Rajd Polski

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.05, 22:34
O radości! Nareszcie rusza!

I ja ruszam.

jutro, zaraz po obronie, biorę 2 aparaty, pakuję swój tyłek na świeżo
wyremontowany rower i jadę do Radostowa. Tam nocleg, a w sobotę od rana RAJ
RAJD RAJD!

Będę obserwował OS 1,3,4,6 gdzieś między Dercem, a Nowymi Włókami.
Będzie EXTRA!!!

Zapowiada się piękny dzień, prawie 30 załóg w klasie N4. Mniam.

Tylko szkoda, że nie ma już WRC...
I że rok temu nie mogłem być na Kormoranie...

Ale to nic, bo wiadomo, ze bedzie ODLOTOWO. Super.

Nie mogę się doczekać, to jeszcze tylko jakieś 35 godzin.

    • Gość: ToKu Jaki był waszym zdaniem najlepszy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.05, 22:34
      • Gość: ToKu rajd na Warmii i Mazurach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.05, 22:38
        Dla mnie Kormoran 2002.

        Rok później też był zresztą niezły, ale ganiałem go samochodem, nie rowerem, a
        jakoś wolę te rajdy, które widziałem z perspektywy roweru.

        2001 spędziłem zbyt statycznie, pod hopką w okolicach Gołogóry.

        Do zobaczenia w sobotę!

        Odmeldowuję się!
        • Gość: ToKu Pogłoski jakobym to ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.05, 23:08
          podrzucał kody na trasę Kormorana 2002 są przesadzone.

          Oglądaliśmy pierwszy odcinek koło Matek, ze słupów elektrycznych głównie, potem
          ile sił w pedałach przez Jonkowo, Węgajty do Godek (jak to jest w dopełniaczu?).
          Było mało czasu, więc całego "peletonu" na stanowisku OS 1 nie widzielismy.
          Wyruszilismy w połowie, a i tak balismy się, że nie zdążymy na przejazd. Było
          nas 6 chłopa, ale szybkie tempo, brak perspektyw aby zdążyć na czas i
          nadchodząca czarna, ale to czarna chmura spowodowały, że ostaliśmy się jeno ja
          i Łukasz. Na kolejnym podjeździe Łukasz wymiękł i mówi - sam jedziesz.
          Wjechałem na górkę i co widzę - kibice przy trasie o 500 m od nas! Łukasz!
          Trasa tu jest! Ludzi widać! Podjechał, zajeliśmy miejsca, a że przejazd opóźnił
          się o ładne kilkadziesią minut, to i widzieliśmy wszystkie wozy. Nawet chmura
          jakoś tak bokiem przeszła.

          I zaczął się piękny, momentami upalny, słoneczny dzień. Trasą OS-u pojechaliśmy
          do Łomów. Cięzko się jedzie po OSie, ba, miejscami grubość zmielonego piasku
          uniemożliwia jazdę na rowerze. Szukaliśmy dobrego miejsca na drugi tego dnia
          przejazd.
          Znaleźliśmy miejsce po wypadku, czołówce w drzewo, a gdy dojechaliśmy do Łomów
          zobaczyliśmy rozbitego Peugota i załogę oklądającą przejazd i wypadek na
          wyświetlaczu kamery.

          Pojechalismy do dziadka Łukasza, do Gołogóry. Parę worków z mieszanką znalazło
          się na stryszku, a my dostaliśmy ciepły obiad.

          Potem przez Łomy na drugi przejazd po trasie OS 1. Zaczailiśmy sie w lesie na
          szczycie górki z małym zakretem. Myślelismy, że to może małą hopka, ale nic z
          tego. I tak niezłe miejsce, bo można było tak wejść na drzewo, żeby być prawie
          nad trasą.

          Jadą samochody, zmieniła się kolejność startowa, co nas trochę zmyliło i
          myślelismy, że Hołek miał wypadek. Nic z tych rzeczy. Przejechał, a my
          śpieszymy się, żęby zdążyć na drugi przejazd na trasie OS 2. Zbieramy się
          powoli, ale Łukasz zawodzi: Zaczekajmy na Karotkę, pomachamy dziewczynom.
          Zaczekaliśmy.
          Trochę je wyniosło na tym zakręcie, chyba też lekko podskoczyły na chopce.
          Potem działo się szybko, ale chyba lądowały tak, że zachaczyły o pniaki przy
          drodze i dachowały.
          Pierwszy wydarłem się WYYYPADEEEK!
          Ja poleciałem po pomoc. Żołnierz (chyba), który zabezpieczał nie bardzo
          wiedział co zrobić, ale niedługo przybiegł jakiś oficjel i zarząził akcją.
          Luki został. Dziewczyny były w strasznym szoku. Zaraz zrobił się wielki tłum.
          Ja zapamiętałem, że na długości 100 metrów na tyrasie były szminki, dokumenty,
          pieniądze. Taki szcegół, co zapamiętałem.

          Dużo czasu to zajęło więc chodź skrót przez las rozpoznany, to musielismy gnać
          na nastepny przejazd na złamanie karku. Mijała nas wtedy spora ekipa na
          terenowych motorach. Nie pierwszy raz ich widzieliśmy. Pozdro chłopaki.
          Następnym razem starajcie się bezpieczniej mijać rowerzystów.

          Dojechalismy. Obejrzelismy cały OS i owrót do Olsztyna.

          Piekna jest nasza Warmia. Niewazne, czy jest upalne lato, chłodny czerwiec, czy
          jesień. rajd po częsci jest tylko pretekstem. Ale jakim pretekstem!
    • Gość: Acionman Re: Rajd Polski IP: 195.136.107.* 10.06.05, 09:30
      Niemoge sie doczekac ! Prawdziwe swieto , prawdziwych kibicow juz jutro !!! :D
    • Gość: ToKu Byłem, widziałem. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.05, 10:53
      OS - 1 oglądałem z różnych miejsc między Nowymi Włókami, a metą.
      OS - 3 też szlismy wzdłuż trasy z Tuławek do Frączek.
      OS - 4 hopa przed metą (Gradki?)
      OS - 6 hopa w Studziance i końcówkę "peletonu" na bruku przed wsią.

      OS-y 1 i 4 musieliśmy opuścić po przejęździe Forda Pumy, aby zdążyć na następne
      przejazdy.

      Było extra. Specjalne pozdrowienia dla faszystowskiej Ani, która we Frączkach
      bardzo utrudniałą nam przejazd przez wieś. Rozumiem, że trasa jest zamknieta,
      ale bylismy tam ponad 30 min. przed startem OS 6, więc chyba mogła nas puścić
      bez wrzasków: Za taśmę!
      Tej wsi nie dało się ominąć.
      Na szczęście dobrzy ludzie puścili nas swoimi podwórkami, przebiliśmy się też
      przez pole pokrzyw i ostów, które do teraz czuję na nogach i zdążyliśmy do
      Studzianki.

      Mam ponad 100 zdjęć!
      Wszystkim polecam rajd!
Pełna wersja