Autor: Gość: michal
Dwa lata temu usłyszałem od 80-letniej Mazurki. Z zadnej ksiazki nie
przepisane tylko nagrane na kasetę. Pewnie jeszcze sporo ludzi żyje znających
takie historie, jak ktoś zna warto by się ruszyć i pogadac
"Kołbuk kiedy ty go trzymasz to on ci przyniesie tamój zboża cy tam tam, no
zieta. Komu drugiemu weźmie zabierze, a temu gospodarzowi przyniesie. To, on
mówi, bogatym się zrobi... To mówi, ale jak ty go potem nie chcesz, to on się
pomści na tobie. Albo cię spali, twoje dachy się spalą i tego, co będziesz
całkiem biedny, albo cię przebije. Moja mama mówiła zawsze: trzeba się bać, bo
u Kiersztana jak się spalił to mówili: kołbuk go spalił. A tamój co to Korcaka
to Mróz teraz w Gromnie mieszka na tym, tez mówili... Ale tam zieta naprawdę.
Nieraz tak niziutko fruwał i nad jeziorami i tego. I ci znikł... Mój ojciec
zawsze mówił: nic no, te nasze sąsiady, mówi, mają też kołbuka, bo to jest,
mówi, nie sposób – krótki czas a oni świnie maja upasione i sprzedawają. Ten
kołbuk, mówi, ich pasie. Ale wychodził zawsze rano, te konie musiał napaść, w
jednego czy we dwa pojechał, ale musiał ich tam napaść i tego to on już na
Gromowskie jezioro, tam daleko, co on o drugiej godzinie musiał napaść, w pół
do czwartej czy o czwartej to już wyjeżdżał wtedy. Mówi: to ja zawszedy przed
drugą widzę jak przez jezioro fruwa tu na Leleski taka drapaka cerwona z takim
ogonem ognistem. Moja mama mówi wtedy – dzieci.... A my ciekawe bylim, my tez
tego kołbuka chcielim zobaczyć. To mówi tak, to mówi jak ojciec powie nam jak
zobaczy to was obudzę, to bez okno będziecie widzieć. I faktycznie. Prosto
tak, zieta, na tę wieś, na nas celował. I tego. Całkiem dyrch cerwony jak
ogień tylko. I tam, raz dwa, między tymi chałupami znikł."
Zasłyszane na forum Olsztyna. Dziankuja Michale.