Dodaj do ulubionych

Za2TYg Slub a ja NIE wiem co ROBIC>??????!!!!!!!!!

09.08.07, 17:03
dziewczyny za 2tyg slub a ja nie wiem co robicsad
jestemsy 4lata razem, rok temu sie zareczylismy...ja mam 24 on 28.
bylo naprawde cudownie..bardzo sie kochamy..jednak przyszla tesciowa srednio
mnie akseptuje..jak jestem u nich jest bardzo mila jak wychodze do
wszystkiego sie czepia..moja mama tez srednio akceptowala mojego N ale ze to
moj wybor powiedziala ze sie wtracac nie bedzie..i ma nam byc jak
najlepiej..moj N ma niewyparzona buzke i powiedzial mojej mamie kilka
przykrych slow..zreszta ona mu tez..ale jakos zycie sie toczylo..akceptowali
sie itd...
gdy tesciowa sie dowiedziala ze chcemy sie pobrac w ogole jakby to do niej nie
dotarlosad
sami zajmowlaismy sie przygotowaniami..jednak od poczatku miala probelm ze nie
taka sala, nie takie zaproszenia, nie taki zespol itd..jednak moj N jakos
potrafil ja ustawic..zeby sie nie wtracala bo to nasz slub!
moj N pochodzi z rodziny o wiele bogatszej niz ja i byly tez problemy ze
tesciowa chciala wprowadzac w zycie bardzo kosztowne pomysly...
2miesiace przed slubem zaczela szukac juz problemow..ze jej ciotka jest chora,
mzze umrze i najlepiej zebysmy odwolali slub..no moj N sie bardzo zdenerwowal
ze co ona wyrabia..wkoncu 1,5 przed slubem pogodzila sie z ta sytuacja i
wkroczyla do akcji ..wszytsko zaczela ustawiac jak chce..wystroj jaki
wybralam, zmienila..dodala od siebie polowe rzeczy, nie przypial nie
przylatal..ale dla niej najwazniejsze ze sa drogie;/zaczela we wszystko sie
wpieprzacsad
powiedzialm ze nie pokaze jej sukienki..to jezdzila do salonu gdzie kupowalam
i od ekspedientek chciala sie dowiedziec jak ona wyglada..nie wiem po
co;/natomiast sama pojechala kupilam mojemu N frak ktorego ja do tej pory tez
nie widzialam..kupilismy obraczki..nawet ich nie widziala i powiedzial ze sa
na pewno brzydkie...mialam wszystko ustalone, a ona ze nie jest nic ustalone..
ktoregos razu moja mama przy tesciwoej zwrocila mojemu N uwage..moze
niepotrzebnie ale tamta zrobila taka awanture ze jak ona moze jej syna tak
traktowac...(mojego N przy tym nie bylo)bylam ja i ona..darla sie w nieboglosy
ze powinnismy odwolac slub skoro jest taka atmosfera zla..moja mama
poiwiedzial ze moze rzeczywiscie nie powinna mu tego powiedziec ale tamta nie
dala za wygrana..zaczala nasylac na mojego N babcie, ciotki, brata ze jak u
mnie go traktuja, jak smiecia jak zero..co oczywiscie jest nieprawda..zrobila
z mojej mamy samo zlo..niestety kobieta robi to wszystko w bialych
rekawiczkach i z boku wyglada na taka dobra oh i ah a naprawde by czlowiekowi
noz wnila..dopiela celu .moj N zmienil sie do mojej mamy nie poznania..nie
wiem co mu takiego nagadala ze swoja rodzina ale traktuje on teraz moja mame
wrecz jak smiecia..ciagle sie o to klocimy..moja mama to jest juz obgadana w
tamtej rodzinie na wszystkie strony, ja pewnie tez..moj tata jedynie nie bo
to spokojny czlowiek niekonfliktowy ale niestety nie ma swojego zdaniasad
codziennie sa awantury bo moj N opowiada na moja mam niestworzoine
historie..bardzo sie zmienil....moje 2przyjaciolki go nie poznaja..wszyscy
mowia ze matka go tak nastawila...ze wyglada jakby zglupial...ze on sam nie
wie czy juz chce slubu czy nie...ja codziennie placze..teraz doszlo ze jego
rodzice wymyslili sobie ze dadza nam jedno pietro u nich w domu..zebysmy sobie
tam mieszkali..gdyby ta kobieta byla inna to bym sie zgodzila..ale ona mnie
psychicznie wykonczy(juz to robi)wiec dla mnie nie wchodzi ta sytaucja w
gre..moj N zawsze mowil ze chce cos wynajac a ostatnio nie wiem co sie
stalo..zaczyna mi mowic ze moze to nie glupi pomysl pomieszkac troche u
starych..jednak ona chce ze mnie tam zrobic, sprzataczke i kucharke dla jej
3synow..chce nas miec pod kontrola..
ja nie chce ich pieniedzy..chce zebysmy sami zaczeli od zera..nie moge
zrozumiec czemu moj N nagle zrobil sie taki mamisynek...co matka mowi to
powtarza...ciagle sie klocimy...szczegolnie o moja mame..sa to takie rzeczy o
ktorych ja nie moge juz sluchac..same niepradwziwe dyrdymaly...mowi ze moja
mama to len, brudas..nic nie pomaga..ze teraz jego taka dobra...ze sie weselem
zainteresowala(miesiac przed slubem)
uwazam ze nawet jak bardzo by jej nie lubil to powinien miec szacunek bo jest
jednak od niego starsza i zawsze to moja matka..zreszta ona nigdy mu nic zlego
nie zrobila w przeciwienstwie do jego mamy..ja jego matki nie obrazam..teraz
jego rodzice mu postazwili warunek albo bedziemy mieszkac z nimi albo mu nie
pomoga..ja mam ich juz gdzies ale moj N zaczyna miec wachania..ja codziennie
polacze..do slubu 2tyg nie wiemy czy mamy odwolywac czy nie..sytuacja jest
starsznasad
ja mam do niego tylko zal ze nie moze juz od 2tyg przestac mowic na temat
mojej mamy tych obelg..juz doszlo do tego ze mowi jak wezmiemy slub i nam sie
nie ulozy to mzoe wziasc rozwod..co za problem..nie poznaje go..moj ukochany N
zamienil sie w potwora..nie wiem co robic..czy to powod ze cala jego rodzina
jest teraz przeciw nam czy on zaczyna pokazywac swoje oblicze..juz nie wiem co
robic..ciagle placze, zastanawiam sie jak bedzie i nie moge pojac jak on sie
zmienil i to co jego rodzice powiedza jest swiete...moja mama ponoc tylko
klamie i mnie nastawia przeciw niemu..nawet ostatnio powiedzial ze jak
bedziemy razem mieszkac to moja mama moze przychodzic raz na kilka miesiecy bo
inaczej mnie nastawia...dziewczyny mam dosc...rodzice uwazaja ze powinnam go
zostawic bo jego zachowanie jest poprostu ninormalne..ale ja go kocham , chore
jest to ze klocimy sie o rodzicow;/
ale nie wyobrazam sobie pozniej sytacji jesli on nie zmieni nastawienia do
rodzicow...
juz nie wiadomo czy gosci odwolywac czy znosic te obelgi i przygotowywac sie
do slubu..moze mu przejdzie..tylko nie moge zrozumiec czemu on widzi tylko
wine mojej mamy;/
zmienil sie nie do poznania;/wychodzi z niego tyran...ktory mi mowi co mam
robi co nie...dziewczyny nie wiem co robic;/jestem wykonczona..jak mozna 3tyg
przed slubem tak sie zmienic;///kocham ale ile mozna to znosic...
pomozcie...
Obserwuj wątek
    • kc_mc ... 09.08.07, 17:16
      Jestescie przed Slubem, a juz wiele wychodzi na wierzch, pomysl jak bedziecie
      juz Malzenstwem i jak Jego Matka bedzie go buntowac przeciw Tobie, przeciw
      Twojej rodzinie, przeciez juz zaczyna, a nie daj Boze zamieszkacie z nimi,
      zobaczysz ze bedzie to Pieklem, cala ta sytuacja juz nie wrozy nic dobrego, a
      pozniej Tesciowa juz calkiem sie nie powstrzyma, bo bedziecie na jej lasce,
      bedziecie zyc w jej domu, bedzie Twoim Mezem manipulowac, zreszta juz nim
      manipuluje skoro zmienil zdanie o Twojej Mamie. Ona bedzie ta dobra a Ty
      bedziesz ta zla, ktora nie docenia pomocy, ktora nie opiekuje sie jej synkiem.
      Sami Twoi rodzice radza wam, abys odeszla, wiec pomysl o tym na prawde powaznie.
      Lepiej jest teraz odejsc, niz pozniej przyjdzie Ci sie rozwodzic.
      Odnosze wrazenie, ze teraz nie masz wplywu na swojego przyszlego Meza, nie
      slucha Cie, jest pod pantoflem swojej Matki, wierz mi ze jak zamieszkacie u jego
      rodzicow nie bedzie lepiej, moze byc jeszcze gorzej, bo wtedy juz nic nie bedzie
      ja powstrzymywac.
      Wspolczuje Ci bardzo, to ciezki orzech do zgryzienia.
      To nie jest normalne, zarowno jak Twoja przyszla tesciowa sie zachowuje, jak i
      Twoj Narzeczony.
      Ja to widze w czarnych barwach, przykro mi, ale mysle ze powinnas wszystko odwolac.
    • inkageo :( 09.08.07, 17:22
      Przykro mi, że jesteś w takiej sytuacji... Nie rokuje to dobrze.
      Wygląda na to, że jesteście zbyt mało samodzielni, za bardzo
      uzależnieni od rodziców. Może potrzeba Wam czasu, żeby odciąć
      pępowinę, osiągnąć odpowiedni status materialny i wtedy wziąć swoje
      życie w swoje ręce. Ja mieszkam z rodzicami, ale stosunki są
      normalne. Na takie życie, jakie się przed Tobą maluje, nigdy bym się
      nie zgodziła.. Po co ślub za wszelką cenę?
      • kc_mc Re: :( 09.08.07, 17:29
        Ja mysle ze to nie o samodzielnosc chodzi, tylko o pewnosc siebie.
        Ja szczerze powiedziawszy na wszelkie wtracanie sie i zmienianie moich
        planow/zamiarow co do Slubu reagowalabym od razu, bez znaczenia czy to bylaby
        moja tesciowa, czy moja Mama, mam taki charakter ze nikt nie bedzie mna rzadzil
        i robil tak jak uwaza za sluszne, zmieniajac w ogole moja koncepcje.
        Jezeli od poczatku chcieliscie cos wynajac, a nie mieszkac u Tesciow, walcz o
        to, ja mysle ze to jedyna metoda, aby choc w pewnym stopniu Twoj facet nie byl
        az pod takim wplywem swojej Mamy.
        Ten sam dach wam tego nie ulatwi, a znacznie pewnie pogorszylby wasze stosunki.
        Jezeli teraz jest taki cyrk, to pomysl co moze byc po Slubie.
        Przykro, na prawde przykro sad
        Nie wiem jak mam Ciebie pocieszyc ...
        • inkageo Re: :( 09.08.07, 17:32
          Ale teściowa szantażuje, że jak nie będą chcieli z nimi mieszkać, to
          przestaną pomagać młodym. Jeżeli ta pomoc jest konieczna...no to
          klops...
          • kc_mc Re: :( 09.08.07, 17:40
            Nie wiem jaka jest sytuacja finansowa autorki, bo nie napisala, ale mieli w
            planach wynajem mieszkania, wiec wnioskuje ze ich na to stac, i pomocy
            finansowej nie potrzebuja od Rodzicow/Tesciow ... ?

            Ja mysle ze jezeli zamieszkaja razem to bedzie tylko gorzej.
            Widac ze Tesciowa ma ogromny wplyw na swojego syna, bo jak mozna z dnia na dzien
            zmienic tak ekstremalnie zdanie o Matce swojej przyszlej Zony, to nie pojete dla
            mnie. Matka tutaj ma wiele do powiedzenia jak widac, ma wielki wplyw, a jezeli
            autorka wraz ze swoim przyszlym mezem ma zamiar mieszkac z nia pod jednym dachem
            to mozemy sobie wyobrazic jaki cyrk bedzie, skoro teraz juz nagmatwala.
            Inna sprawa to taka, ze wydaje mi sie, ze tutaj Tesciowa ma wiecej do
            powiedzenia niz sama Narzeczona, facet jest maminsynkiem i to na maksa, dla mnie
            to cala sytuacja jest troche chora i nie widze innego wyjscia, albo wszystko
            odwolac, jezeli nie zdecydujesz sie jednak z roznych wzgledow na odwolanie, to
            walcz o to, abyscie nie mieszkali razem, ja mysle ze to mogloby szybko zabic
            zwiazek i skonczy sie rozwodem.
    • stokrota113 :( 09.08.07, 17:38
      Dużo się mówi o szacunku dla rodziców i posłuszeństwie, ale wydaje mi się, że w
      pewnym momencie człowiek powinnien wiedzieć co dla niego lepsze. Dziecko pijaka,
      kiedy zrozumie, że alkochol jest czymś złym wciąż powinno robić wszystko co
      pijak chce czy stawiać na swoje? Jeśli nie musicie byc zależni od rodziców to
      stawiajcie na swoje. Najlepiej by było mieszkac w innym mieście by spotykac się
      z rodzinką od święta.
    • kasiulkkaa Re: 09.08.07, 18:02
      Ślub działa jak szkło powiększające. Jeśli było dobrze, może być lepiej, a w
      najgorszym razie równie dobrze.

      Jeśli było źle, cudów nie oczekiwałbym za żadne skarby.

      Jeżeli zależy ci na statusie rozwódki, koniecznie weź ślub. Jeżeli nie, przestań
      ryczeć i zacznij może myśleć. O sobie, a nie ślubie za wszelką cenę. Zwłaszcza
      że potem nic dobrego poza rozwodem z tym facetem cię nie spotka. Ale to moje
      gdybania. Zrobisz, jak zechcesz.
    • bluelight81 za 2 tyg slub...zrob cos 09.08.07, 18:52
      Moja droga...Nie panikuj prosze, to nie jest dobre rozwiązanie.
      Wez go na rozmowę, powiedz na spokojnie wszytsko co lezy Ci na
      sercu, powiedz o tym co złe ale tez o tym co dobre.
      Nie jest tyranem, on pewnie tez ma dość problemów a to z jedna mama
      a to z drugą.
      Rodzice robia Wam krzywdę, trzeba akceptować wybory dzieci i pomagac
      im...bo miłośc mozna łatwo zniszczyć!

      Powiedz mu co czujesz, czego sie boisz...I że kochasz go ale
      ostatnie tygodnie Cie wyczerpały i nie chcesz śc w takim stanie do
      łtarza...

      Jeżeli boisz się ze sie pokłócicie, ze emocje wezma góra to napisz
      mu wszytsko....ale pamietaj i dobre i złe rzeczy.
      Napisz za co go kochasz, za co ubisz, za co szanujesz....a za jakie
      jego zachowania nie.
      Mysl tez o tym , że sama masz wady, tez mozez krzywdzic słowami czy
      roznymi zachowaniami, pozwól mu to wykrzyczeć, musiscie tak
      zrobić....

      Powodzenia! Trzymam kcuki! Nie martw się smile Bedzie dobrze! Tylko
      musiscie oboje stanąc za sobą!
    • kati_p Re: 09.08.07, 19:07
      Jeżeli Twój N przestał Cię szanować, to już nigdy nie będzie Cię szanował..
      Matka jest najważniejsza w życiu większości facetów.
      Odwołaj w cholerę i jedź do SPA...
      Jeżeli twoja teściowa śledzi twoje zakupy sukienkowe to jest nieźle stuknięta!
    • vobi ..... 09.08.07, 20:47
      Szczerze mowiac... ja bym slub odwolala. Teraz poplaczesz kilka miesiecy i prawdopodobnie zapomnisz o wszystkim. A jesli sie w to wpakujesz, bedziesz cierpiec cale zycie. W imie czego? Milosci do faceta, ktory juz teraz pokazuje ze nie potrafi Cie obronic przed wlasna mamusia? W dodatku, odwolalabym slub w taki sposob, zeby bylo dla wszystkich jasne ze to TY podjelas te decyzje i ze nie pozwalasz zeby ktos tak traktowal Ciebie czy Twoja rodzine. Pozycz od niedoszlej tesciowej te cholerne "biale rekawiczki" i jej odplac.
      • vobi Re: ..... 09.08.07, 20:50
        K***a co tu sie dzieje? "Nie mozna wyslac wiadomosci bo w temacie zbyt duzo wielkich liter" - co to za komunikat? Jak usune temat to tez zle, bo "brak tematu". Moze dostaniemy jakis gotowy szablonik, co wolno tutaj pisac, jakimi literami i w jakiej kolejnosci?
        • rozdarta83 dzieki....!!!!!!!!!!!!! 10.08.07, 20:02
          dzieki za wszystkie slowa...
          mamy na oku po znajomosci do wynajecia mieszkanie..ale na 95%.
          na 100% bedziemy wiedziec za tydz..ale nawet jak to nie wypalil ja musze szukac
          innego mieszkania...
          na pewno nie bede mieszkac z tesciami..nie pojmuje swojego narzeczonego..
          moich tesciow sytuacja jest bardzo dobra..w kazdej chwili mogli by kupic
          mieszkanie lub postawic dom...ale ja nie chce ich pieniedzy..
          moi moga nam pomoc..jednak jest pomoc nieduza ale zawsze....
          ale moj N postawil warunek ze rodzice moga pomoc materialnie po rowno...
          wtedy nas stac na kupienie malego mieszkanka ok30m..jednak moj N stwierdzil ze
          on w takim malym zyc nie bedzie i woli juz nawet mieszkac u swoich rodzicow bo
          tam jest 80m..
          Wogole go nie poznaje...nie wiem co mu sie stalo..od miesiac jest nie ten
          sam...dzis chce wyjasnic sprawe mieszkania ze swoimi tesciami ze my na pewno nie
          bedziemy z nimi mieszkac...z moim N ustalilam ze mieszkac z nimi nie
          bedziemy,ale nie wiem czy to nie sa juz klamstwa a po slubie dowiem sie ze
          bedziemy tam mieszkac....zaczynam miec tego wszystkiego dosc..ze czlowiek z
          ktorym bylam 4lata nagle zmienia sie nie do poznaniasad
          naprawde raz nachodza mnie mysli ze to moze stres przedslubny, ze moja mama tez
          nie zawsze bysla do niego wporzadku, ale z drugiej strony ja na jego nigdy mame
          nie powiedzialam zlego slowa...a wiedzialam jakie kobieta ma do mnie
          nastawienie..nie rozumiem czemu on sie tak zachowuje...
          czy jest juz sens tego slubusadjuz nic nie wiem naprawde..jestem rozdarta,,bo nie
          wiem czy to wyskok przedslubny czy zapowiedz czegos co bedzie po slubiesad(
          wkoncu mam 24 i cale zycie przedemna i nie chce nagle wpakowac sie w jakies
          bagnocryingale moze nie powinnam tak latwo rezygnowac tylko walczyc o powrot dawnego
          mojego N!!wkoncu przez 4lata chyba sie nie ukrywalsad(
          nie wiecie jak sie czujesad(byc z kism 4lata, kochac go..byl dla nie wspanialy a
          przed slubem jakis dziwny zwrot akcji...
          dzieki za wsparcie!!!
          jestescie kochane!
          • zgred76 Re: dzieki....!!!!!!!!!!!!! 10.08.07, 20:47
            Odnoszę wrażenie, że za wszelką cenę chcesz tego ślubu. Twoja rzecz, ale jeśli
            to co piszesz jest prawdą (tzn. nie koloryzujesz i nie przesadzasz), to masz
            znikome szanse na udane małżeństwo. Przykro mi to pisać, ale czarno widzę twoją
            przyszłość sad

            I tak zrobisz jak zechcesz, ale daj sobie szansę i zatrzymaj się na chwilę i
            spokojnie p o m y ś l - co PO ślubie?
            Liczysz na cud? Cudów nie ma, nie bądź naiwna.
            Spotkałem już trochę dziewczyn, które liczyły na to, że po ślubie wszystko się
            zmieni jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ja ci mówię: NIE ZMIENI SIĘ!
            Co gorsza, część z nich liczyła, że może jak urodzą dziecko, to wrócą te piękne
            chwile z okresu narzeczeństwa. NIE WRÓCĄ!
            Twój N najwyraźniej pozwolił, by jego matka, a twoja przyszła/niedoszła teściowa
            całkowicie zawładnęła jego życiem. Widziałem już niestety niejedno małżeństwo,
            które rozpadało się z powodu teściów/rodziców.

            Zrobisz jak zechcesz, ale wiedz, że jeszcze masz czas na decyzję. Ja na twoim
            miejscu bym ślub odwołał. Nie wstydź się, bo nie ma czego. Twoja przyszłość jest
            ważniejsza niż to "co ludzie powiedzą". Niech gadają, to twoje życie nie ich.
            Twój N, jeśli cię naprawdę kocha i zależy mu na tobie, zrozumie i poczeka. Jeśli
            nie - tym bardziej nie będzie czego żałować.

            Zdecyduj sama, bo to twoje życie.
            • rozdarta83 Re: dzieki....!!!!!!!!!!!!! 10.08.07, 20:57
              nie chodzi o to ze chce tego slubu..tylko decydujac sie na slub zdecydowalam ze
              czlowiek ten jest wart tego aby byl moim mezem...
              i zwiazke byl cieply, czuly,on wiele razy zwrocil swojej mamie uwage gdy cos
              powiedziala na mnie...
              to wszystko zmienilo sie w ciagu ostatniego miesiaca...dlatego mam takie
              wachania bo latwo powiedziec odwolaj wszystko..jak cos jest zle i prawdopodobnie
              za sprawa przyszlej tesciowej ktora postwial sobie za cel zniszczenie naszego
              zwiazku..
              boli mnie ze moj N sie dal w to wszystko wciagancsad
              i napawrde nie wiem co robicsad
              bo to decyzja na moje cale zyciesad
              • zgred76 Re: dzieki....!!!!!!!!!!!!! 11.08.07, 00:05

                > boli mnie ze moj N sie dal w to wszystko wciagancsad
                > i napawrde nie wiem co robicsad
                > bo to decyzja na moje cale zyciesad

                Dlatego uważam, że potrzebujecie czasu. Po prostu.
                Możesz zaryzykować i wiele na tym wygrać, ale możesz też bardzo dużo stracić. Ja
                osobiście uważam, że to jest zbyt poważna decyzja, żeby zbagatelizować te
                wszystkie sytuacje o których piszesz i liczyć na to, że problem zniknie.
                Facet się musi jasno zdeklarować, czego chce, a nie wiecznie się trzymać
                mamusinej kiecki, a jak mamusia tupnie nogą i krzyknie, to kulić ogon pod siebie
                i zmieniać poglądy o 180 stopni.
                Ja na twoim miejscu postawiłbym ultimatum - wóz albo przewóz. Ale decyzję musisz
                podjąć sama.
              • kasiulkkaa Re: dzieki....!!!!!!!!!!!!! 11.08.07, 08:41
                Kolejny raz, kolejna "inteligentna: kobieta udowadnia na tym forum, że mężatka
                to brzmi dumnie.

                Pamietaj, żeby z ewentualnych prezentów kopertowych odłożyć coś na rozwód.
                Szybko ci się przydadzą te pieniądze.
    • ivcia13 Porozmawiaj z nimi 10.08.07, 21:29
      Współczuje, naprawdę, według mnie powinnaś wziać go na rozmowe,
      wyrzucic z siebie wszystko i zobaczyc jak on zareaguje, jeśli
      zachowuje sie juz tak przed ślubem to niewiem co bedzie PO, wydaje
      mi sie ze bedzie jeszcze gorzej , czego nie zycze, ale znam juz
      kilka takich par i niestety wszystkie skonczyły sie rozwodem,
      najważniejsza jest szczera rozmowa, bez niej nie ruszysz, a
      najlepiej jakbyś porozmawiała z przyszłą tesciową, na spokojnie,
      wyjazsniła co Ci sie nie podoba, i że jest Ci przykro w takich
      sytuacjach, porozmaiaj i zobaczysz co bedzie. 3 maj sie i przemysl
      wszystko dobrze, żebyś pozniej nicego nie żałowała.Powodzenia.
      • rozdarta83 Re: Porozmawiaj z nimi 10.08.07, 21:38
        eh wszystkie rozmowy z nim koncza sie atakiem na moja mame..
        ze ona mnie tak nastawia...juz brak mi argumentow;/
        jest mi bardzo trudnosadnie wiem naprawde, nie wiem co robicsad
        czy ratowac to wszystko czy juz zostawic ...
        bo atmosfera przed slubem jest nienormalna..ja zamiast wybierac fryzure
        zastanawiam sie czy jest sens tego slubusad
        • konopielka80 Re: Porozmawiaj z nimi 11.08.07, 00:28
          Absolutnie ten slub nie ma sensu.
          Dziewczyny pisza tutaj bardzo madrze, ze po slubie nic sie nie zmieni jak dotknieciem czarodziejskiej rozdzki. Prawda! Bedzie jeszcze gorzej, bo wtedy zupelnie nie beda sie z Toba liczyc. Bo bedziesz juz "usidlona". Nie bedziesz mogla sie wycofac.
          Masz 24lata. Jestes mloda. Szkoda zycia, szkoda marnowac czasu. Trzeba przeciac ten chory uklad, pocierpiec troszke po zerwaniu a potem zaczac zyc na nowo. Twoj narzeczony nie jedynym mezczyzna na tym swiecie.

          • klarens_klaus Re: Porozmawiaj z nimi 11.08.07, 15:19
            Dziewczyno uciekaj poki mozesz! Bylam kiedys w bardzo podobnej sytuacji,
            ustalony termin slubu, do ktorego (na szczescie) nie doszlo, wlasnie dzieki
            przyszlej-niedoszlej tesciowej, ktora robila wszystko by do niego nie dopuscic.
            Czytam twoj post i mam wrazenie ze to o mnie... zapewne nie jestem obiektywna,
            ale moja rada jest jedna - uciekaj smile
            • rozdarta83 eh:(( 11.08.07, 15:29
              latwo mowic uciekajsad
              jak sie z kims bylo dlugo i ten ktos byl dla was naprawde kochany..nigdy sie nie
              klocilismy, zawsze mielismy ten sam poglad na zycie..jednak gdy mamuska
              wkroczyla do akcji wszystko sie sypiesad(
              na pewno nie dopuscilabym zeby mieszkac z tesciami..wiem ze jak bysmy mieszkali
              z dala od nich to by bylo oki..
              chyba ze jego zachowanie juz bedzie takie w przyszlosci,a tego wiem ze nie zniosesad
              nie wiem juz co robicsad
              caly czas sie wacham bo pamietam jak zawsze bylo dobrze...i nagle taki szoksad(
              dziwnie by sie bylo rozstac przez tesciowa..choc wiem ze niestety bywaja takie
              sytacjecrying(
              jestem rozdarta i to bardzosad
              • kasiulkkaa Re: eh:(( 11.08.07, 15:53
                > caly czas sie wacham bo pamietam
                Kizia, to przestań się wąchać, bo do tego są kwiaty. Co takiego się stanie,
                jeśli odwołasz ślub?
                Świat się zawali? Ktoś cię zabije?
                • biuty23 biedulka...wspolczuje ci;( 11.08.07, 15:55
                  wiecie ona go pewnie kocha, skoro zdecydowala sie za niego wyjsc...
                  i jak by mi nagle ktos 2tyg przed slube takie akcje odwalal to bym juz nie
                  wiedziala czy to nastawienie przez tesciowa, czy on przez 4lata mogl sie ukrywac;/
                  nie dziwcie sie ze dziewczyna nie wie co zrobic...bo ja bym tez nie wiedzialasad
                  3maj sie..musisz sie mocno zastanowicsad
              • zgred76 Re: eh:(( 11.08.07, 19:32
                Wszyscy to rozumieją, ale jak mawiają nasi południowi sąsiedzi: "To se ne
                vrati". Chyba, że jesteś masochistką.
              • vobi Re: eh:(( 11.08.07, 22:26
                Przegladnij sobie to forum, kiedys byla tutaj dziewczyna, ktora pytala co ma robic, bo przyszla tesciowa bardzo jej "bruzdzi", a narzeczony zaczyna przyklaskiwac mamusi. Prawie wszystkie radzily jej, zeby odwolala slub - ale nie posluchala. Slub byl niedawno, a juz czytalam na ktoryms forum ze juz-maz daje jej popalic... Wiem ze fajnie mi sie mowi, ale naprawde nie warto marnowac sobie zycia. Jesli narzeczonemu na Tobie naprawde zalezy, to bedzie walczyl i po prostu ustalicie nowy termin slubu. Chyba lepiej stracic troche kasy
                (przepadna zaliczki itd.) niz rozwalic sobie cala przyszlosc? Obraczka na palcu i nowe nazwisko nie sa warte podeptania wlasnej godnosci...
              • karoly Re: eh:(( 12.08.07, 10:55
                moja rada: zwiewaj.
                jesli jest, jak piszesz, to Twoj narzeczony to cham i prostak, ktory
                nie szanuje waznej i bliskiej Ci osoby. i tak samo nie bedzie
                szanowal Ciebie w codziennym, poslubnym zyciu.
                no chyba, ze to najezdzanie na Twoja matke jest reakcja obronna na
                Twoje na jego...
    • zuzia_8 przemyśleć to na spokojnie i.... uciekać 11.08.07, 15:25
      moja rada: zamknij się na jeden - dwa dni, sama, wyłącz telefon, nie
      przyjmuj gości, przemyśl wszystko i sama sobie odpowiedz na pytania:
      1. czy nadal go kochasz?
      2. czy chcesz takiego życia? bo nie licz na to, że po ślubie coś się
      zmieni. Jeżeli on teraz ustępuje mamusi to nie sądź, że nagle mu się
      odmieni, albo, że twoja teściowa odpuści.
      3. czy chcesz mieć taką rodzinę? skłoconą, zainteresowaną intrygami
      i nieakceptującą się nawzajem? jak będą wyglądały rodzinne
      uroczystości? np. chrzciny waszego dziecka?
      sama musisz podjąć decyzję i nie jest to łatwe. Skoro planujecie
      ślub to na pewno go kochasz, ale miłość to nei wszystko a miłość
      zwyciężająca wszystko to tylko w książkach sie zdarza.

      Moim zdaniem powinnaś uciekać jak najdalej od takiej rodzinki, ale
      to musi być twoja świadoma i przemyślana decyzja. To nic,
      że "teściowa" będzie miała satysfakcję, że postawiła na swoim, że
      będzie gadać, że go nigdy nie kochałaś etc. Ale ty będziesz miała
      satysfkcję, że uratowałaś swoje życie.
      • klarens_klaus Wstrzymaj sie ze slubem 12.08.07, 13:19
        Wiem, ze latwo sie mowi "uciekaj", a trudniej samemu podjac decyzje, tym
        bardziej ze jestes bardzo zakochana. Przeszlam dokladnie to samo. Nie jestem
        pewna czy zamykanie sie w domu i myslenie - jak ktos tu wczesniej radzil - cos
        pomoze. Ja na Twoim miejscu zrezygnowalabym ze slubu, jeszcze mozesz to zrobic.
        Reakcja Twojego chlopaka i powazna rozmowa pokaze czy warto ustalac nowa date.
        Trzymam za Ciebie kciuki!
      • salsa.loca Re: przemyśleć to na spokojnie i.... uciekać 13.08.07, 11:14
        zuzia, czy Ty jestes na SS zuzia czy zuzia_8???

        bo ostanio widze zuzie bez 8smile))


        zgadzam sie z tym co napisałas, tez bym uciekała od takiej rodzinkitongue_out
    • vanessa14 Odwołać ? 13.08.07, 00:02
      Myślę, że musisz się bardzo poważnie zastanowić nad ślubem. Wiem, że
      to ciężka decyzja, ale ja na Twoim miejscu odwołałabym ceremonię.
      Jeżeli 28-letni człowiek nie jest w stanie obiektywnie podejść do
      rzeczy, a co gorsza mówi o rozwodzie przed ślubem, nie wróży to nic
      dobrego. Naprawdę oszczędź sobie przykrości po ślubie...
    • vobi tia... 13.08.07, 11:31
      Rozdarta.... moze jestem zbyt podejrzliwa, ale cos mi sie zdaje ze
      sobie z nas robisz jaja - miesiac temu zalozylas prawie identyczny
      watek (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=619&w=65472749&a=65472749) i teraz znowu to samo. Sa dwie
      mozliwosci - albo dobrze sie bawisz czytajac to forum, albo jestes
      wyjatkowo glupia i naiwna, jesli od poltora miesiaca "zastanawiasz
      sie" nad odwolaniem slubu. Jak to ktos napisal - dla niektorych
      status zony jest chyba faktycznie najwazniejszy w zyciu.

      Teraz znowu prawie identyczny watek zalozyla lolu83 - kurde, plaga
      jakas?
      • konopielka80 Re: tia... 02.09.07, 18:04
        No i jak skonczyla sie ta sprawa? Odwolalas slub?
        • morrighan80 Re: tia... 03.09.07, 10:42
          Pewnie juz po ostatnim poscie Vobi tu nie zajrzala i zaklada kolejny
          podobny temat smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka