Dodaj do ulubionych

wesele...bez slubu? ;-)

30.06.08, 16:11
Hej,
Bierzemy slub cywilny -nie w Polsce. Po nim planujemy jedynie obiad
dla rodziny.
Natomiast pare miesiecy pozniej chcemy wyprawic impreze dla rodziny
i przyjaciol juz w Polsce. A jako ze moj narzeczony jest
rozwodnikiem - nie ma szans na typowa ceremonie koscielna.
Zalezaloby nam za to na blogoslawienstwie, skromnej mszy, na ktorej
obecni byliby weselnicy.
Jak myslicie-da sie to w Polsce zalatwic czy kazdy ksiadz nas pogoni
daleko?
Dzieki z gory za odpowiedz smile
Obserwuj wątek
    • tuti Re: wesele...bez slubu? ;-) 30.06.08, 17:24
      proponuje spytac ksiedza w polsce. zwlaszcza jakiegos
      nieprzypadkowego ksiedza, najlepiej pryzjeciala rodziny, ktory wam
      taka przysluge wyswiadczy...
    • marina111 Re: wesele...bez slubu? ;-) 30.06.08, 22:22
      Dziewczyno skoro grzeszysz to dlaczego wymagasz od księdzazeby to
      błogosławił? To idac tym tropem moze da wam taki niby ślub np. nie
      dopełnicie wszystkiego wiec slub będzie nie wazny a goście moze sie
      nei zorienuja no i bedzie pretekst do wesela...

      Normalnie mnie załamałaś. Wiesz na co się decydujesz wiąząc się z
      rozwodnikiem i to twoja sprawa, masz do tego świete prawo ale nie
      rób przedstawienia bo ci szkoda ze nie bedziesz miała ładnej oprawy.
      Jesli jednak oprawa jest waniejsza to poszukaj kawalera, w końcu pół
      światu tego kwiatu.
      • iminlove Re: wesele...bez slubu? ;-) 01.07.08, 07:42
        Wiesz na co się decydujesz wiąząc się z
        > rozwodnikiem i to twoja sprawa, masz do tego świete prawo ale nie
        > rób przedstawienia bo ci szkoda ze nie bedziesz miała ładnej
        oprawy.

        Musisz mieć wielkie szczęście, skoro trafiłaś na 'kawalera'.
        Niestety, nie wszystkie mają ten luksus. Nie wiem, po co tyle jadu,
        rozumiem krytykę pod kontem mszy świętej, bo wg KK taki układ nie
        jest pochwalany, ale nie rozumiem, jak można krytykować to, że
        Autorka wiąże się z rozwodnikiem! Słyszałaś może o czymś takim, jak
        miłość?
        • xvqqvx Re: wesele...bez slubu? ;-) 01.07.08, 09:40
          Przecież przedpiśczyni IMHO nie chodziło o miłość i rozwodnika, ale to, że autorka wątku chciałaby jednak ślubu kościelnego, którego nie można tutaj udzielić.
          • mozambique Re: wesele...bez slubu? ;-) 01.07.08, 10:18
            marina, zanimj - jak kazdz szanujaca sie polska katoliczka zaczniesz
            bluzgac , pluc jadem i rzucac kamieniami , to moze zwaz szanownie ze
            błogosławienstwa otrzymują takze mordercy, zamachowcy , gwałciciele,
            oszusci, złodzieje , takze , geje , lesbijki, psy , samochody ,
            szkoły i szpitale , takze innowiercy , heretycy a nawet ateisci

            cieakwe ze akurat rozwodnik wzbudza twoją , jakze katlicką ,
            agresję ,
            zgodnei z przykazniami ?

            rzygac sie chce na widok takich katolików
            • maiwlys Re: wesele...bez slubu? ;-) 01.07.08, 18:08
              mozambique napisała:

              > marina, zanimj - jak kazdz szanujaca sie polska katoliczka
              zaczniesz
              > bluzgac , pluc jadem i rzucac kamieniami , to moze zwaz szanownie
              ze
              > błogosławienstwa otrzymują takze mordercy, zamachowcy ,
              gwałciciele,
              > oszusci, złodzieje , takze , geje , lesbijki, psy , samochody ,
              > szkoły i szpitale , takze innowiercy , heretycy a nawet ateisci
              >
              > cieakwe ze akurat rozwodnik wzbudza twoją , jakze katlicką ,
              > agresję ,
              > zgodnei z przykazniami ?
              >
              > rzygac sie chce na widok takich katolików


              Rękami i nogami...podpisuję się.
              Nie orientuję sie w prawie kanonicznym, bo tez nie mam takiej
              potrzeby i chęci zbytniej również smile ale chyba gdzieś przy okazji
              innego wątku pojawiła sie informacja, że można wziąć ślub
              kościelny "jednostronny" tzn. że ty przysięgasz itd. i narzeczony
              również tylko pomija kwstię "tak mi dopomóż Panie Boże
              wszechmogący...." itd. nie wiem czy to się tyczy też rozwodników smile
              Jesli źle cos zapamiętałam to sorki, poszperaj w przeglądarce
              forumowej, a najlepiej zapytac księdza, jak wy nie możecie to
              rodzina z Polski.
              • marina111 Re: wesele...bez slubu? ;-) 01.07.08, 23:12
                Oj dziewczyny ja tu zadnym jadem pluć nie zamierzam. Zgadzam się ze
                mordercy dostają błogosławiaństwo ale nie jak ida mordowac tylko jak
                załuja. A ona zamierza grzeszyć i jakos zalu tam nie widac.
                Ja nie mam nic przeciwko rozwodnikom ale mierzi mnie jak ktos szopki
                odstawia i z kościoła robi teatr. Mi sie bardzi podoba slub indyjski
                ale nie udaje ze go biore bo nie jestem hinduską, podoba mi sie
                zaffa z wesel arabskich ale mi jej nie zagrają bo to polski slub.
                Zaleciłam tylko ze jesli tak jej żal to nich sobie faceta zmieni.

                ślub jednostronny owszem jest ale tylko w stosunku do osób nie
                wierzących, lub innowierców a nie rozwodników. jesli on jakiejś
                kobiecie przysięgał to nie moze mu teraz druga kobieta przysięgać.
                Gdyby on był rozwodnikiem cywilnym to tak ale jesli jest kościelnym
                to niestety...
                • maiwlys Re: wesele...bez slubu? ;-) 02.07.08, 09:01
                  marina111 napisała:
                  > ślub jednostronny owszem jest ale tylko w stosunku do osób nie
                  > wierzących, lub innowierców a nie rozwodników. jesli on jakiejś
                  > kobiecie przysięgał to nie moze mu teraz druga kobieta przysięgać.
                  > Gdyby on był rozwodnikiem cywilnym to tak ale jesli jest
                  kościelnym
                  > to niestety

                  Dziękuję za wyjaśnienie smile
                • iminlove Re: wesele...bez slubu? ;-) 02.07.08, 19:50
                  >A ona zamierza grzeszyć i jakos zalu tam nie widac.

                  Nie wiem, czemu miałaby żałować. Kocha faceta i nie może nic
                  poradzić na to, co ten facet robił wcześniej. I z kimwink Oczywiście,
                  łatwiej jest kobiecie, która poznała kawalera, taka nie musi z
                  niczego rezygnować. Ale to dopiero jest miłość - zrezygnować z wielu
                  rzeczy, żeby być z takim 'felernym i wybrakowanym rozwodnikiem'. Ja
                  tu wielkiego grzeszenia nie widzę...

                  Powiedz mi, co Ty byś zrobiła, gdyby Twój ukochany miał w
                  przeszłości jakąś kobietę?
                  • marina111 Re: wesele...bez slubu? ;-) 02.07.08, 23:10
                    Moje zdanie jest nie popularne wiec nie wiem czy powinnam cos
                    takiego pisac ale ja bym go olała jak bym isę tylko dowiedziała. I
                    niech nikt na mnie nei naskakuje ze "co ja iwem" bo wiem. poznałam
                    kiedys rozwodnika i okropnie byłam w nim zakochana ale zostawiłam go
                    i... przezyłam, 3 mies pochorowałam i wróciłam do żywych. ja nie
                    wierze w miłośc do grobowej deski która istnieje tak poprostu.
                    Kocham kogoś bo chce go kochac, bo na to zasługuje i staram się ta
                    miłość podtrzymywac jak najdłuzej. Nie wierze ze ktos jest mi pisany
                    (jeden jedyny na swiecie, druga połowka itp.)
                    Z tego powodu uwazam ze jak komuś zal ze nei ma slubu kościelnego to
                    niech zmieni faceta i tyle.
                    • iminlove Re: wesele...bez slubu? ;-) 03.07.08, 17:36
                      poznałam
                      > kiedys rozwodnika i okropnie byłam w nim zakochana ale zostawiłam
                      go
                      > i... przezyłam, 3 mies pochorowałam i wróciłam do żywych.

                      Wybacz, ale 3 miesiące... To chyba nie była miłość.

                      A co powiesz np. na chrzczenie dzieci poczętych metodą in vitro,
                      hmm?
                      • marina111 Re: wesele...bez slubu? ;-) 03.07.08, 23:53
                        Popieram ale jaki to ma zwiazek ze sprawą? Jesli chcesz mi
                        udowadniac ze mam głupie katolickie poglady to daruj sobie bo moje
                        poglady znasz tylko połowicznie. Jesli nie zrozumiałas tego co
                        napisałam to albo przeczytaj jeszcze raz alebo sobie odpuść
                        komentowanie. NIe wmawiaj mi ze ja kogos potepiam. Nie jest tak.
                        Powiedziałam jedynie ze nie mozna człowiekowi dawac błogosławieństwa
                        na grzeszną drogę, ale jesli zgrzeszył a zrozumiał to nalezy mu
                        pomóc.
                    • melila Re: wesele...bez slubu? ;-) 05.07.08, 00:34
                      marina111 napisała:

                      > Moje zdanie jest nie popularne wiec nie wiem czy powinnam cos
                      > takiego pisac ale ja bym go olała jak bym isę tylko dowiedziała.
                      Chciałabym Cię wesprzeć w katolickim pojmowaniu instytucji małżeństwa.
                      Jakiś czas temu założyłam tu temat o tym jak poznać przyszłego męża i z tych
                      samych powodów co ty wykluczyłam rozwodników. I też nikt nie mógł zrozumieć, o
                      co mi chodzi i czemu skreślam kogoś kto miał pecha.

                      Ilekroć poznaję fajnego faceta i on zaczyna mi się podobać, to zaraz okazuje
                      się, że jest żonaty i dzieciaty. I wtedy to wstępne zauroczenie przechodzi mi po
                      pięciominutowym zawiedzeniu (znowu zajęty ! sad ).
                      I tak samo pewnie byłoby z rozwodnikiem.
          • iminlove Re: wesele...bez slubu? ;-) 02.07.08, 19:45
            Czy ja wiem... odniosłam inne wrażenie przeczytawszy tego postauncertain
      • vickydt Re: wesele...bez slubu? ;-) 01.07.08, 16:39
        no jasne. Kawaler z racji kawalerstwa lepszy od rozwodnika a katol lepszy z
        racji krzyzyka na szyi albo innej bozi w klapie marynarki od czlowieka
        niepraktykującego religii zafałszowanej przez wieki czarnego cwaniactwa. Tfu,
        faszyzujesz.
      • famafema Re: wesele...bez slubu? ;-) 07.07.08, 15:26
        marina111 napisała:
        "...masz do tego świete prawo..."

        Święte to raczej nie!
    • tuti Re: wesele...bez slubu? ;-) 01.07.08, 09:44

      Nie sadze że autorka wątku ludzi sie ze dostanie ślub kościelny,
      chce msze z blogoslawienstwem.
      a do autorki - nie trac nadziei, drugie malzenstwo kuzyna - przez
      dwadziescia lat cywilne, wlasnie po dwudziestu latach kiedy otrzymal
      on rozwod koscielny zostalo uznane przez kosciol.
    • panna-mysz Re: wesele...bez slubu? ;-) 01.07.08, 10:00
      Uważam, że szansa jest, zwłaszcza, jeśli,jak juz ktoś pisał, trafisz
      na spoko księdza.
      Nie rozumiem oburzenia jednej z forumek. Skoro ludzie zamawiają mszę
      w rocznicę urodzin, w intencji zdania matury, a nawet, jak ostatnio
      słyszeliśmy w telewizji, za oskarżonego o molestowanie pracownic
      prezydenta Olsztyna, to czemu nie mogą zamówić mszy za swój związek?
      Partnerka rozwodnika nie może przyjmować komunii, ale pierwsze
      słyszę, żeby takich osób nie wpuszczano do kościoła i nie pozwalano
      im dawać na mszę.
      • loeloe Re: wesele...bez slubu? ;-) 01.07.08, 10:10
        Hej
        Wcale nie chodzi mi o slub koscielny, bo wiem ze nie ma na to
        widokow. Chce jedynie msze w intencji z blogoslawienstwem - wiem ze
        jest to praktykowane w KK poza Polska - powiedzial to narzeczonemu
        ksiadz, u ktorego pytal sie o mozliwosc uniewaznienia swojego
        pierwszego malzenstwa.
        Ale wiem tez ze KK w Polsce nie zawsze nalezy do tych 'postepowych' -
        w porownaniu z KK w innych krajach -stad moje pytanie.
        • mozambique Re: wesele...bez slubu? ;-) 01.07.08, 10:19
          leloe, jassli trafisz na ksiedza kóry choc minimalnie przewyzsza
          intelektem swoich parafian to błogosławienstwo dostaniesz
        • xvqqvx Re: wesele...bez slubu? ;-) 01.07.08, 12:14
          W takiej sytuacji nie będzie problemów i raczej znajdzie się księdza do błogosławieństwa. Szczególnie, jeśli są widoki na stwierdzenie nieważności.
      • marina111 Re: wesele...bez slubu? ;-) 01.07.08, 23:16
        Wpuszca się a nawet sa specjalne spotkania dla pas
        niesakramentalnych u których istnieją przeszkody (np.rozwód). Ale
        jak ksiądz ma odprawić msze zeby im błogosławic w grzechu???? No
        zastanów się. Oburza mnie głównie to ze ona wesele chce zrobic a bez
        slubu to głupio to sobie msze zamówi. To jakas paranoja jak dla
        mnie. Niech sobie wezmie ten ślub i żyje szceśliwie, ja jej tego
        życze ale nei ch nie robi scen.
    • athandavan Re: wesele...bez slubu? ;-) 01.07.08, 19:44
      Uwazam, ze to bardzo fajny pomysl. Msza z blogoslawienstwem. Nie wiem, gdzie
      obecnie mieszkacie, ale tu gdzie ja jestem jest to normalna praktyka. Z roznych
      zyciowych wzgledow (np wlasnie wczesniejsze zwiazki) mlodzi zawieraja slub
      cywilny, po czym udaja sie do kosciola na blogoslawienstwo (czy to
      anglikanskiego, czy katolickiego, whatever).

      Jesli natomiast macie ochote na taki manewr w Polsce (tutaj roznice w pojmowaniu
      i podchodzeniu do wiary, a takze roli Kosciola miedzy roznymi krajami, gdzie
      praktykuje sie katolicyzm diametralnie rzucaja sie w oczy) to tak jak ktos
      radzil, moze lepiej spytajcie sie zaprzyjaznionego ksiedza, przyjaciela rodziny,
      kogos kto Was nie zniecheci skutecznie do katolizyzmu made in Poland.

      Powodzenia!
      • milowy_las Re: wesele...bez slubu? ;-) 02.07.08, 14:11
        gdyby Ci ksiądz odmówił to tylko by ośmieszył kościół katolicki. Spotkałam się z
        zamawianiem mszy z okazji zaręczyn, nie widzę powodu dlaczego wasz przypadek
        miałby być pominięty. Nie jego wina że trafił na złą kobietę i jest rozwodnikiem.
        • loeloe Re: wesele...bez slubu? ;-) 02.07.08, 14:41
          Hej dziewczyny

          Dzieki za slowa wsparcia smile
          Chyba w koncu zrobimy to tak: cywilny, msza z blogoslawienstwem w
          ten sam dzien i nie w PL.
          Po czym kilka dni pozniej impra na calego w Polsce. Bezwstydnie wink
          Pozdrawiam serdecznie
          • monia515 Re: wesele...bez slubu? ;-) 04.07.08, 12:40
            marina111 napisała:
            "Moje zdanie jest nie popularne wiec nie wiem czy powinnam cos
            takiego pisac ale ja bym go olała jak bym isę tylko dowiedziała. I
            niech nikt na mnie nei naskakuje ze "co ja iwem" bo wiem. poznałam
            kiedys rozwodnika i okropnie byłam w nim zakochana ale zostawiłam go
            i... przezyłam, 3 mies pochorowałam i wróciłam do żywych. ja nie
            wierze w miłośc do grobowej deski która istnieje tak poprostu.
            Kocham kogoś bo chce go kochac, bo na to zasługuje i staram się ta
            miłość podtrzymywac jak najdłuzej. Nie wierze ze ktos jest mi pisany
            (jeden jedyny na swiecie, druga połowka itp.)
            Z tego powodu uwazam ze jak komuś zal ze nei ma slubu kościelnego to
            niech ..."

            Ale dlaczego go olałaś? Bo był rozwodnikiem? Nie rozumiem. Czy
            odrazę wzbudza w Tobie rozwodnik po slubie kościelnym czy też po
            cywilnym? Czy w ogóle facet, który miał przed Toba jakąś inną
            kobietę????
            O co chodzi?
            • marina111 Re: wesele...bez slubu? ;-) 04.07.08, 13:30
              Dlatego ze był rozwiedziony (miał ślub kościelny). BYł dobrym
              człowiekiem ale w zyciu mu sie nie ułożyło, napewno zasługiwał na
              szczęscie tym bardziej ze to był młody chłopak (rozwód po roku
              małżęństwa). Ja jednak nie potrafiłam żyć w grzechu do 70r.ż. i
              zrezygnowac od tak ze slubu kościelnego. To było dla mnie wazniejsze
              (nie mówie tu o ładnej oprawie która jest w kościele) mimo ze długo
              to przeżywałam i myslałm o nim. Przeszło choc było cięzko, dlatego
              nie wierze ze jest tylko jadna miłośc na siwecie i jaksie ja starci
              to innej nie będzie. Przyszła kilka lat pózniej druga miłośc i
              dlatego jestem na tym forum, nie ma obciązeń, przeszłosci (no moze
              minimalną) i bierzemy slub kościelny.
              • athandavan Re: wesele...bez slubu? ;-) 04.07.08, 13:58
                tak mi przyszlo do glowy pytanie: czy KK jest tylko dla swietych? bez obciazen?
                z lekkim zyciowym bagazem nad-ludzi????????? no i jeszcze nie wiem ile bym
                postawila tych znakow zapytania.

                wg mnie nie jest.
                • marina111 Re: wesele...bez slubu? ;-) 04.07.08, 14:11
                  Wydaje mi się ze nei o to chodzi. On coś przysięgał i powinien
                  walczyc do upadłego o to małżęństwo. Rozwód to jest pójście na
                  łatwizne. Kośćół nikogo nie zmusza do slubu, a wrecz odstrasz tymi
                  naukami ( bo to one maja na celu). Ale jesli juz ktos mimo wsztstko
                  się uprze to koścół mówi ze ma brać na siebie cała odpowiedzialnośc
                  i konsekwencje tego czynu. Ludzie po rozwodzie mówia ze sie pomylili
                  a tych pomyłek jest w ostanich latach coraz wiecej. Zastanawiałaś
                  się ilu z tych ludzi naprawde walczyło o małzęństwo? Ja cały czas
                  myślalm o tym ze gdyby mnie nie bylo to ten chłopak moze spróbował
                  by się pogodzic z żoną. Ślub kościelny to sakrament a nie umowa
                  cywilno-prawan którą mozna rozwiązac.
                  • athandavan Re: wesele...bez slubu? ;-) 04.07.08, 14:20
                    na prawde nie wiem, co to za madrosc ludowa, ze nauki maja odstraszac od malzenstwa. moim zdaniem maja pomoc jak ewentualnie pozniej radzic sobie z konfliktami, problemami codziennosci, itp. skoro nauki koscielne rzeczywiscie 'odstraszaja' od malzenstwa, a nie skupiaja sie na traktowaniu sluchaczy jak partnerow, wowczas ja sie nie dziwie czemu tyle jest rozwodow, skoro nawet samemu KK bardziej zalezy na przyslowiowej kartce od spowiedzi, a nie pomocy w budowaniu podstaw na ktorym malzenstwo katolickie mialoby sie opierac.

                    w takim wypadku, skoro do kazdego sakramentu trzeba sie przygotowac, jaki to sakrament, pytam? jaka jest jego jakosc???

                    z taka podstawa nie dziwie sie ze wielu ludzi nie potrafi walczyc o malzenstwo. (co ich, moim zdaniem, absolutnie nie przekresla. )

                    ludzie sa tacy, jaki ich kosciol (i vice versa).
                    • marina111 Re: wesele...bez slubu? ;-) 04.07.08, 14:38
                      mówiąc o odstaraszeniu miałam na myśli to ze nauki sa po to aby dac
                      narzeczonym czas do namysłu i rozwazenia czy podołaja.
                      Nie warto się tu rozwodzic nad pojedyńczymi księzmiktórym zalezy
                      na "kartce" to odrębny temat do romowy.
                      Ja nie twierdze ze Ci ludzie nie zasługuja na szanse ale u osoby
                      która niema potrzeby posiadania slubu kościelnego. Mi na tym
                      zalezało wiec zrezygnowałam z tego związku bo religia byla dla mnie
                      wazniejsza. Sądząc po tym co pisze autorka tego tematu, jej chyba
                      tez zalezy bo po co jej to błogosławieństwo? No chyba ze to tylko po
                      to zeby miec pretekst do wesela co uwazam za hipokryzje...
                      • athandavan Re: wesele...bez slubu? ;-) 04.07.08, 14:49
                        hipokryzja jest mowienie w religii KK ze przykazanie milosci jest od NT najwazniejszym przykazaniem, po czym KK nie zgadza sie na sluby np par mieszanych religijnie (no bo co to za zgoda, gdy wczesniej trzeba podpisac cyrograf, ze dzieci nawet jeszcze nienarodzone z tego zwiazku maja byc wychowane w wierze KK).

                        hipokryzja jest takze to, ze KK 'ma problem' ze zwyklym blogoslawienstwem (wg def w Biblii blogoslawienstwo to życzenie lub powinszowanie z powodu otrzymanych darów) par, ktore ze wzgledu na takie czy inne warunki, nie moga zawrzec sakramentu malzenstwa w KK. to jest wlasnie mentalnosc 'swietych' ktorej tak nie znosze w KK w polsce. czy autorka watku jest gorsza katoliczka dlatego ze wychodzi za maz za rozwodnika? omg! nie nie przestaje byc katoliczka i najmniejsze co KK moze zrobic, to poblogoslawic jej na tej drodze. na pewno go przez to nie ubedzie.
                  • loeloe Re: wesele...bez slubu? ;-) 04.07.08, 16:05
                    Ja tam Marine podziwiam, ze w imie zasad zrezygnowala z milosci.
                    Ja juz zanim zwiazalam sie z moim rozwodnikiem mialam watpliwosci co
                    do wielu zasad KK - tez jesli chodzi o nierozerwalnosc koscielnego
                    malzenstwa...i pewnie dlatego z tej milosci nie zrezygnowalam.
                    Zwlaszcza ze wiem ze o pierwsze malzenstwo walczyl. I wiem tez ze
                    nasze bedzie udane.
                    Ale jedno co to chyba dam sobie spokoj z blogoslawienstwem...i calym
                    KK smile..macie racje nie ma co zyc w hipokryzji! wink
                    Pozdrawiam! smile
                    • marina111 Re: wesele...bez slubu? ;-) 04.07.08, 21:35
                      A ja podziwiam ze rozważyłaś swój pomysł bo wielu ludzi tkwiło by
                      przy swoim. Uwazam ze życie które wybierasz jest trudne ( ja nie
                      umialam tak zyć, choc bardzo mi na nim zalezało) wiec tym bardziej
                      trzymam kciuki za Was.
                  • michal_powolny12 Re: wesele...bez slubu? ;-) 06.07.08, 02:50
                    Rozwód to pójście na łatwiznę? Co? Co? To bardzo trudna i ciężka
                    decyzja/ To naprawdę wiele nocy i dni. Są sytuację kiedy nie ma
                    sensu walczyć dalej o małżeństwo. Nie ma sensu bo dalsze trwanie
                    tylko męczy i niszczy.
                    • marina111 Re: wesele...bez slubu? ;-) 07.07.08, 00:11
                      A czy trudniejsze nie jest pozostanie z tą osobą i walczenie do
                      końca swych dni bo się jej to przysiegło?
                      • michal_powolny12 Re: wesele...bez slubu? ;-) 07.07.08, 14:45
                        Naprawdę wierzysz w to że nie ma przypadków kiedy naprawdę jedynym
                        sensownym rozwiązaniem jest rozwód? Czy naprawdę według ciebie
                        należy znosić awantury, bicie, trwonienie majątku, publiczne
                        poniżanie jednego małżonka przez drugiego? W imię czego? W imię
                        świętości rodziny? Wiem coś o tym bo jestem kolejnym mężem swojej
                        żony. I takie głupie dyskusje jak ta (jej poziom był porównywalny
                        do "mądrąści" głoszonych w programie /nie/warto rozmawiać Jana
                        Pospieszalskiego) przypominają czarne chury i decyzje o rozwodach.
                        Trudnych decyzjach i kosztownych. Dla części katolików wzorem jest
                        pewnie Malta gdzie rozwodów nie ma. Ciekawe dlaczego mają tam jeden
                        z największych udziałów konkubinatów w rodzinach?
                      • tiuia Re: wesele...bez slubu? ;-) 09.07.08, 12:59
                        Noo, na przykład z mężem sadystą... 'Przysięgałam to teraz mam z nim żyć i cierpieć do końca moich dni'. Bardzo ładnie. I pouczająco.

                        To taki skrajny przykład, ale ma pokazać, że są wyjątkowe sytuacje, są różni ludzie. Nie zawsze da się przewidzieć jak życie się potoczy. I nie zawsze zna się na tyle dobrze swoją drugą połówkę, żeby się przed takimi rzeczami uchronić.
                    • memphis90 Re: wesele...bez slubu? ;-) 07.07.08, 13:23
                      W przypadku wspomnianego "wzgardzonego" przez jedną z forumek rozwodnika, ta
                      decyzja zabrała najwyżej 365 dni... Zakładając oczywiscie, że gość zaczął
                      rozważac rozwód w momencie wyjścia z kościoła po ślubie... Tak czy inaczej-
                      niezbyt długo i IMO niezbyt się postarał, żeby związek uratować. Gdybym poznała
                      faceta, który po roku od ślubu był już po rozwodzie- też głęboko bym się
                      zastanowiła nad jego dojrzałością i przygotowaniem do życia w związku...
                      • sturbow Re: wesele...bez slubu? ;-) 07.07.08, 13:38
                        Hm, nawet gdybyś się dowiedziała, że kilka godzin po ślubie jego żona
                        uczestniczyła w orgii z kilkoma gośćmi, a następnego dnia zaczęła bić męża do
                        utraty przytomności i przypalać go żelazkiem? To też byś się zastanowiła nad
                        jego dojrzałością i przygotowanie do życia w związku, gdyby jak najszybciej
                        chciał się z taką kobietą rozstać?

                        Przykład wzięty ze strony odwrotnej, bo to akurat moja daleka znajoma miała tak
                        miłe przeżycia. Z facetem przed ślubem spotykała się przez prawie dwa lata i był
                        dla niej wtedy ideałem.
    • azanna Re: wesele...bez slubu? ;-) 04.07.08, 14:17
      Nie każdy ksiądz się zgodzi, ale widzę spore szanse, bo sama byłam
      na takiej mszy.
    • anna-sara Re: Nie rozumiecie w dalszym ciągu? 04.07.08, 23:47
      W świetle nauki KK facet MA JUŻ ŻONĘ. Jaki ksiądz pobłogosławi go na
      życie z inna kobietą? Przeciez to paranoja. Kobieta MA ŻYĆ BEZ ŚLUBU
      Z CUDZYM MĘŻEM, jaki ksiądz pobłogosławi cudzoustwo? Ja sobie czegoś
      podobnego nie wyobrażam i ZUPEŁNIE NIE WIERZĘ w to, że gdziekolwiek
      na świecie KK takich błogosławieństw udziela. Czy ktoś jest mi w
      stanie to udowodnić? Kościól nie jest teatrem i nie można urządzać w
      nim przedstawienia. Zresztą po co byłoby to wszystko? Przeciez żeby
      potańczyć, pojeść, popić i dobrze życzyć Młodej Parze nie potrzeba
      żadnej mszy. Gdyby nawet sprowokować jakiegoś księdza do odprawienia
      mszy manipulując intencją (np. za zdrowie tych ludzi) to byłaby
      sensacja dla zaproszonych gości, z których, zapewniam Cię, nie
      wszyscy są szczerzy. Owszem, w polskiej tradycji jest tak, że wesele
      poprzedzone jest uroczystością zawarcia związku małżeńskiego.
      Możecie przecież wziąć ślub cywilny w Polsce albo poprosić gości od
      razu na wesele. Ktoś tu wspomniał o mszy z okazji zaręczyn. Taka
      msza jest sprawa normalną, młodzi mają zamiar się pobrać i proszą
      Boga o szczęśliwy okres narzeczeństwa. Nikt chyba nie słyszał o mszy
      z okazji... rozwodu?
      • mozambique Re: Nie rozumiecie w dalszym ciągu? 07.07.08, 12:54
        "Kościól nie jest teatrem i nie można urządzać w
        > nim przedstawienia."

        a to sie usmiałąm , do bólu brzucha !!!!!

        CAŁY KOSCIÓŁ TO TEATR A KAZDE NABOZENSTWO TO PRZEDE WSZYTKIM
        SPEKTAKL DLA CIEMNEGO LUDU.
        • twoj_aniol_stroz Re: Nie rozumiecie w dalszym ciągu? 07.07.08, 14:07
          To, że nie wierzysz w istnienie Boga nie zmienia faktu, że On jest,
          a Msza Św jest spotkaniem z Nim, każde nabożeństwo zaś czcią
          oddawaną Bogu. Nie krytykuję Twojego braku wiary, więc bardzo
          proszę, żebyś nie wyśmiewała istnienia tej wiary u innych ludzi.
        • anna-sara Re: Nie rozumiecie w dalszym ciągu? 07.07.08, 18:18
          >CAŁY KOSCIÓŁ TO TEATR A KAZDE NABOZENSTWO TO PRZEDE WSZYTKIM
          SPEKTAKL DLA CIEMNEGO LUDU.<

          Moja Ty oświecona prostaczko... Ty zapewne nie masz i nie będziesz
          miała ślubu kościelnego więc to nie Twój problem.
      • marina111 Re: Nie rozumiecie w dalszym ciągu? 10.07.08, 13:22
        Popieram w 1000% ale widzisz ja zostałam skrytykowana za takie zdanie
    • koizumi_r Re: wesele...bez slubu? ;-) 09.07.08, 13:59
      nie przejmuj sięzdaniem innych. życzę ci żebyś znalazła księdza, który udzieli
      wam błogosławieństwa.

      co do mariny111- chwilami opowiada bzdury jak dla mnie. moja mama jest po
      rozwodzie ma drugiego męża (też jest rozwodnikiem) i co mam byc święcie oburzona
      na nią za to, że 2 małżeństwo okazuje się szczęśliwsze od pierwszego??? polkski
      KK jest zacofany- taka jest niestety prawda. co do rozwodników- każdy z nas
      biorąc ślub liczy że będzie trwać w małżeństwie do grobowej deski. ale jeśli coś
      się nie układa i żadna walka o związek nie przynosi efektu to nie ma sensu się
      zabijać. bo w imię czego?? głupio pojętej przysięgi?? poza tym przysięgasz przed
      bogiem- i to on ostatecznie rozliczy cię ze wszystkich grzechów a nie ksiądz tongue_out.

      Marina111 napisałaś, że spotykałaś się z rozwodnikiem. super. mam pytanie skąd
      wiesz czy nie walczył do upadłego o swoje małżeństwo?? i jeszcze jedno- gdyby
      twój mąż cię zdradził czy zrobił inne świństwo też bys walczyła o związek do
      upadłego. ja nie. bo skoro ukochana osoba cię krzywdzi to znaczy, że miłość jest
      tylko jednostronna.

      KOCHA MOJEGO MISIA...kisskisskiss
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka