Dodaj do ulubionych

coś by się napisało, ale nie wiadomo co....

24.05.05, 22:53
...więc moze forumowe opowiadanie...? czy ktoś dołączy, dopisze kolejne
odcinki opowieści..?

... Pan Duza Wiadomość znikł gdzieś bez wieści na Bałutach, ktore słynęły z
niejasnej opinii. Jedni je kochali, inni nienawidzili. Duża Wiadomosc należał
do tych pierwszych, dlatego dziwne sie wydawalo jego zniknięcie, wszak miał
tu swoich ludzi. Ostatni raz widziano go w okolicach zamieszkania niejakiego
Włodka Farciarza...
Obserwuj wątek
    • pawel-strzalka Re: coś by się napisało, ale nie wiadomo co.... 24.05.05, 23:11
      Prawdopodobnie miłość do Bałut i znajomość z w/w Włodkiem sprowadziły Pana Duża
      Wiadomość do pijalni piwa, tej na Zachodniej przy Podrzecznej, szumnie zwanej
      pubem. Nasz bohater przesiadywał tam w latach szalonej młodosci, kiedy to z
      telewizora straszyły Wrony, a hitem Supersamów była oranzada w proszku. I tym
      razem trafił tu Duża Wiadomość. Sącząc piwo zastanawiał się, nad kolejną
      historią, która zaskoczyłaby forumowiczów...
      • huann Re: coś by się napisało, ale nie wiadomo co.... 24.05.05, 23:17
        Pub ów szumnie zwany Pubem zwał się swego czasu, a może i dotąd się zwie ze
        staropolska 'Leśnickx's Pub' i, jak sama nazwa wskazuje, można w nim owym
        przydrożnym miodexu z dzbanex'sa się napić do dnacksu...
        • Gość: Bart Re: coś by się napisało, ale nie wiadomo co.... IP: 193.151.115.* 25.05.05, 00:58
          KONIEC
        • Gość: ktoto Re: coś by się napisało, ale nie wiadomo co.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.05, 13:12
          Az tu przyszła evonka i zaczela się pytać wszystkich o co im chodzi.. bo ona
          nie rozumie... ale że wszyscy byli pijani, więc zaczęli z niej śmiać. evonka
          zpurpurowiała, obraziła się i wyszła. Ale to juz było.... i nie wróci więcej...
          zaintonowali... a potam góraaaalu....

          ;-)
      • wila3 CZĘŚĆ DRUGA. 25.05.05, 12:38
        W tym czasie, w swoim mieszkaniu - róg Kaszubskiej i Limanowskiego, Mania
        Piękna Nóżka przytulała się do człowieka poznanego poprzedniego wieczoru pod
        sklepem nocnym.
        Czekała tam już dobre pół godziny nie mogąc namówić żadnego frajera na pół
        butelki Patykiem Pisanego. Nadszedł w końcu jegomość w nasuniętym kapeluszu i
        paltocie, z podniesionym kołnierzem zasłaniającym twarz.

        -Szukam towarzystwa- wymruczał pod nosem.
        Mania tylko na to czekała. Uśmiechnęła się przymilnie i do ucha szepnęła:
        -Za pół flaszki idę z tobą.
        -Stawiam dwie, jak zabierzesz mnie do siebie i zadekujesz przez kilka dni -
        ożywił się jegomość.
        I teraz, leżąc obok śpiącego, jakże hojnego sponsora, przyglądała mu się z
        uwagą. Nie znała jego imienia, nie przedstawił jej się do tej pory .....
        • Gość: st_09 Re: CZĘŚĆ DRUGA. IP: 212.191.73.* 25.05.05, 13:17
          i zakończył opowieść.

          KONIEC CZĘŚCI DRUGIEJ
        • big_news Re: CZĘŚĆ DRUGA. 25.05.05, 14:22
          ..., ale wiedziona ciekawością sięgnęła do wewnętrznej kieszeni rzuconego
          niechlujnie obok barłogu palta. Wyczuła swoją sprawną ręką małą prostokątną
          książeczkę. Wyjęła ją i otworzyła. Zobaczyła na zdjęciu znajomą z telewizji
          twarz. Przekartkowała prędko stronice książeczki. Najpierw rzucił się w jej oko
          wytłaczany napis: Paszport Dyplomatyczny. Z kolei na trzeciej stronie dostrzegła
          podłużną pieczątkę: Visa United States Of America. Zrozumiała! Trafiła się jej
          cudowna gratka! To jak trafić "6" w Totka! Taki gość pod jej dachem! Musi to
          wykorzystać! Spojrzała na śpiącego faceta. Ani drgnął. Spokojnie zaczęła
          odkręcać sztuczną nogę, którą odstawiła pod ścianę. Była rzeczywiście cudnej
          urody ta nóżka. To od smukłości tej protezy wzięła się ksywka Manii. Następnie
          wyjęła i włożyła do szklanki z wodą prawe, sztuczne oko. Włożyła też do stojącej
          na kulawym taborecie mydelniczki sztuczną szczękę. Wsunęła się pod kołdrę i
          przywarła całym ciałem do mężczyzny. Okiem (lewym) wyobraźni już widziała swoją
          najbliższą przyszłość. Niewątpliwie szczęśliwą przyszłość. Zmuszony przecież do
          ukrywania się Leszek M. nie będzie przecież zwracał uwagi na drobne mankamenty
          Manii. Usnęła.
          Kiedy nad ranem otworzyła swoje oko, ujrzała...
          • pawel-strzalka Re: CZĘŚĆ DRUGA. 25.05.05, 16:00
            ...ujrzała tylko leżącą na miejscu szanownego Sponsora kartkę z
            napisem: "Mężczyznę poznaję się po tym...". Jej twarz posmutniała, wszak
            towarzysz nie skończył tego, co zaczął. Wstała, podeszła do okna i przeraźliwie
            smutnym głosem wrzasnęła: "Komuno wróć!!!!". Nie minęły dwa kwadranse gdy od
            strony wejściowych drzwi rozległo się mocne stukanie. Ostrożnie podeszła do ów
            drzwi, zaczepiła łańcuch, odsunęła zasuwę i wyjrzała przez niewielką szparę.
            Jej czerwone, przepite oczy w jednym momencie stały się wielkie jak dawne
            dwudziestozłotowe monety. Przed wejsciem stał...
            • wila3 Re: CZĘŚĆ DRUGA. 25.05.05, 17:27
              ...stał Lolo, Beretem zwany, powszechnie znany kapuś . Znienawidzony przez
              wszystkich wokół, dlatego też lewe oko Mani zrobiło się wielkie, a prawe omal
              nie wypadło.
              - Otwórz, nie bój się - wychrypiał- mam sprawę. Ten goguś, coś go ściskała w
              nocy, szukają go.
              Mania, pamiętając o nadziei zwanej Leszkiem, przezwyciężając swój strach,
              wpuściła Lola do środka. A on tylko na to czekał...
              • pawel-strzalka Re: CZĘŚĆ DRUGA. 25.05.05, 17:39
                ...jak tylko wszedł od razu skierował sie w stronę kuchni. Otworzył lodówkę i
                wyciągnął z niej pęto niezbyt świeżej kiełbasy. Podwawelskiej. Ugryzł kawałek
                ale dość szybko obrzydzony jej smakiem wypluł odgryziony wcześniej kawałek
                prosto w twarz Mani. -Widzę, że musimy pobawić się w Constar - wychrypiał i z
                szafki pod zlewem wyciągnął zbrązowiałą już ze starości i brudu butelkę płynu
                do mycia naczyć Ludwik. Odświeżywszy tenże kawał świnki zabrał sie do dalszego
                jedzenia. -Chodź mała, pogadamy przy stole, jak ludzie - wymlaskał. I zasiedli
                jak do wigilijnej kolacji, tyle że stół był pusty. -Chciałem Ci powiedzieć,
                że...
                • wila3 Re: CZĘŚĆ DRUGA. 25.05.05, 17:55
                  cienko z tobą będzie. Mówiąc to, zrzucił ze stołu resztki wczorajszej libacji.
                  - Patrz, mam tu list gończy za Leszkiem, możemy razem, powtarzam: razem zgarnąć
                  kupe szmalu.
                  W rozkołotanej głowie Mani na przemian przewijały się myśli: mam jego papiery-
                  pewnie go po nich znajdą i zarobię, ale do podziału z Lolem. Mierził ją ten
                  facet, ale mając tyle kasy, to ho! wszystko można znieść.
                  Druga: znajdę go sama, a wtedy mmh...
                  Patrząc na Lola , powiedziała: ....
                  • fry.wolna Re: CZĘŚĆ DRUGA. 25.05.05, 20:32
                    A ty i twoi kumple myślicie, żem głupia jest? Co mi tu wciskasz, że Leszek,
                    Lech, jak go tam zwał ! Forsa kochany, forsa tylko się liczy.
                    Lolo oniemiał. Takiej mańki jeszcze nie widział. Ot stała pod budką, kiwała się
                    na boki .Cała mania.
                    Oczy wybałuszał na to, co robiła. A mania...
                    Najpierw zdjęła atrapę sztucznego oka / mhm.. myśleli, żem ślepa /, później
                    folię udającą sztuczną nogę / hihihi / i plastelinę, która była sztuczną
                    szczęką.
                    I stanęła wyprostowana , długonoga... po prostu Mania.
                    Lolo padł trupem, takoż samo goście tego postu, którzy podglądali przez okno.


                    Jak mawiał Mistrz Witold. G.:

                    Koniec i bomba
                    A kto czytał, ten trąba !
                    • dzo-asia patriotycznie 25.05.05, 22:26
                      A sąsiadem Mani okazał się był Wielki Szu, szumnie nazywany Szuwarkiem
                      Błotnikiem. Ale ten Szuwar, to był pijak jak nie wiem co! Całą swą pensję,
                      przeznaczoną na zakup kiełbasy śląskiej i perfumy channel Nr5 dla kobity,
                      utracał był w maryjaszka, co to z niejakim Kurduplem spod 102 rozgrywał. Była
                      to gra jego życia. Bowiem stawką (większą nawet niż życie) był Mańka, co nie
                      chciała Niemca.
                      • latajacy_rosomak Re: patriotycznie 25.05.05, 23:05
                        Niemiec z rozpaczy został duchownym, a po pewnym czasie (bene)dyktował
                        wszystkim wokół, co mają robić.
                        • fry.wolna Re: patriotycznie 25.05.05, 23:25
                          latajacy_rosomak napisał:

                          > Niemiec z rozpaczy został duchownym, a po pewnym czasie (bene)dyktował
                          > wszystkim wokół, co mają robić.
                          >
                          A co? Chciałeś tam zamieścić post, ale Ci nie pozwolili?

                          I mieli rację!!! Jesteś żenująco-śmieszny, że nie powiem żałosny.

                          Dzięki za link.











                          • latajacy_rosomak OT 25.05.05, 23:41
                            > A co? Chciałeś tam zamieścić post, ale Ci nie pozwolili?
                            >
                            > I mieli rację!!! Jesteś żenująco-śmieszny, że nie powiem żałosny.

                            Hihihihi!

                            > Dzięki za link.

                            Nie ma za co. Serdecznie zapraszam.
                      • pawel.l Re: patriotycznie 25.05.05, 23:05
                        No co Ty??? Mania kciała Niemca, nawet zapisała się w biurze
                        matrymonialnym "Zaodrze" i zaczeła szprechać niczym Ulrich co go Zbyszko
                        kozikiem machnął w nadnercze. Bidula dała plame gdy Hans, jej wybranek zażyczył
                        sobie Bawarki, ktorej to Marianna nie potrafiła skomponować.
                        A ten Pierre Cardin Courduplin spod 102 to był Grześ, tubylec ze wschodu,
                        Srakaszwili czy jakoś mu tam bylo? I on ten Grześ szedł przez wieś z Szarikiem,
                        psem pasterskim co to mu w spadku pozostał po Janku ktory porzucił biedną psine
                        na rzecz Marusi, handlarki na stadionie 10-lecia, ktora nawiedzila nas niczym
                        Grzes ze wschodu także. A Grześ to szlochał po wsi bo był w bólu nieukojonym po
                        stracie Lidii "Ja Sosna" Mańkowskiej co to na drutach robiąc śpiewała
                        niegdysiejszy hit Zenona Wisniewskiego, dziadka Michała, pod znamiennym
                        tytułem "A wszystko to bo Ciebie kochom". I dlatego Lidia była rozdarta siedząc
                        okrakiem na fotelu ginekologicznym, czujac mięte do Szuwarka a rumianek do
                        Grzesia. Po latach dopiero okazało się że w jej głowie narodziła się myśl
                        przewodnia, czyli "Dwa w Jednym", co opatentowała dopiero jej córka
                        Błonawentura.
                        • evonka dodam, że 29.05.05, 17:04
                          Niejaka Mania, jak się okazało była agentem operacyjnym lokalnej policji, która
                          to poszukiwała ukrywającego się pod pseudonimem Duża Wiadomość dyplomatę....
                          owo spotkanie w słynnym bałuckim barze okazało się dla niej nie tylko nie lada
                          doświadczeniem towarzyskim, ale również przyczyną awansu i podniesienia pensji
                          do 1200 zł brutto. Od tej pory Mania szalała na zakupach w galerii.
                          Pewnego dnia jednak w sklepie zoologicznym będąc zapragnęła zakupić rybki
                          spełniające życzenia....
                          • latajacy_rosomak Jej spojrzenie padło 29.05.05, 17:11
                            na sympatycznie wyglądającą szprotę...
                            • pawel-strzalka Re: Jej spojrzenie padło 29.05.05, 18:47
                              ...podeszła, stuknęła w akwarium, w którym ów szprota pływała. Szprota lekko
                              wystraszona aczkolwiek nader stanowcza wychyliła dzibek ponad taflę wody,
                              mówiąc: -W czym mogę pani pomóc? ...
                              • pawel.l Re: Jej spojrzenie padło 29.05.05, 19:16
                                Kcem Ciem zjeść - rzekła Marianna do szprota który spanikował niczym Żwirek
                                ujrzawszy pierwszy raz swego "MUCHOMORKA". I byłby szprot był poddany konsumpcji
                                perwersyjnej gdyby w obronie rybka samczyka nie stanął Dzielny Rosomak który
                                robił w tym sklepie za bodyguarda. Jego surowa mina spowodowala u Mani lekki
                                dreszcz podniecenia przemieszanego z pożądaniem okrutnym tegoż Rosomaka...
                                • pawel-strzalka Re: Jej spojrzenie padło 29.05.05, 20:25
                                  ...Rosomak stanął przed Manią, napiął mięśnie tak, że wszystkie guziki jego
                                  koszuli wystrzeliły, spojrzał jeszcze bardziej surowo i półgębkiem powiedział
                                  do Manii: - Chcesz zobaczyć mojego chomika?! Marianna już na sam widok
                                  Dzielnego Rosomaka wytoczyła z ust hektolitry śliny ale po tych słowach
                                  pozostali klienci musieli rozpocząć ewakuację aby nie utopić się w Mariannowym
                                  ślinotoku. Dzielny R. chwycił ją za nadgarstek tak mocno jak tylko potrafił i
                                  pociągnął w kierunku sklepowego zaplecza. Czuł, jak przechodziły przez nią
                                  dreszcze. Ściskał ją tak mocno jakby każdy dreszcz chciał złapać w swą
                                  rosomakową łapę. Gdy tylko przestapili próg zaplecza...
                                  • pawel.l Re: Jej spojrzenie padło 29.05.05, 20:42
                                    ...Dzielna Mania oprzytomniała chwilowo i pociągnęła za wystajacy dzyndzel
                                    rosomakowy. Cóż to za niespodziewana przemiana rosomakowa...wszak napredce z
                                    dzielnego bodyguarda zaczęło schodzić powietrze o duzej zawartości tlenu.
                                    Rosomak zaczął się marszczyc, piszczeć aż cisnienie jego wnetrza spowodowalo
                                    jego odlot niekontrolowany. Coraz wolniej latajacy Rosomak wreszcie padł u stóp
                                    Mani cały sflaczały. Zmyslna Mania zwinęła przepełnionego gumą rosomaka w
                                    trabke, po drodze zakupiła pompke nozną by w domowym zaciszu reanimować
                                    dzielnego bodyguarda wyłącznie do swych potrzeb, trzymając dłoń swą w pobliżu
                                    gumowego dzyndzla ktory okazał się być wentylem bezpieczeństwa. A ile uciechy
                                    Mania posiadła dzieki temu wynalazkowi przemysłu gumowego to tylko ona sama wie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka