privus
25.01.15, 15:59
Nadzór pedagogiczny nad nauczaniem religii pełnią dyrektorzy szkół oraz pracownicy resortowego nadzoru pedagogicznego. Nadzór ten prowadzony jest w zakresie: metodyki nauczania oraz zgodności z programem (§ 11 ust. 2 Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w szkołach publicznych, Dz. U. Nr 36, poz. 155 z 1992 r. z póz. zmianami.). Dla katechety istotne są jedynie zadania dyrektora szkoły związane ze sprawowaniem przez niego nadzoru pedagogicznego - przecież to jest wyjątkowo perfidna farsa! Jak dyrektor może ponosić odpowiedzialność za organizowanie procesu nauczania w szkole nie mając prawa dostępu do programów i treści realizowanego nauczania?
Dyrektor szkoły zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa oświatowego nie może zatwierdzać programów i podręczników do nauczania religii, bowiem całość tego zagadnienia leży to w gestii strony kościelnej. Tę kwestię reguluje par. 4. Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach z 14.04.1992 r.: "nauczanie religii odbywa się na podstawie programów opracowanych i zatwierdzonych przez właściwe władze Kościołów i innych związków wyznaniowych i przedstawionych Ministrowi Edukacji Narodowej do wiadomości". I na tym definitywnie kończy się zainteresowanie Ministra Edukacji Narodowej o rzeczywistych treściach i programach nauczania religii. A więc dyrektor szkoły nie ma nawet prawa zarządania przedstawienia sobie programu nauczania obowiązującego katechetów i przez nich realizowanego na lekcjach religii. Dlatego też katecheci mogą korzystać z dowolnych programów i podręczników wskazanych przez miejscowe diecezje, a domaganie się jakichkolwiek opinii na temat programów i podręczników jest bezzasadne - twierdzi w imieniu Komisji Wychowania Katolickiego ks. Marek Korgul. W przypadku Kościoła katolickiego nad stroną merytoryczną i metodyczną nauczania religii teoretyczną pieczę sprawują jedynie wizytatorzy kurialni.
Co więc mają do powiedzenia dyrektorzy szkół nie mający żadnego wpływu ani na proces zatrudniania katechetów ani na treści realizowanych programów nauczania religii poza koniecznością udostępniania sal lekcyjnych?
Czy w zatwierdzanych programach nauczania religii znajdują się treści związane z symukacją sexu oralnego?
www.tvn24.pl/poznan,43/symulowanie-seksu-oralnego-na-lekcji-religii-ksiadz-zostanie-objety-nadzorem-kurii,508527.html
Dlaczego wszechwiedząca kuria budzi się raptem z zaśnięcie rozumu w Duchu Świętym obejmując swoim nadzorem aż... jednego księdza zboczeńca pozostawiając resztę tak jak dotychczas sobie swobodnie i pod dyktando katechetów leciciało?
Jaki jest sens utrzymywania pozorów jakiegokolwiek nadzoru kurii biskupiej przez jej wizytatorów, skoro od roku 1990 ilość wydarzeń na lekcjach religii wskazuje jednoznacznie, że taki nadzów w praktyce w ogóle nie istnieje
Czy ktoś w ogóle jeszcze panuje nad tym, co się dzieje na lekcjach religii w kraju?
Czy Kościół nie ma tutaj czasen pozostawionej zbyt dużo awawolnej i nieodpowiedzialnej ręki w indoktrynacji małolatów już od przedszkola?