Witajcie,
Właśnie od tej soboty jestem sobie żoną mojego męża

O szczegółach napiszę
później, jak trochę ochłonę, dojdę do siebie i będę miała chociaż kilka
fajnych zdjęć.
Teraz chcę się przede wszystkim podzielić wrażeniami z miejsca, w którym była
nasza impreza. Mowa o Dworze Macieja w Konstancinie pod Wawą.
Miejsce urocze! Po prostu fantastyczne. Pod samym lasem... Z wielkim
ogrodem... Możliwość noclegów dla gości...
Podczas organizacji wszystkie ustalenia, kontakty, rozmowy były ok. Niestety
w dzień ślubu i po spotkało nas kilka niemiłych niespodzianek.
1. Pomimo wcześniejszych ustaleń, iż przyjezdni goście mogą zameldować się w
hotelu i korzystać z pokoi od godz. 12.00 (potwierdzałam to kilka razy!!!), o
godz. 15.00 wciąż część pokoi była nie sprzątnięta i ludzie nie mogli z nich
korzystać!! Dodam, że ślub był o 16.00 w Górze Kalwarii, a po drodze korki
spowodowane robotami drogowymi!
Na kilka niestety już zdesperowanych uwag skierowanych do pań w recepcji
usłyszałam, że to oczywiście nie ich wina i że doba się kończy tak, ze nie
zdąrzyli z pokojami i że jesli to mi pomoże to oczywiście mogę sobie na nie
pokrzyczeć.
Dodam, że specjalnie wcześniej rozdzielaliśmy ludzi do pokoi, żeby część
rodziny była ze sobą, a Ci, którzy byli z małym dzieckiem nie musieli na górę
biegać z wózkiem, nosidełkami, do karmienia, przewinięcia itp.
Finał był taki, że dopiero w trakcie imprezy mieszliśmy gości tak, aby
każdemu było wygodnie. KOSZMAR!! - takie zamieszanie w środku imprezy!!
2. Rano po imprezie 35 nocujących na miejscu osób miało zapewnione śniadanie
w postaci szwedzkiego stołu w godz. 9-11. Wg. ustaleń miały być wędliny,
sery, jajecznica, kiełbaski itp. Jakież było moje zdziwienie, gdy wyszłam z
pokoju ok. 10.00 a na stole stał talerz z jednym plasterkiem sera i jednym
plasterkiem szynki. Pani kelnerka na hasło "A jajecznica?" była bardzo
zdziwiona i zapytała "A ktoś chce?". Ano chcieli... prawie wszyscy. Tylko po
zapewnieniach o menu śniadaniowym nie przyszło nam do głowy, żeby dzień
wcześniej uprzedzić gości, że mają się dopraszać o jedzenie!!!
Potem była jeszcze akcja z pieczywem. Usłyszeliśmy od kelnera, że własnie się
skończyło!!
3. Zostaliśmy też zapewnieni, że do naszej dyspozycji jest jedzenie, które
zostało z imprezy i które da się zjeść następnego dnia. Usłyszałam, że nic
nie zostało. A na własne oczy widziałam kładąc się spać na końcu imprezy, że
jedzenia zostało, w tym chyba z pół tortu. Do śniadania na prośbę naszą
dostaliśmy resztki ciasta (jakieś 7 maleńskich kawałków)!!
Niestety pomimo, iż ipreza była super (ale to zaśługa gości!!), czuję pewien
niesmak, że nie zostały spełnione ustalenia, o któych zostaliśmy zapewnieni.
Nie wydaje mi się, abym wymagała za wiele. Oczekiwałam tylko tego, co zostało
wcześniej powiedziane!
Tak więc jeśli ktoś ma ochotę organizować imprezę w Dworze Macieja...
zastanówcie się najpierw dobrze i przygptujcie się na kilka "usterek"
Pozdrawiam wszystkie przyszłe i aktualne żony!!