tow.stalin
06.06.05, 10:19
z dziennika zachodniego:
Były polskie obozy koncentracyjne – uważa lider Ruchu Autonomii Śląska
Poniedziałek, 6 czerwca 2005r.
Minister spraw zagraniczych Adam Rotfeld mija się z prawdą, gdy mówi, że nie
było polskich obozów koncentracyjnych – przekonuje w rozmowie z DZ Andrzej
Roczniok, lider Ruchu Autonomii Śląska. Obozy pracy w Jaworznie czy w
Mysłowicach, zakładane po 1945 r., nazywa „koncentracyjnymi” – opatrując je
mianem, pod którym w powszechnej świadomosci Polaków funkcjonują hitlerowskie
obozy w Auschwitz-Birkenau, Treblince czy Majdanku.
Według Andrzeja Rocznioka istniały polskie obozy koncentracyjne. Bogdan Kułakowski
To szokujące twierdzenie pojawia się w momencie wygrania przez Polskę
światowej kampanii medialnej przeciw nazywaniu Auschwitz „polskim obozem
koncentracyjnym”. Media – nie tylko europejskie, ale i amerykańskie czy
kanadyjskie – przepraszały nas za takie uproszczenia. Oburzaliśmy się z powodu
zakłamywania historii („polski obóz” zamiast „niemiecki obóz na terytorium
Polski”), ale i – co szczególnie ważne w kontekście wypowiedzi Rocznioka – z
powodu samego dopuszczenia myśli, że mogły istnieć polskie obozy
koncentracyjne. Tymczasem lider rosnącego w siłę Ruchu Autonomii Śląska
krytykuje naszego szefa MSZ, dodając jednak: „Gdy (...) Rotfeld mówi, że nie
było polskich obozów koncentracyjnych zagłady, to przyznajemy mu rację”.
Czy Jaworzno, Mysłowice, a także niewymienione przez Andrzeja Rocznioka
Świętochłowice czy Łambinowice były obozami koncentracyjnymi? Według źródeł
encyklopedycznych hitlerowskie obozy koncentracyjne („tworzone po wydaniu 28
lutego 1933 r. rozporządzenia wyjątkowego o ochronie narodu i państwa,
zezwalającego na aresztowanie i osadzenie bez wyroku sądowego na czas
nieograniczony wszystkich antyfaszystów, jako wrogów państwa i narodu) służyć
miały „planom wyniszczenia podbitych narodów oraz niemieckiej kolonizacji
ziem” (Encyklopiedia PWN, 1985 r.). W obozach pracy na terenie Górnego Śląska
też ginęli ludzie – posiadacze I i II kategorii volkslisty, jako uznani przez
sowietów za „element wywrotowy, niepewny i podejrzany narodowościowo” (np.
Świętochłowic nie przeżyło około 2 tys. osób, Mysłowic – 2,3 tys.). W obozach
był głód i dziesiątkujący więźniów tyfus.
Czy jednak były to polskie obozy? Zakładała je władza sowiecka, nadzorowała
ubecja. Jak podaje w swojej pracy „Za mało niemieccy, za mało polscy” dr Adam
Dziurok z katowickiego IPN-u, nawet komunistyczny wojewoda Aleksander Zawadzki
(na stanowisku do 1948 r.) widział, że Armia Czerwona, władze sowieckie i UB
posuwa się za daleko w poszukiwaniu na Śląsku Niemców i „ostrzegał, że
entuzjazm, z jakim Ślązacy witali wojska radzieckie, ustąpił jawnej wrogości,
spowodowanej gwałtami, wywózką ludzi i urządzeń”.
Komentarz DZ
Z drugiej strony
Siewiorek
Kiedyś, będąc w Niemczech, Andrzej Roczniok zobaczył w telewizji Murzyna,
który bezczelnie powiedział: My, Niemcy. Roczniok się zbulwersował, a Hitler,
o którym sobie wówczas przypomniał, przewrócił się w grobie na drugi bok.
Przecież równie dobrze Chińczyk (z którego nawet gorola nie ulepisz) mógłby
poczuć się Ślązakiem.
Naukowe badania Rocznioka nie ograniczają się do problemu czystości
narodowo-rasowej. Najdzikszym konikiem lidera Ruchu Autonomii Śląska jest
historia. Otóż z dziejów opisywanych przez Polaków wyziera jego zdaniem biała
plama zakłamania – „polskie obozy koncentracyjne” w Mysłowicach i Jaworznie.
Mój profesor wyznał kiedyś w sekrecie, że ilekroć zabiera się do pisania o
literaturze, dla wyostrzenia umysłu wychyla lampkę koniaku. Widać Roczniok,
zanim coś powie na temat historii, wypija butelkę wybielacza. Pewnie nie chce
dać plamy.
katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/484021.html
paranoja... a potem taki pitoli o europie 100 flag ;-)