Gość: Alois
IP: *.wiwi.hu / *.wiwi.hu-berlin.de
20.11.04, 12:27
Widzę, że pięknie obrzucacie się błotem. Ale nie o tym chciałem tym razem
napisać.
Tematem, nad którym się ostatnio zastanawiałem jest Ruch Autonomii Śląska.
Czy ktoś z was zastanawiał się już, co by było, gdyby na Śląsku nie było RAŚ-
u?
Przeważająca większość obecnych członków RAŚ jest Ślązakami niemieckiego
pochodzenia. Piszę pochodzenia, bo Niemcami obecnie z różnych powodów się nie
czują. Jednym z nich jest brak perfekcyjnej znajomości języka niemieckiego.
Przyczyny takiego stanu rzeczy są chyba każdemu znane. Od powstania RAS-u,
patrząc statystycznie, znajomość niemieckiego i chęć jego nauki utraciły na
sile.
Co by było, gdyby nie było RAS-u?
Czy ci Ślązacy staliby się z dnia na dzień Polakami? Odpowiedź brzmi nie!
Czyli zrzeszaliby się w innych organizacjach. Ale jakich? Że nie polskich, to
oczywiste.
Schlesische-, Oberschlesische Jugend? Jugendgruppen der Deutschen In Polen?
etc.?
Na taki rozwój Polska jest chyba trochę uczulona, albo?
No, ale koniec gdybania, mamy RAŚ. Warto by się pokusić o zrobienie bilansu
zysków i strat ludności autochtonicznej na Śląsku. Jeszcze ciekawszym byłby
taki bilans w odniesieniu do Państwa Polskiego.
Pewien przewidywany i naturalny rozwój został zatrzymany. Zastąpiono go
pewnego rodzaju czyśćcem, swojego rodzaju nirwaną czyli systemem, niebędącym
w stanie generować faktów. W jakim kierunku się on rozwinie, nie wie nikt.
Ale patrząc trzeźwo na rozwój wydarzeń można powiedzieć, że pierwszy cel
został osiągnięty. Tysiące ludzi wylądowało bez bliżej określonego celu w
czyśćcu. Co z tym fantem tak naprawdę zrobić, nikt jeszcze jednoznacznie nie
wie. Ale niezbędny bufor czasowy został utworzony.
Polonizacja Śląska?