Gość: elo
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.10.04, 20:31
EUGENIUSZ DEPTA
"Reduta"
Obrońcom wieży spadochronowej
I nadszedł dzień.
W mundurku szarym trzeba iść
wrogowi stawić czoła
i młode serce,
młodą pieśń
i młode swoje życie
w ofierze śląskiej ziemi nieść.
W błękitne niebo,
w złote słońce,
ponad kominy, grzbiety hałd -
wysoko w górę pnie się wieża.
Lecz nie dla zabaw
w srodku lata
i nie dla ptaków szybujących.
Nie świergot ptasi
lecz gwizd kul.
Nie kwiat,
lecz krwawe na mundurkach palmy.
Nie śmiech i radośc w oczach młodych,
ale nienawiść
łzy i ból.
Nadzieja jednak nie umiera,
Nie słabnie męstwo,
Wiara w cud
Iż garśc tych polskich, śląskich dzieci
Ziemi swych ojców przyniesie zwycięstwo.
Lecz pięści wroga cios miażdżący
wiarę i miłość zmienia
w śmierć.
i nagle gaśnie w górze słońce,
śmiertelny całun kryje oczy.
U progu życia umrzeć trzeba.
Jeszcze westchnienie,
jeszcze krzyk
i martwy pada hufiec młody.
O jak daleko stąd do nieba
I jakże blisko
do tej ziemi!
Padła reduta.
Na hańbę swym wrogom,
śmierć zadającym nawet dzieciom.
Poniosły ptaki wieść o wieży,
co Polski była żywą cząstką.
Jak pomnik będzie trwać przez wieki
na chwałę szarym jej obrońcom.