiózł
je tato.

Po drodze musiały być oczywiście jakieś przygody. Zapalił się błąd silnika i
samochód tracił moc.
Na szczęście dotarliśmy na miejsce.
Oczekiwał nas już nasz przyjaciel-fotograf.
Sesję rozpoczął już w naszym pokoju. Seria "panna młoda przygotowuje się do
ślubu" pasuje bardziej do jednej z tych odważnych gazetek niż do pokazania
rodzinie. Mieliśmy niezły ubaw smile
W międzyczasie po raz kolejny z równowagi wyprowadziła mnie moja pierwsza
druhna (świadkowa)...
Przez nasz pokój w trakcie przygotowań przewinęli się chyba wszyscy goście
weselni smile
Po zdjęciach w środku, przyszedł czas na ogród...Wiele razy padało pytanie:
-Pan młody w końcu się pojawi?
-Czy panna młoda raczy w końcu odłożyć tą komórkę?
Cóż, nie sądziłam, że jeszcze tyle do załatwienia będzie...
Potem kareta podwiozła nas w bardzo urokliwe miejsce (rzeczka, mostek...)
W dalszej części sesji stałam przy drodze i łapałam stopa..., czyli
karetę...zanim jednak dojechała, zdążyły się 3 samochody zatrzymać smile
Po powrocie do pałacyku, nastąpiło piękne błogosławieństwo. Moja mama potrafi
ślicznie używać naszego języka, a tym razem przeszła samą siebie. Miałam łzy
w oczach.
Po błogosławiństwie wpakowałyśmy się z dziewczynami do karety i ruszyliśmy w
stronę kościoła.
-Masz tą piersiówkę?
-Nie, a wy?!?
I nagle pojawił się drużba z trzema butelkami wódki i słodyczami (na bramy).
Muszę się przyznać, że mimo całej bajkowej oprawy, nie zachowałyśmy się jak
damy...pijąc wódkę z butelki (tylko po dwa łyczki) i zagryzając ją
snickersami.
Może i nie powinno się czegoś takiego robić, może i nie wypada, ale muszę wam
powiedzieć, że bardzo nam to pomogło. Stres minął, uśmiechy miałyśmy od ucha
do ucha i wejście do kościoła już nas nie przerażało...

-Będzie pan grał na wejściu Wagnera, tak?-zapytałam organisty
-Moment, jeszcze nie sfinalizowaliśmy...
-Finalizujmy-mój narzeczony wręczył mu 100zł
-Tak, dam sygnał dzwonkiem i zacznę grać.

Już teraz wiem, dlaczego chciał kasę przed. Jego interpretacja Wagnera była
co najmniej oryginalna. Co tu dużo mówić...fałszował!

Wejście jednak było takie, jak sobie wymarzyłam-ja i za mną moje druhny, nie
zepsuł tego nawet fałszujący organista.

Na samym początku mszy "Hymn o miłości" odczytał mój brat. To był dla mnie
najbardziej wzruszający moment, niezapomniany...
Przy mówieniu przysięgi mojemu mężowi drżał głos, ja podobno mówiłam słodkim
delikatnym głosikiem, jakiego nikt u mnie nigdy wcześniej nie słyszał...
Wyszliśmy, trzymając się za ręcę przy dźwiękach marszu Mendelsohhna.
Życzenia, uściski, buziaki, zbieranie pieniążków (oddałam wszystko mężowi-
lepiej, żeby on trzymał kasę, u mnie może nie być bezpieczna wink)

Panowie powożący karetą zdjęli dach. Jechaliśmy w czwórkę-ja, mój mąż i nasi
świadkowie.
Przy samym wyjeździe z kościoła miejscowy "pijaczek" wręczył mi piękny
bukiecik polnych kwiatków. Bez wahania obdarowałam go butelką weselnej
wódki smile
To było bardzo miłe.
Potem jeszcze czekała nas brama dzieci. Rozdaliśmy prawie wszystkie słodycze.
W pałacu powitani zostaliśmy tradycyjnie-chlebem, solą i kieliszkami. Od razu
było widać w którym jest wódka. Zostawiłam ten kieliszek dla męża. Niech on
rządzi i się mną opiekuje smile
Potem wypuściliśmy dwa białe gołąbki. Były naprawdę śliczne-czyściutkie,
delikatne...piękne...
Potem toast, pierwszy taniec, który wyszedł rewelacyjnie. Kilkakrotnie w
trakcie bito nam brawo. A muszę powiedzieć, że próba generalna, już w
strojach i tuż przed ślubem, wypadła fatalnie...
I...zabawa do rana.
Goście bawili się świetnie, my także. To był piękny, niesamowity,
niezapomniany dzień.
Przez całą noc miałam uśmiech na twarzy, mimo sukni, która raczej do lekkich
i wygodnych nie należała. Nie zdjęłam jej jednak, w końcu panną młodą jest
się raz w życiu...smile
Oczywiście nie zabrakło też pomyłek:
jeden z naszych gości nie wiedział, że zmieniła się godzina ślubu i trafił na
inny ślub.
Kiedy wchodził do kościoła minął pod nim mamę mojego męża...pomyślał więc, że
na pewno dobrze trafił.
"Wypadłem z obiegu, nie poznaję tych ludzi"-pomyślał sobie, siedząc w ławce.
-Zebraliśmy się tutaj, aby być świadkami połączenia (...) Sebastiana i
Anety...
"Hmm...chyba jednak to nie ten ślub" big_grin

Kolejny z gości w drodze do pałacu zauważył jadący autobus z gośmi weselnymi.
Wyskoczył na drogę, zatrzymał go, wbiegł do środka:
-Na wesele?
-Tak, ale....
-Pan jest...czyim gościem?
-No, jak to? Oli iMichała...
-To pomylił pan autobusy smile))

Wszyscy goście byli przyjezdni, nikt nie znał tej miejscowości, nas zresztą z
nią też nic nie łączy, więc pomyłki były nieuniknione smile

Pamiętacie pewnie o moich rozterkach dotyczących mojego ojca...Zaprosiłam go
na wesele i nie żałuję. Oboje rodzice stanęli na wysokości zadania. Cieszę
się, że mogłam ich oboje mieć przy sobie tego dnia. Byłoby mi strasznie
przykro, gdyby któregoś z nich zabrakło. Tato poza tym pod sam koniec bardzo
pomógł przy organizacji, wprawdzie stało się to dopiero po ostrej wymianie
zdań ze mną i mamą, ale niektórzy już chyba tak mają, że trzeba im pewne
rzeczy uświadamiać...

Dostaliśmy piękne prezenty, cudowne życzenia...
Czułam się tego dnia jak w bajce. Zapamiętam go na pewno do końca życia.
Jeden z naszych gości weselnych, Niemiec z firmy mojego męża powiedział, że
był na wielu weselach, jego siostra brała ślub z Chilijczykiem i tam się
dobrze bawił, ale nigdy nie widział ludzi tak światnie bawiących się jak
Polacy.
-Jak będę robił wesele, to tylko w Polsce!
Świetnie wpasował się w atmosferę, nie żałując sobie wódki, jedzenia i tańców.
Oczepiny, tłumaczone mu do ucha przez mojego brata szczególnie przypadły mu
do gustu.

Już w niedzielę popołudniu wyruszyliśmy do Hannoveru. Stamtąd wylecieliśmy w
naszą podróż poślubną na Tenery
Obserwuj wątek
    • agnrek Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 14:05
      Wszystkiego najlepszego i... czekamy na zdjęcia smile
    • golinda Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 14:06

      nie zmieściło się wszystko!
      Chciałam jeszcze dopisać, że podróż poślubna była fantastyczna, wróciliśmy
      wypoczęci, opaleni, objedzeni pysznym miejscowym jedzeniem...
      Już jako Kolinda pozdrawiam wszystkie panny i panie młode i życzę tak samo
      pięknych niezapomnianych wrażeń!
      • paola_j Re: Ach, co to był za ślub :) 24.08.06, 21:34
        Olu-ale Ty pięknie umiesz pisac!!!
        Zeby całe życie było takie bakjowe jak ten dzień!Gratuluje i życze wszystkiego
        najlepszego. Czekam na zdjecia (pamiętam jaką miałaś sukienkę),na pewno będą
        nieprzecietne-tak jak Ty i Twój postsmile
        pozdrawiam
    • monia76 Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 14:18
      ale napłodziłaś, Golindo smile
      życzę wszystkiego najlepszego i oby całe Wasze życie było równie piękne jak ten
      dzień.
      nie zapomnij o zdjęciach!
      • izabela.16 Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 14:22
        ślicznie!!!ja chcialabym miec bardzo podobny do ciebie,tylko ze krojac koszty
        zrezygnujemy z karecy..
    • inga34 Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 14:24
      jej! ależ się rozpisalas piekniesmile
      Raz jeszcze gratulacjesmile
    • inga34 Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 14:24
      aaa - pomyłki ze slubami - hahahasmile supersmile
      • agnieszka5661 Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 14:31
        Olu! świetny opis! teraz czekamy na zdjęcia! dużo zdjęć, bo chyba nam coś
        wybierzesz wink Pozdrowionka i uściski dla Ciebie i JUŻ męża wink
        • ashton Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 14:36
          Działo się smile dziękuję i ja za szczegółowy opis i dużo szczęścia życzę!
    • umber82 Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 14:37
      Kolejna szczęściara smile Wszystkiego najlepszego na nowej drodzesmile

      BĄDŹ SZCZESLIWA! smile

      NO i czekamy na FOTY!
    • aga.hm Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 14:40
      To musiał być fanatastyczny ślub.
      Gratuluję i życzę wszystkiego dobrego, aby życie układało się jak w dniu ślubu i
      pomimo pomyłek wszystko kończyło się tak jak tego sobie zażyczycie.
    • liste_k Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 14:44
      Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia smile

      Piękny opis, mocno pobudzający wyobraźnię.
      Momentami kręciła mi się łezka w oczkach, np jak skłądaliście przysięgę
      małżeńską czy też jak pisałaś o swoim Tacie.

      Cały opis przepiękny...
      A historia - prawie jak w "Kopciuszku" Disneya big_grin
    • kasiababik Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 14:53
      Golinda wszystkiego naj naj naj

      Piekny opis teraz czekamy na fotkismile)
      • ewcia_851 Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 14:57
        WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, DUZO SZCZĘŚCIA I MILOŚCIwink piekny opis az sie
        wzruszyłam to musial byc naprawdę "bajkowy ślub" pozdrawiam no i czekamy na
        zdjęcia!
    • athandavan Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 14:57
      Gratulacje Golinda! Wszystkiego dobrego.

      Fajnie piszesz, chyba jako jedyna wplotlas dialogi do opisu.

      Do mojej poprzedniczki w zyczeniach: slub Golindy (vel Kolindy) to raczej nie
      jest bajka o kopciuszku Disneya. Ona to wszystko w szczegolach zaplanowala,
      wiele ja to kosztowalo wysilku i stresu, ale - sadzac po opisie - dzielnie
      dopiela swego i nikt ja o kicz posadzac nie bedzie wink

      Pozdrawiam serdecznie.
      • liste_k do athandavan 23.08.06, 15:20
        > to raczej nie
        > jest bajka o kopciuszku Disneya.

        Ale tak pięknie opisany slub jak sam bal w tej książeczce smile
    • paolka25 Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 14:59
      Gratuluję i życzę wszystkiego co najlepsze! Duzo szczęścia i radości! No i
      bardzo duży plus za super opis. Zauważyłam, że szalona z Ciebie kobietka taka
      jak ja. Pozdrawiam gorącosmile
    • mariolkka Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 15:02
      Opis super smile) troche naplodzilas ale fajnie sie czyta smile)
      Duzo duzo szczescia, milosci i wszystkiego wszystkiego naj....
    • lilla25 Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 15:05
      wszystkiego naj naj najlepszgo,wiem,ze slub mialas w lubuskim a ja z Zielonej
      Góry jestem.:0pozdrawiam
    • andrzejkowo Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 15:53
      Wszystkiego najlepszego Wam życzę.
      • anabia Re: Ach, co to był za ślub :) 23.08.06, 16:15
        Fajny, długi opissmile
        Ja też życzę wszystkiego dobregosmile
    • twitti golinda - 6+ za opis:) 23.08.06, 16:46
      Piekny opissmile taki prawdziwy, jakbym brala udzial w twoim slubiesmile dziekujesmile
      mieliscie pieny slub i wesele. mam nadzieje ze cale zycie takie bedziecie
      miecwink pozdrawiam i sciskam goracosmile
      • szara82 Re: golinda - 6+ za opis:) 23.08.06, 17:57
        No, Golinda, dałaś radęsmile Fajny opistongue_out
        Czekam na zdjęcia.
        Życzę Ci dużo szczęścia, uśmiechów i umiejętności dostrzegania małych, miłych szczegółów w pożyciu małżeńskim i cieszenia się z nich, tak jak ze zdarzeń okołoślubnych.
        Ściskam i całuję!
    • mada.d.n Re: Ach, co to był za ślub :) 24.08.06, 18:40
      to i ja się dołączamsmile

      wszystkiego dobrego, najlepszego...
      dużo miłości, szczęścia i uśmiechu na co dzień - tak jak w tym szczególnym
      dniu smile)



      zabrałam sie za pisanie, ale nadal mi się nie chce!! (magisterka) big_grin
      jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
      <Pyrda i Kajtek
    • svidy Re: Ach, co to był za ślub :) 24.08.06, 22:23
      Ejże, ejże, wyszło świetnie! Warto było zadbać o każdy szczególik, co nie ciocia?
      Byłam ciekawa, jak ojciec się w tym wszystkim odnajdzie, ale cieszę się, że
      stanął na wysokości zadania wink
      Hmm... Olu, Michale, pozostaje mi życzyć Wam szerokiego pasma sukcesów na nowej
      drodze życia!
      A tak na serio, to się po prostu zawsze i wszędzie KOCHAJCIE!!! (chyba, że z
      przyczyn technicznych nie wszędzie się da... wink
      Na zdjęcia czekam.
      • golinda Re: Ach, co to był za ślub :) 25.08.06, 09:58
        svidy:

        jak to nie wszędzie się da? dla chcącego... wink
    • golinda Re: Ach, co to był za ślub :) 25.08.06, 08:53
      Dziewczyny! Dziękuję za życzenia i ciepłe słowa!
      Mam nadzieję, że po weekendzie dostanę od fotografa choć parę fotek i będę
      mogła je tutaj zamieścić smile
      • agnieszka5661 Re: Ach, co to był za ślub :) 25.08.06, 09:53
        no to czekamy!!
    • justyska123 Re: Ach, co to był za ślub :) 25.08.06, 11:05
      Cudownie sie czytalo o Twoim najpiekniejszym dniu, raz sie smialam ( te pomylki
      przezabawne), a raz mi sie lzy w oczach pojawily ( spotkanie z tata). Pięknie to
      napisalas i tyle sie zdarzylo w ciagu jednego dnia. I dobrze, ze nie sciagalas
      sukni, tez zamierzam tak jak Ty do rana balowac jak ksiezniczka. Wszystkiego
      najlepsze Ci zycze !!
    • boulinka82 Re: Ach, co to był za ślub :) 29.08.06, 12:36
      Wszystkiego co najlepsze, oby wszystkie takie sluby byly tak udane wink)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka