leilana26
08.07.08, 11:13
Jestem tego zdania ,że jeśli ślubowac to tylko przed Bogiem a nie
przed goścmi kórzy słysząc hasło ślub to zaraz zaczynaja liczyc kase
w portfelu wymyslac kreacje fryzurę makijarz itd. Bo według mnie
msza ślubna to teatr. Goście sa zajeci rozgladaniem sie kto
przyszedł i jak ubrany no i wypatrują kamerzysty by dobrze
prezentowac sie na filmie. Goscie bardziej ciesza sie z imprezy
weselnej niż z tego że młoda para chce przez życie iśc razem. Liczy
się tylko jak się wyglada, jakie gafy popełnią inni(będzie o czym
plotkowac po weselu) jakie jedzonko będzie no i oczywiście picie...
I niewiem jak młoda para bedzie się starac to i tak bezdzie
oplotkowana. W kościele praktycznie nikt się nie modli a przeciez
msza to czas skupienia i modlitwy ale jak tu sie modlic jak
kamerzysta biega dookoła, goście szwendają sie z aparatami i co
chwila ktoś szepcze a o kwiatach iprezentach już nie wspomnę.
Najbardziej bym chciała uciec od wszystkich, od całego tego teatru.
Uciec od wszystkiego co przyziemne. Niechce na slubie zadnych kamer
fleszy, wkurza mnie to ze musze załozyc sukienke slubna wolalabym
cos skromnego codziennego bo według mnie najpiekniejsza szata to
miłosc która powinna byc utkana z codziennych zwykłych dni które
beda przed nami. Najwiekszym klejnotem ma byc obraczka i tylko to
powinno lsnic tego dnia. Niestety tak sie mi nie uda... Czeka mnie
szopka nie slub.
Dlaczego??
Bo kazdy cos od młodych oczekuje i im to narzuca a to pzecierz ma
byc nasza chwila a nie spełnienie marzen i oczekiwan innych
zwłaszcza rodziców.