Dodaj do ulubionych

moze to i nic ale.....

25.03.07, 09:44
Mój narzeczony nie umie tanczyć, w ogóle nie ma poczucia rytmu
itp.Próbowaliśmy wiele razy tanczyc ale jakos nie wychodzi nam to
razem.Zastanawia mnie jak to będzie na weselu, on jest załamany juz teraz a
ja jeszcze bardziej.Zrezygnowaliśmy nawet z oczepin gdzie zbiera sie na wózek
bo jak powiedział to bedzie dla niego katorga, nie mówie juz o pierwszym
tancu młodych bo powiedział ze bedzie musiał sie nauczyc kroków na pamięć,nie
wiem jakim cudem da sie nauczyc kroków na pamięć nie czując w ogóle
muzyki.Jestem troche podłamana.A nauki tanca nie wchodzi w gre bo to jest
strata czasu dla niego i kasy.Może ma ktos podobny problem?
Obserwuj wątek
    • ala-81 Re: moze to i nic ale..... 25.03.07, 10:05
      tak, jak nie potrafię tańczyć ale próbuję z róznymi skutkami. Mój N. ma bardzo
      dobry słuch i wyczucie rytmu, ciężko nam razem tańczyć. Dlatego męczę go abyśmy
      ćwiczyli w domu pierwszy taniec. Tragicznie to wygląda smile
      • panna_na_wydaniu Re: moze to i nic ale..... 25.03.07, 10:19
        U nas tak samo, z tym że ja też nie potrafię taczyć. Ćwiczymy w domu, pomaga nam
        koleżanka która potrafi tańczyć. Na początku wyglądało to conajmniej
        komicznie,ale jest coraz lepiej. Ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Aha i napewno
        warto wybrać piosenkę na pierwszy taniec, do której można się "pobujać" smile
    • zosiaczek25 Re: moze to i nic ale..... 25.03.07, 10:18
      Moj n jest beznadziejny. Chcielismy zrobic kurs tanca, ale zrezygnowalismy (ze
      wzgledu na nauczyciela). Teraz zastanawiamy sie nad innym kursem, ale nie wiem
      czy to ma sens. On zna kroki- w sensie, wie ktora noge postawic. Ale za chiny
      nie slyszy rytmu, wiec stawia te nogi pomiedzy taktami i ja wtedy tez sie gubie.
      Ale nie to jest najgorsze. Obciach mi wogole z nim wyjsc na jakies disco, choc
      bardzo lubie z nim wychodzic i przeciez go kocham. Tylko on zawsze "tanczy" tak
      samo do kazdej muzyki. A wyglada to mniej wiecej tak, jakby dostal ataku
      padaczki. Gdy pierwszy raz poszlam z nim na disco, to sie przestraszylam, ze
      bede musiala wzywac pogotowie. Tak tez reaguja zawsze inni ludzie, gdy widza jak
      moj n wije sie i trzesie rekoma. To straszne, ale nic na to nie mozna poradzic.
      Pozostaje tylko kochac. smile
      • panna_na_wydaniu :D 25.03.07, 10:20
        A to dobre big_grin
        • zosiaczek25 Re: :D 25.03.07, 10:28
          To nie jest dobre, to jest straszne... smile J atez nie jestem krolowa tanca, ale
          przynajmniej sie bujam w rytm muzyki. Co ja bym dala za to, zeby on sie czasem
          tylko bujal...
          Ech, ale sie nie przejmuje. Jak bedzie, tak bedzie. A teraz musze sie
          przygotowac. Mam ydzis wazna uroczystosc- moja lisia mordka sie dzis chrzci i
          musze uwiecznic te uroczystosc aparatem. Juz dostalam instrukcje od tesciow,
          ktorzy nie moga tu dzis byc.
          • a.bc Re: :D 25.03.07, 10:44
            Wiesz co szkoła tańca i koniec kropka- albo chcecie cos razem zatańczyć albo
            będziecie patrzec jak goście się bawić.
            Ja nie rozumiem tego,że dorosły facet nie chce i nie umie tańczyć- rozumiem
            mały chłopczyk, który sie wstydzi ale jak ktoś jest dorosły i aktywny zawodowo-
            to zawsze trafi sie taki moment, w którym trezba tańczyć i trzeba to umieć
            zrobić. Moja droga stanowczo powinnas postawić na swoim i zaciągnąc go na kurs!
            W sumie to zaprocentuje ci w przyszłości- czy chcesz całe zycie ze swoim mężem
            chodzic na posiadówki?
            • maraxela da sie 25.03.07, 11:22
              to samo powiedzialabym o moim- zaciagnelam go na kurs sila.robil troche "fochy"
              i wielkie oczy na tych zajeciach-jaka go to kara spotkala "smilemoj rytmu tez nie
              czuje,na 2 lekcji nauczyciel chcial juz z nas zrezygnowac haha zalamalismy sie
              ale sprobowalismy jeszcze raz i jakos idzie, powolij bo powolij ale do
              przodu .depczemy sie tanczymy nie do rytmu no i co z tego,jest swietna zabawa i
              juz czasem uda sie nam fajnie zatanczyc.grunt to chciec i pozytywnie myslec.
            • zosiaczek25 Re: :D 26.03.07, 09:08
              Kto powiedzial, ze on nie chce isc na kurs? Kto powiedzial, ze bedziemy siedziec
              i patrzec, jak goscie sie bawia? Jak zwykle ktos przykleja mi slowa do ust.
              Bylismy na jednym kursie i zrezygnowalismy. Ja nie chcialam. Kurs mielismy z
              aroganckim pedziem, ktory byl zdania, ze on jest najwspanialszym tancerzem pod
              sloncem i wogole jest tak oczytany i obyty, a kursanci to debile i mozna sobie
              bylo z nich- doroslych ludzi robic zgryw. Bez przesady, nie za to place. Wiecej
              sie tam nie pojawilam.
            • memphis90 Re: :D 26.03.07, 10:45
              Równie dobrze mogłabyś powiedzieć "ja nie rozumiem, jak dorosły facet nie chce i
              nie umie śpiewać/stepować/malować z natury"- tak samo byłoby bez sensu. Jest cos
              takiego jak talent i predyspozycje- i dotyczy to także umiejętnosci tańca. Ja
              nie jestem za uszcześliwianiem kogoś na siłe, tym bardziej dorosłego mężczyzny.
    • gioseppe toNiTylko mój N jest królem zagubionego kroku????? 25.03.07, 11:35
      jak dobrze!
      o zgrozo! gdy widze jak moj luby tanczy to zbioera mnie najpierw smiech a potem
      rozpacz!
      TRAGEDIA!
      toz to taniec kota na rozżarzonej (tak sie to pisze?) blasze!!

      ja na razie spokojnie czekam az w koncu sie zapisze na kurs tanca ale juz trace
      powoli cierpliwosc.
      bo po co sie na razie zapisywac skoro "jest TYYYYYLE czasu"??
      jeszcze kilka dni poczekam a potem spuszcze łomot smile
      • maraxela Re: toNiTylko mój N jest królem zagubionego kroku 25.03.07, 11:48
        my mamy slub we wrzesniu a juz miesiac chodzimy i sie ciesze ze tak wczescnie
        bo jak widze jak nam to wychdozi to moze akurat do wrzesnia 1 taniec opanujemy
        • gioseppe Re: toNiTylko mój N jest królem zagubionego kroku 25.03.07, 11:49
          maraxela napisała:

          > my mamy slub we wrzesniu a juz miesiac chodzimy i sie ciesze ze tak wczescnie
          > bo jak widze jak nam to wychdozi to moze akurat do wrzesnia 1 taniec opanujemy

          tez bym chciala chodzic.
          ja umiem tanczyc
          gorzej z drua polowa- za grosz jakiegokolwiek poczucia rytmu
          a slub w polowie czerwca
          • maraxela Re: toNiTylko mój N jest królem zagubionego kroku 25.03.07, 11:55
            2 tyg temu moj M dostal mandat zaraz przed lekcja jakies500 zl- a ze do tego
            bardzo lubi tanczyc buahahhaa to byl wsciekly do tego stopnia ze myslalam ze
            zaraz trzesnie drzwiami i wyjdziesmilepodczes tej lekcji 1 raz udlo nam sie
            bezblednia zatanczyc haha to chyba z mojego strachu ze jak pomysle krok to
            bedzie ostatnia lekcja tancasmilesmile
            • maraxela Re: toNiTylko mój N jest królem zagubionego kroku 25.03.07, 11:56
              moj M ma taka filozofie "muzyka jest zbedna" grunt to nauczyc sie krokow no a
              muzyke to on napewno kiedys uslyszy hahaha
    • dodaa84 Re: moze to i nic ale..... 25.03.07, 14:59
      my też nie umiemy tańczyc, ale się tym zbytnio nie przejmuje. bez przesady...
      • mela81 Re: moze to i nic ale..... 25.03.07, 15:10
        przecież nie musicie tańczyć jak zawodowcy,krok jeden na jeden,bardzo
        powoli,orkiestra niech wam dobierze wolny kawałek i dacie sobie rade
        • elenak Re: moze to i nic ale..... 25.03.07, 16:15
          U mnie z tańczeniem nie ma problemu, a jeden na jeden u niego też nie
          wychodzi.Ostatnio jak tańczylismy to skupiał się zeby nogi mu sie nie pomyliły
          oczywiscie jeden krok w bok i odwrotnie a o rytmie juz zapomniał-wygladało to
          komicznie.Mam nadzieje ze jakos wyjdzie nam to.
    • ewik_75 Re: moze to i nic ale..... 25.03.07, 20:40
      elenak,

      a czy koniecznie musicie robic wesele?
      moze po prostu zaproscie wszystkich na uroczysty obiad po ceremonii slubu.\Nie
      bedzie wtedy problemu z tancem.

      a z doswiadczenia moge Ci powiedziec, ze wesele, na ktorym mlodzi nie tancza
      rzadko bywaja udane...
      • elenak Re: moze to i nic ale..... 26.03.07, 00:10
        ewik_75 napisała:

        > elenak,
        >
        > a czy koniecznie musicie robic wesele?
        > moze po prostu zaproscie wszystkich na uroczysty obiad po ceremonii
        slubu.\Nie
        > bedzie wtedy problemu z tancem.
        >
        > a z doswiadczenia moge Ci powiedziec, ze wesele, na ktorym mlodzi nie tancza
        > rzadko bywaja udane...
        Nikt nie mówi o odwołaniu wesela więc nie wiem o czym Ty piszesz, chyba ze po
        prostu pomyliłaś posty.
    • agnrek Re: moze to i nic ale..... 25.03.07, 21:56
      Mój mąż też raczej piłkę kopie niż na parkiecie wywija. Na szczęście jest
      rozsądnym facetem, zdawał sobie sprawę z tego, że moje koleżanki i zony jego
      kolegów sa baaaardzo taneczne, więc aby nie mordowały się z nim, musiał nauczyć
      się tańczyć. Troszkę na początku marudził, ale już po pierwszych zajęciach był
      bardzo zadowolony.
    • lubna Re: moze to i nic ale..... 25.03.07, 22:55
      Mój tańczy wyjątkowo zabawnie, strasznie mnie śmieszy
      myśl o naszym pierwszym tańcu, umowa jest taka, że
      tańczymy "z nogi na nogę" i ja prowadzę dodatkowo wypukując
      rytm na jego ramieniu big_grin
      A że będzie sporo osób bez pary, to liczę raczej na "kółeczka"
      i wspólną zabawę; do pary nikt go nie zaciągnie, ale w kółku
      pupą pewnie pokręci, nic mi nie sprawi większej radości wink))
    • bb90 pierwszy taniec może być wolny 25.03.07, 23:49
      Na "pierwszy taniec" polecam coś wolnego!! My tak wybraliśmy, bo akurat mamy
      ulubioną piosenkę, która jest wolna. Ale polecam to każdemu, kto nie czuje się
      na siłach w tańczeniu.
      My generalnie tańczyć też nie umiemy, ale staramy się tym nie przjemować. W
      końcu tańczyć można też na wyczucie, nikt się nie obrazi wink Na żaden kurs nie
      będę nas ciągać.
      Z szybkimi tańcami nie mamy najmniejszego problemu, mój mężczyzna świetnie
      tańczy smile) A najlepiej ze mną wink
      Polecam generalnie nie panikować i jak najwięcej tańczyć z mężem, bo najlepiej w
      tańcu rozumieją się Zakochani smile)
    • kasia-k Re: moze to i nic ale..... 26.03.07, 08:31
      elenak napisała:

      > A nauki tanca nie wchodzi w gre bo to jest
      > strata czasu dla niego i kasy.

      A ja bym "zaryzykowała" naukę tańca, napewno coś z nich zostanie smile
      Jeżeli to aż traki problem dla narzeczonego to myślę że warto poświęcić troszkę
      pieniędzy na ten cel i nie traktować tego jako straty kasy

      > strata czasu dla niego
      jeżeli szkoda Tobie/Wam na to czasu to nie wiem czego oczekujesz od
      forumowiczek,
      przecież nie ma złotego środka na brak umiejętności tańczenia.


      ostatecznie to Wasze wesele i jeżeli Twój młody nie chce tańczyć to przecież
      nie musi smile . Najważniejsze abyście się dobrze bawili na własnym weselu, jeżeli
      dla Młodego tańczenie to zbyt duży stres to niech nie tańczy.





    • madnessa Re: moze to i nic ale..... 26.03.07, 09:26
      A u nas jest tak że to ja kompletnie nie potrafię tańczyć (no może tylko bujanie
      się w rytm muzyki trochę mi wychodzi). Za to mój T. tańczył w szkole tańca gdy
      chodził do szkoły podstawowej i trochę jeszcze pamięta.
      Ale to nic, jakoś dam radę... Już zaczynamy pomału ćwiczyć...
      • memphis90 Re: moze to i nic ale..... 26.03.07, 10:51
        Och, jak facet umie dobrze tańczyć, to wystarczy tylko mocno sie go trzymać i
        poddać wszystkiemu, co robismile
    • kamelia04.08.2007 a dla ciebie katorga będzie ten narzeczony 26.03.07, 09:26
      dlaczego wszystko sie kręci wokół niego. oczepin nie bedzie bo się biedaczek
      bedzie męczył, tańczył nie będzie bo nie lubi, kurs tańca to strata czasu.

      a może nowy narzeczony w miejsce tego egoisty?
      • memphis90 Re: a dla ciebie katorga będzie ten narzeczony 26.03.07, 10:54
        Wiesz, ja zakładam, ze ślub ma być pięknym dniem dla obojga partnerów. Dlaczego
        mężczyzna mojego życia ma sie denerwować, pocić, stresować? Jeśli pierwszy
        taniec to dla niego duży stres, to czemu z niego nie zrezygnować (albo np.
        poprosić rodziców, żeby włączyli się wraz z gośćmi do tańca po kilku pierwszych
        taktach). W miłosci jest przecież tak- przynajmniej w miom wypadku- ze zależy mi
        na szczęściu mężczyny mojego życia, a nie tylko na swoim własnym.
        • zosiaczek25 Re: a dla ciebie katorga będzie ten narzeczony 26.03.07, 11:00
          My z pierwszego tanca nie chcemy zrezygnowac. Jednak chcemy, zeby po jakims
          czasie w trakcie tego tanca dolaczyli do nas nasi rodzice. Mysle, ze byloby im milo.
        • kamelia04.08.2007 a gdzie proporcje? 26.03.07, 11:18
          on nie lubi tańczyc i nie umie, on bedzie męczył sie na oczepinach, on uważa,
          że lekcja tanca to strata czasu.
          ona będzie się męczyc z takim narzeczonym albo niech zmienią styl wesela
    • cinnamon_woman Re: moze to i nic ale..... 26.03.07, 09:38
      My tańczymy jak drewniaki - ale kocham mojego pinokia i on kocha mnie - więc
      razem damy radę smile) zaczęliśmy kurs tańca - troche się wyrobilismy - bardziej
      chodzimy tam wyluzowac się po pracy, niz nauczyc wywijać piruety - muzyka nam
      nie przeszkadza w dobrej zabawie - to chyba najważniejsze smile)
    • bystra_26 nie bądźcie niewolnikami tradycji 26.03.07, 11:19
      Czy naprawdę musi być ten pierwszy taniec państwa młodych?
      NIE MUSI.

      Wtedy jednak trzeba nieco przorganizować scenariusz wesela i przekonać do tego
      zespół - jak jest normalny, to nie będzie z tym żadnych problemów.

      Jeśli narzeczony/a nie ma kompletnie poczucia rytmu, to trudno. Jak ma troszkę,
      to kurs tańca może pomóc. Wtedy tydzień przed slubem dopiero zdecydujecie, czy
      ten pierwszy taniec ma być. Na weselu najwazniejsza jasta PARA MŁODA, a nie
      tradycja przez małe "t".
      • kamelia04.08.2007 Re: nie bądźcie niewolnikami tradycji 26.03.07, 11:24
        oczywiście, wesele jest dla mlodych a nie dla tradycji. Jeżeli ktoś płacze, bo
        druga polowa nie daje sie poddać obróbce pod kątem tradycji, to albo zmienic
        narzeczonego. Dobrym sposobem jest tez dopasowanie stylu wesela do mozliwości
        państwa mlodych, wcale nie musi byc pierwszego tańca, otrzepin, zbierania na
        wózek, zabaw. Wszystko da się jakoś załatwić, odrobina kreatywności i po
        problemie
        • cinnamon_woman Re: nie bądźcie niewolnikami tradycji 26.03.07, 12:43
          A co to jest "zbieranie na wózek" ?

          Modyfikacja tradycji - alez oczywiście, nie znisłabym oczepin - tfu
          • kamelia04.08.2007 Re: nie bądźcie niewolnikami tradycji 26.03.07, 12:57
            zbieranie na wózek wygląda tak: gra kapela, goście stoja w kółku, jest juz po
            tzw. oczepiach, kto ma ochote zatańczyć z panna młodą, musi wrzucic pieniądz do
            jakiegos pojemnika (na weselu mojego kuzyna był to wiklinowy kosz).
            • cinnamon_woman Re: nie bądźcie niewolnikami tradycji 26.03.07, 12:59
              oooooooo - to dla mnie coś nowego smile ale i tak nie chcę smile

              widze że ślubujemy tego samego dnia - my o 18, a wy?
              • kamelia04.08.2007 Re: nie bądźcie niewolnikami tradycji 26.03.07, 13:06
                my na razie nie wiemy, o której godzinie, mam nadzieję, że też o 18.00. mój
                piekny ukochany musi dostarczyc zaświadczenie o tym, że może zawrzec małżeństwo
                (zaświadczenie jest ważne 3 m-ce, musi byc ważne w dniu zgłaszania sie do usc i
                w dniu ślubu)
                u mnie nie będzie wózka i innego wyciągania od gości pieniędzy, zwyczaj
                obciachowy, takie wyciąganie pieniędzy
            • zosiaczek25 Re: nie bądźcie niewolnikami tradycji 26.03.07, 14:30
              u nas takie zbieranie na wozek zawsze odbywa sie przed oczepinami, aby goscie
              mogli zatanczyc z panna mloda i panem mlodym po raz ostatni, zanim skonczy sie
              dzien wesela i stana sie zwyklymi malzonkami. No i wlasnie wtedy zbiera sie
              kase. Ja z tego pomyslu rezygnuje. Od gosci, jesli dostane cos w prezencie, to
              koperty, wiec nie mam zamiaru jeszcze naciagac ich na tanczenie. Ktos tu na
              forum w innym watku niedawno opisal inna zabawe i to wydaje mi sie warte
              wykorzystania. A tak pozatym, to dochodze wlasnie do wniosku, ze rezygnuje z
              tradycyjnych oczepin. Wsrod zaproszonych gosci bedzie tylko jedna panna i
              wygladaloby to komicznie, gdybym miala rzucac jej welon. Trzeba to jakos inaczej
              rozwiazac, choc nie mam jeszcze pojecia jak.
    • maga801 Re: moze to i nic ale..... 26.03.07, 14:54
      ja mam ten problem. Nie chcieliśmy jednak klasycznego pierwszego tańca, tylko
      zatańczyć do "naszej" piosenki, czyli takiej, która nam się kojarzy z czymś
      ważnym. Nie chodziliśmy na kurs, bo mąż by się z tym męczył. To nie jest
      najważniejsza na swiecie rzecz, wierz mi. Potraktuj to na luzie. Zrób wesele po
      swojemu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka