ninna
20.12.01, 13:29
Dzisiaj minelo dokladnie 10 lat jak zeszlam z promu i postawilam stope w tym
kraju. Wypakowalam walizki z mysla o nowym zyciu i dzieleniem pokoju z prawie
obca dziewczyna (teraz moja najwieksza przyjaciolka i siostra w prawdziwym
znaczeniu tego slowa, ze tez nie mozna adoptowac rodzenstwa) i dzieleniem mamy
z prawie obcym facetem, ktory na szczescie znowu jest prawie obcy...
Wczoraj minelo dokladnie 10 lat jak opuscilam nasze miasto. Czasem mam
wrazenie, ze wspomnienia ktore mam sa kogos innego. Lodz jest tak blisko, a tak
daleko jak inny swiat. Nigdy nie mozna wrocic z powrotem, bo z czasem wszystko
sie zmienia. Za kazdym razem gdy jade do Lodzi to jakbym jechala do nowego
miasta, ktore niby jest moim domem, a jednak nie jest.. Czuje sie w nim obco.
Czasem sie gubie...
Zaczelam zapuszczac korzenie tutaj. Uznaja mnie tutaj prawie za swoja. Gdy
mowia ponizajaco o obcokrajowcach a ja im przypominam, ze sama jestem "obca",
to mi mowia ze "Ach, ty sie nie zaliczasz do 'nich'". Na co dzien mysle i mowie
w moim drugim jezyku. Zyje wsrod nich po "ichniemu". Forum dalo mi mozliwosc
myslenia o powaznych sprawach w jezyku mojego dziecinstwa. Staly kontakt
Wiem, ze od CoCo dostane prezent.. tylko nie wiem co... :o)
NINNA