Dodaj do ulubionych

czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)?

16.05.07, 10:55
Gnebi mnie to juz od kilku dni i musze sie wygadac. Pisalam kiedys, ze mam
generalnie znosna tesciowa i ze tylko czasem- regularnie miewa ataki wtracania
sie we wszystko. No i teraz wlasnie- akurat na tydzien przed slubem- dostala
takiego ataku.
A wszystko tak na prawde zaczelo sie pol roku temu, gdy oswiadczylismy jego
rodzicom, ze zamierzamy sie pobrac. Tesciowej wlasciwie musielismy oswiadczac
to 3 razy, bo za kazdym razem przy wszystkich udawala zaskoczona i pytala "na
prawde? a kiedy?". Ale huk. Troche mnie to wtedy dotknelo, ze ona chyba robi
to specjalnie. Ale potem stwierdzilam, ze moze przesadzam i kobieta ma
zwyczajnie Alzheimera. No wiec oswiadczylismy im, ze sie pobieramy, ze beda
dwa sluby, ale jedno wesele- w lipcu. Naszym celem nie bylo ich zapraszanie na
slub cywilny, zreszta jasno sie wyrazilismy, ze na cywilny nie zapraszamy
nikogo. Ja chcialam ten dzien spedzic wylacznie z mezem, na luzie- wziac slub,
isc na kawe, pojsc na spacer, wieczorem na disco. Nie chcialam nikogo
zapraszac, bo mieszkamy daleko od naszych rodzin, a ze nic nie planujemy, nie
chcielismy ich ciagnac na 15 minut uroczystosci w USC. Nie mamy tez warunkow w
mieszkaniu, aby zrobic jakies przyjecie. Nie mowiac juz o tym, ze pomysl
jakiegokolwiek przyjecia wogole mi sie nie podobal. Dodatkowo nasz slub zbiegl
sie z 40tymi urodzinami mojego szwagra, na ktore chcemy jechac nastepnego dnia
rano. Dlatego tez nie moge zapraszac gosci po to, zeby ich po uroczystosci
zostawic samym sobie w obcym miescie. To tez wszystko powiedzielismy moim
tesciom, a wlasciwie tesciowej, bo tesciu nie ekscytuje sie tym zbytnio.
Niestety nie trafilo to do niej. Przez ostatnie miesiace regularnie
wydzwaniala do nas i ptyla za kazdym razem, czy wydajemy przyjecie. Szalu
mozna dostac. Ja jej juz na wstepie mowie, ze nie, a ona dzwoni i pyta, wiec
ja jej odpowiadam znow, ze nie. A ona dalej dzwoni i dalej pyta o to samo a ja
to samo odpowiadam. I tak przez caly czas. Dopoki nie zmieklismy i poszlismy
na kompromis. Stwierdzilam, ze skoro przyjada (a jada 700km), to po chamsku
bedzie pozegnac ich po uroczystosci, ze pojdziemy w takim razie razem na obiad
i potem sie pozegnamy. Oni mieli wynajac sobie domek gdzies tu w regionie i
spedzic krotki urlop, nie zawracajac nam glowy. Tak uzgodnilismy miesiac temu.
No ale na tym sie nie skonczylo. Bo tesciowa stwierdzila, ze skoro wynajma
domek, to ona dla nas urzadzi w nim przyjecie weselne i za wszystko sama
zaplaci... !!!!.Ludzie trzymajcie mnie. Tlumaczylismy jej wiec, ze nie chodzi
o to, ze my sobie nie mozemy pozwolic na to przyjecie ze wzgledow finansowych,
a o to, ze mamy zwyczajnie inne plany na ten dzien, ze chcemy byc TYLKO WE
DWOJE. Na co ona sie obrazila i stwierdzila, ze jak nie chcemy, zeby
przyjechali, to nie przyjada (dobre sobie. Od poczatku mowilam, ze nie
zapraszam nikogo. Sami sie wprosili a teraz zachowuje sie, jakby robila
laske). Znow byla rozmowa i znow ustalilismy o tym o biedzie i ze potem
idziemy do siebie, bo i tak musimy sie spakowac na nastepny dzien. No dobrze.
Kilka dni wzglednego spokoju. Az tu w niedziele moj n otwiera skrzynke mailowa
i krzyczy wkurzony, ze chyba nie wyrobi. Biegne do niego i czytam maila od
tesciow. Otoz, maja oni pretensje, ze zostaly niecale 2 tygodnie do slubu a
oni nie dostali do tej pory zaproszenia na pismie. Pozatym chcieliby wreszcie
od nas list z planem uroczystosci i calego dnia. !!!! Mna zatrzeslo.
1. oficjalne zaproszenie na papierze dla wielmoznych panstwa. Sorry, dla
swojej rodziny nie wysylalam zadnych zaproszen (a po tym jak sie tescie
wprosili, nie chcialam byc sama jak sierota i tez zaprosilam moja mame).
Spytalam tylko, czy chca przyjechac, jesli tak, to tego i tego dnia na ta
godzine, ale niech nie oczekuja przyjecia, bo nie bedzie. I nie mam z nimi
problemow. Nikt nie oczekuje zadnych ceremonialow, bo wiedza, ze impreza jest
2 miesiace pozniej i na ta nastepna impreze dostana oficjalne zaproszenia.
Natomiast z tesciami trzeba sie piescic.
2. Plan uroczystosci i calego dnia? Czy nie wyrazilam sie dostatecznie jasno i
wystarczajaco duzo razy, ze nie ma zadnej imprezy, wiec nie ma zadnego planu?
Dla mnie to wszystko wyglada na to, co narzeczony potwierdzil, bo zna swoich
starych, ze oni znow wierca nam dziure w brzuchu, dopoki my nie zwatpimy i nie
powiemy, ze dla swietego spokoju zrobimy to przyjecie. Ale tu sie gorzko
rozczaruja.Bo ja moge isc na kompromis- i juz poszlam- ale nie calkowicie im
ulegac. On tymczasem mowi mi, zebym kupila zaproszenie. Ja go rozumiem, ze to
dla niego wazne, zeby jego rodzice byli z nim w tym dniu. Ale wydaje mi sie,
ze to troszeczke teraz za pozno na wysylanie zaproszen. Po drugie, ja mojej
rodzinie zaproszen nie wysylam, a jednak przyjezdzaja. Po trzecie, nawet jak
im teraz wysle, to i tak znajda sobie jakis grunt do strzelania fochow i
powiedza, ze jest za pozno na takie gesty, albo ze zaproszenie im sie nie
podoba albo cos jeszcze. Pozatym wyglada to teraz tak, ze im na tym nie
zalezy, ze robia laske, a my ich zmuszamy do przyjazdu. I jezeli w takiej
sytuacji przyjada, to maja prawo oczekiwac, ze im zapewnimy tu jakies
atrakcje, a przeciez tak sie nie stanie. I wtedy znow sie beda obrazac.
Powiedzialam wiec mojemu n, zeby porozmawial z nimi i sprobowal (matko moja!)
po raz nty im wytlumaczyc.
Jak by tego nie bylo dosc, wczoraj przeslali mu tez smsa, z zapytaniem, co im
organizujemy na ten tydzien, ktory spedza w Polsce w okolicach naszego wesela.
I tu sie znow wkurzylam. Bo znow, moja rodzina tez przyjezdza z daleka na to
wesele i nie oczekuje zadnych atrakcji poza wiktem i dachem nad glowa. Pozatym
ja tez przyjezdzam do Polski z daleka na te kilka dni i nie jestem w stanie
ich zabawiac, bo bede zajeta przygotowaniami do slubu. Czy to tak trudno jest
zrozumiec? Juz nie chodzi o to, ze oni zachowuja sie tak, jakby to oni byli
najwazniejsi, chociaz to mnie tez razi. Chodzi glownie o to, ze nie potrafia
zrozumiec (w przypadku tego slubu w Posce), ze nie bede miala czasu spedzac z
nimi kazdego dnia, zwiedzac, chodzic na obiadki i do kawiarni. Moge wyskoczyc
w wolnej chwili, ale nie jestem w stanie sie nimi caly czas opiekowac, bo mam
jeszcze sporo do zalatwienia przed slubem. Wkurza mnie juz to wszystko
maksymalnie. Do tego stopnia, ze powiedzialam narzeczonemu, ze trace chec na
caly ten slub. Mam dosc. I czasem mam wrazenie, ze oni faktycznie robia to
celowo.
Obserwuj wątek
    • zosiaczek25 Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 16.05.07, 11:38
      Napisalam mu wlasnie, ze jesli jak najszybciej nie pogada ze swoimi rodzicmi, to
      nie mamy po co isc do USC za tydzien. Dopieli swego Ja sie poddaje. sad
      • ashton Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 16.05.07, 11:44
        Hm, niestety już zdążyłaś zaprosić swoich rodziców na ślub cywilny - moim
        zdaniem najlepiej byłoby albo przełożyć go na inny termin nie informując nikogo
        o tym terminie, albo w ogóle odwołać i zrobić w Polsce ślub konkordatowy...
    • kingadaw Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 16.05.07, 11:40
      ale dzika jazda, faktycznie współczuję. Jak najmocniej trzymaj sie tego co
      wcześniej ustaliliście i choćbyś powtarzała 100 razy teściowej to powtórz i 101
      bo jak ustąpisz 2,3,5 raz to nie połapiesz sie, kiedy będą Cię wrabiac w inne cyrki.
      • zosiaczek25 Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 16.05.07, 11:45
        Wiesz, chyba wlasnie o to chodzi, ze ja zawsze im ulegalam. Ulegalam, bo
        nauczono mnie, ze tesciom trzeba okazywac szacunek. Ulegalam, bo myslalm, ze
        moze wreszcie mnie zaakceptuja i za cos pochwala. Zawsze sie rozczarowywalam.
        Ale teraz, w najwazniejszej dla mnie kwestii, ulec nie zamierzam a oni sie za to
        obrazaja. Nie chce sie klocic przed slubem, bo to sa przeciez jego rodzice. Ale
        z drugiej strony, nie bede szczesliwa, jesli bede robic cos przeciwko sobie.
        Dlatego mysle, ze najlepszym wyjsciem jest chyba wlasnie odwolac obydwa sluby.
        • bystra_26 szacunek 16.05.07, 11:56
          Okazywanie szacunku to nie to samo, co uleganie zachciankom czy oczekiwaniom
          otoczenia. Ciebie też teściowie mają szanować - w tym Twoje prawo do innego
          zdania i własnego stylu zycia.

          Mam nadzieję, że nie mieszkacie i nie będziecie z nimi nigdy razem mieszkać!

          Warunkiem miłości bliźniego jest miłość własna. Najpierw trzeba kochac siebie,
          mieć odwagę bycia sobą, w racjonalny sposób zapospokajać swoje potrzeby, zyć
          dla swoich celów, a nie oczekiwań rodziny!

          Może ta sytuacja jest najlepszą jaką stwarza Ci życie, by teściowie wreszcie
          zrozumieli, że wy wchodzicie w nowe życie, będziecie żyć po swojemu, a nie pod
          ich szantaż emocjonalny. Jak się postawią i obrażą, to nie Twoja wina, tylko
          ich własny osobisty problem. Oni nie są pępkiem świata, nawet dla swego syna i
          być może wasza twarda postawa wreszcie pozwoli im sobie to uświadomić.

          Do kościelnego powinno im wtedy przejść.


          U mnie tydzień przed slubem chrzestny zrobił aferę o niezaproszenie jego brata.
          Nie chciał słuchać tego, co miałam do powiedzenia, więc po prostu powiedziałam,
          że jak nie chce przychodzić, to jego wybór. Jak dla mnie to był dowód, że
          zasadniczo nie chciał przybyć ze względu na mój ślub, ale by pobyć ze swoją
          rodziną. Jego problem, a dla mnie trochę nerwów przy tej rozmowie, a potem luz.
          Koniec.
          • zosiaczek25 Re: szacunek 16.05.07, 12:02
            Obydwoje od lat nie mieszkamy z rodzicami. Napisalam zreszta, ze jego rodzice
            przejada 700km, zeby byc na tym slubie (ktory zreszta, powiedzialam wlasnie
            narzeczonemu, nie dojdzie do skutku). Jesli zas chodzi o wchodzenie w nowe zycie
            i decydowanie o sobie, to powiem tylko, ze jakos do momentu, w ktorym
            dowiedzieli sie, ze sie pobieramy, jakos nie interesowali sie swoim synem. To
            wtracanie sie zaczelo sie wlasnie pol roku temu.
            • bystra_26 syndrom ??? 16.05.07, 12:12
              skoro zaczęło się jak podjeliście konkretną decyzję, która ma duże
              prawdopodobieństwo zaistnienia, to raczej syndrom "rywalki matki"

              jest taka książka - Henry Cloud, John Townsend: Mamo, to moje życie
              może warto nabyć i przeczytać?

              www.wdrodze.pl/cgibin/shop?info=623&sid=1f099c2c


            • sapalka1 Re: szacunek 16.05.07, 13:46
              NIe odwołuj ślubu. Twoj facet może poczuć się ukarany za swoich rodzicow, a to nie w porzadku, sama widzisz ze on sie tez na nich wkurza, wiec niech dodatkowo jeszcze przez nich nie cierpi. MOze to odebrac tak, ze przez nerwy na nich mcisz sie/wyrzywasz na nim. NIe odwoluj slubu, to Twoje zycie, Twoje szczescie, Twoje plany, pozwalasz sie przez jego rodzicow doprowazac do takiego stanu i sytuacji. jesli oni faktyczNie maja cos przeciwko Tobie, po prostu dostarczysz im kolejnych argumentow ipoddasz sie. NIe poddawaj sie. Jak tak sobie chca to im wyslij maila/list : data i miejsce slubu i na dole obiad w tym iw wtym miejcu od tej do tej. I koniec i nic wiecej. Trzymaj sie dziewczyno i nie daj sie, nie daj zaniszczyc sobie zwiazku. Olej ich z gory na dol.
              POwiedz facetowi co czujesz, czemu mu powiedzialas o odwolaniu slubu (chociaz wie czemu) i ze go kochasz i ze nie odwolujesz smile On na pewno strasznie teraz cierpi i tez jest bardzo zdenerwowany
          • kamelia04.08.2007 bystra_26 + zasiaczek 25 16.05.07, 12:05
            zgadzam się całkowicie z bystrą, szacunek to nie podległość i ustępowanie na
            każdym kroku połączone z tolerowaniem fochów i innych fanaberii. co do reszty
            post bystrej, też się zgadzam

            zosiaczek trzymaj się i nie ulagaj teściom, grzecznie ale i uporczywie trzeba
            im powtarzac waszą wersję. pozdr
            • zosiaczek25 kamelia 16.05.07, 12:09
              Nie musze juz powtarzac. Moj n spytal sie, czy to osateczna decyzja (ze nie chce
              za niego wychodzic). Odparlam, ze tak. Tak mi smutno...
              • ashton Zofio, zgłupiałaś??? 16.05.07, 12:18

                • zosiaczek25 Re: Zofio, zgłupiałaś??? 16.05.07, 12:32
                  Moze i zglupialam. Ale przez ostatnie pol roku zyje w stresie, o wszystko sie
                  martwie, wszystko organizuje i za wszystko dostaje po glowie. Moja rodzina
                  wspiera mnie we wszystkim, jego zawsze ma pretensje o byle g*. Cokolwiek nie
                  zrobie, jest zle- slysze to za swoimi plecami. I wszystko musze roic tak, jak
                  oni tego chca, ale nawet jak to robie, to nie sa z tego zadowoleni. Ja mam juz
                  dosc. Dluzej nie potrafie...
                  • sapalka1 Re: Zofio, zgłupiałaś??? 16.05.07, 13:50
                    DAJ spokoj kobieto! przez glupich ludzi zycie sobie niszyczc, slub odwolywac?!KObieto , jakby tak kazda dziewczyna przed slubem wymiekala, to nie byloby slubowsmile zobacz ile osob ma klopoty z tesciami i to przed slubem wlasnie. NIe daj niszczyc swojego zycia, wyjasnij facetaowi, powiedz ajk cierpisz, ze kochasz i absolutnie nie odwolujesz........
              • promyczek_k Re: kamelia 16.05.07, 12:21
                zosiaczek25 napisała:

                > Nie musze juz powtarzac. Moj n spytal sie, czy to osateczna decyzja (ze nie chc
                > e
                > za niego wychodzic). Odparlam, ze tak. Tak mi smutno...

                Ach, przestań. I będziesz sobie ruinować życie i kontakty z Narzeczonym, bo
                teściowie coś tam? Daj spokój, dziewczyno. Wytrzumałaś tyle czasu, wytrzymasz
                jeszcze. Może po prostu odwołajcie ten slub cywilny, weźcie go potem w
                tajemnicy, sami, tak jak chcieliście. A wesele jak wcześniej planowaliście. Twoi
                rodzice powinni zrozumieć, skoro są ugodowi i wyrozumiali.
                Głowa do góry, bywają większe problemy niż teściowie smile Najważniejsze, żebyście
                się z narzeczonym kochali i wspierali.
                Powodzenia
              • kamelia04.08.2007 zosiaczek, głupia jesteś czy co? 16.05.07, 12:24
                wychodzisz za swojego faceta za nie za jego durnych starych z fazami.
                oczywiście, że chcesz za niego wyjść. teście was tylko pożądnie wkurzyli. razem
                musicie teściom wypersfadować durne pomysły. RAZEM
                • zosiaczek25 Re: zosiaczek, głupia jesteś czy co? 16.05.07, 12:34
                  No wlasnie, RAZEM: A on nie potrafi, albo nie chce tego zrobic. Jesli juz sie do
                  tego zabiera, to zawsze jest tak ostry, ze potem trzeba tesciow przepraszac i im
                  ulegac, zeby ich udobruchac. Moze dlatego teraz nie robi juz nic...
                  • kamelia04.08.2007 Re: zosiaczek, głupia jesteś czy co? 16.05.07, 12:50
                    tescie fochy strzelają albo sie obrazaja bo jeszcze w ten sposób mogą coś na
                    was wymusić. jedyne rozwiązanie, trudne niestety, to tłumaczyc teściom jak
                    chłop krowie na rowie 1000 razy, że będzie tak jak postanowiliście, że przyko
                    wam, że im jest przykro, ale taką podjęliście decyzję. Obrażą się smiertelnie i
                    na zawsze, to trudno, nie jesteście dziećmi, musicie żyć własnym życiem a nie
                    wg. uznania teściów. Na początku może boleć, ale potem bedzie dobrze, bo nikt
                    nie ma prawa ustawiać wam małżeństwa.

                    Swoją decyzje dot. zupełnego odwołania ślubu przemyśl jeszcze raz. pozdr.
                  • sapalka1 Re: zosiaczek, głupia jesteś czy co? 16.05.07, 13:55
                    KObieto, bo az mnie zdenerwowalas... smile
                    kochasz go?
                    to olej jego rodzicow. Jak cos twoj przyszly im powie, nawet bardzo bardzo ostro i sie obraza oksmile ciesz siewink nie bedzie kontaktow=spokoj Twoj, nie musisz ich przepraszac zwlaszcza jak macie racje. Jak zechca (a pewnie zechca kiedys, nawet po ciezkim obrazeniu sie) to sie odezwa i uwaga jest nadzieja ze moze zmienia stanowisko odrobinke, a przynajmniej nie beda az tak manipulowac Wami.
                    Dalej dzwonic do swojego faceta prosze, i powiedziec z eci nerwy pusciły i na kolacje romantyczne sie wybarac badzw w domowych pieleszach wyplakac mu sie w rekaw a potem kolacja smile
                    • little-jo Re: zosiaczek, głupia jesteś czy co? 16.05.07, 22:43
                      Ja myślę, że to nie jest takie proste "olać teściów" - wszystko zależy od
                      postawy tej drugiej osoby. To są jego rodzice i jeśli on nie będzie chciał
                      zerwać kontaktów, to jakby miało to wyglądać - zosiaczek zerwie a on nie?
                      Jeśli teraz nie ma wsparcia z jego strony, to jak będzie potem? Może jemu też
                      nerwy puszczają, bo się tym wszystkim przejmuje, ale powinien wykazać więcej
                      inicjatywy w obronie swojego związku.
                  • chicarica Re: zosiaczek, głupia jesteś czy co? 18.05.07, 09:04
                    No i TO JEST PROBLEM.
                    Jeśli nie masz w nim wsparcia w walce z teściami, to dobrze robisz. Jako
                    szczęśliwa mężatka mogę Ci tylko powiedzieć, że na Twoim miejscu zrobiłabym tak
                    samo.
        • paulina.galli Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 17.05.07, 13:47
          Drogi zosiaczku - jak sama zauwazylas to sa JEGO rodzice.
          Wiec kompletnie nie rozumiem czemu to Ty sie z nimi handryczysz , denerwujesz ,
          walkujesz x razy dana kwestie
          Czy twoj narzeczony robi to samo z twoimi rodzicami czy tez goscmi?
          Nie sadze. smile

          Krotka pilka - JEGO rodzice - JEGO problem smile
          Niech on tłumaczy , niech on organizuje atrakcje , niech on wysyla zaproszenia i
          co tam sobie jeszcze zazycza - skoro nie umie po mesku tupnac noga i jak
          prawdziwy facet ustawic mamusie do pionu.
          I tyle
          Ty sie zajmij swoimi goscmi , swoimi sprawami przed slubem i ew. pomoca jemu w
          jego sprawach ktore sa bj. przewidywalne i liczace sie z twoim zdaniem niz jego
          rodzice smile
          jestem dziwnie pewna ze jak kwestie mamusi zrzucisz tylko i wylacznie na jego
          glowe (i przestaniesz go wyreczac , przestaniesz sie udzielac i tłumaczyc za was
          oboje ) to b. szybko chlop znajdzie sposob na zalatwienie sprawy smile
          Zycze powodzenia
          • paulina.galli Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 17.05.07, 13:49
            No chyba ze rola wiecznej cierpietnicy i ztłamszonej nieszczesliwej narzeczonej
            Ci tak podswiadomie pasuje - to wtedy idz tym samym torem jak teraz smile
    • bajsarka Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 16.05.07, 12:31
      Zosiaczku! Najgłupsza rzecz, którą możesz zrobić, to kłocić się ze swoim
      facetem i w konsekwencji odwołanie ślubu! Teraz macie być razem, pomagać sobie
      i postawić na swoim z tym ślubem. Nie dajcie się wciągnąć w nakazy teściowej!
      Może lepiej, żeby Twój narzeczony pogadał z rodzicami ostatecznie?
    • ashton Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 16.05.07, 12:49
      Dziewczyny! Zrzuta na paliwo/bilety PKP/bilety lotnicze, nieważne byle
      szybciej, i jedziemy do Niemiec przełożyć Zosiaczka przez kolano i dać jej po
      tyłku - chyba że zaraz tu potwierdzi że sobie okrutnie z nas kpi.
      Jasny gwint, z teściami się żenisz??? Gdyby było tak, że oni się we wszystko
      wpieprzają, a Twój przyszły mąż staje całkowicie po ich stronie, no to byłby
      problem ogromny i faktycznie ślub można by odkładać. Ale piszesz że on się tak
      samo na nich wnerwia jak Ty - sęk zatem w tym, żeby tupnął nogą i powiedział
      żeby się odstosunkowali, delikatnie mówiąc. Może mieć z tym problem, w końcu to
      rodzice i trudno jest im się niekiedy przeciwstawić - ale trzeba, w imię
      Waszego spokoju.
      • heather4 Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 16.05.07, 13:49
        zosiaczku - czy naprawdę warto, przez tych toksycznych ludzi, odwołać ślub,
        zniszczyć swoje marzenia? moim zdaniem nie, i odejście od narzeczonego z powodu
        teściów (sic!) to najgorsza rzecz, jaką w tym momencie możesz zrobić.
        Zaprzepaścisz w ten sposób wszystko, w imię czego?? jakichś natrętów??
    • kamu2 Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 16.05.07, 14:01
      Zosiaczku25 ja na twoim miejscu poinformowała teśció że slub odwołany,a
      poszłabym do urzedu stanu ciwilnego i normalnie go wzięła o wszytskim
      poinformowałabym ich po fakcie.
      Wiesz nerwy robią swoje ale w końcu tak jak większość dziewczyn tu napisała
      wychodzisz za swojego faceta a nie teściówke. Niektórzy ludzie
      poprostu "lubią " być okłamywani.
      Trzymam kciuki i życze wytrwalości i cierpliwości
      • remifa26 Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 16.05.07, 14:04
        kamu2 napisała:
        >Zosiaczku25 ja na twoim miejscu poinformowała teśció że slub odwołany,a
        poszłabym do urzedu stanu ciwilnego i normalnie go wzięła o wszytskim
        poinformowałabym ich po fakcie.<

        I myślisz, że jej luby na to pójdzie skoro powiedział, że on chciał tak jak jego
        mama i że pomoże się jej spakować skoro odwołuje ślub.
        • memphis90 Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 17.05.07, 12:34
          Ojej, a jak miał sie poczuć facet, jak usłyszał, że narzeczona go nie chce? Nim
          też targają nerwy i jak każdy facet ma bardzo ranliwą dumęsmile Rozumiem Zosiaczka,
          bo każdemu mogą puścic nerwy i w stresie ( a tym bardziej przedślubnym)
          powiedzieć cos, czego nie myśli i czego żaluje. Ja sama w stresie mówiłam, że
          mam dosc slubu (w sensie biegania, załatwiania, nerówow). Zosiaczku, myślę, że
          Ty chcesz tego faceta i chesz ślubu, nie chcesz tylko użerać się z jego matką-
          czy mam rację?
    • dodaa84 Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 16.05.07, 14:12
      Zosiu, musisz KONIECZNIE porozmawiać ze swoim N. Myślę, że podjęlaś swoją
      decyzję pochopnie i pod wpływem wielkich emocji. Narzeczony powinien Ciebie
      wspierać, być z Tobą RAZEM, szczególnie w trudnych sytuacjach. Jego rodzina
      może Cię wkurzać, teściowa może być paskudna, ale dasz sobie z tym wszystkim
      radę, jeśli On będzie z Tobą. I on musi wiedzieć, że tego od niego oczekujesz.
      Jesli tego nie rozumie, to zastanów się, tylko nie działaj pochopnie.
      pozdrawiam i trzymaj się!!
    • spodnica_w_kratke Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 16.05.07, 22:15
      Zosiu, strasznie mi przykro, ze doszlo do takiej sytuacji i ze musisz
      przechodzic przez takie rzeczy przechodzic...mnie tylko mocno w tym wszystkim
      zastanawia i niepokoi postawa Towjego narzeczonego, ze tak latwo sie poddaje
      (glownie mamusi) a jak pisaly juz wyzej dziewczyny -on powinien stac za Toba
      murem i Ciebie wspierac, Wy a nie Ty i on ze swoimi rodzicami. a jak bylo
      wczesniej? czulas jego wsparcie? bo to tez moze-choc nie musi- byc sygnal, jak
      beda wygladaly Wasze relacje z tesicami dalej. Jak sie pojawi dziecko, to
      tesciowa moze wiedziec lepiej jak sie je wychowuje, jakie imie jest
      najladniejsze, gdzie powinniscie mieszkac i jak zyc..Dobrze, ze sa daleko i nie
      ma grozby, ze bedziecie mieszkac razem, pod jednym dachem, ale nie powinno byc
      tak, ze jestes z takimi sprawami sama, a syneczek mamusi staje przy jej
      spodnicy. To Wy macie tworzyc jednosc..moze przelozcie slub, a Ty sie przyjzyj
      tej relacji.. bo po slubie wcale nie musi sie ten syneczek zmeinic, a to marny
      sygnal.
      Powodzenia, zeby wszytsko sie dobrze poukladalo!smile
    • lukasowa Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 17.05.07, 12:54
      Zaska, no i jak? przespalas sie z tym wszystkim i doszlas do jakis sensownych
      (!!!) wnioskow?? przecie ja tu na serce zejde przez Ciebie!!!!
      • ashton Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 17.05.07, 12:55
        No właśnie, też czekam na wieści...
        • jamesonwhiskey Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 17.05.07, 13:27
          jesli facet jest facetem to po tym co mu powiedziala to powinien tej pani juz
          podziekowac
          • myszka99996 Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 17.05.07, 14:28
            .....i usiąść mamusi na kolankach i podziękować.
            Debilem jesteś a nie facetem.
            • jamesonwhiskey Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 17.05.07, 14:37
              > .....i usiąść mamusi na kolankach i podziękować.
              > Debilem jesteś a nie facetem.


              zdaje sie nie bylo nic w texcie ze jest maminsynkiem
              patrzac z boku wyglada ze ta pani jest nie zrownowazona
              dla normalnej osoby to czy sie tescie wpraszaja czy nie nie mialo by znaczenia
              waznym powinien byc fakt ze sie pobieraja i chca byc ze soba
              po czyms takim czy ten facet moze myslec ze ona z nim chce byc czy moze na niej
              polegac przeciez to bez sensu

              • vobi Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 17.05.07, 14:44
                Sorry, w takim razie ja tez jestem nienormalna - "on nie moze na niej
                polegac"???? Gdzies Ty sie tego doczytal? Ja w calej historii widze goscia
                ktory albo nie mial odwagi przez kilka miesiecy powiedziec narzeczonej ze ma
                inna wizje slubu, albo nie jest w stanie postawic sie swoim rodzicom. W obu
                wypadkach - nie wyobrazam sobie zycia z taka osoba.
                • jamesonwhiskey Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 17.05.07, 16:27
                  Sorry, w takim razie ja tez jestem nienormalna - "on nie moze na niej
                  polegac"???? Gdzies Ty sie tego doczytal? Ja w calej historii widze goscia
                  ktory albo nie mial odwagi przez kilka miesiecy powiedziec narzeczonej ze ma
                  inna wizje slubu, albo nie jest w stanie postawic sie swoim rodzicom. W obu
                  wypadkach - nie wyobrazam sobie zycia z taka osoba.


                  nie no spoko przepraszam to wina tego kolesia
                  to nie wazne ze to ona ma jakies chore jazdy z odwolywaniem slubu i tak
                  dalej ale to jego wina
                  • zosiaczek25 Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 18.05.07, 08:30
                    Nie no, oczywiscie to moja wina. Jestem tego swiadoma. Moja wina, bo ulegalam
                    jego mamusce przez 3 lata i pozwalalam jej wpieprzac sie w najdrobniejsze
                    szczegoly naszego zycia.
                    Przeprowadzamy sie, mamusia pomaga. W sumie super tesciowa. Tylko ze nastepnego
                    dnia wstaje rano (w niedziele) o godz. 6.00 po to, zeby rozpakowac nasze
                    kartony, poukladac mi moje rzeczy. Gdy wchodze do kuchni, ona oswiadcza mi, ze
                    przyprawy mam tu, naczynia tam itd. Bo ona tak ma u siebie i to jest najlepsze
                    rozwiazanie. Siadamy do sniadania, mamusi nie podoba sie lampa. Poucza synka, ze
                    jak najszybciej powinien ja zmienic i jaka powinien kupic. Ja milczac umiecham
                    sie do mojego n, a on pyta tylko mamy, jaki kolor lampy ma kupic. Kupujemy
                    firanki, tesciowa jest zaskoczona, ze bez konsultacji z nia, ale kaze sobie
                    zrobic zdjecia i przeslac mailem do oceny. Jade na Boze Narodzenie i
                    oswiadczamy, ze beda dwa sluby- cywilny i koscielny i juz za plecami slysze, ze
                    wszyscy katolicy, to debile, ze synek wyda za duzo na wesele. Jade z nimi
                    samochodem, mijamy jakis samochod z polska rejestracja, slysze, ze Polacy to
                    nieudacznicy. Zgrzytam zebami i nic nie odpowiadam. Zapraszam tesciow do Polski.
                    Jakims cudem wszystko przebiega super. Moja rodzina wciaz slyszy od tesciow, jak
                    to bylo milo itp. A do syna mowia, ze zmarnowali pieniadze. Pomagam tesciowej w
                    kuchni. Do mnie mowi, jak to dobrze, ze ja tam jestem i ze jej pomagam. Zdaze
                    wyjsc za drzwi i usiasc w jadalni. Tesciowa mysli, ze sobie poszlam i opowiada
                    mojemu n, jaka to ja glupia jestem i nic nie potrafie zrobic. A on na to nic nie
                    odpowiada. Jade do tesciowej na urodziny. W tym czasie jest tez u niej drugi syn
                    z zona i malym dzieckiem. Tamci cale dnie spedzaja na podrozach a nocami chodza
                    na disco, dzieckiem zajmujemy sie my z tesciami. Trzy dni spedzam w kuchni
                    gotujac, zmywajac, sprzatajac. Ostatniego dnia druga synowa robi salatke i
                    wszyscy sie nia zachwycaja. Ja za 3 dni harowy jak kopciuch "dziekuje" nawet nie
                    uslyszalam. Gdy ja po obiedzie i zmywaniu mowie, ze my tez tego wieczora
                    chcielibysmy gdzies wyjsc, bo nastepnego dnia wyjezdzamy, wszyscy sie obrazaja.
                    A moj n, jak zwykle milczy. I tak mozna by wyliczac w nieskonczonosc. Bo
                    chociaz moj n czasem stawia na swoim, to robi to dopiero, gdy widzi, ze ja juz
                    nie wytrzymuje. Ale czy to az tak dziwne, ze nie wytrzymuje? Ty na pewno jestes
                    z zelaza?
                    • swinka-morska Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 18.05.07, 08:53
                      Zosiaczek, uciekaj póki możesz.
                      Lepiej odwołać ślub niż się potem męczyć i rozwodzić.
                    • vobi Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 18.05.07, 09:04
                      Zosiu... UCIEKAJ!!!!!!!!!!!
                    • chicarica Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 18.05.07, 09:10
                      Kochana, jeszcze raz moje gratulacje. Właśnie wyplątałaś się z czegoś, z czego
                      wyplątał się także mój szwagier. Szkoda mi było chłopaka, bo strasznie cierpiał,
                      ale - teraz on sam mówi, że to była najlepsza decyzja jego życia.
                      Znajdź sobie MĘŻCZYZNĘ i za niego wyjdź za mąż, a niedoszły niech wraca do
                      mamusi i niech mu mamusia zorganizuje życie.
        • zosiaczek25 Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 18.05.07, 08:57
          Czesc dziewczyny! Wciaz tu jestem. Nie pomogl mi sie spakowac, jak to obiecal.
          Przeciwnie. I znow wrocilismy do tego samego punktu- jego rodzice przyjada, bo
          on tego chce (i ja to przeciez rozumiem, tylko mi przykro, ze mi wczesniej tego
          otwarcie nie powiedzial), ale pojdziemy tylko na obiad evtl. wieczorkiem gdzies
          na spacer jeszcze. Problem w tym, ze jego rodzice plywaja sobie teraz gdzies po
          Baltyku i sa nieosiagalni, wiec nie mozna im tego wytlumaczyc po raz 101. Na
          pewno nie dam sie przekonac na wiecej. Nie zamierzam nadal ulegac tesciowej, bo
          coz z tego mam? Ale mimo to nie jestem szczesliwa. Nie podchodzilam do tego
          slubu nigdy z jakims nadmiernym entuzjazmem, ale od 2 dni wogole mnie on juz nie
          cieszy... sad
          • chicarica Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 18.05.07, 09:15
            Zośka! Moim zdaniem robisz błąd, tzn. ja bym w tym momencie ten ślub odwołała i
            dała sobie czas na przemyślenia. Zawsze możecie przecież wziąć konkordatowy w PL
            za 2 miesiące. A 2 miesiące to tyle czasu, że można wiele ustalić i przemyśleć.
            Tak na oko to Twój narzeczony wygląda mi na męski odpowiednik mojej niedoszłej
            szwagierki. Niby się wściekała dziewczyna na swoich rodziców, ale jak co do
            czego przyszło, to najbardziej się martwiła że mamusia będzie niezadowolona.
            Robisz błąd. Ale to tylko moje zdanie.
          • lena063 Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 18.05.07, 09:22
            Zosiaczku masz przed sobą bardzo trudną do podjęcia decyzję.
            Ja powiem tylko tyle: byłam kiedyś w podobnej sytuacji (po zaręczynach ale bez
            konkretnej daty ślubu), mocno zakochana i ... jednocześnie zmęczona jego mamą
            tatą i nim. I czasem, kiedy już miałam wszystkiego dość, zamykałam oczy i
            wyobrażałam sobie nas za 5-10 lat, z problemami, które przecież w życiu
            spotykają nas wszystkich. I doszłam do jednego wniosku: facet, który nie potrafi
            odciąć pępowiny od swoich rodziców (mamy lub ojca - obojętne) nie jest dobrym
            partnerem dla mnie. Ja chcę, żeby stał przy mnie murem w KAżDEJ sytuacji, chcę
            podejmować WSPóLNE decyzje i żyć NASZYM życiem. Chcę żeby był obok wtedy kiedy
            jest dobrze i chcę by mnie wspierał w tedy kiedy są problemy. Wiedziałam, że nie
            będę mogła na niego liczyć, że jedyną i najważniejszą kobietą w jego życiu jest
            mama i ja nigdy jej nie przeskoczę. Też zaglądała do szafek i to b.
            szczegółowosmile nawet znalazła kiedyś pieniądze, które schowałam! i chciała je
            sobie wziąć! ale zaczynam przynudzać....
            reasumując: odeszłam pomimo, że bardzo kochałam bo wiedziałam, że odchodząc daje
            szansę sobie i jemu. I to była najlepsza decyzja w moim życiu!smile
            Spotkałam cudownego KOGOŚ i ... dlatego jestem na tym forum! ślub w czerwcusmile i
            nie ma wątpliwości, dylematów, stresów,dyskusji o niczym i ...
            Pozdrawiam ciepło i jakąkolwiek decyzję podejmiesz pomyśl o swoim szczęściu i o
            tym czego pragnieszsmile
          • triss_merigold6 Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 18.05.07, 09:36
            Kochana! Ślub zawsze zdążysz wziąć, jak facet Cię kocha i planuje życie z Tobą
            a nie w ścisłej symbiozie ze swoją mamunią to spokojnie pobierzecie się za te 2
            miesiące.
            Już niczego nie tłumacz, nie ścigaj teściów z informacjami. Olej.
            Teraznajwyższy czas na to, żeby Twój narzeczony się wykazał zdecydowaniem i
            samodzielnością.
    • chicarica Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 18.05.07, 09:01
      Moje gratulacje. Najprawdopodobniej właśnie podjęłaś najlepszą decyzję Twojego
      życia. U mnie w rodzinie coś takiego się zdarzyło, szwagier z niedoszłą
      szwagierką odwołali ślub (tez z powodu rodziców). Jak teraz na to patrzę, to
      szwagier najprawdopodobniej podjął najlepszą decyzję swojego życia, bo się NIE
      WKOPAŁ. Są pewne granice, są sprawy w których nie można być uległym, są też
      sytuacje w których człowiek uzyskuje prawdziwy obraz swojego (niedoszłego)
      partnera. Jeśli Twój narzeczony nie rozumie że nie można żyć jak mamusia każe,
      to lepiej żeby nigdy nie został mężem.
      Trzymaj się ciepło.
    • mike2005 Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 18.05.07, 19:27
      zosiaczek25 napisała:

      > Czesc dziewczyny! Wciaz tu jestem. Nie pomogl mi sie spakowac, jak to obiecal.
      > Przeciwnie. I znow wrocilismy do tego samego punktu- jego rodzice przyjada, bo
      > on tego chce (i ja to przeciez rozumiem, tylko mi przykro, ze mi wczesniej tego
      > otwarcie nie powiedzial), ale pojdziemy tylko na obiad evtl. wieczorkiem gdzies
      > na spacer jeszcze. Problem w tym, ze jego rodzice plywaja sobie teraz gdzies po
      > Baltyku i sa nieosiagalni, wiec nie mozna im tego wytlumaczyc po raz 101. Na
      > pewno nie dam sie przekonac na wiecej. Nie zamierzam nadal ulegac tesciowej, bo
      > coz z tego mam? Ale mimo to nie jestem szczesliwa. Nie podchodzilam do tego
      > slubu nigdy z jakims nadmiernym entuzjazmem, ale od 2 dni wogole mnie on juz
      > nie
      > cieszy... sad

      Coś czuję, że twój M będzie miał z tobą krzyż pański, jeżeli do tego ślubu w
      ogóle dojdzie. Współczuję mu takiej przyszłości, bo tobie to mogę jedynie głupoty.
      • a.bc Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 18.05.07, 21:05
        Wiesz co zosiaczek powiem Ci jedno- wyluzuj dziewczyno!!!
        i przyłączam się do mike 2005 w kwesti współczucia dla przyszłego męża
        • kaskahh Re: czy to pelnia ksiezyca (tesciowa w transie)? 19.05.07, 11:43
          Zosiaczek!!!
          jestem z Toba, bo tez w tym kraju...tez problemy ale nie az tak wielkie, czasem
          widac ta roznice kulturowa
          zrobilas blad na samym poczatku,
          wiem, latwo mowic, ja tez jestem nauczona ze szacunek itp.
          ale gdy ktos mi sie wpraszal na moje urdziny, (bo u nich sie wszyscy spotykaja
          wlasnie na urodzinach), a ja moich nie swietowalam NIGDY, mowilam, przepraszam
          ale nie wyprawiam urodzin, to moj dzien, moja decyzja..
          bylam mila ale stanowcza
          trundno mi radzic, co masz zrobic, bo to Twoj narzeczony, o ktorego masz
          walczyc, nie przejmujac sie Jego rodzina
          wiem, ze rodzina jest wazna, ale z tego co czytam Ty nie jestes wazna dla nich
          cokolwiek postanowisz, jestem z Toba
          glowa do gory!!!!!

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka