Witajcie !
Wreszcie zebrałam się, żeby wejść na forum i podzielić się z Wami swoimi
przeżyciami z tego szczególnego Dnia. Jest długie.....

Na początku powiem, że było poprostu cudownie !!!
W piątek przed ślubem mieliśmy do załatwienia jeszcze parę spraw jak spowiedź
(uffff-jak żałowałam, że nie udaliśmy się do parafii, w której braliśmy
ślubJ), dowiezienie alkoholu i bilecików na stoły do lokalu (Galop z
Zielonce). Oczywiście nie obyło się bez przygód, bo tuż po przywiezieniu
wódki i wina do lokalu okazało się, że w jednym kartonie brakuje nam 5
butelek wódki (kupowaliśmy pełne kartony i nie przyszło nam do głowy
sprawdzić czy każdy jest zamknięty, braliśmy je z palet). No ale cóż, już nie
chciało nam się wracać do sklepu. Bileciki, które zawieźliśmy razem z planem
też były troszkę nie na miejscach, jak się okazało, ale nie miało to
wielkiego znaczenia

Przyszedł wieczór, czas na sen.... Myślałam, że będę miała duże problemy z
uśnieciem, ale nie, usnęłam bez problemu i spałam smacznie.
Rano pobudka, szybki prysznic, wspólna kawa – ostatnia z narzeczonym

i
wyjście z domu. Z naszym kolegą, który zgodził się wystąpić w charakterze
kamerzysty i całonocnego kierowcy do dyspozycji gości (świetna sprawa)
pojechałam po panią fotograf i do fryzjera. Byłam bardzo spokojna i miałam
dobry humorek, pomimo, że pogoda nie była wymarzona , było szaro i chłodno.
Ale nie przejmowałam się tym, ważne, że nie padało. Fryzurka wyszła bardzo
fajnie, troszkę się stresowałam ponieważ fotograf robiła również reportaż z
przygotowań i w salonie cały czas pstrykała fotki

Potem odebraliśmy
kwiatki i pojechaliśmy do mnie do domu.
W domku śniadanko i makijaż, atmosfera się rozluźniła i stresowałam się już
mniej

Wreszcie założyłam suknię. Cudownie się w niej czułam !!!! Mama musiała mi
tylko przyszyć stanik do sukni, żeby nie wystawał poza gorset

W trakcie przygotowań zjeżdzała się rodzinka, moi dziadkowie, mój chrzestny,
przyszli teściowie (było małe zamieszanie, ale bardzo przyjemne) i wreszcie
mój przyszły Mąż ze świadkami! Wyglądał super !
Nastał czas błogosławieństwa. Popłynęły pierwsze łzy wzruszenia.... Mój tata -
z reguły twardy mężczyzna -miał szkliste oczy

Mnie również trzeba było
poprawiać makijaż.
Czas naglił, więc pojechaliśmy na zdjęcia w plener. Najpierw na most, gdzie
upaskudziłam sobie strasznie sukienkę, na szczęście od spodu, więc nie było
tego tak widać, świadkowa uspakajała mnie, że nie będzie widać wkościele.
Pózniej Cytadela i Starówka. Było naprawdę wesoło !
Po zdjęciach pojechaliśmy do naszego mieszkania, gdzie mogliśmy chwilę
odetchnąć, zagrzać sie i wypić szybką kawkę. Jeszcze parę fotek w mieszkaniu
i do kościoła.
To było cudowne zobaczyć tyle znajomych twarzy pod kościołem czekających na
nas....Cała rodzinka w komplecie, znajomi z liceum, z pracy, byłam naprawdę
mile zaskoczona !
Kiedy stanęłam w drzwiach kościoła zaczęłam się bardzo denerwować chociaż
podobno nie było tego widać. Cudownie było tak kroczyć przed ołtarz z moim
jeszcze narzeczonym i mijać wszystkie znajome buzie w akompaniamecie pięknego
śpiewu Ave Maryja w wykonaniu kuzynki mojego M, która jest śpiewaczką. Serce
waliło mi jak oszalałe

Zaczęła się ceremonia. Pierwsze i drugie Czytanie,
które sami wybieraliśmy przeczytali nasi świadkowie. Jest to fajny akcent,
jeśli można to tak nazwać

Naszedł czas przysięgi i wiecie co .....to prawda, że w tym momencie odczuwa
się spokój. Ja byłam spokojna, głośno i wyraźnie patrząc w oczy mojemu M
wypowiedziałam słowa przysięgi. I do końca życia zapamiętam ten moment i oczy
mojego męża patrzące prosto w moje oczy. Ten obraz pozostał mi głeboko w
pamięci.... Po wymianie obrączek kiedy usiedliśmy już na swoje miejsca ksiądz
powiedział „proszę o brawa, są już małżeśtwem” i cały kościół bił brawo !!!
Cięzko opisać słowami, co się czuje w takich chwilach. Do tego towarzyszący
piękny śpiew....Ceremonia była naprawdę wyjątkowa i zwruszjąca i to również
duża zasługa księdza, który udzielał nam ślubu. Po prostu świetny z niego
człowiek !
Po ślubie tradycyjnie – życzenia. Było sporo osób, więc trwały myślę około
godzinki

Po wszystkim goście pojechali już do lokalu, a my wskoczyliśmy zostawić
kwiaty, prezenty i kaskę w naszym mieszkaniu. Polecam takie rozwiązanie,
jeśli ktoś ma możliwość, nie trzeba się martwić o to w trakcie wesela, chodź
mieliśmy miejsce, żeby to schować w domku młodej pary, ale tak odszedł
problem przewożenia

Pojechaliśmy na wesele i tu również było pięknie ! Nie będę opisywać ze
szczegółami bo Was zanudzę, ale przyznam że lokal, w którym urządziliśmy
wesele stanął na wysokości zadania.
Sala była pięknie ustrojona, stoły również, jedzenie wyśmienite i bardzo miła
obsługa. Zabawa trwała do samego rana i cała rodzinka do dziś wspomina
imprezę. Orkiestra, która nam polecono świetnie prowadziła całą zabawę
weselną ! Naprawdę super mili ludzie znający się na prowadzniu tego typu
imprez. W niedziele poprawiny, które wyglądały jak małe wesele

Mogę śmiało
polecić ten lokal. Jest rewelacyjny ! Pozostały alkohol i jedzenie zostały
zapakowane i dostaliśmy je do domu.
I tak minął ten cudowny Dzień... jestem mężatką już ponad miesiąc i jest
naprawdę wyjątkowo.
To nieprawda, że nic się nie zmienia po ślubie... ja odczuwam dużą zmianę
jest tak jakoś wyjątkowo i jakaś luka została wypełniona.
I to tyle ode mnie. Wszystkie przyszłe Panny Młode życzę Wam dużo szczęcia i
miłości i żeby Wasz ślub był wyjątkowy i pamiętany do końca życia !
Wszystkim Forumkom serdecznie dziękuje za Wasze rady. Dzieki nim upewniłam
się w swoich decyzjach.
Pozdrawiam Was ciepło !
Ps. Zdjęcia odbieram w tę sobotę, więc jak tylko je dostanę to wrzucę do
postu.