Gość: Jolo
IP: *.olsztyn.vectranet.pl
20.05.13, 19:50
www.express.olsztyn.pl/artykuly/wolne-media-nad-lyna
To co obecnie ma miejsce w Olsztynie, jest tylko czubkiem „lodowej góry” patologii, które toczą województwo. W Polsce północno-wschodniej „układ” już dawno się domknął. Tu przypadki zawłaszczenia państwa przez postkomunę studiować można niemal w formie akademickiej. Władza, media, służby, nauka, spółdzielczość… (długo jeszcze można by wymieniać), to dziedziny, gdzie „nie zmienia się nic mimo lat” – cytując elblążanina Ryszarda Rynkowskiego. Nawet ustępujący dziś, z powodu wieku byli komuniści, już dawno wychowali godnych siebie następców, dla których bohaterem Olsztyna jest politruk współpracujący z NKWD Jakub Prawin, a mordowani przy alei Dąbrowszczaków „Żołnierze Wyklęci” są jedynie polskimi faszyści.
Tu też obecnie, jak chyba w żadnym innym miejscu kraju, pezetpeerowska przeszłość „elit” zrosła się z platformerską teraźniejszością. O bezkarności działaczy „Polskiej Zjednoczonej Platformy Obywatelskiej” dowiadujemy się czasem z ogólnopolskich lub nawet zagranicznych mediów, choćby przy okazji budowy najbardziej absurdalnych inwestycji, na które idą unijne miliony. Lidzbarskie „zimne termy” już nawet w Niemczech budzą śmiech, ale cóż wojewódzki szef PZPO, czemu też nie można zbytnio się dziwić, szczególnie „ukochał” swoje miasto rodzinne.
O tym, jak dawne komuchy bronią swojej pozycji, niech świadczy chociażby sytuacja w regionalnych mediów. To swego rodzaju papierek lakmusowy. Zwróćmy uwagę, że prócz miesięcznika „Debata”, nie ma w Olsztynie innych wolnych mediów drukowanych. U zarania niepodległości powszechne były nadzieję, wiązane z wolną prasą. Dziennikarze mieli prezentować prawdę taką jaką ona jest. Wychodzono z założenia, że nikt przecież nie kupiłby pisma, na łamach którego zamieszczane są półprawdy, przeinaczenia, czy jawne kłamstwa. Jednakże niemal ćwierć wieku po okresie transformacji, nie licząc jednostronicowego lokalnego dodatku do GWna, wychodzi nad Łyną jedynie jedna polskojęzyczna gazeta. „Olsztyńska” (nie mylić z polską, katolicką gazetą pod tym samym tytułem wydawaną do 1939 przez rodzinę Pieniężnych), były organ KW PZPR, jest obecnie kroniką kryminalną, dostarczycielem informacji w rodzaju newsów o zniszczonej wiacie przystankowej, płonących śmietnikach, czy nieczynnych hydrantach w żłobkach. Prócz „Debaty” nie znajdziemy na łamach żadnego z wychodzących pism rzetelnie prezentowanych spraw politycznych. Można odnieść wrażenie, iż w Olsztynie nie dzieje się żadna polityka. No cóż, lokalne władze wykupują na łamach miejscowych gazet drogie ogłoszenia, z których redakcje przecież żyją. Jak widać działa to jednocześnie paraliżująco na wydawców. Przypomnę tylko, jak wielkie nadzieję wiązano z rozpoczęciem wydawania papierowej wersji dziennika „Express Olsztyn”. Niestety pierwsze głośne, a jednocześnie niewygodne tematy, podejmowane przez reporterów „Expressu”, spowodowały zmowę kolporterów, którzy zażądali zaporowej ceny za swoje usługi. Wszak mamy też u nas i „wolny” rynek...