tomek_el
06.07.04, 12:00
Z cyklu `poematu~INTERNE@T NA CZAtScIE''....
fragment pamiętnika z #Perypetijie Władzi#
<akapicik O *P E D O F I L I*I bezdyskusyjnej w kraju>
.
Wzięłam do ręki
gazete nieświadomie....(olsztyńską).
Zaznaczyłam wybrane ogłoszenia i wyruszyłam do ...
po czasie o tym wiem....OLSZTNA.
Olsz Ty..! Tak daleko sie posunąć....Niedowierzałam...
Trudno...zdarza się...
Wędrówka taka właściwie przy okazji...
gdy dowiedziałem się, że koleżanka wybiera się tam po
wyniki....mniejsza z tym...
Jade w czort.
(...)
Widać peryferia...już niedaleko....
Nie wiedziałam że tu taki hałas...
Pod miastem cudem lapiemy radio OL...
(w skrócie "L" - el) ..sztyńskie...w stereło...
Leci muzyczka...wiadomości lokalne
Może dowiemy się o słynnej "samokrytyce"
województwa z warmii i mazur,,
zamiast tego ....coś trzeszczy...znudzone przełączamy...
Na miejscu mijamy jakiś skansen....
na murach spray'em "OKS" i... coś tam namazane-
a nie to pewnie stadion...
Widze kupe biednych ludzi....
O planetarium!
Koleżnka mściwie nastawiona wyraźnie
(dostała tutaj mandat od policjanta za parkowanie kiedyś):
"We Fromborku byłam! Ni takiego to panetarium...
Jak wieczorem na niebie...nic specjalnego....tyle że pod dachem"
dojeżdżamy do ulic centrum, bo się robi korek,
właściwie to może już...
i znowu szare budynki...dalej...
Przeglądam znów prase...
Praca....pierwszy wskazany adres sprawdzam:
wysiadam na "chwilę" składam swoją oferte....asystentce...
czekam ...na potwierdzenie przyjęcia od sekretarki abo co...
czekam i czekam jak ta cipa....
na odpowiedz, ale słysze ...że prace dostał koleś
,któremu niedawno skończyła się umowa u tego pracodawcy....
(dupa bez kryptoreklamy).
Oficjalnie poprostu ..niedostałam się....
Co za przekręt...
Nieważne.
Komóra traci zasięg...co to za miejsce przeklęte...
Kupuje w kiosku karte -nie ma
Pożyczam od koleżanki...
Dzwonie z trzeciej odszukanej budki (pierwsza nie działa, druga zdewastowana)
Dzwonie po bólach w sprawie mieszkania...(szumii...trace sygnał jakby)
dostałam !, dostałam odpowiedź natychmiast,
rekord w załatwieniu sprawy....
odpowiedź brzmi; "że już nie aktualne..."
Koleżanka z przyokazyjnego "autostopa' podrzuca mnie do swojego celu ...
a dalej musze już sama...
Mamy się spotkać po drodze na wylocie...nieistotne...
Jadąc do urzędu -straszne dziury na drogach...że nie wspomne poraz kolejny...
po drodze spotykam znajomego -studenta...
właśnie odwiedził placówke służby zdrowia...
i wychwala jak to bez kolejki na 38 metrów załatwił sobie badania lekarskie
i tylko pół dnia mu to zajęło , ale przecięż wróci do domu jeszcze na
podwieczorek.
O ja....ki zmęczony!-pomyślałam typowy olsztynianin nie rodowity,
za to rzeczywiście ze znajomościami. Tera idzie uradzić się ...na narade....
z radnymi...w sprawie nikłej frekwencji ...nie wiem o co chodzi...
No , ale skumałam, iż najpierw odwiedzi monopolowy....
(idzie piechotą a przecież ma kluczyki od samochodu...
-wstydzi się, że niedorobił się luxusu?)
Po wymienieniu uprzejmości...
kiedy dowiedział się, że ja tu na dłużej....
Zapala szluga...i z tonacją nieco niższą rzekł:
-Stara, gdzie Ty tu pchasz się i mi konkurencje robisz....
Widzisz jakie bezrobocie...mieszkam w zapchanym akademiku,,,
w ciemno,,,
Ze 11 minutowym opóźnieniem podjeżdża mój aUTOBUS.
Żegnam się i wsiadam machnąwszy ręką na cześć (Olsztynianina)
Kuźwa co to za miasto ?...westchnąłem w duchu...
Propaganda promocji wcale nie....rozdmuchana do poziomu PRL,
a rzeczywistość jak sondaże socjaldemokracji...
...........
Zdzwoni telefon...niezdążyłam odebrać...
Po chwili mam SMS od mojego chłopaka...pyta jak tam w Olsztynie...
ZaRAŻONA tutejszą mentalnośćią..."odpalam krótko":
'lepiej nie pytaj...a narazie dodam tylko....nie czytaj gazet,
juz i tv...tez (bo to pewni ci sami redaktorzy)
Prosi ponownie -odisuje w "sprawie informatyki"....
Wpadam do sklepu z elektroniką, spoglądam na ceny komputerów...
drożyzna...
ale sprzedają w raz z instalacją "stałego" internetu.
Ciekawy pomysł...zazdroszcze, chociaż sie nieznam.
[Zdaje relacje]
Pisze eMMS'y:
(...)
"..ale nie słuchaj co 'mówię' zanim nie wróce
i nie zobacze mojego ...rodzinnego porównania-GDAŃSKĄ".
itd.itp.etc.
Podążam...czas mija....
Jestem już w urzędzie otwarte, ale dalej już zamknięte...
do wc udali się wszyscy dla święteg wsPOKOJU czy co?
Jakiś koleś mnie zaczepia...i pyta się czy mam karteczkę...
Pytam: jakie kartki? i riposta....mniej więcej
-"No że jestem umówiony...kolejność musi być prawda?"
Czuje obrzydzenie i negatywne fluidy....
Wyjeżdżam stąd. Tylko co ja powiem swojemu facetowi
przecież to mój przyszły mąż ?
On tak chciał odwiedzić mnie tu...zwiedzić Olsztyn.
O tym wie tylko moja przyjaciółka (koleżanka kierowca),
A jak się wyda ?
Ohyda...
Zestresowałam się niepotrzebnie tylko.
Potem będę rozstrząsać...Narazie wole zapomnąć
Idę na Dworzec coś zjeść...
przyzwyczajony do odrestaurownego w moim mieście...
aż mnie odrzuciło...
Wygięty przechodzień (chyba podróżny) zagadną przejazdem:
ładnie pachnie co?...troche tu ogarnąc i całkiem całkiem...
Spojrzałem na zegarem i poleciałem...
do koleżanki....
Wróciłem...jestem u siebie ...wreszcie...
Nie ma jak to w Gdańsku. Konkurenja , za to współpraca, te same śmieci...
ale swojski klimat XXI wieku...
Tramwaje, atmosfera bliskości morskiego powietrza ,
poczucie humoru ludzi...
Smutno mnie zrobiło się i zatęskniłam....za wizją... za Olsztynem....
Że już go nie zobaczę raczej.........................................
Za rządne skarby !?
Tylko jak zmyć z siebie te poczucie....?
Te wołające "odgłosy" niczym koszmary... we śnie....!
Kto mnie za to zadośćuczyni....rachunki trzaba jakoś opłacić...
napisałam ogólnie list do prezydenta....
do wojewody, naczelnika, prokuratury,,,,
Powiedzieli, że zwariowałam i wysłali do psychiatry...potwierdził...
I NIC, &.
Na pocieszenie wysłałam maila....
pozostaną wspomnienia z interneatu...
A mogła się wygadać wtedy moja przyjaciólka...cholera...
tak zostałam wychowana...
To przez te TABUlatory....
To siedziało w mojej podświadomośći i zrzerało mnie od środka...
Nie byłoby teraz tego wszystkiego....Tych zmarszczek...
tej fermentyzacji.....ŻE JEST SUPER...
Nie jestem osamotniona...jest jeszcze regionalna stacja....
może zgłosi się dzięki mnie kiedyś też....
W tem coś we mnie pękło...także rozpłakałam się...faktycznie
(ale tego nie da się zacytować)
Powiem wszystko...
każdemu....
Polski podatnik Władysława WuODZIMIERSKA nauczycielka gimnazjalistów
...wszelkie dane zostały zmienione...
dostępne na prośbe...tylko prywatnie..
(bezskutecznie dla wstydliwych na publik..)
{c.n.u.}