Po wielu przemysleniach i radach forumowiczek stwierdziłam, że niech
ten ślub będzie taki jaki chce mój N. Mały skromny obiad weselny w
gronie najblizszych - max 30 osób, w ładnej restauracji. Bez tańców
( bo N nie lubi)Obiad, deser, torty, kawa.
Teraz mój N wymyślił, żeby było to w porze południowej czyli ślub o
12 i do 17 przyjecie.Nie bardzo mi sie to widzi, po pierwsze ślub
kościelny w południe??? Po drugie goście z daleka, czy dojadą??
dodatkowe noclegi dla nich?? Poza tym jak ich potem o tej 17
wyprosić??

)
No i druga sprawa, to wymyslił, że bez alkoholu - tylko szampan, no
ewentualnie lampka wina. Nie wiem, czy to wypali, nie jestem za
wódką, ale myśle, że to goście powinni zdecydować, co chcą pić (
niektórzy nie mogą pić wina, bądź nie lubią) a sam szampan niexle
gręci w główce

)
Czy ktoś miał taki obiad - wczesny, bez tańców, bez alkoholu ( lub
tylko z winem)??? Jak to wyszło??
P.S
Z ostatniej chwili - stwierdził, ze pierwszego tańca raczej nie da
sie uniknąć, ale potem basta! Żadnych tańców! A tego zupelnie nie
pojmuję - zatanczymy pierwszy taniec, a gościom zabronimy???
Ja bardzo lubię tańczyć, moja rodzina też woli na weselu tańczyć,
niż siedzieć przy stole i pić.
Kurcze, ma ktoś pomysły??