at-me
15.09.10, 20:51
kopiuję za linkiem:
www.wykop.pl/ramka/463561/arabskie-reminiscencje-3/
Gdy pracowałem na polach naftowych Libii, zdarzyło mi się poznać ateistę. Niezwykle odważny facet, bowiem nawet taki zamordysta, jak Kadafi nie odważył się na konfrontację z tą religią. Ahmed, wydawało się, był człowiekiem Zachodu. Zawsze w dżinsach, nigdy w galabiyi, świetnie mówiący po angielsku. W pogardzie mający całą religijność swoich ziomków. Ostentacyjnie w czasie Ramadanu jadł z nami lunch, palił papierosy w biurze itp. Ożenił się. Mówili, że z piękną, młodą dziewczyną. Myśleliśmy, że się pochwali jaką piękną ma żonę. Nic z tych rzeczy. Gratulacje przyjął, smakołyki przywiózł. Opowiadał o weselu, ale o swojej żonie, ani słówkiem się nie zająknął. Wrócił któregoś razu z fieldbreaku (taka przerwa, oni pracowali 2 tygodnie, na dwa tygodnie urlopu) i spytał mnie ni z tego ni z owego, czy moja żona (wtedy jeszcze byłem żonaty) wychodzi na miasto w krótkich spódniczkach, czy na plaży ubrana jest w bikini. Odparłem ze śmiechem, że tak, oczywiście. A czemu pytasz, Ahmed? Odparł bardzo poważnie, tonem głosu, od którego przeszły mnie ciarki: Ja bym swoją zabił... Ja mu wierzę.Taka to obyczajowość. Dzika i średniowieczna. Silniejsza od wymogów cywilizacyjnych końca 20 wieku. Oni nas, europejskich facetów, uważają za głupie cioty, że tak pozwalamy naszym kobietom. Na chodzenie z odkrytą twarzą, na seksowne stroje, na wypady z koleżankami do pubu, do kina itp. Oni przyjeżdżają do Europy, na krótkie wypady, jak do wielkiego burdelu, gdzie bez najmniejszej trudności znajdą sobie chętną panienkę czy mężatkę. Jaka to w końcu różnica, dla nich wszystkie niezakwefione to dziwki...
Gdy byłem w Kuwejcie. Takim niby świeckim, prozachodnim kraju. Kolega pozbył się bardzo drogiej kamery video. Bo kręcąc jakiś budynek 'zahaczył' o dwie żony jakiegoś pana Araba i ten wściekły, rozbił mu tę kamerę. Oczywiście jego obydwie żony były szczelnie zawinięte w jakiś czarny worek czy inne poniżające okrycie. Nasze durne lale, puszczające się z muslimami, myślą, że oni tak z miłości i zazdrości. Gówno prawda. Są zazdrośni, ale o swoją własność! Bo żona nie jest jego partnerką. Jest jego własnością, z którą może zrobić co chce i kiedy chce! Widziałem na lotnisku w Tripoli, taką do której to dotarło. W końcu. Rutkowski nie zdążył. Pan mąż, czuły i kochający, przeciągnął za włosy (blond) kobietę przez cały hol lotniskowy. Przy aplauzie całej reszty facetów w sukienkach i z ręcznikami na głowach. 'wahed sharmuta bolanda'. "Jeszcze jedna k....a z Polski" chciała uciec od swego miłującego kochanka. A pani blondynka darła mordę na cały regulator 'mamusiu ratuj!'. Po polsku... Śmiali się i publika, i ochroniarze lotniska, i policjanci...
Latałem co półtora miesiąca do Libii, różnymi trasami (wtedy na Libię obowiązywało ONZetowskie embargo). Przez Damaszek, Kair, Tunezję, Maltę, różnie. Nie pamiętam ani jednego lotu, żeby nam nie towarzyszyła przynajmniej jedna Polka z małym berbeciem, jadąca do tatusia bobaska. Z początku pytaliśmy te dziewczyny, niektóre po studiach wyższych, czy wiedzą do jakiego kraju lecą, jakie tam panują obyczaje, że ona i dziecko tam będzie własnością swego pana i władcy. Że dzieci należą do ojca itp. Żadna, podkreślam, ŻADNA nie miała o tym zielonego pojęcia pojęcia. Patrzyły na nas jak na kosmitów. Mówiły, on mnie kocha i on będzie inny. Jasne, póki się jemu nie znudzisz, a wtedy on ma prawo nawet cię zabić i tłumaczyć, że była nieposłuszna lub go zdradziła. Każdy islamski sąd go uniewinni...
Jest tylko jedna popieprzona obyczajowość na tym świecie, która im to uniemożliwia. Islam. Nakazuje tym pięknym z natury istotom być tylko cholernym workiem kartofli. Czymś nieodgadnionym, ukrytym, zawstydzonym pod poniżającym przykryciem. Dla jeszcze większego upokorzenia kobiet, te szmaty muszą być czarne. Arabowie w lecie noszą śnieżnobiałe, odbijające światło słoneczne galabije - kobiety muszą się parzyć w czarnych. Bo kobieta jest podludziem i ma cały czas cierpieć. Te średniowieczne palanty w Arabii Saudyjskiej, zabroniły im nawet noszenia butów na obcasach. Bo stukając nimi, spędzały sen z powiek brodatym zboczeńcom!!!..
zdarzyło mi się raz płynąć promem z Tripoli na Maltę. Byłoby super, gdyby tym samym promem nie płynął Rashid, Pakistańczyk pracujący w tym samym departamencie co i ja. Rashid był zwykłym matołem, nie mającym pojęcia o technicznych aspektach pracy, ale miał wielki atut dla Arabów. Był na pielgrzymce w Mekce. On już nie musiał nic robić, był czymś w rodzaju świętej krowy...Niestety, on mnie zauważył pierwszy i nie zdążyłem się przed nim ukryć. Musiałem znosić jego towarzystwo. Tępego, przygłupawego, nawiedzonego muslimskiego fanatyka. Gdy wydawało mi się, że go wreszcie zgubiłem w tłumie podróżnych, znalazł mnie przy wychodzeniu z promu. I nudzi znowu pierdołami. Nagle zobaczył stojące w pobliżu nabrzeża prostytutki. Pyta czy one się sprzedają za pieniądze. Odparłem, że tak. Pyta 'jak to u was możliwe? To one nie mają ojców, braci, kuzynów, żeby je ukarali? Żeby im nie pozwalali na takie zachowania?' Widzę, że to go strasznie męczy. Mówię, że to ich często wolny wybór, robią co chcą i co pewnie lubią, są wolne i nikt im nie ma prawa tego zabronić. Patrzył z nienawiścią na te kurwy, złożył palce w niby pistolet i 'strzelał' do nich. Dać mu kałacha, to nawet by się nie zastanawiał...
Tam poznałem piękną Irankę. To znaczy poznałem ich sporo. Chętnie poznawałem, bo to przepiękne kobiety. Oczywiście nic więcej nie było. Bo mężatki, zaręczone, itp. Choć jeśli któryś facet chce się poczuć dowartościowany, powinien pojechać do Iranu czy Arabii. Żeby zobaczyć jak to jest, gdy kobiety z podziwem i zachwytem patrzą na faceta z naszego kręgu kulturowego. One mają do perfekcji opanowane uwodzenie oczami. Gdy widać i czuć w naerotyzowanej aurze wokół nich, że europejski typ faceta powoduje silne emocje u tych pań. Bardzo silne. W ich oczach widać iskierki, ten uwodzicielski wzrok nie może kłamać... Z tą jedną (już nie pamiętam nawet jej imienia) coś zaiskrzyło. Jej ojciec był na kontrakcie od kilkunastu lat, to mieszkała z rodzicami. Najpierw złapałem jej wzrok, gdy mi się przyglądała, kiedy próbowałem odczytać coś na opakowaniu. Innym razem ośmieliłem się, żeby ją poprosić o odczytanie składników na jakimś produkcie. Z ogromną radością tłumaczyła mi przez 15 chyba minut, drocząc się z wdziękiem jaki mają tylko Iranki. Coś zaczynało we mnie pękać, acz świeżo byłem po przejściach z moją ex i mocnym postanowieniu nigdy więcej gorących uczuć! Ale nikt nie potrafi tak łatwo łamać serc jak piękne, nieprawdopodobnie zgrabne. pełne niesamowitego wdzięku Iranki. One już chyba takie się rodzą, bo robią to z tak naturalną swobodą, iż nie mogłyby się tego nauczyć w żadnej szkole uwodzenia. Było coraz bliżej, już wiedziała w jakich porach przychodzę, jaką mam marszrutę w tym supermarkecie i czekała na mnie. Z najpiękniejszym usmiechem radości jaki w życiu widziałem. To nie był uśmiech. To była radość całym jej jestestwem. Promieniała tak, iz bałem się że spowoduje pożar tego marketu... Rozmawialiśmy coraz częściej i coraz śmielej. Wydawało się, że będzie z tego wielkie, romantyczne uczucie....
Niemniej nie uszło mojej uwadze jej skrępowanie, gdy przechodził w pobliżu któryś z męskich pracowników sklepu. Ona momentalnie poważniała i sztywniała. Intrygowało mnie to dość długo, zanim zdecydowałem się spytać o taką dziwna reakcję. Masz kogoś innego? Obiecałaś coś któremu? Popatrzyła mi w oczy i powiedziała, że jest muzułmanką i jej nie przystoi rozmawiać z obcym w dodatku niemuzułmaninem...
Nie wiem jak wtedy doszedłem do mieszkania. Nie pamiętam czy zapłaciłem za zakupy. Nie pamiętam czy zrobiłem nawet jakieś zakupy. Pamiętam tylko złość na nią, na jej rodzinę, na cały świat. Wiedziałem, że nie zostanę muslimem za skarby świata, a z nią muzułmanką musielibysmy całe życie uciekać i się ukry