Dodaj do ulubionych

Śmierć na budowie

IP: *.tvsat364.lodz.pl 11.09.04, 09:46
Gratuluje dobrego samopoczucia Panie Wudarski !
To musialo sie tak skonczyc.
Roboty na tym bloku trwaja juz kilka miesiecy, a nie sa skonczone nawet w polowie.
Autor nie dodal ze trzezwosc robotnikow byla badana rano, zaraz po wypadku.
Niech Pan sprawdzi co sie dzieje po poludniu, ja ostatnio widzialem waszego
"magika", ktory nie mogl sobie podpalic papierosa, tak byl "zmeczony".
Kierownik robot byl w tym czasie pod blokiem, ale udawal ze go nie widzi !!!
Warto rowniez wspomniec ze robotnikow w kaskach zobaczylem dopiero na
zdjeciach czytajac ten artykul.
Panie Wudarski, powinien Pan siedziec i to dlugo.
Obserwuj wątek
    • Gość: kawa Re: Śmierć na budowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.04, 16:15
      Komu gratulujesz dobrego samopoczucia? Kto to jest "pan Wudarski"? Z artykułu
      nie wynika,zeby ktokolwiek miał dobre samopoczucie, a raczej podkreslano,że
      ludzie mieli łzy w oczach.Nie wiem co mówia przepisy BHP o demontażu, ale
      opisywana metoda jest powszechna-demontowane elementy są podawane "łańcuszkiem"
      na dół.Widzę to często, bo ocieplanie budynków stało się powszechne. Żadna
      metoda demontażu nie gwarantuje bezpieczeństwa, jeśli człowiek może popełnić
      błąd.
      • Gość: widziałam Re: Śmierć na budowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.04, 20:37
        nie wierze w sprawdzanie trzeźwości pracowników codziennie widziałam robotników
        kupujących alkohol w pobliskich sklepach było to w okolicach południa później
        na pewno musieli pracować....
      • Gość: mieszkaniec bloku Re: Śmierć na budowie IP: *.tvsat364.lodz.pl 13.09.04, 09:17
        Ow Pan wudarski jest wlascicielem firmy o ktorej mowa.
        Samopoczucie ma wyjatkowo dobre, bo wg niego na budowie jest wszystko ok.
        Metody demontazu sie nie czepiam a raczej nadzoru nad ludzmi wykonujacymi te prace.
        Jesli juz przy sniadaniu ludzie maja 0,2 promilla, to mysle ze nie minimalizuja
        ryzyka wypadku ktory moze sie zdazyc w kazdej chwili.
        Ludzie owszem mieli lzy w oczach bo wygladalo to tragicznie, tym bardziej ze
        wlasnie Ci ludzie zwracali uwage kierownikowi robot na to co sie dzieje
        niejednokrotnie, niestety kasa jest najwazniejsza.
    • Gość: karot Wszyscy wiedzieli... IP: 203.101.85.* 13.09.04, 09:23
      Szkoda, ze skoro ktos widzial, ze pracuja nietrzezwi robotnicy, to nie zawiadomil chociazby policji o tym zagrozeniu dla bezpieczenstwa.
      • gray Re: Wszyscy wiedzieli... 13.09.04, 09:36

        no co ty - były tylko podśmichujki 'zoba zoba! jaki nawalony! uahahah!' ale
        teraz wszyscy święcie oburzeni. a może zachlapał nową elewację i o to ten krzyk?
    • Gość: Michał M. Re: Śmierć na budowie IP: *.lodz.msk.pl / 217.97.160.* 13.09.04, 09:43
      Czy ktoś wie dlaczego na Lermontowa 4 stosowano 11-piętrowe rusztowania zamiast
      wózków? Wózki nie wymagają podawania niebezpiecznych elementów, co było
      przyczyną tragedii i są chyba przez to także szybsze. Wlaśnie z wózków
      remontowano kilka tygodni temu wieżowiec Lermontowa 1 - kilkanaście ekip
      pracowała jedna przy drugiej.
      • Gość: mieszkaniec bloku Re: Śmierć na budowie IP: *.tvsat364.lodz.pl 13.09.04, 13:16
        Na Lermontowa 4 tez jest wozek, jeden chyba + 2 windy, do tego rusztowania.
        Mimo to prace trwaja juz kilka miesiecy, ludzie siedza w chalupach jak we
        wiezniu i nikt nie wie kiedy to sie skonczy.
        Te ekipy o ktorych piszesz to sa gorale, oni wiedza kiedy jest czas na picie a
        kiedy trzeba pracowac, teraz koncza blok obok mimo ze niedawno zaczeli, az milo
        popatrzec.

        Ludziom ktorzy winia lokatorow za to ze nie zawiadomili odpowiednich sluzb
        powiem ze ci ktorzy sa najbardziej zainteresowani, zostali powiadomieni
        niejednokrotnie o tym co sie dzieje na tej budowie, jednak jak widac oni uwazaja
        ze wszystko jest w porzadku.
    • Gość: marta Re: Śmierć na budowie IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 13.09.04, 16:31
      Tak się składa, że wyszłam z domu po 8. rano. Zobaczyłam dwie kobitki przed
      blokiem...i od razu wiedziałam, co się stało... i gdy tylko spojrzałam na tego
      człowieka, to coś mi mówiło, że nie masz szans...ale dla pewności zapytałam,
      czy ktoś wezwał pogotowie...i odeszłam...
      Potem Tata powiedział mi, że najpierw - zanim przyjechało pogotowie -
      przyjechał właściciel firmy i rozdał pracownikom kaski...trochę poniewczasie(bo
      Ci wszyscy robotnicy pracowali do tej pory bez kasków)...Ci, którzy byli pod
      wpływem alkoholu i Ci, którzy pracowali "na czarno"(podobno ten, który zginął
      też się do takich zaliczał)uciekli... Potem w Łódzkich Wiadomościach Dnia
      pokazali leżący pod rusztowaniem kask - że niby spadł temu zabitemu...Ktoś go
      tam położył już po fakcie; nie wnikam kto - choć wszyscy dobrze wiemy!!!
      Dlaczego teraz piszę?! Otóż męczą mnie wyrzuty sumienia, że nie zrobiłam nic,
      co by zapobiegło tej tragedii, która tak naprawdę wcześniej przeczuwałam... że
      nie zadzwoniłam do PIP-u, gdy większość z nich ledwo trzymała się na nogach od
      wysoko procentowych trunków(ale stwierdziliśmy, że przecież kogoś wyrzucą z
      pracy i tylko rodzina a zwłaszcza dzieci będą poszkodowane...) że nie zgłosiłam
      też faktu, że robotnicy nie mają dostatecznego zabezpieczenia(jest przecież
      ustawa dotycząca "pracy na wysokościach")...
      Teraz żałuję bardzo... ale czy coś by to zmieniło?! Kilka osób straciłoby
      pracę, pracodawca zapłaciłby niewielką karę(albo i nie) Ale może ocaliłabym
      choć jedno istnienie...?!
      Ile jeszcze osób musi zginąć, zanim wszystko będzie jak być powinno?!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka