dziewczyny za 2tyg slub a ja nie wiem co robic

jestemsy 4lata razem, rok temu sie zareczylismy...ja mam 24 on 28.
bylo naprawde cudownie..bardzo sie kochamy..jednak przyszla tesciowa srednio
mnie akseptuje..jak jestem u nich jest bardzo mila jak wychodze do
wszystkiego sie czepia..moja mama tez srednio akceptowala mojego N ale ze to
moj wybor powiedziala ze sie wtracac nie bedzie..i ma nam byc jak
najlepiej..moj N ma niewyparzona buzke i powiedzial mojej mamie kilka
przykrych slow..zreszta ona mu tez..ale jakos zycie sie toczylo..akceptowali
sie itd...
gdy tesciowa sie dowiedziala ze chcemy sie pobrac w ogole jakby to do niej nie
dotarlo

sami zajmowlaismy sie przygotowaniami..jednak od poczatku miala probelm ze nie
taka sala, nie takie zaproszenia, nie taki zespol itd..jednak moj N jakos
potrafil ja ustawic..zeby sie nie wtracala bo to nasz slub!
moj N pochodzi z rodziny o wiele bogatszej niz ja i byly tez problemy ze
tesciowa chciala wprowadzac w zycie bardzo kosztowne pomysly...
2miesiace przed slubem zaczela szukac juz problemow..ze jej ciotka jest chora,
mzze umrze i najlepiej zebysmy odwolali slub..no moj N sie bardzo zdenerwowal
ze co ona wyrabia..wkoncu 1,5 przed slubem pogodzila sie z ta sytuacja i
wkroczyla do akcji ..wszytsko zaczela ustawiac jak chce..wystroj jaki
wybralam, zmienila..dodala od siebie polowe rzeczy, nie przypial nie
przylatal..ale dla niej najwazniejsze ze sa drogie;/zaczela we wszystko sie
wpieprzac

powiedzialm ze nie pokaze jej sukienki..to jezdzila do salonu gdzie kupowalam
i od ekspedientek chciala sie dowiedziec jak ona wyglada..nie wiem po
co;/natomiast sama pojechala kupilam mojemu N frak ktorego ja do tej pory tez
nie widzialam..kupilismy obraczki..nawet ich nie widziala i powiedzial ze sa
na pewno brzydkie...mialam wszystko ustalone, a ona ze nie jest nic ustalone..
ktoregos razu moja mama przy tesciwoej zwrocila mojemu N uwage..moze
niepotrzebnie ale tamta zrobila taka awanture ze jak ona moze jej syna tak
traktowac...(mojego N przy tym nie bylo)bylam ja i ona..darla sie w nieboglosy
ze powinnismy odwolac slub skoro jest taka atmosfera zla..moja mama
poiwiedzial ze moze rzeczywiscie nie powinna mu tego powiedziec ale tamta nie
dala za wygrana..zaczala nasylac na mojego N babcie, ciotki, brata ze jak u
mnie go traktuja, jak smiecia jak zero..co oczywiscie jest nieprawda..zrobila
z mojej mamy samo zlo..niestety kobieta robi to wszystko w bialych
rekawiczkach i z boku wyglada na taka dobra oh i ah a naprawde by czlowiekowi
noz wnila..dopiela celu .moj N zmienil sie do mojej mamy nie poznania..nie
wiem co mu takiego nagadala ze swoja rodzina ale traktuje on teraz moja mame
wrecz jak smiecia..ciagle sie o to klocimy..moja mama to jest juz obgadana w
tamtej rodzinie na wszystkie strony, ja pewnie tez..moj tata jedynie nie bo
to spokojny czlowiek niekonfliktowy ale niestety nie ma swojego zdania

codziennie sa awantury bo moj N opowiada na moja mam niestworzoine
historie..bardzo sie zmienil....moje 2przyjaciolki go nie poznaja..wszyscy
mowia ze matka go tak nastawila...ze wyglada jakby zglupial...ze on sam nie
wie czy juz chce slubu czy nie...ja codziennie placze..teraz doszlo ze jego
rodzice wymyslili sobie ze dadza nam jedno pietro u nich w domu..zebysmy sobie
tam mieszkali..gdyby ta kobieta byla inna to bym sie zgodzila..ale ona mnie
psychicznie wykonczy(juz to robi)wiec dla mnie nie wchodzi ta sytaucja w
gre..moj N zawsze mowil ze chce cos wynajac a ostatnio nie wiem co sie
stalo..zaczyna mi mowic ze moze to nie glupi pomysl pomieszkac troche u
starych..jednak ona chce ze mnie tam zrobic, sprzataczke i kucharke dla jej
3synow..chce nas miec pod kontrola..
ja nie chce ich pieniedzy..chce zebysmy sami zaczeli od zera..nie moge
zrozumiec czemu moj N nagle zrobil sie taki mamisynek...co matka mowi to
powtarza...ciagle sie klocimy...szczegolnie o moja mame..sa to takie rzeczy o
ktorych ja nie moge juz sluchac..same niepradwziwe dyrdymaly...mowi ze moja
mama to len, brudas..nic nie pomaga..ze teraz jego taka dobra...ze sie weselem
zainteresowala(miesiac przed slubem)
uwazam ze nawet jak bardzo by jej nie lubil to powinien miec szacunek bo jest
jednak od niego starsza i zawsze to moja matka..zreszta ona nigdy mu nic zlego
nie zrobila w przeciwienstwie do jego mamy..ja jego matki nie obrazam..teraz
jego rodzice mu postazwili warunek albo bedziemy mieszkac z nimi albo mu nie
pomoga..ja mam ich juz gdzies ale moj N zaczyna miec wachania..ja codziennie
polacze..do slubu 2tyg nie wiemy czy mamy odwolywac czy nie..sytuacja jest
starszna

ja mam do niego tylko zal ze nie moze juz od 2tyg przestac mowic na temat
mojej mamy tych obelg..juz doszlo do tego ze mowi jak wezmiemy slub i nam sie
nie ulozy to mzoe wziasc rozwod..co za problem..nie poznaje go..moj ukochany N
zamienil sie w potwora..nie wiem co robic..czy to powod ze cala jego rodzina
jest teraz przeciw nam czy on zaczyna pokazywac swoje oblicze..juz nie wiem co
robic..ciagle placze, zastanawiam sie jak bedzie i nie moge pojac jak on sie
zmienil i to co jego rodzice powiedza jest swiete...moja mama ponoc tylko
klamie i mnie nastawia przeciw niemu..nawet ostatnio powiedzial ze jak
bedziemy razem mieszkac to moja mama moze przychodzic raz na kilka miesiecy bo
inaczej mnie nastawia...dziewczyny mam dosc...rodzice uwazaja ze powinnam go
zostawic bo jego zachowanie jest poprostu ninormalne..ale ja go kocham , chore
jest to ze klocimy sie o rodzicow;/
ale nie wyobrazam sobie pozniej sytacji jesli on nie zmieni nastawienia do
rodzicow...
juz nie wiadomo czy gosci odwolywac czy znosic te obelgi i przygotowywac sie
do slubu..moze mu przejdzie..tylko nie moge zrozumiec czemu on widzi tylko
wine mojej mamy;/
zmienil sie nie do poznania;/wychodzi z niego tyran...ktory mi mowi co mam
robi co nie...dziewczyny nie wiem co robic;/jestem wykonczona..jak mozna 3tyg
przed slubem tak sie zmienic;///kocham ale ile mozna to znosic...
pomozcie...