grba
05.02.07, 22:29
"Wygrał przed sądem
Dziennik 2006-07-07 00:00
Esesman z Oświęcimia dostaje rentę
To dopiero absurd! Były esesman, który znęcał się nad więźniami w obozie
koncentracyjnym, od lat żyje sobie w najlepsze z renty dla ofiar wojny! I
choć odebrano mu świadczenia, on odwołał się do niemieckiego sądu. I wygrał!
Wychodzi na to, że 83-letnia bestia, która w czasie II wojny światowej
katowała ludzi w Auschwitz-Birkenau, jest ofiarą! Bo po tym jak
się "zasłużył" w Auschwitz-Birkenau, trafił na front. I tam biedaczyna
stracił oko.
Tylko jak się ma jego tragedia do koszmaru jaki zafundował więźniom
Oświęcimia? Raz już potwierdzono, że nijak. Stracił rentę, ale odwołał się do
sądu. No i właśnie wygrał proces o przywrócenie mu tej comiesięcznej wypłaty.
Zgodnie z prawem jest ofiarą wojny.
Jak mogło dojść do tego absurdu? Otóż sędziowie uznali, że biedak wprawdzie
złamał podstawowe zasady humanitarne, ale wcale tego nie chciał. Działał pod
przymusem dowódców, więc trzeba mu raczej współczuć.
Ale współczuć to trzeba sądowi! Panowie w togach zapomnieli, że to do
Wermachtu wcielano siłą. Do SS szło się na ochotnika!"
posługując się tym tokiem myślenia uznajemy, że Morel to...