Gość: Wiedeń...
IP: *.toya.net.pl
28.09.04, 14:22
Podzielę się tutaj kilkoma uwagami po mojej niedawnej podróży do Wiednia
liniami Austrian. Otoż z racji tego, że samoloty do Warszawy, Krakowa i
Poznania przylatują i odlatują o tej samej porze, popatrzyłem na trochę
frekwencję... No i ucieszyłem się, że pierwsza u nas jest Kopenhaga... Bo tak
naprawdę pełny samolot był tylko do Warszawy (100 % LF). Do Krakowa jakaś
kilkunastosobowa grupa niemieckojęzycznej młodzieży, poza tym chyba nikt,
natomiast Poznań przypomina naszą Kolonię - było chyba 7 pax, i to w wielkim
porywie, bo podobno bywa mniej. Nie mamy się więc co wstydzić naszej Kolonii!
Upieram się tutaj swoim twierdzeniu, a odnosi się to akurat do Kopenhagi, a
nie do Wiednia, że połączenie ma sens, kiedy jest min. 5 lotów tygodniowo. 3
połączenia w tygodniu może nie są zupełnie bez racji bytu, ale w sposób
istotny obniżają obłożenie samolotów. O tej starej prawdzie lotniczej
przekonała się Air Polonia, która wycofuje się z destynacji po 2 lub 3 loty
tygoniowo albo je likwidując albo zmieniają rozkład na codzienny. Dlatego ja
gdybym hipotetycznie miał do tego przykładowego Wiednia tylko 3 loty
tygodniowo, to bym w ogóle z planowanego łodzkiego połączenia nie skorzystał,
bo przynajmniej jedna data by mi nie pasowała, a nie zamierzałbym z własnej
kieszeni płacić dodatkowego noclegu, aby lecieć bezpośrednio do Łodzi. Mimo
wszystko liczę na to, że Austrian do nas wkrótce zawita, pomimo deficytowego
połączenia do Krakowa, pustych przelotów do Poznania... a pełnych do Warszawy
(przy dwukrotnie większym samolocie!).
Z ciekawostek opowiem, że spotkały mnie w tym naprawdę zadziwiająco
prowincjonalnym Wiedniu 2 miłe sytuacje. Otóż zjeżdżam sobie windą w
wiedeńskim Hiltonie, obok stoi jakiś biznesmen z teczką, której się
przypatruję a tu napis na niej "Lódź" - taki dokładnie, z planami budowy
nowej fabryki w Łodzi, jakiej nie chciał zdradzić. Ze swojej strony
zapewniłem, że Łódź to najlepsze miejsce na inwestycje w Polsce, a pan się
zapytał, czy może liczyć z racji zawartej znajomości na moją pomoc medyczną w
nagłych sytuacjach jak będzie w Łodzi, na co z ochotą się zgodziłem. Czego
się nie robi dla swojego miasta...
Jeszcze jedna kwestia odnośnie piosenki "Theo, wir fahren nach Lodz", którą
niektórzy łodzianie wyśmiewają, szkoda że tylko łodzianie. Byłem na dyskotece
we Wiedniu, akurat była muzyka z lat 70-tych i 80-tych (ale wcale nie dla
pokolenia 40- i 50-latków) i co słyszę? Piosenkę o Łodzi! Również tam jest
powszechnie znana...