Dodaj do ulubionych

EMERYTURY DLA KSIĘŻY KATECHETÓW

15.06.05, 01:25
Sąd Okręgowy - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Olsztynie ustalił, że
Józef H. w okresie od dnia 15 czerwca 1960 r. do dnia 30 czerwca 1991 r. jako
ksiądz katolicki uczył religii w pełnym wymiarze czasu pracy w punktach
katechetycznych przy parafiach Archidiecezji W. Posiłkując się przepisem art.
21 ust. 1 ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o stosunku Państwa do Kościoła
Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. 1989 r. Nr 29 poz. 154 ze
zm.) oraz poglądem wyrażonym w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 30 lipca 1997 r.
II UKN 201/97 (OSNAPiUS 1998/11 poz. 347), Sąd Okręgowy zastosował przepis
art. 88 ust. 1 ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. - Karta Nauczyciela (Dz. U.
1982 r. Nr 3 poz. 19 ze zm.) i wyrokiem z dnia 18 lutego 1999 r. zmienił
decyzję Oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w O. i przyznał
ubezpieczonemu prawo do emerytury z tytułu długoletniego wykonywania pracy
nauczycielskiej.

Ponoć prawo nie działa wstecz a 3RP prawem stoi :))
Obserwuj wątek
    • Gość: mak Re: EMERYTURY DLA KSIĘŻY KATECHETÓW IP: *.olsztyn.mm.pl 15.06.05, 07:23
      STARY TO WIADOMO "KLECHY" W III RP TO "WŁADZA".Zobacz jak "żyją" wszelkiej
      maści kapelani -w szczególności MUNDUROWI.Głódz awansując "zabrał" z wojska
      "worek" odprawy pieniężnej.Miłość tych Panów do finansów jest wielka." Co
      łaska"nie ma tu zastosowania.A płacimy - My podatnicy.Polska jest wielka-
      "bogata"- a ludziom żyje się "dostatnio".
          • Gość: Ed kecawy, jesteś "boski" i to po katolicku ;o(( IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.06.05, 02:08
            kecawy napisał:

            > To zdumiewające ale ludobójstwo narodziło się z lewicy społecznej.Patrz na
            > narodowy socjalizm i narodowy bolszewizm
            >
            > pozdrawiam

            Przejdźmy zatem z półprawd do całej prawdy sięgając nie do pyskówki, ale do
            argumentów opartych na sprawdzalnych źródłach.

            U ewangelistów Mateusza (12: 30) i Łukasza (11: 23), Jezus nie zostawia cienia
            wątpliwości, powiadając: "Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; i kto nie
            zbiera ze Mną, rozprasza". Czy nie są to czasem groźnie brzmiące słowa?

            Łukasz ewangelista zapisał także wręcz mordercze słowa wypowiedziane przez
            samego Jezusa Chrystusa: "Tych zaś, przeciwników moich, którzy nie chcieli,
            żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu, i zabijcie na moich oczach." (19:
            27). W tych słowach mamy jaskrawy przykład nacjonalizmu i jedynowładztwa, u
            podłoża których leży terror i przymus, który przypisujesz tylko narodowemu
            socjalizmowi i narodowemu bolszewizmowi.

            Papież Grzegorz IX (1227-1241) w roku 1231 rozpowszechnił inkwizycję na
            wszystkie kraje katolickie i zaprowadził urząd inkwizytora. Zbrodnicza machina
            papiestwa, poszła w ruch...

            Papież Innocenty IV (1243-1254) ogłosił 15 maja 1252 r., bullę, którą
            sankcjonował metody inkwizycji, aprobując stosowanie tortur i karę śmierci wobec
            nieposłusznych woli Kościoła, co natychmiast stało się regułą. Szatański
            Innocenty IV zobowiązał dzieci, aby donosiły na swoich rodziców, którzy nie
            wykazywali się mocną i głęboką wiarą w słowo boże...
            Kanony postanowienia synodu w Tarragonie z 1242 roku skrupulatnie zdefiniowały
            zakres znaczeniowy "herezji"
            W trosce o poprawność religijną, w niedługim czasie wyszedł pierwszy podręcznik
            inkwizytora spod piora Bernarda Giu (1261 - 1331) - dominikanina, inkwizytora w
            diecezji Tuluzy, a w koncu biskupa od roku 1323. Była to "Practica inquisitionis
            haeretice pravitatis" (Praktyka inkwizycji heretyckiej nieprawošci). Potem
            pojawiły się kolejne, wsród nich "Krotki podręcznik dla inkwizytorów w
            Carcasonnes" z lat 1248 - 1249 czy Mikołaja Eymeryka "Directorium
            Inquisitorium". Pouczały one, że inkwizycja przy całym swoim surowym aparacie
            sprawiedliwošci, miała przede wszystkim działać w duchu miłosierdzia trybunałów
            pokuty. Inkwizytorzy, šcigając i tępiąc herezję, mieli za zadanie glównie
            ratowanie dusz. Podręcznik Bernarda Gui nazywa inkwizytora wręcz lekarzem dusz
            (medicus animarum).

            W oryginale Podręcznik Inkwizytora w pdf-ie możesz ściągnąć sobie tutaj. Polskie
            tłumaczenia też są dostępne w internecie.

            Inkwizytorzy papiescy mieli być nie tylko sędziami, ale jednoczešnie i w wyższym
            znacznie stopniu - spowiednikami. Różniło ich jeszcze jedno od sędziów šwieckich
            - gdy ci zajmowali się tym, co oskarżony uczynił, inkwizytorzy nie oceniali
            wyłącznie czynów, lecz uzurpowali sobie prawo sięgania do serc i myšli.
            Trzeba pamiętać, że zadaniem inkwizycji, ideologicznej policji papiestwa, nie
            była ewangelizacja i nawracanie "błądzących w wierze", ale planowe, metodyczne
            wyszukiwanie heretyków i ich fizyczne unicestwianie w imię boga i wiary.

            Całość tej misji crystianizacyjnej najlepiej ocenił Prezydent Harry Truman do
            Piusa XII w swym liście do papieża Piusa XII:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=4460669&a=5001115
            Sposób wprowadzania tej jedynie słusznej znalazł zresztą godnych naśladowców.
            Stalin wydał podobne "zarządzenie"!
            Siłą wprowadzaną zasadę: Jeden papież, jedna władza, jeden Kościół, świat
            usłyszał w wydaniu: "Ein Volk, ein Reich, ein Fuhrer!"- (jeden lud, jedna
            Rzesza, jeden Wódz!).

            Byś nie pokrętnych tłumaczeń, że to było dawno i związane jakimiś
            pozareligijnymi uwarunkowaniami, przejdźmy do dnia dzisiejszego.
            Najwyższym rangą oskarżonym duchownym katolickim, w związku z ludobójstwem w
            Rwandzie jest biskup Augustin Misago, który przyznał się:
            - do planowania masakry Tutsi wspólnie zrzędnikami administracji rzadowej,
            - wydania na smierć trzech kapłanów z tego plemienia,
            - odmowy schronienia 30 osobom.
            Przed sądem MTS stanął także ojciec Athanaze Serombe oskarżony o udział w
            wymordowaniu 2 tys. ludzi w kościele w Nyange. Ukrytych tam ludzi nazwał
            karaluchami i zapłacił wynajętemu kierowcy 500 dolarów za zniszczenie
            świątyni wraz z uciekinierami. Po rzezi zbiegł do Włoch, gdzie wytropili go
            pracownicy Międzynarodowego Trybunału Karnego dla Rwandy. Watykan ukrywał
            księdza w jednej z parafii w Toscanii.

            A teraz przejdź dumnie do swoich dzieci chwaląc się, jaki to jesteś znawcą
            własnej religii i do czego ich zmuszasz.


            ====================================
            kecawy, jesteś boski po katolicku ;o((
            ===========================

            kecawy napisał:

            > To zdumiewające ale ludobójstwo narodziło się z lewicy społecznej.Patrz na
            > narodowy socjalizm i narodowy bolszewizm
            >
            > pozdrawiam

            U ewangelistów Mateusza (12: 30) i Łukasza (11: 23), Jezus nie zostawia cienia
            wątpliwości, powiadając: "Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; i kto nie
            zbiera ze Mną, rozprasza". Czy nie są to czasem groźnie brzmiące słowa?

            Łukasz ewangelista zapisał także wręcz mordercze słowa wypowiedziane przez
            samego Jezusa Chrystusa: "Tych zaś, przeciwników moich, którzy nie chcieli,
            żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu, i zabijcie na moich oczach." (19:
            27). W tych słowach mamy jaskrawy przykład nacjonalizmu i jedynowładztwa, u
            podłoża których leży terror i przymus, który przypisujesz tylko narodowemu
            socjalizmowi i narodowemu bolszewizmowi.

            Papież Grzegorz IX (1227-1241) w roku 1231 rozpowszechnił inkwizycję na
            wszystkie kraje katolickie i zaprowadził urząd inkwizytora. Zbrodnicza machina
            papiestwa, poszła w ruch...

            Papież Innocenty IV (1243-1254) ogłosił 15 maja 1252 r., bullę, którą
            sankcjonował metody inkwizycji, aprobując stosowanie tortur i karę śmierci wobec
            nieposłusznych woli Kościoła, co natychmiast stało się regułą. Szatański
            Innocenty IV zobowiązał dzieci, aby donosiły na swoich rodziców, którzy nie
            wykazywali się mocną i głęboką wiarą w słowo boże...
            Kanony postanowienia synodu w Tarragonie z 1242 roku skrupulatnie zdefiniowały
            zakres znaczeniowy "herezji"
            W trosce o poprawność religijną, w niedługim czasie wyszedł pierwszy podręcznik
            inkwizytora spod pióra Bernarda Giu (1261 - 1331) - dominikanina, inkwizytora w
            diecezji Tuluzy, a w końcu biskupa od roku 1323. Była to "Practica inquisitionis
            haeretice pravitatis" (Praktyka inkwizycji heretyckiej nieprawości). Potem
            pojawiły się kolejne, wśród nich "Krotki podręcznik dla inkwizytorów w
            Carcasonnes" z lat 1248 - 1249 czy Mikołaja Eymeryka "Directorium
            Inquisitorium". Pouczały one, że inkwizycja przy całym swoim surowym aparacie
            sprawiedliwości, miała przede wszystkim działać w duchu miłosierdzia trybunałów
            pokuty. Inkwizytorzy, ścigając i tępiąc herezję, mieli za zadanie głównie
            ratowanie dusz. Podręcznik Bernarda Gui nazywa inkwizytora wręcz lekarzem dusz
            (medicus animarum).

            W oryginale Podręcznik Inkwizytora w pdf-ie możesz ściągnąć sobie tutaj. Polskie
            tłumaczenia też są dostępne w internecie a także fragmentami na FK.

            Dla jasności - Inkwizytorzy papiescy mieli być nie tylko sędziami, ale
            jednocześnie i w wyższym znacznie stopniu - spowiednikami. Różniło ich jeszcze
            jedno od sędziów świeckich - gdy ci zajmowali się tym, co oskarżony uczynił,
            inkwizytorzy nie oceniali wyłącznie czynów, lecz uzurpowali sobie prawo sięgania
            do serc i myśli. Trzeba także pamiętać, że zadaniem inkwizycji, ideologicznej
            policji papiestwa, nie była ewangelizacja i nawracanie "błądzących w wierze",
            ale planowe, metodyczne wyszukiwanie heretyków i ich fizyczne unicestwianie w
            imię boga i wiary.

            Całość tej misji chrystianizacyjnej najlepiej ocenił Prezydent Harry Truman do
            Piusa XII w swym liście do papieża Piusa XII:
            <a href="forum.gazet
            • kecawy Re: kecawy, jesteś "boski" i to po katolicku ;o 24.06.05, 09:07
              Chyba nie znasz opowieści o prześcieradle z plamami? Gdy na nie patrzysz to co
              widzisz plamy! Oczym mówisz i piszesz o plamach(tak jak w Twoim poscie)! Czy
              widzisz iż 90 procent to biel na owym prześcieradle( w twoim poscie tego
              całkiem nie widać a w kwestii średniowiecza mogłeć choć przytoczyć PAX DEI z
              takim mozołem wprowadzany przez ten sam Kościół opisywany przez Ciebie).
              Przytoczyłeś w swoim naukowo brzmiącym poście jesdynie plamy z historii
              Kościoła. Historyk opisuje je zawsze w kontekscie- tY ZAŚ ZANIEDBAŁEŚ TO.
              Pamiętaj o tym iz w średniowieczu nie było rozdziału Kościoła od państwa więcej
              Kościół stał się za sprawą możnych de facto instytucją feudalną.Instytucja ta
              była pod kontrolą cesarzy, królów książąt czyli w dzisiejszym rozumieniu ludzi
              świeckich (choć takie uproszczenie w tej opisywanej epoce jest nieuprawnione).
              Powszechnie znany jest fakt podorządkowania Kościoła państwu. To cesarze
              decydowali o tym kto jest papieżem co królowie Francji w okresie cirka 70 lat
              spawowali totalną kontrolę(niewola awiniońska). To sa plamy o nich nikt
              rozsądny nie powie iż ich nie było!.Przytaczanie ich bez kontekstu jest
              najłagodniej mówiąc nadużyciem Laik czytając twój post przekonany będzie iż
              odkryłeś przed nim wiedze tajemna wiedze skrywaną przez Kościół.

              Konkludując Kościół nie był i nie jest czysty i nie będzie puki istnieje
              grzech we mnie i Tobie.Pan dał na wolną wolę a my czyli ja Ty i inni korzystamy
              z niej.

              A teraz twoje ostatnie zdania .Przytaczając opinię Twoją o Rwandzie można tym
              rozumowaniem postawić teze Jeśli w Twojej RODZINIE znajdzie się jeden
              zboczeniec to co jaka Twoja konkluzja ??
              Przytaczasz kwestie ludzi Kościoła i na tej podstawie wyciągasz kategoryczne
              wnioski! Ja jeśli w Twojej rodzinie pojawi się występek to NIE PRZEKREŚLA Twoje
              RODZINY ani Ciebie

              Z WYRAZAMI SYMPATII DLA cIEBIE KECAW

              serdecznie pozdrawiam kecaw
              • Gość: Ed Re: kecawy, jesteś "boski" i to po katolicku ;o IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.06.05, 18:55
                kecawy napisał:

                > Pamiętaj o tym iz w średniowieczu nie było rozdziału Kościoła od państwa
                > więcej Kościół stał się za sprawą możnych de facto instytucją
                > feudalną.Instytucja ta > była pod kontrolą cesarzy, królów książąt czyli w
                > dzisiejszym rozumieniu ludzi świeckich (choć takie uproszczenie w tej
                > opisywanej epoce jest nieuprawnione).
                Idea fix, czyli herbatka dla parafian :))
                Były trzy takie okresy. Za Konstantyna, bo zdegustowany nasilającymi się walkami
                religijnymi i sporami między biskupami i ich biskupstawami wziął ich do kupy i
                zmobilizował do uzgodnienia i ujednolicenia zasad i sposobów wyznawania Boga.
                Tutaj własnie znajdziesz początki źródeł Biblii. Był taki okres dominacji
                francuskiej i ostatni Ottona I. Jeżeli do tego dodasz, że te zjawiska wywolane
                zostały walkami o tron papieski między rywalizującymi o władze samymi papieżami
                wybieranymi w bardzo różny sposób przez kardynałów nie pomijając miecza i innych
                "równie ciekawych form wyborczych", będziesz miał bardziej realny obraz
                sytuacji. A co z pozostałymi kilkunastoma setkami lat?
                Nie brnij dalej, bo ta twoja mała plamka może może nieźle ubabrać cały obrus.
                • kecawy Re: kecawy, jesteś "boski" i to po katolicku ;o 25.06.05, 01:18
                  Sory ale nie jestes w zgodzie z historią.Po pierwsze istniał cezaropapizm.To
                  pojęcie zapewne ci znane określałosytuację Kościoła w Bizancjum od Justyniana
                  Wielkiego(apogeumtego to przecież ikonolklaści i ikonodułowie) Ponadtto w
                  okresie Ottona I,II iIII mamy niewątpliwie ów cezaropapizm. Pewnym
                  przerywnikiem jest Canossa.
                  W kolejnych stuleciach i w innych państwach cóż mamy!! To jak już ci wcześniej
                  wyjaśniałem dominacja państwa nad Kościołem jest oczywista !! Nawet dla LAIKA
                  (popatrz na całe zastępy szlachetnie urodzonych, na całe zastępy braci bąż
                  dzieci królów co byli biskupoami albo arcybiskupami- Kazimierz Jagiellończyk,
                  Batory itd w pierwszym lepszym podręczniku od historii w liceum poszukaj)

                  Chyba cię przekonałem o nierozerwalności w tamtych czasach władzy świeckiej
                  od kościelnej.
                  Jeszcze raz stawiam teze nie wolno i nie można co najmniej do początku XIX
                  stulecia oddzielać w Europie władzy świeckiej od duchownej .Ponadtto nie
                  twierdz ę iż Kościół te tworzony przez ludzi jest bez grzechu .CZY JASNO
                  PRZEDSTAWIŁEM SWOJĄ OPINIĘ

                  Popatrz raz jeszcze ponawiam to co powiedziałem nie można przedstawiac
                  przeszłości bez kontekstu w jakimsię odbywała .W przeciwnym wypadku nazwą cię
                  manipulatorem


                  serdecznie pozdrawiam i podpowiadam HISTORIA to nie tylko fakty idaty- one są
                  zaledwie preludium do jej zrozumienia

                  jeszcze raz pozdrawiam z wyrazami sympatii kecaw twój brat w... sam wiesz
                  • Gość: Ed Re: kecawy, jesteś "boski" i to po katolicku ;o IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.06.05, 04:44
                    Widzę, że mimo szeregu wątpliwych serwisów zaprezentowanych tu na forum,
                    usilnie domagasz się dalszych weryfikacji powielanych nie swoich teorii. Masz
                    prawo do ich głoszenia - to fakt. Masz prawo do nauki - to tez fakt. Tylko
                    przepraszam ciebie, dla czego na koszt Gazety Wyborczej a nie Liceum
                    Katolickiego? Rozumiem, że tutaj się nie płaci a tam czasami nawet może
                    wystąpic potrzeba sięgnięcia do materiałów źródłowych. Wybacz, ale forum może
                    co najwyżej uzupełnić proces edukacyjny, ale na pewno nie zastąpić nawet tego,
                    co może dać nawet borykająca się z poważnymi trudnościami szkoła. Mimo, iż
                    nikomu nie polecał bym tego procesu edukacyjnego (dla zainteresowanych polecam
                    tylko choćby bardzo ostrożne i jeszcze bardziej wyważone notatki prasowe), dla
                    chcącego skorzystać z wiedzy i taka szkoła może przynieść pozytywne rezultaty.


                    kecawy napisał:

                    > Sory ale nie jestes w zgodzie z historią. ...
                    Niestety, nie byłes uprzejmy sprecyzować, o jakiej historii mówimy. Nie wiem
                    zatem, z jaką historią mam być w zgodzie a z jaką w sprzeczności. Nie jestem
                    historykiem, ale twierdzę, że historia Polski powinna być napisana od nowa.
                    Zgłebianie bez mała każdego faktu historycznego spotykalo się z mojej strony
                    najczęściej ze sporym zaskoczeniem ze względu na przemilczenia istotnych dla
                    sprawy faktów, bądź też ich tendencyjnego pomijania i autorskiego szlifowania
                    pod potrzeby zamawiającego nawet z ogólnego punktu widzenia nie wspominając o
                    badaniu problemu. A więc ta historia, to historia o czym?


                    > ... Po pierwsze istniał cezaropapizm....
                    Czy my naprawdę mówimy o tym samym? Co ma wspólnego cezaropapizm z
                    karykaturalnym orzecznictwem aktualnego sądownictwa na rzecz najbardziej
                    czarnych z czarnych opcji?
                    Cezaropapizm dotyczy praktyki wkraczania w sprawy religijne w interesie
                    obywateli Rzymu bez względu na wyznanie. Jakie to ma odniesienie do tematu
                    wątku czy praktyki stosowasnej w Katolandzie? Samo wprowadzenie do wątku
                    dyskredytuje tego typu parafialne glosa. Jeżeli tego nir czujesz, powtórz
                    lekcje z historii Rzymu w tym okresie. Nie śmiem już oosyłać Ciebie do historii
                    prawa rzymskiego. Sloń i wieloryb, to też jeszcze gatunki zyjące, choć nie
                    koniecznie tożsame.

                    > ... To pojęcie zapewne ci znane określałosytuację Kościoła w Bizancjum od
                    Justyniana
                    > Wielkiego(apogeumtego to przecież ikonolklaści i ikonodułowie)
                    O czym Ty mówisz???
                    Czy Konstantyn Wielki nie był pierwszy chrześcijański cesarzem, który na dobrą
                    sprawę to chrześcijaństwo stworzył?
                    Inna sprawa to to, że to była spłata długu w stosunku do rozwalonego
                    chrześcijaństwa na prowincjonalne jedynie słuszne biskupie formy wyznawanias
                    Boga za wsparcie w walce o tron.
                    Skąd tu raptem znajdujesz tu Justyniana - gorliwego chrześcijanina, którego
                    jedynym celem było odzyskanie dawnego Imperium Romanum o całe 200 lat później
                    na zasadach już skodyfikowanego prawa rzymskiego a nie dyktatu biskupa
                    prowincjonalnego Rzymu?
                    Jeżeli uważasz, że Rzym był najbardziej rozwiniętym oścrodkiem chrześcijaństwa,
                    ponownie muszę odesłać Cię do źródeł, w tym nawet katolickich w celu
                    usystematyzowania poglądów w oparciu o fakty.

                    > ... Ponadtto w okresie Ottona I,II iIII mamy niewątpliwie ów cezaropapizm. ...
                    Smędzisz mój drogi obrońco jedynie słusznej racji. Sięgnij do przyczyn walk o
                    tron papieski i okoliczności, ktore spowodowały zaangażowanie się niemieckich
                    cesarzy w te papieskie rozgrywki o tron miłosiernego zastęocy Boga na tej
                    ziemi. A co z luką między Justynianem a Ottonem??? Czy czasem sam lud rzymski
                    mając dość miłosierdzia bożego w wykonaniu jego zastępców zwanych papieżami
                    tylko raz im pogonił kota usuwając ich z Rzymu? Doczytaj i przytocz tu na forum
                    wakujące informacje z tego okresu.

                    > Pewnym przerywnikiem jest Canossa.
                    Najprawdopodobniej wiem o co Ci chodzi, ale bądź uprzejmy upewnić mnie, czy to
                    samo mamy na myśli i zaspokoić ciekawość ewentualnych czytelników forum, czego
                    konkretnie ten przerywnik dotyczył :)

                    > W kolejnych stuleciach i w innych państwach cóż mamy!!
                    Ano mamy!!! Zmanę polityki papiestwa w zakresie administrowania duszami
                    przenoszącą wcześniejsze błogosławieństwo w tym zakresie z dotychczasowych
                    koronowanych głów na prowincjonalne biskupstwa w celu osłabienia
                    dotychczasowych struktur administrowania państwem na rzecz centralizmu z
                    ośrodkiem w Watykanie realizowanego w terenie przez jego sukienkowych
                    rezydentów wyjętych spod jurysdykcji poszczególnych państw i ich głów.

                    > To jak już ci wcześniej wyjaśniałem dominacja państwa nad Kościołem jest
                    oczywista !!
                    Co i gdzie wyjaśniłeś???
                    Postawiłeś po prostu nieporawdziwą tezę unikając jakichkolwiek wyjaśnień.
                    Stwierdzam kolejny brak uczciwości w dyskusji.

                    > Nawet dla LAIKA (popatrz na całe zastępy szlachetnie urodzonych, na całe
                    zastępy braci bąż
                    > dzieci królów co byli biskupoami albo arcybiskupami- Kazimierz Jagiellończyk,
                    > Batory itd w pierwszym lepszym podręczniku od historii w liceum poszukaj)
                    Wybacz, ale tu już puściłeś bąka. Co dla ma wynikać, że jakieś zastępy były
                    szlachetnie urodzone a inne nie. Zapewniam Cię, że te wszystkie zastępy byly
                    tak samo zrobione bez wzgledu na ich późniejszą pozycję społeczną. Czego mam
                    więc tu szukać???
                    Nie mam zamiłowania do molestowania, a choćby nawet, nie o tego typu sprawach
                    jest wątek. Gdzieś był o arcybiskupie Paetzu i tam być może tego typu
                    sformulowanie coś dla dyskusji wniesie. W miejsce wypisywania tego typu bzdur
                    poczytaj sobie np. fraszki też szlachetnie urodzonego biskupa Ignacego
                    Krasickiego. W utworze zatytulowanym "Kulawy i ślepy" zapisał takie slowa:

                    "(...)
                    I ten winien, co kijem bezpieczeństwo mierzył,
                    I ten, co bezpieczeństwa głupiemu powierzył."

                    > Chyba cię przekonałem o nierozerwalności w tamtych czasach władzy świeckiej
                    > od kościelnej.
                    Powtórz to jeszcze raz. Najprawdopodobniej moja inteligencja zbyt daleko
                    odstaje od tego, bym mógł pojąć wprost tak głoszone prawdy. Być może moja
                    tępota wynika z tego, że nie mialem okazji uczęszcz.. do szkółki niedzielnej. W
                    przebrzydłej komunie skierowali mnie wprost do perfidnie długo trwającej
                    szkoły, w wyniku czego mam poważne trudności czytania ze zrozumieniem.

                    > Jeszcze raz stawiam teze nie wolno i nie można co najmniej do początku XIX
                    > stulecia oddzielać w Europie władzy świeckiej od duchownej .
                    Nie chcę głośno zakląć, ale jeżeli nie znajdziesz słów samego papieża na ten
                    temat z tego okresu, to Ci przytoczę. Wierz mi, że są to wiele mówiące słowa.

                    > Ponadtto nie twierdz ę iż Kościół te tworzony przez ludzi jest bez grzechu .
                    A czy ktoś w tym watku w sposób powazny twierdził coś przeciwnego?

                    > CZY JASNO PRZEDSTAWIŁEM SWOJĄ OPINIĘ
                    Widzisz, moja tępota umysłowa nie jest w stanie dostrzec tu nie tylko żadnej
                    jasności ale nawet cienia opinii dającej się pozytywnie zweryfikować. Czy
                    mógłbyś bardziej jednoznacznie i precyzyjnie głąbowi miotającewmu się wśród
                    zawiłości niezrozumiałej semiotyki wyrazić merytoryczny sens niezrozumiałej dla
                    mnie opinii?

                    > Popatrz raz jeszcze ponawiam to co powiedziałem nie można przedstawiac
                    > przeszłości bez kontekstu w jakimsię odbywała .W przeciwnym wypadku nazwą cię
                    > manipulatorem
                    Jeżeli wytłumaczysz mi jeszcze, dla czego w serze są dziury, stworzysz mi
                    szanse na zrozumienie tego, dla czego je się ser a nie dziury z niego :))

                    > serdecznie pozdrawiam i podpowiadam HISTORIA to nie tylko fakty idaty- one są
                    > zaledwie preludium do jej zrozumienia
                    Odwzajemniam się pozdrowieniami z zapytaniem, czy wierzysz już w ewolucję
                    Darwina, czy też nadal utrzymujesz znaną chyba nam teorię stworzenia świata?

                    > jeszcze raz pozdrawiam z wyrazami sympatii kecaw twój brat w... sam wiesz
                    Tak wiem. Czarny brat pozdrawia czerwonego brata i do tego jeszcze w kropki
                    bordo.
                    Przykro mi czarny bracie, ale takiego nieudacznika sam Bog stworzy
                    • kecawy ED 25.06.05, 10:41
                      Pisząc o tym iż nie jesteś w zgodzie z historia pisałem o WYLICZANCE którą
                      przedstawiłeś.Ona niczego nie dowodzi choć przytoczone fakty miały miejsce.

                      jeszce raz apeluję popatrz na to co napisałeś w kwestii historii.Jesteś w tym
                      zakresie mało kompetentny Tak jak ja nie jestem KOMPETENTNY w argumentacji
                      odnośnie wyroku sądu w ujęciu tetycznym

                      jeszcze raz pozdrawiam kecaw katolik i twój brat POLAK
                      • Gość: Ed Re: Fałszerstwa historii IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.06.05, 14:48
                        Nie mogę uznać Twej interopretacji historii spreparowanej na użytek kościoła ze
                        względu na ewidentne mijanie się z prawdą w celach wyłącznie narzędziowych. Nie
                        przeczę, że podnoszone przez Ciebie epizody nie miały miejsca, nie mają one
                        jednak znaczenia dla prawdziwej historii Kościoła. Wybacz, ale nie interesuje
                        mnie gloryfikowanie i nagłaśnianie fragmentarycznych "malowanek" przy
                        jednoczesnym zaciemnianiu i pomijaniu olbrzymich obszarów czasowych. Luki tej
                        nie są i nie będą w stanie wypełnić masowo produkowani święci dla stworzenia
                        wrażenia pozornej powszechności uznawania głoszonych prawd w tym Kościele. Jest
                        to zbyt obszerny materiał, byśmy mogli wyjaśnić go sobie na naszym forum,
                        przepraszam forum GW. Broniąc Kościoła i jego draństw werbalnie poszukujesz
                        (taka jest też tradycja Kościoła od samego zarania) niewielkich fragmentów jego
                        historii podkreślających same pozytywy. Dostrzegam je i szanuje. Jednak już sama
                        analiza życia Szawła (Pawła) - właściwego postpierwotnego twórcy chrześcijaństwa
                        wręcz musi nasówać bardzo poważne wątpliwości. Przecież tę religię
                        rozpowszechnił nie żaden z 12 apostołów, bo po nich słuch zaniknął, ale obywatel
                        rzymski pochodzenia żydowskiego, który dostrzegł w tej formie organizacji
                        religii swój własny interes, w tym interes w utworzeniu państwa Israel
                        niezależnego od Rzymu w oparciu o taką a nie inną formę zaszczepienia
                        niewolnikom Rzymu religii, u podstaw której leżała krnąbrność i
                        nieposłuszeństwo. Państwa Israel nie odtworzył, rozbujał natomiast wiarę i
                        nadzieję na spełnienie indywidualnych marzeń w ściśle zorganizowanej formie. Tę
                        nadzieję wspierało się i budowało w oparciu o różne narzędzia pszychologii
                        sterowania tłumem oraz wiernymi. Zapewne ta wypowiedź zbulwersuje nie tylko
                        Ciebie. Nie chcąc być jednak gołosłownym, proszę rozważyć takie oto fakty z
                        historii Kościoła i życia wiernych, które nie stracily aktualności do dnia
                        dzisiejszego:

                        1) Szczątków krzyża, na którym umarł Chrystus, doliczono się grubo ponad tysiąc,
                        w tym jeden z nicg znajduje się od niedawna w Klebarku Wielkio pod Olsztynem.

                        2) Około 150 kościołów wciąż twierdzi, że jest w posiadaniu przynajmniej jednego
                        ciernia z korony, która mogła mieć ich najwyżej 40. Korona cierniowa, bez
                        jednego ciernia, znajduje się w katedrze Notre Dame w Paryżu i pokazywana jest w
                        Wielki Piątek.

                        3) Krople krwi Chrystusa znajdują się m.in. w bazylice św. Marka w Wenecji, w
                        bazylice św. Krwi w Brugii (Belgia) oraz w rzymskich kościołach: Santa Croce,
                        Santa Maria Maggiore i San Giovanni in Laterano.

                        4) Niezwykłe bogata jest kolekcja gwoździ, którymi ciało Chrystusa miało być
                        przybite do krzyża. Ponad trzydzieści kościołów, w różnych miejscowościach
                        twierdzi, że posiada co najmniej jeden „oryginalny” gwóźdź. Po jednym mają:
                        kościół na Lateranie, św. Krzyża w Rzymie, św. Marka w Wenecji i katedra w
                        Mediolanie. W Krakowie, w Kaplicy Zygmuntowskiej jest jeden cały gwóźdź, a po
                        połówce mają: kaplica św. Kosmy i Damiana oraz kościół Świętej Trójcy.

                        5) Jeszcze do niedawna sporym wzięciem cieszył się kult świętego napletka.
                        Posiadaniem tego „autentycznego” chwaliło się aż trzynaście świątyń, m.in.
                        Santiago de Compostela w Hiszpanii i bazylika św. Jana na Lateranie w Rzymie.

                        6) W całej Europie bardzo rozpowszechnione są kryształowe fiolki z mlekiem,
                        którym Matka Boska karmiła małego Jezuska. Ich posiadaniem szczyci się wiele
                        miast we Włoszech, Francji i Hiszpanii. Kosmyk włosów Dziewicy Maryi znajduje
                        się w katedrze w Reims we Francji oraz w bazylice św. Marka w Wenecji. Święta
                        tunika, czyli fragment szaty, którą miała nosić Matka Boska podczas narodzin
                        Jezusa, obecnie przechowywana jest w katedrze w Chartres, we Francji oraz na
                        Lateranie. Pieluszka, w którą po narodzeniu został zawinięty Jezus, znajduje się
                        w kościele św. Dionizego w Paryżu. Strzępy tuniki z wełny (własnoręcznie utkanej
                        przez Matkę Boską), w którą Jezus był ubrany w drodze na kalwarię, można oglądać
                        w Trewirze w Niemczech. Pięć fragmentów drewna ze żłóbka , w którym leżał mały
                        Jezusek, jest co roku wystawianych na widok publiczny, z okazji świąt Bożego
                        Narodzenia w Santa Maria Maggiore w Rzymie.

                        7) Część stołu z Ostatniej Wieczerzy znalazła schronienie w rzymskiej bazylice
                        św. Jana na Lateranie, a kawałek stołu z wesela w Kanie Galilejskiej, jakimś
                        cudem zachował się w kościele św. Franciszka w Asyżu. Fragmenty obrusa z
                        Ostatniej Wieczerzy są w Lizbonie, w kościele św. Rocha oraz w kościele św.
                        Andrzeja w Krakowie - absurd absurdowi nierówny…

                        8) W Hiszpanii do dziś przechowywane jest pióro, które spadło ze skrzydła
                        archanioła Gabriela podczas zwiastowania. Katedra w Magdeburgu posiada drabinę,
                        na której kogut piał, kiedy Piotr zaparł się Chrystusa. W Santiago de
                        Compostela, przy grobie św. Jakuba Apostoła, jest ogon osła, na którym Chrystus
                        wjeżdżał do Jeruzalem. Na Lateranie przechowywana jest złota urna, pełna manny,
                        zebranej na pustyni. Dwa odciski stóp, pozostawione ponoć przez Jezusa w
                        bazaltowym kamieniu z Via Appia, znajdują się w kaplicy bazyliki św. Wawrzyńca
                        za Murami w Rzymie. Matka Boska, z kolei, ślad swojej stopy zostawiła w skale, w
                        miejscowości Bardo Śląskie, w Polsce. Kościół św. Krzyża Jerozolimskiego w
                        Rzymie ma mały palec niewiernego Tomasza, którym ów niedowiarek dotknął ran
                        Chrystusa.

                        9) Relikwie wcale nie musza być skromnych rozmiarów. Mogą być całkiem okazałe.
                        Dwie największe to: święty domek (bazylika Santuario della Santa Casa) w Loreto
                        i święte schody w bazylice św. Jana na Lateranie. Domek Loretański miał być,
                        według legendy, mieszkaniem Matki Boskiej, przeniesionym w 1295 roku z Nazaretu,
                        przez czterech aniołów. Scala Sancta, czyli dzwudziestoośmiostopniowe marmurowe
                        schody, po których szedł Chrystus na spotkanie z Piłatem, w sposób nie mniej
                        cudowny, zostały przywiezione z Jerozolimy.

                        Jeżeli to wszystko miała by być prawda, to w miejsce rozwłóczenia tych relikwi
                        po całym świecie, ze względu na cześć im oddawaną stosunkowo rozsądniej było by
                        stworzenie muzeum „najprawdziwszych” relikwii w celu ich jak najdłuższego
                        zachowania dla potomnych.

                        Czy sądzisz, że z uwagi na szacunek dla tych rekwizytów ma szanse na tak szybkie
                        powstanie, jak akcja wzniesienia na ołtarze JP2 czy też błyskotliwego
                        dostrzeżenia istnienia pokolenia JP2? Z góry odpowiadam Ci, że taka akcja nie ma
                        żadnych szns powodzenia z przyczyn nie trudnych do wywnioskowania. Ktoś obliczył
                        swego czasu, że gdyby zebrać wszystkie gwożdzie z krzyża rozmieszczonych po
                        kościołach świata, którymi był ukrzyżowany Jeshua, zebrało by się ich ok. 40 kg.
                        (wybacz, ale w tej chwili nie jestem w stanie wskazać źródła tej informacji i
                        przytaczam z pamięci).

                        Rozumiem, że igrzyska dla społeczeństwa są potrzebne z wielu względów. Rzym to
                        samo robił. Nie dajmy się jednak zwariować.
                        • kecawy Re: Fałszerstwa historii 25.06.05, 17:08
                          Takiego uczonego sprawiasz swoimposteem a nie wiesz o jednej
                          prostejprawdzie .Lud od tysiącleci posiadał wiarę w wielu bogów w skrzaty
                          duszki itd, Gdy chrześcijaństwo odebrało ludowi owe starodawne wierzenia to
                          znalazł się substytut tych dawnych wierzeń-to tłumaczy te twoje przykłady.
                          A teraz całkiem serio bo ta twoja wyliczanka chyba nie miała być dowodem na
                          szawłową prowokację?

                          Ja kiedyś to znaczy w młodości byłem człowiekiem małej wiary. Disiaj wiara dla
                          mnie nie jest tylko eliksirem kojącym moją duszę ale jest też pewnym panacełum
                          pozwalającym żyć moralniej, wychowywać dzieci a właściwie młodzież w zgodzie z
                          triadą która towarzyszyła naszym ojcom Bóg Honor i Ojczyzna. Wiele smutnych i
                          złych słów piszesz o Kościele swoich dziadów i naddziadów - weź ich fotografie
                          popatrz na ich portrety i z ręką na sercu powiedz iż to wszystko jest
                          wymysłem.Powiedz swoim małym dzieciom lub wnukom iz jest to jeden wielki fausz.
                          Zastanawiam się co się zdarzyło kiedyś iż jesteś prawie o krok od fanatycznej
                          niechęci do Kościoła? Kościół w Polsce to nie tylko Bóg Kościół w Polsce to
                          czy ci się podoba czy nie to Polska.W czasie stanu wojennego podczas mszy za
                          Ojczyznę stali różni ludzie wierzący i nie ale mieli w rękaćh krzyże i
                          wypowiadali słowa Tylko pod tym Krzyżem tylko pod Tym znakiem Polska jest
                          Polską a Polak Polakiem- nie oznacza ją te słowa dosłownie tego iż Polak=
                          katolil

                          jeszcze raz serdecznie pozdrawiam kecaw katolik i w dodatku kaczysta
                          • Gość: Ed Re: Wszystkiemu winien ten głupi i durny lud IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.06.05, 20:24
                            kecawy napisał:

                            > ... .Lud od tysiącleci posiadał wiarę w wielu bogów w skrzaty
                            > duszki itd, Gdy chrześcijaństwo odebrało ludowi owe starodawne wierzenia to
                            > znalazł się substytut tych dawnych wierzeń-to tłumaczy te twoje przykłady.
                            I dla tego z bezsensownego ataku za ujawnianie draństwa Kościoła po tych
                            przykładeach uderzasz w sentyment składając winę na zastraszony i ogłupiony lud?
                            O tyle masz rację, że nie jest on bez winy dając się tak ogłupić. Zwróć jednak
                            uwagę na to, że ten głupi lud co pare setek lat powstaje co jakiś czas przeciwko
                            narzucanym prawom kościelnym dając łupnia jego urzędnikom. Tak było w Rzymie,
                            tak było w Paryżu i tak było w Rosji. A kościół jak hydra, stale powraca do tych
                            samych metod wskazywania głupiemu ludowi jego właciwego miejsca. Przykład z
                            nauczycielską emeryturą księdza katechety jest wymownym tego przykładem z
                            naszego podwórka.

                            > A teraz całkiem serio bo ta twoja wyliczanka chyba nie miała być dowodem na
                            > szawłową prowokację?
                            Po udzerzeniu w sentymentalny ton składający winy za "grzechy" zastępców Boga na
                            lud, znowu rządasz przewietrzenia historii?
                            Proszę Cię bardzo.

                            Święty Kościoła, Jan Chryzostom (350-407) pisał: "Nie byłoby już pogan,
                            gdybyśmy okazali się prawdziwymi chrześcijanami". Uważa, że trudno jest
                            nawracać pogan, z uwagi na demoralizację w szeregach chrześcijan, pyta się: jak
                            to robić? - "Wskazywać na cuda? Te już się nie zdarzają. Dawać przykład własnym
                            życiem? Ależ ono jest całkiem nieobyczajne. Okazywać miłość? Nigdzie nie ma po
                            niej śladu".
                            (Homilia do pierwszego listu do Tymoteusza, 10, 3)

                            Grzegorz XVI (1831-1846)
                            W encyklice "Mirami vos" (1832) potępia zmiany jakie nastąpiły w wyniku
                            rewolucji francuskiej, oraz poddaje krytyce teorię suwerenności ludów, której
                            przeciwstawia zasadę praw nabytych monarchów, liberalizm nazywa "szkaradną
                            doktryną".

                            Papież Drugi Jan VIII(872-882)
                            Papież drugi Jan VIII zasiadł do swej ostatniej wieczerzy w 882 r., licząc
                            sobie 75 lat. Obsługujący go ksiądz podał mu wino z arszenikiem. Papież łyknął
                            i... wytrzymał trujące procenty! Nie miał zamiaru umierać! Zniecierpliwiony
                            zabójca wstał od stołu, poszedł do kuchni po młotek i tym narzędziem usiłował
                            wyprawić papieża na tamten świat. Bez powodzenia. W końcu dokończył swego
                            dzieła siekierą. Pogrzeb też nie był specjalny, bo uczestnicy wszczęli bójkę.
                            Trumna ze zwłokami zarąbanego papieża przechodziła z rąk do rąk. Jedni chcieli
                            go pochować w grobowcu na Luternie, inni - utopić w nurtach Tybru. Walki
                            uliczne trwały do późnej nocy. Zwyciężyli zwolennicy papieża i jego ciało
                            spoczęło w grobowcu, gdzie znajduje się do dziś.

                            "Kler, który, uporawszy się z 'heretykami' położył w dawnej Polsce rękę na
                            wszystkim, przyczynił się do pogrążenia narodu w owej straszliwej ciemnocie, w
                            jakiej tkwiliśmy przez cały wiek siedemnasty i trzy czwarte ośmnastego, wówczas
                            gdy inne narody spełniały największą pracę myśli"
                            (Tadeusz Żeleński-Boy - Dziewice konsystorskie)

                            Papież Innocenty III (1198-1216): "Żadne miłosierdzie nie powinno powstrzymywać
                            od tych surowych środków, albowiem często według przykazań boskich karze się
                            dzieci za grzechy rodziców."

                            Powiadał także, że dzieciom niedowiarków tylko życie należało zostawić, i to
                            jedynie przez miłosierdzie. Skutek tego był taki, że papieże, np. Mikołaj III
                            (1277-1280), wzbogacili swe rodziny konfiskatami dokonanymi na heretykach przez
                            inkwizycję.

                            Inicjatorem krwawych praw przeciwko heretykom, wydanych przez cesarza Fryderyka
                            II (1220-1250) jest papież Grzegorz IX (1227-1241), który również w Niemczech
                            przez swoich inkwizytorów (Konrad z Marburga), ogniem i mieczem tępił heretyków.

                            Papież Bonifacy VIII (1294-1303) postanawia, że "Każda istota ludzka podlega
                            władzy najwyższego kapłana w Rzymie." Życie każdej istoty ludzkiej, Kościół
                            zawłaszczył we własny depozyt, dowolnie nim rozporządzając...

                            Ludobójca katolicki, generalny inkwizytor papieski, Wielki Inkwizytor królestwa
                            Aragonii, Mikołaj Eymeric (XV w.) w odniesieniu do heretyków, zalecał:

                            § 58. Wykluczona niech będzie litość dla dzieci, obecnych przy torturach ojca.
                            Albowiem dzieci prawem boskim i ludzkim odpowiadają za grzechy rodziców.

                            § 123. Żadnych doniesień chociażby i bezpodstawnych nie wolno inkwizytorowi
                            wykreślać z księgi... Prawda może wyjść na jaw później...

                            § 296. Przy odczytaniu protokołu w obecności oskarżonego, wolno i godzi się
                            opuścić nazwisko szpiega i indykatora... Oskarżony niech błądzi w domysłach...

                            § 313 Dla stosowania tortury wystarczy zwykła chwiejność w zeznaniach
                            oskarżonego.

                            § 319. Przy uwolnieniu oskarżonego od odpowiedzialności, należy wystrzegać się
                            uznania go za niewinnego... Dość jest powołać się na brak dostatecznych dowodów
                            winy.

                            § 331. Odstępcy od Kościoła, którym ta zbrodnia została wykazaną, mimo
                            wszystkich obietnic i przyrzeczeń na przyszłość, będą wydani świeckiej
                            sprawiedliwości dla wydania i wykonania wyroku. Inkwizycja ogłasza, że w
                            oznaczonym miejscu i czasie, zbrodniarz będzie oddany w ręce władzy świeckiej i
                            obwieszcza ludowi, aby mógł być uroczystości obecnym, wysłuchał kazania
                            inkwizytora i uzyskał przez to zwykłe odpusty (40 dni dla widzów i słuchaczy,
                            trzy lata dla tych, którzy przyjmowali udział w tropieniu, sądzeniu i skazaniu
                            heretyka i również trzy lata odpustu dla tych, którzy wskażą nowych kacerzy).

                            § 332. Winny, nad którym już zapadł wyrok, przeprowadzonym będzie na miejsce
                            męki. Towarzyszy mu tłum pobożnych, którzy się za niego modlą i nie opuszczają
                            go, dopóki nie odda duszy Panu Bogu.

                            § 335. Gdyby kacerz, już przywiązany do ofiarnego słupa na stosie, wyraźnie
                            ujawniał żal i skruchę, to w drodze wyjątkowej łaski może być do Kościoła
                            przyłączony, tym niemniej spalony.

                            W § 369 Eymeric żąda, aby postępowanie odbywało się bez gadulstwa adwokatów, w
                            nieprzerwanym posiedzeniu, bezapelacyjnie z ograniczeniem liczby świadków itd. -
                            Heretyk recydywista okazujący skruchę - konkluduje Eymeric, - gdyby żal jego
                            był nawet bardzo wielki, zostanie wydany jako oporny w ręce świeckie na
                            stracenie.

                            Tomasz z Akwinu, "święty" doktor Kościoła, "książę scholastycyzmu", pisze: "Gdy
                            Kościół utracił nadzieję nawrócenia heretyka, wyłącz go przez ekskomunikę z
                            obcowania z innymi w trosce o ich dobro, i niezależnie od tego, przekazuje go
                            świeckiemu sądowi, aby ten przez śmierć usunął go ze świata. (...) Heretycy,
                            którzy okażą skruchę, zostaną wprawdzie dopuszczeni przez Kościół do pokuty,
                            życie jednak nie będzie im darowane."

                            Katolicki biskup, Hefele z Rottenburga, miał rację pisząc 3 grudnia 1870
                            roku: "Nie na chęciach zaiste zbywa hierarchii, jeśli w XIX wieku nie będą
                            znowu stawiane stosy."

                            Św. Tomasz z Akwinu, jakby w odpowiedzi, głosi: "Gdy Kościół nie ma więcej
                            żadnej nadziei nawrócenia heretyka, wyrzuca on go, troszcząc się o dobro
                            innych, poza obręb swej społeczności za pomocą wyklęcia i nadto oddaje go w
                            ręce władzy świeckiej, aby ta za pomocą śmierci usunęła go ze świata."

                            św. Mateusz: "Czcij ojca twego i matkę; i kto by złorzeczył ojcu albo matce,
                            śmiercią niechaj umrze." (15.4)

                            Wspomnieny powyżej twórca podręcznika dla inkwizytorów Mikołaj Eymeric
                            pisze: "Żona, dziecko, sługa mogą świadczyć przeciwko oskarżonemu, a nie na
                            korzyść jego, albowiem właśnie ich świadectwo przeciwko oskarżonemu jest bardzo
                            miarodajne."

                            Papież Honoriusz III (1216-1227) w ogłoszonym w roku 1226 oficjalnym zbiorze
                            dekretaliów "Compilatio qarta" umieścił zapisy odnoszące się do heretyków,
                            które zawarte były w ustawie cesarskiej z roku 1220. Następujący po sobie
                            papieże, wydają kolejne bulle, którymi uzasadnia się działania inkwizycji, oraz
                            wyszczególnia prawa, na podstawie których działa. Inicjatorem krwawych praw
                            przeciwko heretykom, wydanych przez cesarza Fryderyka II jest papież Grzegorz
                            IX (1227-1241), który w Niemczech przez swoich inkwizytorów (Konrad z
                            Marburga), ogniem i mieczem tępił heretyków.
                            • Gość: Ed Re: Wszystkiemu winien ten głupi i durny lud (2) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.06.05, 20:46
                              Papież Innocenty IV (1243-1254) bullą z 15 maja 1252, sankcjonuje metody
                              inkwizycji, oraz aprobuje stosowanie tortur i karę śmierci. Ponadto zobowiązał
                              dzieci, aby donosiły na swoich rodziców, którzy nie wykazywali mocnej i
                              głębokiej wiary. Torturowanie ofiar było na porządku dziennym, a wymyślne
                              sposoby zadawania ludziom cierpień, stały się szczególną formą
                              współzawodnictwa. Opat de Chayla, inspektor misji inkwizytorskiej, ciągle
                              doskonalił się "w rzemiośle" katowania ofiar. Na lekcjach poglądowych uczył
                              księży i towarzyszących urzędników, jak zrywać paznokcie lub wbijać pod nie
                              ostre drzazgi. Instruował oprawców, jak przywiązywać karmiącą matkę do drzewa w
                              pewnym oddaleniu od niemowlęcia, któremu nie mogła pomóc, kiedy płakało.

                              Papieże zadbali o uspokojenie sumień oprawców i wydających wyroki na heretyków.
                              Paweł IV (1555-1559) dekretem z 29 kwietnia 1557 roku, orzeka: - Ponieważ
                              zdarza się często, że w kongregacjach, które zajmują się sprawą herezji, obecne
                              są osoby duchowne, często biskupi, arcybiskupi, nawet kardynałowie i bywa tak,
                              że z ich głosowania bądź wyroku wynika kalectwo, przelanie krwi, a nawet
                              śmierć, My, dla bezpieczeństwa i spokoju ich sumień, udzielamy im władzy nie
                              tylko wydawania postanowień dotyczących badania i tortury, ale także władzy
                              wydawania wyroków z karą okaleczenia, przelania krwi i śmierci włącznie, i to
                              bez popadania w jakiekolwiek cenzury i nieprawidłowości z tego powodu.

                              Tenże papież 28 października 1557 r. a priori udzielił rozgrzeszenia wszystkim
                              członkom świętej inkwizycji, aby bez skrupułów oraz wyrzutów sumienia pełnili
                              swoje powinności. Po Pawle IV, kolejni papieże wydają stosowne ustawy
                              nakazujące torturowanie ofiar.

                              Szczególny przywilej inkwizytorski mieli dominikanie (Domini canes - pańskie
                              psy), ustanowieni w roku 1216 przez papieża Honoriusza III (1216-1227), oraz
                              franciszkanie (1209r.). Przedstawiciele tych zakonów, funkcjonujący w
                              strukturach inkwizycji, podlegali bezpośrednio papieżowi, poza którym nikt nie
                              miał nad nimi żadnej władzy, ani kontroli.

                              W roku 1693 ukazała się w Rzymie książka pt. "Praktyka urzędu świętej
                              inkwizycji czyli święty arsenał". Autor, inkwizytor dominikanin T. Menghini,
                              pisze, aby oskarżonego, który nie chce przyznać się do winy lub nie chce
                              zeznawać, "wprowadzić do izby tortur", w której "najprzewielebniejszy biskup i
                              czcigodny Ojciec inkwizytor jeszcze raz go zapytują. Jeżeli się nie przyzna,
                              rozbiera się go i rozpoczyna tortury." Ten świątobliwy sadysta wymienia m.in.
                              torturę palenia nóg: Nagie nogi oskarżonego pociągano szmalcem, poczym
                              wystawiano je na działanie silnego ognia. Gdy męczony bardzo cierpiał,
                              wstawiano między nogi a ogień deskę i zapytywano, czy się przyznaje do winy.
                              Jeżeli się przyznał, przestawano go męczyć, a jeżeli nie, tortury rozpoczynano
                              na nowo. Dopuszczalne, według Menghiniego, było biczowanie dzieci, jeżeli
                              wymagało tego dobro śledztwa.

                              Z dobroczynnymi skutkami miłosierdzia chrześcijańskiej inkwizycji mieliśmy do
                              czynienia również w Polsce, gdzie:

                              Było ścinać, było palić,
                              Wieszać, krzyżować i dręczyć.
                              (Kajetan Węgierski)

                              A gdy ktoś chciał uniknąć błogosławionych płomieni stosów inkwizycji, to:

                              Grzeszniku,
                              Klasztorowi zaraz daj.
                              Pomnij przecie
                              W tamtym świecie
                              By nie było aj, aj, aj!


                              św. Mateusz: "Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią."
                              (5.7)

                              Słowa papieża Leona XIII z 1903 roku 11878-1903) nie budzą w tym zakresie
                              żadnych watpliwości, że to tylko było:
                              "Kościół wstrzymuje się na razie od prześladowania heretyków tylko dlatego,
                              ażeby nie pogarszać stosunków w dzisiejszych okolicznościach wyjątkowych,
                              ale bynajmniej nie wyrzeka się prawa do tych prześladowań, skoro to tylko
                              stanie się możliwe.
                              Bo Kościół ma prawo i ma obowiązek tłumienia błędów dowiedzionych i karania
                              winnych."

                              Dalikowo - kwintesencją katolickiego młosierdzia

                              Osobnym rozdziałem Księgi Zbrodni na Ludzkości dokonanych przez Kościół
                              papieski, są procesy o czary.

                              Sobór w Tuluzie w 1229r. wydal pierwszy zakaz czytania Biblii. Jak widać, zakaz
                              ten w późniejszym czasie został znacznie rozszerzony nie tylko na ten dokument.
                              Czy wolno coś jeszcze na dzień disiejszy katolikom, oprócz tego nakazanego
                              przez tę najbardziej już dzisiaj średnioweieczną organizację na świecie?

                              W miejsce argumentów, serwujesz własne niby własne, lecz wcześniej
                              zaindoktrynowane życzeniowe poglądy.

                              Tak prezentowana typologia pogladów "ja chcę..." ma bardzo ściśle sprecyzowany
                              odnośnik.

                              Kościół Twoich życzeń nie był, nie jest i najprawdopodobniej nigdy nie będzie
                              Kościołem takich faktów. Wystarczy sięgnąc do realnych podstaw, gdzie parafia
                              jest wyłączną własnością biskupa służącą do strzyżenia wiernych i nogdy nie była
                              wspólnotą tych wiernych w dobrym tego słowa znaczeniu. Oczywiście - jak wszędzie
                              - są wyjątki w sytuacjach, gdy wierni chcą w końcu pogonić proboszcza lub jego
                              pbronic przed kunktatorskimi zapędami jego zwierzchników. Ale i w tych wypadkach
                              biskupi nie omieszkają udawadniać, kto tu właściwie rządzi.

                              W dalszej dyskusji proszę Cię bardzo o posługiwanie się sprawdzalnymi
                              argumentami pozostawiając wizje i życzenia na bardziej kameralne pogaduszki.

                              Temat wątku jest jednoznaczny i w całej tej naszej dwustronnej dyskusji nie
                              przytoczyłeś ani jednego argumentu na to, że taka praktyka postępowania nie leży
                              w tradycji tego Kościoła, i to już od jego samego zarania.

                              Również pozdrawiam jako nie katolik i nie kaczysta z nadzieją, że hasło "Ein
                              Volk, Ein Reich, Zwei Kaczoren!" pozostanie niczym nie uzasadnionym sarkazmem.
                              • kecawy Re: Wszystkiemu winien ten głupi i durny lud (2) 25.06.05, 22:55
                                Jeszcze raz pomyśl Jeśli w twojej rodzinie wykażemy iż były czasami patologie
                                to co?? Jest to cecha twojej całej rodziny na przestrzeni setek lat ? Czy może
                                przypadki które czasami się trafią wszędzie

                                serdecznie pozdrawiam i więcej optymizmu.Pamiętaj o wnuku Nie mów mu o tym co
                                tupiszesz.

                                Troszkę złośliwie kecaw zazdroszczący ci wnuka- dzieci tak szybko dorastają!!
                                Ponoć dla wnuków ma się czas i serce.Miej troszkę serca dla Kościoła.Nie
                                wszyscy księża to księżyce.Ludzi dobrej woli jet więćej

                                jeszcze raz miłych wakacji-ja za kilka dni jadę w góry - synami
                                • edico Wszystkiemu winien ten głupi i durny lud - oczywis 26.06.05, 10:28
                                  kecawy napisał:

                                  > Jeszcze raz pomyśl Jeśli w twojej rodzinie wykażemy iż były czasami patologie
                                  > to co?? Jest to cecha twojej całej rodziny na przestrzeni setek lat ? Czy może
                                  > przypadki które czasami się trafią wszędzie
                                  Co więc sugerujesz?
                                  Nie sądzę, by w ten sposób można było uzasadnic patalogię występującą wśród
                                  zastępców Boga tylko z tego wzgledu, że wszechmocny, wszechwiedzący... itd. Bóg
                                  gdybu rzeczywiście wybierał, to wiedział by co robi ;((.
                              • kecawy Re: Wszystkiemu winien ten głupi i durny lud (2) 25.06.05, 23:06
                                Tak utyskujesz na tamten czas-przypominam ci iż nie było rozdziału Kościoła od
                                państwa.Ponadtto istniała poprzez stulecia stara a dobra zasada co z OCZU TO Z
                                SERCA.Zasade stosowano powszechnie.Tak utyskujesz na Kościół- popatrz ta samą
                                zasadę stosowały wszystkie wyznania reformacyjne- to czas takich rozwiązań
                                parafrazująć dobry heretyk to martwy heretyk.Pamiętaj iż tak samo skwierczelina
                                stosach katolicy jak i wyznawcy reformowani.Zasada ta była powszechnązasadą
                                europejską. Zresztą Francja już wyzwolona z pod dominacji jak pewnie głosisz
                                katolicyzmu-pokazała co to jest dopiero życie bez Boga a właściwie przeciw
                                Bogu.Ludomujstwo to przecież wynalazek tego czasu gdy owi tak znienawidzeni
                                przez ciebie czarni dostali za swoje a przy okazji setki tysięcy.Popatrz dalej
                                narodowy-socjalizm i komunizm pazbył się boga- efekt widoczny

                                Nie wiem dlaczego chcesz zwalczać to iż raz w tygodniu tysiące ba miliony
                                ludzi odbiera lekcje moralności.Musza sie spowiadać .Przecież to chyba nie
                                destabilizuje a wręcz odwrotnie wzmacnia człowieka.
                                Zapewne kiedyś cxzytałeś że Gdyby nie było Boga to należałoby go wymyśleć.Moja
                                konkluzja jest prosta i oczywista lepiej dla nas by Bóg był niż gdyby go nie
                                było.Masz wnuka czy mu będziesz tłumaczył iż Boga nie ma? Ja bym się nie
                                odważył.Pozbawiać drugiego człowieka nadziei.Zycie zBogiem jest prostrze!
                                Pozwala wiara przetrwać kryzysy małżeńskie, wybaczyć naganne zachowani.Zyć
                                szczęśliwiej.

                                jeszcze raz pozdrawiam -żona kszyczy iż marnuję czas (ale ja oczywiście jestem
                                innego zdania ) kecaw
                                • edico Re: Patologia nie uzasadnia akceptacji bzdur 26.06.05, 10:48
                                  kecawy napisał:

                                  > Tak utyskujesz na tamten czas-przypominam ci iż nie było rozdziału Kościoła od
                                  > państwa.
                                  Bo to już były państwa-lenna kościelne. Efekty tej boskiej symbiozy powinieneś
                                  znać z historii. Wypadek podniesiony w wątku jest jednym z wielu
                                  odzwierciedlających mentalność funkcjonowania sług bozych w życiu doczesnym.
                                  Osobiście wcale nie wątpię, że w najnowszej historii 3RP wcale nie są to
                                  odosobnione wypadki i tylko w olsztyńskim Katolandzie ktoś odważył się postawić
                                  sprawę twardo licząc przynajmniej na resztki oprzyzwoitości wymiaru
                                  NIE-sprawiedliwości. Przeliczył się ze szkodą dla nas wszystkich. Masz więc
                                  tutaj koronny dowód na to, czym kończy się ingerencja Kościoła i jego
                                  popleczników w sprawy funkcjonowania Państwa.

                                  Jeżeli jeszcze mamy poważnie traktować to Państwo prawa, to takie postępowanie
                                  "niezawisłych" sądów jest po prostu niedopuszczalne. Chyba, że mamy do czynienia
                                  ze społeczeństwem - jak to wcześniej było powiedziane - na tyle zdurniałym i
                                  ogłupiałym, co nie jest stwierdzeniem uprawnionym tak jak nieuprawniona jest
                                  insynuacja tłumaczenia draństw popełnianych oprzez sekty znajdującymi się gdzie
                                  niegdzie wypadkami patologii społecznej. Państwo jest m.in. po to, by takie
                                  wypadki patologiczne z pełną surowością prawa eliminować z życia społecznego a
                                  nie wykorzystywać to prawo do patalogizowania społeczeństwa.
                                  • kecawy Re: Patologia nie uzasadnia akceptacji bzdur 27.06.05, 22:42
                                    Jedak tak czytając twoje posty to ci wspólczuję.Jak znosi cię twoja rodzina.W
                                    tych twoich postach czuję tyle agresji! Wyluzuj się idz do kościoła i troszkę w
                                    ciszy pomyśl i patrzac sobie w serce powiedz czy to co głosisz jest tym w co
                                    wierzysz.Popatrz na portrety Twich przodków i powiedz głośno to co piszesz do
                                    mnie w swoich postach.Pamiętaj są ludzie i ludziska księża i księżyce.Pan dał
                                    nam wolną wolę tak do konmca tak do bulu.Pamiętaj jednak iż ludzi dobrej woli
                                    jest więcej


                                    twój jednak przyjaciel kecaw
                                    • kecawy Re: Patologia nie uzasadnia akceptacji bzdur 28.06.05, 00:18
                                      Czy kiedyś jakiś klecha uczynił ci coś złego?

                                      czy to jakaś trauma zdzieciństwa? czy kwestia laickiego nacechowanego
                                      fanatyzmem wychowania

                                      kecaw kiedyś ateista serdecznie cię pozdrawiam i dobranoc-żona chyba mi
                                      głowę urwie ze tak siedzę i siedzę.

                                      Jeszcze jedno szanuje twoje poglądy choć ich nie podzielam i troszkę z tą
                                      manipulacja historiaprzesadzasz.Naprawd wierzysz iz w średnowieczy mozna

                                      oddzielic sakrum od profanum zaciekawiony kecaw dyslektyk
                                      • edico Re: Patologia nie uzasadnia akceptacji bzdur 28.06.05, 00:52
                                        Mnie osobiście nie, ale razi mnie obłuda stosowana przez jednych swawolnie z
                                        racji stanowiska w hierarchi kościelnej a innych pod przymusem tych
                                        sfeudalizowanych struktur.

                                        Nie sądzę, by kolejna próba zwekslowania tematu wątku coś w tej materii
                                        zmieniała. Gdyby było inaczej, nie było by tego wątku. A skoro jest, to
                                        rozmawiamy o faktach wcale nie urojonych bez względu na próby ich przyciemniania
                                        bądź zamalowywania.
                                    • edico Re: Patologia nie uzasadnia akceptacji bzdur 28.06.05, 00:45
                                      kecawy napisał:

                                      > Jedak tak czytając twoje posty to ci wspólczuję.Jak znosi cię twoja rodzina.W
                                      > tych twoich postach czuję tyle agresji! Wyluzuj się idz do kościoła i troszkę
                                      > w ciszy pomyśl i patrzac sobie w serce powiedz czy to co głosisz jest tym w co
                                      > wierzysz. ... Pamiętaj są ludzie i ludziska księża i księżyce.Pan dał
                                      > nam wolną wolę tak do konmca tak do bulu.Pamiętaj jednak iż ludzi dobrej woli
                                      > jest więcej
                                      Nie przeczę, że ludzi dobrej woli jest mało. Problem jednak polega na tym, na co
                                      i gdzie tą dobrą wolę ukierunkowują i czy zdają sobie z tego sprawę.

                                      Zaglądam czasami do kościołów i niekoniecznie tylko katolickich. Niestety, nie
                                      po to, by wysłuchiwać o tym, jak to nieskończenie miłosierny Bóg tak się obraził
                                      na ludzi, że jego syn nie mający nic współnego z tym światem musiał dać się
                                      urodzić i umęczyć w celu uzyskania przebaczenia najwyższego za grzechy tych,
                                      których sam stworzył. Dysonans logiki jest tutaj tak wielki, że do rozmy ślań
                                      bardziej mnie nastrajają mądrości Rig-Wedy, tradycje Siuksów czy Aborygenów.
                                      Kiedyś mówiło się o socjaliźmie z ludzką twarzą. Czy do takich skojarzeń może
                                      doprowadzić Apokalipsa św. Jana?
                                      Czy rozważanie nad błędami Bibli, gdzie w jednych fragmentach sie mówi o Bogu,
                                      jako czymś najwyższym a w innych Chrystus uważany jest za "równego Bogu<
                                      "tożsamego z Bogiem' czy też "mającego postać Boga". Nie sądzę, byś był w stanie
                                      udzieliś jakiejkolwiek odpowiedzi na me wątpliwości poza ucieczką w retoryką,
                                      którą w całym watku stosujesz. W stosunku do ludzi nie zorientowanych jest to
                                      taki sam faul, jak przy walce na pięści posiłkowanie się sztyletem. Pomijam już
                                      fakt, że chrześcijaństwo, a w szczególności katolicyzm sprawia na mnie wrażanie
                                      religii śmierci a przynajmniej straszenia nią. Nie sądzę, by taka forma czczenia
                                      Boga leżała w jego intencji.
                              • edico Re: sekciarstwo nie uzasadnia 26.06.05, 10:57
                                kecawy napisał:

                                > Sory to nie Kościól dał emeryture ale państwo poprzez swój wymiar
                                > sprawiedliwości?

                                Tu masz formalnie rację. Co do praktycznej strony takiego postępowania, pozwól,
                                że przypomnę Ci pewną definicję wrzuconą to do wątku (dziękuję) przez "*":
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=25221000&a=25297321

                                Zresztą same informacje prasowe informujące o bardzo ścisłych związkach między
                                sąedziami, biskupami i naszym rodzimym baronem spółdzielczym kojarzy się wcale
                                nie najkorzystniej. Myślę, że * miał(a) rację zwracając na taki niuans uwagę.
      • edico Re: EMERYTURY DLA KSIĘŻY KATECHETÓW 15.06.05, 10:36
        Po pierwsze - czy parafie Archidiecezjalne spełniały warunki przewidziane przez
        prawo pracy i
        przepisy ZUS?

        Po drugie - jakie prawo do emerytury przysługuje katechecie, który w w czasie
        swojej pracy nuie widział nawet szkoły?

        Po trzecie - w jaki sposób uzbierały się mu tzw. lata składkowe ZUS, skoro z
        tytułu składek emerytalnych zarówno ks. Katecheta jak i Kościół w okresie
        zatrudnienia najprawdopodobniej nie zapłacił ani zlotówki?

        Po czwarte - rozbieżności między tym, co Kościół głosi a co robi są na tyle
        moralnie istotne, że wymaga to zastosowania wręcz takiego samego postępowania w
        stosunku do tej instytucji i jej urzędników.

        Dla mnie nie jest to niczym innym, jak właśnie KRADZIEŻĄ dóbr stworzonych przez
        innych.

      • edico Re: EMERYTURY DLA KSIĘŻY KATECHETÓW 16.06.05, 19:16
        Następny z umiejętnością czytania ze zrozumieniem? :))

        Być może przyjdzie czas na emeryturt SB.

        Na dzień dzisiejszy rozmawiamy o wątpliwym moralnie finansowaniu emerytalnym
        księży, którzy nie przepracowali w swym życiu ani godziny w rozumieniu Kodeksu
        Pracy czy przepisów wykonawczych ZUS. Wytłumacz głodnym dzieciom, górnikom z
        pylicą płuc bez pracy i zasiłku czy rodzinom po zlikwidowanych PGR-ach, że
        ważniejsze jest pozytywne finansowe samopoczucie się dobrze odżywionej 60 tys.
        armii sług bożych od wręcz marginalnej egzystencji czy nawet życia ludzi, którzy
        na te rozgrabiane fundusze pracowali.

        Czeba mieć nie lada czarną wrażliwość, by w ten sposób przechodzić nad sprawą do
        porządku dziennego i z hasłami milosierdzia na ustach.
        • kecawy Re: EMERYTURY DLA KSIĘŻY KATECHETÓW 20.06.05, 10:31
          Tłumaczę .Istotnym jest to by utrwalacze władzy ludowej w osobach dziesiątek
          tysięcy pracowników UB Sb i Informacji Wojskowej mogli związać koniec z końcem
          za te polskie dwa tysiące.

          Popatrz twoja argumentacja jest podobna do mojej !1 Jeśli chcesz zwalc
          wszystko na ,,czarnych" to zwalajBo i po to walczono byś i ty mógł głośc swoje
          poglądy

          serdecznie pozdrawiam Twój brat kecaw
          • edico Re: EMERYTURY DLA KSIĘŻY KATECHETÓW jak dla UB 20.06.05, 14:34
            kecawy napisał:

            > Tłumaczę .Istotnym jest to by utrwalacze władzy ludowej w osobach dziesiątek
            > tysięcy pracowników UB Sb i Informacji Wojskowej mogli związać koniec z końcem
            > za te polskie dwa tysiące.

            Teraz już wszystko jasne :o))
            -----------------------------
            Bolonek został zwerbowany w latach 60., krótko przed wyjazdem na studia w
            Gregorianum (Papieski Uniwersytet Gregoriański w Rzymie – dop. red.). Wtedy
            paszport był na wagę złota i stanowił cenę za wejście w układ z nami. Później
            wziął go na kontakt Departament IV i – o ile mi wiadomo – został
            przekazany "jedynce" (Departament I). Nie wiem, jak im się tam
            dalej układało. W każdym razie w okresie, gdy Bolonek był na swojej pierwszej
            placówce dyplomatycznej i objął stanowisko sekretarza Nuncjatury Apostolskiej
            w Nikaragui, bodajże w latach 1971–1975, to jeszcze pracował dla "firmy".
            Skąd wiem? Od generała Konrada Straszewskiego, dyrektora Departamentu IV,
            który często przyjeżdżał do Łodzi na spotkania z jednym z biskupów. Nie
            sądzę, żeby Bolonek zerwał kontakt, gdy został arcybiskupem, ponieważ był już
            zbyt silnie związany – twierdzi były naczelnik Wydziału IV łódzkiej bezpieki.
            Hm, a może warto byłoby zapytać gdzie indziej...
            "Nasi przyjaciele (Służba Bezpieczeństwa – dop. red.) dysponują silną pozycją
            operacyjną w Watykanie, co umożliwia im bezpośredni dostęp do papieża i do
            kongregacji rzymskiej. Oprócz doświadczonych agentów, do których Jan Paweł II
            jest osobiście dobrze nastawiony i którzy mogą uzyskać audiencję w dowolnym
            momencie, nasi przyjaciele pozyskali zasoby agenturalne wśród przywódców
            katolickiego ruchu studenckiego, którzy są w stałych kontaktach z kołami
            watykańskimi i mają możliwości operacyjne w Radiu Watykańskim oraz w
            sekretariacie papieskim" – czytamy w meldunku warszawskiej rezydentury KGB do
            centrali w Moskwie z 16 czerwca 1980 r.
            O ojcu Hejmo nie wspomnę.
            Czyżby Rosjanie nie wiedzieli, o kim piszą...

            > Popatrz twoja argumentacja jest podobna do mojej !
            A wktórym to niby miejscu?

            > ... 1 Jeśli chcesz zwalc
            > wszystko na ,,czarnych" to zwalajBo i po to walczono byś i ty mógł głośc swoje
            > poglądy
            Walczono po to, by przynajmniej co poniektórzy obudzili się z letargu. Przykro
            mi, że nie zmieściłeś się w tej grupie.
            >
            > serdecznie pozdrawiam Tw ój brat kecaw
            Masz rację, że rodziny się nie wybiera. Mam jednak poważne obawy, czy jesteś na
            dobrej drodze w rozpoznaewaniu swojej tożsamości. Popracuj jeszcze trochę :))

            Również pozdrawiam
    • edico CZY ZUS POWINIEN OSKARŻYĆ KURIĘ BISKUPIĄ 17.06.05, 16:19
      - występując jednocześnie z należnymi roszczeniami finansowymi.

      Pomijam tu szereg innych aspektów orzeczenia Sądu Pracy i Ubezpieczeń
      Społecznych w Olsztynie.

      Skoro Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych przyznał prawo do emerytury ks.
      Józefowi H. jako ubezpieczonemu z tytułu długoletniego wykonywania pracy
      nauczycielskiej w zakresie nauczania religii w pełnym wymiarze czasu pracy w
      punktach katechetycznych przy parafiach Archidiecezji w latach 1960 - 1991,
      stalił tym samym, że:

      "łączący strony stosunek prawny księdza z Kurią Biskupią był stosunkiem pracy,
      który rodzi to po stronie pracodawcy przede wszystkim konsekwencje finansowe".

      Dla jasności.
      Najbardziej podstawowe cechy stosunku pracy zostały określone w art. 22 § 1
      Kodeksu pracy, zgodnie z którym, przez nawiązanie stosunku pracy pracownik
      zobowiązuje się do wykonania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod
      jego kierownictwem, a pracodawca do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem.
      Umowa o pracę odróżnia się zatem od innych umów następującymi cechami: powinna
      być wykonywana osobiście, w sposób ciągły, zgodnie z przepisami prawa i
      poleceniami kierownictwa pracy co do czasu, miejsca i sposobu wykonywania pracy.
      Z kolei po stronie pracodawcy powstaje natomiast obowiązek do terminowej zapłaty
      wynagrodzenia, zapewnienia warunków pracy sprzyjających wysokiej wydajności i
      bezpiecznych dla zdrowia, jak i do realizacji innych świadczeń należnych
      pracownikowi.
      Należy przy tym bezwzględnie pamiętać, że zgodnie z art. 22 § 11 Kodeksu pracy,
      zatrudnienie na warunkach opisanych powyżej jest zawsze zatrudnieniem na
      podstawie stosunku pracy, bez względu na nazwę zawartej przez strony umowy.

      W tym konkretnym przypadku w swym orzeczeniu sąd pominął cechę koniecznej
      odpłatności wykonywania pracy jako konstytutywnej właściwości stosunku pracy.

      Podporządkowanie jednak powstałego pomiędzy katechetą a parafią bądź księdzem a
      Kurią Diecezjalną stosunku prawnego kodeksowi pracy nakłada na strony tego
      stosunku określone obowiązki, za których naruszenie przewidziane są sankcje.
      Niewypłacanie wynagrodzenia jest bowiem wykroczeniem przeciwko prawom
      pracownika, za które art. 282 § 1 pkt 1 kp przewiduje karę grzywny, jak również
      spełnia znamiona przestępstwa z art. 218 § 1 kk (art. 190 pod rządami kk z 1969 r.).

      Ponadto ZUS-owi przysługują roszczenia w stosunku do pracodawcy z tytułu
      obowiązkowych składek na ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne przynajmniej w
      stosunku adekwatnym do wymiaru przyznanej emerytury wraz z należnymi odsetkami
      za zwłokę, naliczonymi w wysokości i na zasadach określonych w ustawie o
      systemie ubezpieczeń społecznych, tj. w wysokości odsetek ustawowych.

      Takiego postawienia sprawy wymaga nie tylko zasada równości wobec prawa, ale
      także moralne aspekty sprawy wobec społeczeństwa, o ile to cokolwiek znaczy dla
      stron objętych tym dziwnym stosunkiem pracy i wysokiego sądu rozstrzygającego w
      tej sprawie.
          • Gość: Ed Re: Rewizja nadzwyczajna!!! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.06.05, 20:20
            Pewnego razu Bóg chciał sobie zobaczyć, jak żyją ludzie na Ziemi. Kazał sobie
            sprowadzić telewizor, włączył a tu rodzi kobieta! Męczy się okrutnie,
            krzyczy, więc Bóg pyta:
            - Co to jest? Dlaczego ta kobieta się tak męczy?!
            - No bo powiedziałeś:"I będziesz rodziła w bólu" - odpowiada któryś anioł.
            - Tak? No... Tego....Ja tylko tak żartowałem.

            Przełącza program - górnicy. Zharowani,spoceni,walą kilofami. Bóg pyta:
            - A to co to jest?! Oni muszą tak się męczyć?!
            - Ale sam powiedziałeś:"I w trudzie będziesz pracował"...
            - Oj "powiedziałeś, powiedziałeś" - mówi Bóg, drapiąc się w głowę - to takie
            żarty były, ja żartowałem...

            Przełącza program a tam piękna, wielka świątynia, bogato zdobiona od wewnątrz i
            z zewnątrz. Przed nią luksusowe lśniące samochody, w środku gromada biskupów -
            dobrze odżywieni, pięknie ubrani, zrelaksowani itd,itp.
            Bóg się uśmiecha promieniście:
            - O to mi się podoba! Co to jest?
            - A to są właśnie ci, którzy wiedzą, że żartowałeś.
            • edico Re: Od myślenia mam Prezydenta 17.06.05, 20:54
              i cały system prawny.

              A że całość funkcjonuje na zasadach iodeologii napędzanej sporyszem, więc
              oceniam efekty tych wizji wprowadzanych w życie z efektami i metodami
              wytłumaczalnymi tylko... właśnie sporyszem spożywanym w zbyt nadmiernych
              ilościach ;((

              "Patrzcie, co bajka o Jezusie Chrystusie dla nas zrobiła".
              (Papież Leon X)
                • edico Zasilanie kasy kościelnej z budżetu... 24.07.05, 13:12
                  "...Ponadto w celowej rezerwie budżetowej przeznaczono 17 mln PLN na etatowe
                  zatrudnienie od 1 września 1997 r. księży katechetów. Są też w rezerwie celowej
                  środki na opłatę czesnego dla studiujących nauczycieli. ..."
                  kronika.sejm.gov.pl/kronika/wk-143.htm
                  • edico Ilu katechetów w polskich szkołach jest na etatach 24.07.05, 13:23
                    Jaki jest koszt ich utrzymania w skali roku?

                    Niestety, nasze państwo nie ma o tym zielonego pojęcia:
                    "Z danych (…) na dzień 1 października 2002 r. wynika, iż ogółem we wszystkich
                    szkołach i placówkach w kraju zatrudnionych było 42 770 osób (księży i
                    "cywilów") nauczających religii jako głównego przedmiotu" – ujawnił Matusiak.

                    Nie był natomiast w stanie określić kosztów, gdyż "powyższa informacja określa
                    liczbę nauczycieli religii, z którymi został nawiązany stosunek pracy, a nie
                    rzeczywisty czas ich pracy (co pozwoliłoby ustalić liczbę pełnych etatów), nie
                    jest możliwe na jej podstawie oszacowanie kosztów zatrudnienia tej grupy
                    nauczycieli".

                    Wydatki można wszakże oszacować, uwzględniając fakt, że w 2002 roku katecheci
                    (bez uwzględnienia pracujących w przedszkolach) kosztowali państwo około 560 mln
                    zł (źródło: internetowa encyklopedia "Wikipedia"), a było ich wtedy ponad 5 tys.
                    mniej niż obecnie.

                    Dodajmy, że w roku szkolnym 2003/2004 w Polsce funkcjonowało 71 szkół
                    podstawowych, 109 gimnazjów, 15 szkół ponadpodstawowych, 121 ponadgimnazjalnych
                    i 6 policealnych prowadzonych przez organizacje wyznaniowe (źródło: Mały Rocznik
                    Statystyczny), w zdecydowanej większości katolickie. Nie jest znana liczba
                    księży i zakonnic uczących w tych 322 placówkach, ale przeglądając strony
                    internetowe szkół, można się zorientować, że zatrudniają one średnio 3–4 osoby
                    duchowne. Ich pensje – w sumie około tysiąca osób – pokrywane są nie tylko z
                    czesnego, ale także pochodzącej z budżetu państwa tzw. subwencji oświatowej,
                    która w 2004 r. wynosiła 2634 zł na jednego ucznia.

                    W jakiej wysokości dotowane są uczelnie katolickie i które?

                    Okazuje się, że lista dotowanych liczy 28 pozycji, gdyż klerycy diecezjalnych i
                    zakonnych seminariów duchownych chętnie korzystają z pomocy stypendialnej, na
                    którą państwo przekazało uczelniom kościelnym w 2004 r. kwotę 4 mln 252 tys. 500 zł.

                    Skąd ta hojność?

                    "Na podstawie umowy z 1 lipca 1999 r. między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a
                    Konferencją Episkopatu Polski w sprawie statusu prawnego szkół wyższych
                    zakładanych i prowadzonych przez Kościół Katolicki, studenci szkół wyższych
                    Kościoła kat. mają prawo do pomocy materialnej finansowanej z budżetu państwa, o
                    której mowa w ustawie z 12 września 1990 r. o szkolnictwie wyższym" – wyjaśnił
                    Matusiak.
                    A dodatkowo: Katolicki Uniwersytet Lubelski otrzymał w 2004 r. ponad 10,5 mln
                    "na działalność dydaktyczną" oraz 1,1 mln zł na stypendia, zaś Papieska Akademia
                    Teologiczna w Krakowie – odpowiednio 66,7 mln zł i 830,8 tys. złotych.

                    Ile budynków, budowli, gruntów i innych nieruchomości otrzymały Kościoły i
                    związki wyznaniowe w Polsce od 1990 r.? Jaka jest ich szacunkowa wartość?

                    "W okresie od 1990 r. do chwili obecnej (…) kościelnym osobom prawnym zwrócono i
                    przekazano nieruchomości o łącznej powierzchni 97 tys. 123 ha. (…) Ponadto (…)
                    kościelno-rządowe komisje regulacyjne (…) zwróciły i przekazały kościelnym
                    osobom prawnym własność nieruchomości, również nieruchomości rolnych, o łącznej
                    powierzchni 57 tys. 633 ha. Wśród tych nieruchomości 701 to nieruchomości
                    zabudowane" – poinformował minister. Niestety, władze państwowe nie dysponują
                    nawet orientacyjnym oszacowaniem tego majątku.
                    I tylko "z informacji przekazanych przez MON wynika, iż z zasobów wojskowych
                    zostało przekazanych 71 tys. 366 ha gruntów oraz 9 budynków i budowli o łącznej
                    wartości szacunkowej 16,6 mln zł".

                    Więcej:
                    www.app.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=81&Itemid=1
                    • kecawy Re: Ilu katechetów w polskich szkołach jest na et 28.07.05, 09:54
                      Przypominam uprzejmie iż są opłacani z podatków polskich katolików ponadtto czy
                      ci się to podoba czy nie religia wrosła w polskie społeczeństwo poprzez wieki
                      i nie zmienisz tego tak szybko jak byś chciał.Gdy zaś to zmienisz to i tak i
                      tak dobrowolnie będziesz posyłał swoje dziecko do katolickiej szkoły z prostego
                      powodutam bowiem masz sporą gwarancję na dobre nie tylko wyedukowanie ale i
                      wychowanie

                      kecaw
                      • sam_sob Re: Ilu katechetów w polskich szkołach jest na et 29.07.05, 08:15
                        kecawy napisał:

                        > Przypominam uprzejmie iż są opłacani z podatków polskich katolików ponadtto
                        czy
                        >
                        > ci się to podoba czy nie religia wrosła w polskie społeczeństwo poprzez
                        wieki
                        >
                        > i nie zmienisz tego tak szybko jak byś chciał.Gdy zaś to zmienisz to i tak i
                        > tak dobrowolnie będziesz posyłał swoje dziecko do katolickiej szkoły z
                        prostego
                        >
                        > powodutam bowiem masz sporą gwarancję na dobre nie tylko wyedukowanie ale i
                        > wychowanie
                        >
                        > kecaw

                        Z tym można się zgodzić pod jednym warunkiem, że jałmużna z czystych rąk lepiej
                        smakuje.
    • edico CZY PUNKT KATECHETYCZNY TO SZKOŁA???!!! 18.06.05, 16:41
      Tak bowiem zakwalifikował Sąd Okręgowy - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w
      Olsztynie 31-letni okres nauczania religii w punktach katechetycznych przy
      parafiach Archidiecezji W przez księdza katolickiego Józefa H. przyznając mu
      emeryturę nauczycielską.
      • kecawy Re: CZY PUNKT KATECHETYCZNY TO SZKOŁA???!!! 20.06.05, 10:34
        W myśl tej tezyJeśli przyjmiemy iż nauka katechezy to nie nauka dzieci w
        szkolnym wieku to powinniśmy zakwestionować uprawnienia kombatantów z lat 1945
        i 56 bo to oni przecież byli tak naprawdę też bandytami zwalczającymi prawa PRL

        zaciekawiony takim ujęciem kecaw
        • Gość: * Re: CZY PUNKT KATECHETYCZNY TO SZKOŁA???!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.05, 11:49
          kecawy napisał:

          > W myśl tej tezyJeśli przyjmiemy iż nauka katechezy to nie nauka dzieci w
          > szkolnym wieku to...

          Nie wydaje mi się, by serwowana ontologia czy metafizyka była synonimem nauki,
          więc przekierowanie automatyczne tego pojecia z jednej dziedziny na drugą jest
          z natury rzeczy błędne. Nie wiem też, czy tego rodzaju nauki serwowane przez
          ojców Kościoła, jak:

          "Wolno jest kłamać ludziom, nawet w sprawach religii, oby tylko oszustwo
          przyniosło owoce"
          (św. Hieronim), czy

          "Patrzcie, co bajka o Jezusie Chrystusie dla nas zrobiła".
          (Papież Leon X)

          są rzeczywiście tymi wartościami, którymi społeczeństwo chce karmić dziatwę
          szkolną odkrywając przed nimi walory tak ujmowanego świata.

          Zgadzam się z twierdzeniem, że:
          Kler z uporem godnym lepszej sprawy udowadnia, że nie dorósł do propagowania
          tych
          treści, którym swym postępowaniem sam zaprzecza.
          Więcej:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=21409010
          Przy takim stawianiu sprawy odpowiedz np. dla dla "e.beata", czy słuszne jest
          twierdzenie, że:
          w związku z powyższym wszyscy wolontariusze nie powinni się obawiać o
          emerytury ;-)))))))))
          A drużynowy w ZHP?
          A kobitka, która opiekuje się kotami na osiedlu, w czym gorsza od tej
          pracującej w schronisku?
          A modni ostatnio cywilni agenci z teczek? Pisanie donosów, sprawozdań w końcu
          też czas i papier zajęło?
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w=25221576&a=25388693


          > ... powinniśmy zakwestionować uprawnienia kombatantów z lat 1945
          > i 56 bo to oni przecież byli tak naprawdę też bandytami zwalczającymi prawa
          PRL
          >
          > zaciekawiony takim ujęciem kecaw

          Mylisz tak wiele pojęć, że w tym przedmiocie wolę odesłać cię do książek dla
          wyjaśnienia pojęcia "kombatant" czy "patriotyzm", ponieważ pryzmat takiego
          postrzegania, jak: "BÓG+HONOR+OJCZYZNA+NARÓD+POLSKOŚĆ"
          www.polonica.net/
          bliższe jest fanatyzmowi, niż umiejętności samodzielnego postrzegania
          otaczającej rzeczywistości.

          Inaczej: wiara, albo rozum - oto jest pytanie!!!
        • edico Re: CZY PUNKT KATECHETYCZNY TO SZKOŁA???!!! 20.06.05, 14:50
          kecawy napisał:

          > W myśl tej tezyJeśli przyjmiemy iż nauka katechezy to nie nauka dzieci w
          > szkolnym wieku...
          Dla sprecyzowania poruszanych zagadnień i lepszego wzajemnego zrozumienia się,
          bądź uporzejmy sprecyzować bardziej ściśle a jeszcze lepiej zdefiniować pojęcie
          katechezy. Nie interesuje mnie, co pod tym pojęciem chcesz przyjmować. Powiedz,
          co to jest.

          > ... to powinniśmy zakwestionować uprawnienia kombatantów z lat 1945
          > i 56 bo to oni przecież byli tak naprawdę też bandytami zwalczającymi prawa
          > PRL
          Czy mam rozumieć, że chcesz zrównać jeszcze emerytalne uprawnienia księży
          katechetów z uprawnieniami kombatantów?
          Rzeczywiście, przez całe swoje życie zawodowe walczą z diabłami, a za to należy
          się jakaś rekompensata. Zapominasz jednak, że tych diabłów stworzył sam Bóg, a
          więc do kogo te gorzkie żale?

          > zaciekawiony takim ujęciem kecaw
          Nie można odmówić osobliwości takjiego ujęcia, które jednak bardziej zalatuje
          biblijnym sporyszem, niż ciekawostką. Następstwem może być już tylko apokalipsa
          XXI wieku :))

          Czy wiesz o tym, że te 666 w apokalipsie jest błędnie tłumaczone?
          Zachęcam do lektury.
        • edico Re: JAK KOŚCIÓŁ KATOLICKI NAUKĘ WSPIERAŁ 20.06.05, 15:32
          Kościół palił książki i prześladował działalność intelektualną, co
          doprowadziło do cofnięcia nauki o co najmniej 200 lat. Już w VI wieku przed
          naszą erą Pitagoras głosił poglądy, że Ziemia obraca się wokół Słońca. W III
          wieku przed Chrystusem Arystarch nakreślił teorię heliocentryczną, a
          Eratostenes dokonał pomiaru obwodu Ziemi. W II wieku przed naszą erą
          Hiparchus określił długość i szerokość geograficzną i obliczył nachylenie
          ekliptyki. Po nastaniu mrocznego okresu w rozwoju ludzkości, odkrycia te
          tkwiły w zapomnieniu aż do XVI wieku, kiedy to Kopernik ponownie ogłosił
          teorię obrotu Ziemi wokół Słońca. Gdy w XVII wieku Galileusz próbował
          rozpowszechnić teorię heliocentryczną, został zatrzymany w Rzymie przez
          Inkwizycję. Dopiero w 1965 roku Kościół rzymskokatolicki unieważnił
          potępienie Galileusza. Poglądy świętego Augustyna odzwierciedlały "naukowe"
          podejście Kościoła do świata:
          "Jest to niemożliwe, aby po przeciwnej stronie Ziemi znajdowali się ludzie,
          gdyż w Piśmie Świętym nie ma wzmianki o takim rodzie wśród potomków Adama."
          Historię zmieniano tak, aby potwierdzała wiarę chrześcijańską. Ortodoksyjni
          chrześcijanie uważali, że historia jest tylko narzędziem do przedstawienia
          przeszłości w świetle Biblii. Mówiąc słowami Daniela Boorstin'a, "Historia
          stała się odzwierciedleniem ortodoksji". W swojej książce "Odkrywcy", pisał:
          "Chrześcijańskie badania były na usługach wiary w Jezusa Chrystusa i Jego
          przesłaniu zbawienia. To co cieszyło się uznaniem, nie było krytyką lecz
          łatwowiernością. Ojcowie Kościoła zauważyli, że w sferze myśli tylko herezja
          miała historię." W czasach Konstantyna Euzebiusz z Cezarei zabrał się do
          przerabiania historii świata na historię chrześcijaństwa:
          "Inni, opisujący historię ", pisał Euzebiusz, twierdzili, że działania
          wojenne prowadzone były "przez wzgląd na dzieci i Państwo oraz łupy. Ale
          nasze opowiadania o rządach Boga upamiętnione będą w niezatartych przekazach
          o najbardziej pokojowych wojnach prowadzonych w imię spokoju duszy... ".
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=4460669&a=4656092
    • edico Czy ZUS musiał zaoszczędzić na emerytce? 20.06.05, 01:43
      Olsztyński ZUS zaniżył kobiecie lata, które przepracowała, a później wysokość
      jej renty. Przez dziesięć lat niczego nieświadoma kobieta otrzymywała mniej
      pieniędzy niż powinna, choć podatek płaciła od wyższej kwoty! Po naszej
      interwencji sprawę wyjaśnia centrala ubezpieczalni.
      miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,2776048.html
        • kecawy Gdy lewicy idzie kiepsko 21.06.05, 09:39
          Jest przewidziana prawem procedura. Proszę ją zastosować. Powinieneśrobić to co
          robisz -mówić a właściwie pisać o tym)

          gdy lewicy idzie kiepsko to zazwyczaj księży wysyła na Kisiężyc
              • Gość: * Re: Kecawata logika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.05, 14:25
                Kecawata logika???

                Najpierw piszesz:
                "gdy lewicy idzie kiepsko to zazwyczaj księży wysyła na Kisiężyc"

                przyjmując góry, że lewica ma lub może mieć różne okresy. Kolejna sugestia
                zawarta w słowie "zazwyczaj..." dopuszcza także inne możliwości postępowania w
                twkiej sytuacji.

                Dalej na zapytanie "A gdy nie idzie kiepsko? " piszasz:
                "Niestety idzie zawsze".

                Może przyprowadzisz tu kogoś, kto wytłumaczy to z jakimś sensem, co masz na
                myśli wypowiadając tak odkrywcze i twórcze pogladowo słowa :(
                • kecawy Re: Kecawata logika 22.06.05, 21:14
                  Krytyka mego postu uzasadniona !!!A tak między nami masz jakieś poglądy
                  polityczne? Preferencje partyjne ? Czy jesteś w stanie je tak bez tzw kecawowej
                  logiki przedstawić? Widzisz większość ludzi i w tym ija potrafi krytykowąć ale
                  postawić lub zaproponować rozwiązanie to już nie ......... Czy jesteś
                  wyjątkiem?

                  serdecznie pozdrawiam zaciekawiony kecaw
                  • Gość: * Re: Kecawata logika na wprost IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 13:37
                    Ta więc - jak przypuszczam - na ferwor ognia i jego skutki w dyskusji mamy już
                    jak nie podobne, to przynajmniej zbliżone poglądy. Jest to niewątpliwie zaleta
                    (choć przykro, że jedyna) dokonanej wymiany pogladów w naszej nazwijmy to
                    umownie dyskusji.

                    Czy mam jakieś poglady polityczne bądź preferencje partyjne?
                    Przepraszam Cię bardzo, ale odpowiedz mi, jakie to ma znaczenie dla meritum
                    dyskusji o problemie przedstawionym w wątku? Albo rozmawiamy poważnie, albo
                    będziemy nadal dywagować nad wyższością spray'u nad pędzlem. Jeżeli w
                    społeczeństwie uznajemy za konieczne wprowadzenie jakichś zasad i relacji
                    obowiązujących wszystkich, to obłudne wykręcanie się z ich stosowania jest po
                    prostu draństwem w stosunku do pozostałych czlonków takiego społeczeństwa.
                    Formę reżyserowania finału tej sprawy bardzo trafnie okreś,lilo to MSWiA
                    twierdząc, że:
                    "za sektę można uznać każdą grupę, która posiadając silnie rozwiniętą strukturę
                    władzy, jednocześnie charakteryzuje się znaczną rozbieżnością celów
                    deklarowanych i realizowanych oraz ukrywaniem norm w sposób istotny
                    regulujących życie członków; która narusza podstawowe prawa człowieka i
                    zasady współżycia społecznego, a jej wpływ na członków, sympatyków, rodziny i
                    społeczeństwo ma charakter destrukcyjny".

                    Jakbyś na to nie patrzył, przytoczony wypadek w pełni spełnia wymogi tej
                    definicji i żadne malowanie niczego tutaj nie zmienia.

                    Co do moich preferencji partyjnych.
                    Przychylnie spogladam na każda partię, która stawia realnie prawo ponad
                    kiczowatą propagandę wyborczą bez wzgledu na zabarwienia czy kolory. Niestety,
                    takich postaw - zaczynając od parlamentu a kończąc na partiach kanapowych -
                    należy szukac ze świecą w ręku. W znakomitej większości dominuje prywata, bądź
                    interes środowiskowy, nie wspominając już o tym, że z dobrego kowala i tak
                    będzie wielka d... a nie cukiernik. Bardzo proszę przyjżeć się demokracjom
                    zachodnim, gdzie trudno będzie znaleźć przykłady awansów od mlota do pióra. W
                    zdecydowanej wiekszości ci ludzie są absolwentami elitarnych szkół i po
                    wieloletniej praktyce. To, co się aktualnie dzieje w Polsce do złudzenia
                    przypomina spuściznę po rewolucji październikowej zrealizowanej w oparciu o
                    pospolite ruszenie na wiarę i zaindoktrynowane przekonanie. Przypuszczam, że
                    efekty będą również podobne. Jest to kolejny przykład na to, że mimo upływu
                    prawie 90 lat od tego wydarzenia, historia nie wiele nauczyła.

                    Mój stosunek do tego wszystkiego jest szary, tak jak jest szara rzeczywistość i
                    nie mam zamiaru jej "okraszać" jakimiś wydumanymi teoryjkami. Nie oznacza to,
                    że nie potrafię się cieszyć z treści życia czy nie dostrzegam jego piekna.
                    Krytyka dla krytyki bez wskazywania (być może nie zawsze słusznych) rozwiązań,
                    w moim odczuciu jest chyba jedną z najgorszych objawów destrukcyjnego
                    malkontenctwa.

                    W moim przekonaniu, dla ucywilizowania tego systemu, punktem wyścia może być
                    tylko i wyłącznie konsekwentne przestrzegania obowiązującego prawa z
                    nieuchronnymi sankcjami w stosunku do wszystkich, którzy od niego się uchylają
                    i to bez względu na barwy jesieni czy jej odcieni.
                    Dla Ciebie serdecznie polecam anaizę konkordatu (niestety łącznie z kodeksem
                    prawa kanonicznego, bo takich właśnie mieliśmy rzemiochów przy jego
                    podpisywaniu) na tle niby to obowiązującej w kraju Konstytucji :))

                    Również pozdrawiam
                    • kecawy Re: Kecawata logika na wprost 23.06.05, 16:15
                      Twoja wypowiedz mnie zawstydza .Erudycja jest bez zarzutu (moja dyslekcja mnie
                      przeraża) .Naukowy momentami wywód każe mi cacytować kogoś co żył dawno ale w
                      pewnym powiedzeniu ukazał głębię wiedzy o życiu (i tu mam na myśli twoje mędrca
                      szkiełko i oko)

                      180 prfesorów i Ojczyzna jest zgubiona ( powinno być to oczywiście w języku
                      Bismarca)


                      serdecznie pozdrawiam (analogia do rewolucji bolszewickiej jest
                      niestety chybiona-(nie ten Cyrk i nie te Małpy)

                      kecaw kaczysta
          • Gość: Ed Re: Tradycje wysyłania na księżyc po lewicy :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.06.05, 12:43
            kecawy napisał:

            > ... gdy lewicy idzie kiepsko to zazwyczaj księży wysyła na Kisiężyc

            Łukasz ewangelista zapisał mordercze słowa wypowiedziane przez Jezusa Chrystusa:
            "Tych zaś, przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi,
            przyprowadźcie tu, i zabijcie na moich oczach." (19: 27). W tych słowach mamy
            jaskrawy przykład nacjonalizmu i jedynowładztwa, u podłoża których leży terror i
            przymus.

            Myślę kecawy, że znacznie rozsądniejszym rozwiązaniem - zarówno dla dyskusji jak
            i faktów podniesionych w wątku w miejsce bezmyślnego rzucania kalumni - było by
            utrzymanie swych dywagacji w ramach tematu.

            O ile chcesz głosić te swoje jedynie słuszne racje, to zweryfikuj je
            przynajmniej przez Biblię. Jeden kodeks kanoniczny stworzony przez samozwańczych
            interpretatorów Boga już mamy. Chcesz tworzyć drugi na poziomie parafianina?
              • Gość: Ed Re: Tradycje wysyłania na księżyc po lewicy :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.06.05, 03:09
                Gubisz się - niestety - między tematyką wątku a własnym pojmowaniem
                rzeczywistości nawet w artykułowaniu zewnętrznych cech konserwatyzmu nie mówiąc
                już o umiejętności skupienia się nad poruszaną nawet przez siebie problematyką.

                Właściwością konserwatyzmu - niestety - jest przede wszystkim obawa, aby nie
                skoczyć w próżnię, nie porzucić i nie odrzucić dotychczasowego stanu społecznego
                dla jakiegoś niepewnego (czyt. nie sprawdzonego w tradycji) ideału czy dla
                jakiegoś nowego eksperymentu. Wszelka inna przeskakująca przez stare fakty
                polityka jest rewolucją, radykalizmem, antytezą konserwatyzmu.
                Istotą takiego zapatrywania jest nie tyle bronienie starych tradycyjnych postaw
                życia społecznego, ile raczej pilnowanie, by istniejące teraźniejsze formy
                wykorzystać za wszelką cenę dla nie tylko doraźnych swoich potrzeb.

                A wydawało by się na pozór, że przede wszystkim uznaje za najważniejszą podstawę
                znajdującą swe oparcie w etyce religijnej.

                Praktyczne walory tej postawy i etyki religijnej w wydaniu rodzimym doskonale
                widać zarówno w tym wątku jak i postepowaniu geniusza naszego lokalnego
                konserwatyzmu posłanki Haliny Nowiny-Konopczyny doskonale wpasowującej się bez
                mała w każdy układ partyjno-polityczny, byle własne ego doznało doraźnego zadość
                uczynienia, jak i w Twej odpowiedzi na poruszoną porzez siebie tematykę w
                poprzednim poście.

                No i oczywiście to wszystko nie stoi ze sobą w sprzeczności, ponieważ religia,
                rodzina, tradycja... - to jedno.

                Dalej:
                Czy nie uważasz, że to jest także wręcz doskonały przykład na rozdwojenie jaźni?
                Czym się różni zatem ten Twój konserwatyzm od moralności Kalego?
                Czy nie jerst to typowy przykład na kontynuację nagłaśnienego jeszcze nie tak
                dawno hasła "prawo jest po to, by go omijać?
                Jakie to ma konsekwencje dla zasadniczego poglądu na istotę społeczeństwa? ;((

                Pomyśl nad tym przed kontynuowaniem dalszej zabawy w dziecięcy wiatrak.
                • kecawy Re: Tradycje wysyłania na księżyc po lewicy :)) 22.06.05, 08:31
                  Gość portalu: Ed napisał(a):

                  > Gubisz się - niestety - między tematyką wątku a własnym pojmowaniem
                  > rzeczywistości nawet w artykułowaniu zewnętrznych cech konserwatyzmu nie
                  mówiąc
                  > już o umiejętności skupienia się nad poruszaną nawet przez siebie
                  problematyką.
                  >
                  >
                  > Właściwością konserwatyzmu - niestety - jest przede wszystkim obawa, aby nie
                  > skoczyć w próżnię, nie porzucić i nie odrzucić dotychczasowego stanu
                  społeczneg
                  > o
                  > dla jakiegoś niepewnego (czyt. nie sprawdzonego w tradycji) ideału czy dla
                  > jakiegoś nowego eksperymentu. Wszelka inna przeskakująca przez stare fakty
                  > polityka jest rewolucją, radykalizmem, antytezą konserwatyzmu.
                  > Istotą takiego zapatrywania jest nie tyle bronienie starych tradycyjnych
                  postaw
                  > życia społecznego, ile raczej pilnowanie, by istniejące teraźniejsze formy
                  > wykorzystać za wszelką cenę dla nie tylko doraźnych swoich potrzeb.
                  >
                  > A wydawało by się na pozór, że przede wszystkim uznaje za najważniejszą
                  podstaw
                  > ę
                  > znajdującą swe oparcie w etyce religijnej.
                  >
                  > Praktyczne walory tej postawy i etyki religijnej w wydaniu rodzimym doskonale
                  > widać zarówno w tym wątku jak i postepowaniu geniusza naszego lokalnego
                  > konserwatyzmu posłanki Haliny Nowiny-Konopczyny doskonale wpasowującej się bez
                  > mała w każdy układ partyjno-polityczny, byle własne ego doznało doraźnego
                  zadoś
                  > ć
                  > uczynienia, jak i w Twej odpowiedzi na poruszoną porzez siebie tematykę w
                  > poprzednim poście.
                  >
                  > No i oczywiście to wszystko nie stoi ze sobą w sprzeczności, ponieważ religia,
                  > rodzina, tradycja... - to jedno.
                  >
                  > Dalej:
                  > Czy nie uważasz, że to jest także wręcz doskonały przykład na rozdwojenie
                  jaźni
                  > ?
                  > Czym się różni zatem ten Twój konserwatyzm od moralności Kalego?
                  -------------------------------
                  Do tej pory twój wywód jest wywodem logicznym .Owe wtrącenie zeprecjonuje to co
                  wcześniej da się w twoim poście zauważyć

                  -------------------------------------------
                  > Czy nie jerst to typowy przykład na kontynuację nagłaśnienego jeszcze nie tak
                  > dawno hasła "prawo jest po to, by go omijać?
                  ------------------------------

                  Moja skrona wiedza polego na tym iż konserwatyzm to rodzina, moralność ciągłość
                  historyczna, religia i PRAWO czyli dążność do silnego państwa opartego na
                  prawie .Zapewne dalej się możemy róznić ja prawo pojmuję jakoład zbudowany na
                  prawie naturalnym a więc w swojej istocie dla mnie człowieka wierzącego prawem
                  Boga
                  ------------------------------------------------------
                  > Jakie to ma konsekwencje dla zasadniczego poglądu na istotę społeczeństwa? ;((
                  >
                  > Pomyśl nad tym przed kontynuowaniem dalszej zabawy w dziecięcy wiatrak.
                  ------------------------------------------------------------------------


                  Czy te słowa mają mnie skłaniać do wejścia na tą niebezpieczną drogę
                  złośliwośći??

                  ----------------------------------------



                  serdecznie cię pozdrawiam kecaw kaczysta którego istota opiera się na
                  wartościach tradycyjnie przypisywanych konserwatystom. Bóg, Ojczyzna, Rodzina
                  ciągłość historyczna, hierarchia i i i AMEN

                  kecaw
    • edico CZY KS. KATECHETA BYŁ NAUCZYCIELEM??? 21.06.05, 17:52
      Zgodnie z art. 10 ustawy zmieniającej Karta Nauczyciela z 18 lutego 2000 r.,
      księża i diakoni, zatrudnieni w dniu wejścia w życie ustawy na stanowiskach
      nauczycieli religii, posiadający wymagane kwalifikacje oraz co najmniej 3-letni
      nieprzerwany okres pracy pedagogicznej w pełnym wymiarze zajęć zgodnie z
      wymogami i kwalifikacjami odpowiednio w przedszkolu, szkole, z tym dniem
      uzyskują z mocy prawa stopień nauczyciela mianowanego.

      Ponieważ ksiądz katecheta w momencie wejścia w życie ustawy Karta Nauczyciela z
      dnia 18 lutego 2000 r. nie był pracownikiem ani Kurii Biskupiej ani żadnej
      placówki oświatowej w rozumieniu tej ustawy, nie można mu było zaliczać
      3-letniego nieprzerwanego okresu pracy pedagogicznej w pełnym wymiarze zajęć
      zgodnie z wymogami i kwalifikacjami odpowiednio w przedszkolu, szkole przed 1
      września 1997 r. W tej sytuacji jakiekolwiek dywagacje na temat uzyskania
      stopnia nauczyciela mianowanego wydają się co najmniej nie uprawnione.
      Analogicznie w sposób bardzo podobny należy zakwalifikować posiłkowe powoływanie
      się na akty niższego rzędu (w tym przypadku na zarządzenia Ministra Edukacji
      Narodowej) chociaż by z tego względu, że regulowały one zagadnienia wtórne
      dotyczące uregulowanych ustawą szczególnych uprawnień i obowiązków nauczycieli i
      wychowawców zatrudnionych w szkołach i placówkach prowadzonych przez osoby
      prawne Kościoła katolickiego oraz zasad wynagradzania.

      Innymi słowy:
      Po pierwsze - uznano za nauczyciela księdza katechetą, który nie spełniał
      podstawowych wymogów określonych w ustawie w tym zakresie;
      Po drugie - przyznano wynagrodzenie emerytalne księdzu katechecie, który nie
      spełniał przesłanek stawianych nauczycielom.
      Po trzecie - uznano punkt katechetyczny za placówkę oświatową, co nie spełnia
      wymogów ustawy
      Po czwarte - zakwalifikowano nauczanie katechetyczne, jako pracę wykonywaną w
      ramach stosunku pracy, co jest sprzeczne z faktami i obowiązkami wynikającymi z
      kodeksu pracy.

      Reasumując:
      Uważam, że okres nauczania religii w ramach katechizacji parafialnej przed dniem
      25 października 1990 r. nie może być uznany za okres pracy nauczycielskiej, a
      tym samym nie można było przyznać księdzu katechecie emerytury nauczycielskiej.

      Krążące opinie o pracy olsztyńskiego sądownictwa wydają się w pełni adekwatne do
      uzyskiwanych "niezawisłych" efektów.
    • kecawy Re: EMERYTURY DLA KSIĘŻY KATECHETÓW 22.06.05, 08:36
      Łukasz ewangelista zapisał mordercze słowa wypowiedziane przez Jezusa Chrystusa
      > :
      > "Tych zaś, przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi,
      > przyprowadźcie tu, i zabijcie na moich oczach." (19: 27). W tych słowach mamy
      > jaskrawy przykład nacjonalizmu i jedynowładztwa, u podłoża których leży
      terror

      CZY się nie zagalopowałeś !!!
      Przeczytaj kontekst tych słów morderca, terror nacjonalizm jedynowładztwo

      Powiadam Ci iż nie wiedzą co czynią!? Czy się bawią.... czy nie wiedzą ...

      mimo to jeteś moim bratem choć nikogo o to nie prosiłem

      pozdrawiam kecaw




    • edico >>>OLSZTYŃSKI TRIALTON KATECHETYCZNY<<< 22.06.05, 17:46
      Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r., w art. 32
      stanowi, że wszyscy są wobec prawa równi i wszyscy mają prawo do równego
      traktowania przez władze publiczne. Zasada ta, w świetle orzecznictwa Trybunału
      Konstytucyjnego polega na tym, że wszystkie podmioty prawa (adresaci norm
      prawnych) charakteryzujące się daną cechą istotną w równym stopniu - mają być
      równo traktowani (por. wyrok z dnia 21 września 1999 r. K 6/98 OTK ZU 1999/6
      poz. 117 i orzecznictwo w nim cytowane).

      Zdaniem Sądu Najwyższego, w składzie rozstrzygającym przedstawione zagadnienie
      prawne, nie ma podstaw ani prawnych, ani aksjologicznych do różnego traktowania
      katechizacji (nauki religii), ani w zależności od tego, kto był jej
      nauczycielem, ani od miejsca, gdzie się odbywała, w szkole, czy też w parafii.
      Treść podjętej uchwały jest zbieżna ze stanowiskiem Prokuratury Krajowej
      wyrażonym w jej wniosku z dnia 7 czerwca 2001 r.

      Zastanawiającym jest więc, że w trzech sprawach dotyczących duchownych
      katechetów kasację wniósł ten sam Oddział Zakładu Ubezpieczeń Społecznych,
      natomiast tylko w jednej sprawie Sąd orzekający merytorycznie, odmawiając
      świeckiemu katechecie przyznania emerytury na podstawie art. 88 Karty
      Nauczyciela, powołał się na tę uchwałę.

      Kto więc reżyseruje taką formę stosowania obowiązującego prawa?
      • kecawy Re: >>>OLSZTYŃSKI TRIALTON KATECHET 22.06.05, 21:17
        edico napisał:

        > Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r., w art. 32
        > stanowi, że wszyscy są wobec prawa równi i wszyscy mają prawo do równego
        > traktowania przez władze publiczne. Zasada ta, w świetle orzecznictwa
        Trybunału
        > Konstytucyjnego polega na tym, że wszystkie podmioty prawa (adresaci norm
        > prawnych) charakteryzujące się daną cechą istotną w równym stopniu - mają być
        > równo traktowani (por. wyrok z dnia 21 września 1999 r. K 6/98 OTK ZU 1999/6
        > poz. 117 i orzecznictwo w nim cytowane).
        >
        > Zdaniem Sądu Najwyższego, w składzie rozstrzygającym przedstawione zagadnienie
        > prawne, nie ma podstaw ani prawnych, ani aksjologicznych do różnego
        traktowania
        > katechizacji (nauki religii), ani w zależności od tego, kto był jej
        > nauczycielem, ani od miejsca, gdzie się odbywała, w szkole, czy też w parafii.
        > Treść podjętej uchwały jest zbieżna ze stanowiskiem Prokuratury Krajowej
        > wyrażonym w jej wniosku z dnia 7 czerwca 2001 r.
        >
        > Zastanawiającym jest więc, że w trzech sprawach dotyczących duchownych
        > katechetów kasację wniósł ten sam Oddział Zakładu Ubezpieczeń Społecznych,
        > natomiast tylko w jednej sprawie Sąd orzekający merytorycznie, odmawiając
        > świeckiemu katechecie przyznania emerytury na podstawie art. 88 Karty
        > Nauczyciela, powołał się na tę uchwałę.
        >
        > Kto więc reżyseruje taką formę stosowania obowiązującego prawa?
        //////////////////////////////////////////////////////

        Podałeś powody ale jak czytam nie podałeś argumentu tetycznego!! Więc sądząc z
        twojego postu to jet ten argument uwzględniony przez sąd ??

        zaciekawiony twoim stanowiskiem kecaw .Podaj ten przepis na ktory się w/w sąd
        powiołał
        • edico Re: argumenty tetyczn kecawego i jego dywagacje 23.06.05, 02:11
          Rozumiem, że Twoje zawierzenie Kościołowi i utożsamianie się nim jest tak
          głębokie, iż ujawnianie draństw jego urzędników bądź popleczników wprowadza
          Ciebie w tak głębokie zdumienie, które z braku dawania wiary tym faktom wywołuje
          wręcz bezwarunkową biologiczną agresję na pokazywanie tych skrywanych
          oczywistości. Wydawało by się to naturalne, gdybyśmy rozpatrywali te zjawiska w
          warunkach nie mających nic wspólnego z rzeczywistością.
          Niestety, tak nie jest i nieświadomość tych zjawisk kładzie się niestety cieniem
          na pojmowanie rzeczywistości przez wielu podobnych do Ciebie. Być może przemawia
          przez Ciebie zwykła uczciwość ludzka nie mająca nic wspólnego z wyciąganiem
          korzyści z tej tradycyjnej już w swej konstrukcji obłudy systemu funkcjonującego
          na wiarę a nie w oparciu o fakty. Powiedz mi, czym różni się dzisiejszy biskup
          Augustin Misago czy taż katolicki ojciec Athanaze Serombe - obydwaj
          odpowiadający przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym za dokonane ludobójstwo w
          Rwandzie, od konkwistatorów, papieża Innocentego II czy krzyżowców
          naprawiających błędy w sposobie wyznawania wiary wśród swoich braci w tym Bogu w
          Konstantynopolu. Nawróceni bracia - w podzięce za misjonarskie zacięcie w
          gloszeniu jedynie słusznej racji zapewne sami rozebrali w Konstantynopolu
          dzisiejszą bazylikę św. Marka w Wenecji i przemieścili tę budowlę zaledwie o
          pwrę tysięcy kilometrów. Nie tylko ja - jak wynika z szeregu wypowiedzi -
          starałem się w sposób w miarę delikatny zwrócić Ci uwagę na konieczność wsparcia
          chociaż w minimalnym stopniu swych dywagacji na faktografi a nie tylko na
          własnych wyobrażeniach czy wierze w czyjeś nie zweryfikowane słowa.
          Wielce pouczająca jest historia Szawła (Pawła) - właściwego twórcy
          chrześcijaństwa bez względu na to, jak go umiejscawiają w swym kalejdoskopie
          wydzrzeń historycy katolicyzmu. Same jego listy do Rzymian są dowodem na znaczne
          rozbieżności między faktami a tworzoną legendą. Stosowane przemilczenia są też
          pewną formą indoktrynacji.
          Szukasz sposobu otworzenia parasola nad oczywisteym draństwem przyznania
          emerytury nauczycielskiej księdzu katechecie, który w swym życiu zawodowym nawet
          szkoły na oczy nie widział zapominając o tym, że wcześniej był finansowany nie
          tylko z Funduszu Kościelnego mającego swe źródła w Budżecie Państwa, ale także
          nie wpłacił nawet złotówki na tworzony przez pracujących fundusz emerytalny, z
          którego dzięki skażonemu tą dziwną ideologią opartą na mamonie a nie prawdzie
          orzecznictwu dzisiaj hojną reką korzysta.

          Jeżeli źródła Twej postawy tkwią u takich ewangelistów jak Mateusz (12: 30) i
          Łukasz (11: 23), gdzie Jezus nie zostawia cienia wątpliwości, powiadając: "Kto
          nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; i kto nie zbiera ze Mną, rozprasza" czy
          jeden z ojców kościoła św. Hieronim twierdzący, że "Wolno jest kłamać ludziom,
          nawet w sprawach religii, oby tylko oszustwo przyniosło owoce", potwierdzasz o
          sobie tylko to, co wcześniej o takim pojmowaniu rzeczywistości zasygnalizowali
          przedmówcy.

          Co do Twoich argumentów tetycznych, mogę powiedzieć, że "argument ornitologiczny
          wychodzi od całkowicie apriorycznej wizji stada lecących ptaków i dochodzi do
          wniosku na temat jeszcze bardziej niematerialnego i dodatkowo transcendentnego
          Boga".

          Rozważ więc księżulku sens serwowanej płaszczyzny dyskusji, w której łącząc
          teologię z materią chcesz wprowadzić jakiś trzeci wymiar. Orygenesowi to się
          udało z mniej czy bardziej szczęśliwym skutkiem. W Twojej sytuacji życzę
          powodzenia, choć zważ, że nie będzie to już żedne triangle, ale znacznie wyższy
          stopień wtajemniczenia sięgający QUATRO!!!

          Idąc śladem Twych poprzednich postów również pozdrawiam.
          • kecawy Re: argumenty tetyczn kecawego i jego dywagacje 23.06.05, 11:04
            Łaaaaaaaaaaaaaaaaaa jak musiśz ich niulubić???!!!!!!!!!!!!

            Argumenty Twoje w sporej części sa nie do obalenia. Ja biedny dysgraf( boleje
            nad moją ułomnością ) mogę Ci jedynie odpowiedzieć że jeśli jest choć jeden
            zły ksiądz( a sam wiesz są setki) to jet właśnie ten o którego jest zadużo!
            Uproszczając są księża i księżyce. W każdej grupie społecznej są patologie- co
            nie oznacza iż usprawiedliwiam ową grupę społeczną.

            od stuleci społeczeństwo podąża do dobra sądzę iż na tej drodze polskiej
            drodze europejskiej drodze chrześcijaństwo jest tym czynnikiek który dynamizuje
            ową przemianę w polskich warunkach tym czynnikiem jest Kościół!.
            Dla mnie Kościół jest jak białe prześcieradło na którym doskonale są widoczne
            wszystkie zabrudzenia.Ktoś powie iż w 90 procentach jest ono czyste. Ty i ja
            wiemy iż takie prześcieradło jest brudne ba ow brud doskonale wpisuje się nam w
            pamięć!

            Od kiedy mi stukają dziesięciolecia szybciej i szybciej od kiedy mam dzieci to
            rośnie moje przekonanie o bardzo istotnej roli Kościoła dla mnie moich dzieci
            i mojej Ojczyzny. Za młodu troszkę inaczej patrzyłem na owe sprawy. Czy się
            usprawiedliwiam ?? Takie jest moje postrzeganie polskiej rzeczywistości. Jeśli
            jest odmienne od twojego to choć uszanuj

            1


            serdecznie pozdrawiam kecaw raktykujący katolik( choć słowo katolik tak
            naprawdę zawiera w sobie słowo praktykować- ale to tak na wszelki wypadek
            wyjaśniam)
            • edico Re: argumenty tetyczn kecawego i jego dywagacje 02.07.05, 23:13
              kecawy napisał:

              > Uproszczając są księża i księżyce. W każdej grupie społecznej są patologie- co
              > nie oznacza iż usprawiedliwiam ową grupę społeczną.
              >
              > od stuleci społeczeństwo podąża do dobra sądzę iż na tej drodze polskiej
              > drodze europejskiej drodze chrześcijaństwo jest tym czynnikiek który
              > dynamizuje ową przemianę w polskich warunkach tym czynnikiem jest Kościół!.

              Nie chcę wtrącać się w wizje i w to, o co ludzie modlą się w kościele w
              osobistej modlitwie, ale uważam, że to troche nonszalanckie i nazbyt banalne,
              jeśli duchowni modlą się podczas nabożeństwa o zwycięstwo swojej drużyny sportowej.

              Czy Bóg nie jest też kibicem???!!!

              Z kolei biskup Ole Christian Kvarme z Born uważa, że nie ma nic złego w modleniu
              się o zwycięstwo. Ks. Einar Gelius, proboszcz w Valerenga i kibic piłki nożnej,
              podziękował podczas nabożeństwa za zwycięstwo drużyny Oslo nad konkurentami z
              Rosenborg. Pod koniec sezonu piłkarskiego ks. Gelius planuje odprawić
              nabożeństwo dziękczynne. Age Hareide, trener reprezentacji narodowej uważa, że
              duchowe wsparcie potrzebne jest drużynie. Wspominając swoją pracę w Anglii
              Hareide powiedział, że anglikański biskup Norfolk towarzyszył lokalnej drużynie
              sportowej podczas wszystkich meczy.

              Ciekawych form nabiera też polski kataolicyzm odprawiający św. msze dla
              zwierząt. I niestety, nie jest to żaden żart :((
    • Gość: kazik Re: EMERYTURY DLA KSIĘŻY KATECHETÓW IP: *.ols.vectranet.pl 22.06.05, 22:12
      na jakiej podstawie prawnej wyznacza sie kapelanow w Policji. W
      Olsztyniekapelanem jest ks. Wiszowaty. Za czasow gdy komendantem byl
      Jaroszewski Wiszowaty byl zatrudniony na cywilnym etacie w Oddziale Prewencji.
      Bral pieniadze mimo iz calymi miesiacami nie bywal w Policji. Obecny komendant
      aby przypodobac sie czarnym ustanowil kapelana w kazdej komendzie powiatowej.
      Podobno jest to pierwszy przypadek w Posce.To sa juz rzeczywiscie jaja!!!
      Ostatnio komendant wojewodzki Gazda byl u biskupa i prosil aby pomogl w
      ograniczeniu pijanstwa wsrod kierujacych. W jakim kraju my zyjemy?
      • Gość: 007 Re: EMERYTURY DLA KSIĘŻY KATECHETÓW IP: *.icpnet.pl 22.06.05, 22:29
        Poznań
        CZY ZUS POWINIEN OSKARŻYĆ KURIĘ BISKUPIĄ??
        Autor: edico
        Data: 17.06.2005 21:22
        - występując jednocześnie z należnymi roszczeniami finansowymi.

        Zielona Góra
        Emerytury dla księży katechetów ! a Wam co ?
        Autor: schutzengel1
        Data: 15.06.2005 12:52
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25221799&a=25235258

        Olsztyn
        Re: JAK KOŚCIÓŁ KATOLICKI NAUKĘ WSPIERAŁ
        Autor: edico
        Data: 20.06.2005 15:32
        Kościół palił książki i prześladował działalność intelektualną, co
        doprowadziło do cofnięcia nauki o co najmniej 200 lat...

        Kraków
        Re: Rokita w III PR zafundował nam konkordat !
        Autor: henio56
        Data: 15.06.2005 13:23

        Łódź
        Re: "Set lex, dura lex" 3RP. A co w IV???
        Autor: henio56
        Data: 15.06.2005 14:52

        Kraków
        EMERYTURY DLA KSIĘŻY KATECHETÓW !!!
        Autor: edico
        Data: 15.06.2005 01:54

        Kraków
        Re: Ja mu nie żałuję, ale niech sobie zapracuje !!
        Autor: edico
        Data: 15.06.2005 10:16

        Łódź
        Re: Wiara czyni cuda :))
        Autor: edico
        Data: 18.06.2005 23:11
        A Gocłowski w czym siedzi???

        Autor: henio56
        Data: 15.06.2005 21:06
        a po jaką cholere było im ubezpieczenie jak i tak bezpłatnie korzystali ze
        służby zdrowia. Jakoś przez 60 lat PRL-u krzywda im się nie działa, czego nie
        mozna powiedzieć o innych. Pewnie znasz powiedzenie 'kto ma księdza w rodzie
        tego bida nie ubodzie' to hasło z czasów komuny. Kościół katolicki to firma
        watykańska, mogła Was ubezpieczyć za granicą. Pokaż mi zagraniczną firmę,która
        zatrudnia obywateli polskich i ich nie ubezpiecza.
          • edico Re: Dziwne interesy Radia Maryja (1) 08.07.05, 00:37
            Ojciec Jan Król jest nie tylko prawą ręką Tadeusza Rydzyka, ale i największym
            akcjonariuszem giełdowej spółki ESPEBEPE. Po co zakonnikom udziały w budowlanym
            molochu?

            Ojciec Król nie pojawia się w siedzibie szczecińskiej ESPEBEPE, na zgromadzenia
            akcjonariuszy wystawia notarialne pełnomocnictwa zaufanemu wspólnikowi
            Aleksandrowi R.

            Ten ekonomista z Warszawy, rocznik 1944, to dawny współpracownik posła LPR
            Witolda Hatki w jego spółkach założonych za pieniądze wyprowadzone bezprawnie -
            jak twierdzi prokuratura - z kaliskiego Wielkopolskiego Banku Rolniczego. W
            ESPEBEPE ma ponad 5 proc. akcji i jest przewodniczącym rady nadzorczej.
            Stanowisko dostał dzięki ojcu Królowi - właścicielowi 25,43 proc. akcji.

            Jerzy Wiszniewski, od ogłoszenia upadłości spółki w połowie 2002 r. jej syndyk:
            - Nie wiem, kim jest Król. W spółce nie zachowały się dokumenty, które cokolwiek
            by o nim mówiły.

            Grażyna Królak, radca prawny, w ESPEBEPE od 1986 r.: - Miałam kontakty z
            Aleksandrem R., a z Janem Królem - nigdy.

            Zbigniew Zalewski, były członek rady nadzorczej: - Król? Największy akcjonariusz
            w ESPEBEPE. Nic więcej nie wiem.

            W Krajowym Rejestrze Sądowym, w pięciu pękatych tomach akt, nazwisko Król
            pojawia się tylko w wyliczance głównych akcjonariuszy.

            Więcej mówią komunikaty giełdowe. ESPEBEPE to spółka publiczna, musi informować
            o wszystkich ważniejszych decyzjach.

            Komunikat z sierpnia 1999 r.: "Zawiadamiamy, iż w dniu 16.08.99 r. ESPEBEPE-
            Holding S.A. otrzymała następujące informacje (...) od Pana Jana Króla,
            zamieszkałego w Warszawie przy ul. Karolkowej 49, o wejściu w posiadanie akcji
            naszej Spółki w ilości powyżej 5 proc. ogólnej liczby głosów na walnym
            zgromadzeniu akcjonariuszy Spółki".

            W komunikacie wymieniony jest warszawski adres: "Jan Król, ul. Karolkowa 49".

            Pod tym numerem znajduję dom zakonny ojców redemptorystów i parafię św. Klemensa
            Hofbauera.

            Po co redemptorystom udziały w firmie budowlanej? Były członek zarządu ESPEBEPE
            twierdzi, że mogło chodzić także o wyprzedaż majątku spółki: - Firma, choć w
            upadłości, ma kilkunastohektarową działkę przy trasie wylotowej ze Szczecina na
            Bydgoszcz (ul. Strugi), duży biurowiec w centralnym punkcie miasta (Wały
            Chrobrego), ośrodek wczasowy w Świnoujściu oraz intratny grunt nad samym morzem
            - mówi. - Akcje kosztowały redemptorystów najwyżej trzy miliony złotych. Sama
            działka przy wylotówce warta jest dziesięć razy tyle. O biurowcu i majątku w
            Świnoujściu nie wspomnę.

            Syndyk Wiszniewski przyznaje, że po przejęciu w spółce władzy przez Króla i jego
            ludzi były zakusy na sprzedaż działki przy ul. Strugi. Został nawet znaleziony
            kupiec i sporządzona wstępna umowa na ponad 30 mln zł. Ale zablokował ją sąd,
            ogłaszając upadłość ESPEBEPE.

            W 2001 r., jeszcze przed ogłoszeniem upadłości, Aleksandrowi R. udało się
            sprzedać część bezwartościowych akcji za bardzo dobrą cenę. Nabywcą okazała się
            jedna ze spółek posła Hatki - Rolhat. Według opinii biegłego, zamówionej przez
            prokuraturę, spółka Rolhat na transakcji z R. straciła 600 tys. zł. Prokuratura
            bada sprawę już od trzech lat.

            To były ostatnie sprzedane akcje ESPEBEPE przed wycofaniem ich z notowań
            giełdowych. Spółka cały czas jest jednak w obrocie publicznym. Żeby wycofać ją z
            tego obrotu, potrzeba decyzji Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy. Zwołania WZA
            chce syndyk, ale nie ma na to większych szans - jest blokowany przez Aleksandra
            R., szefa rady nadzorczej. Gdyby doszło do walnego, w Szczecinie musiałby
            pojawić się Jan Król lub jego pełnomocnik. Dane osobowe Króla byłyby też
            publicznie dostępne w siedzibie spółki, a redemptorysta unika rozgłosu.



            Kim jest ojciec Jan Król, zastępca o. Rydzyka

            Oficjalnie jest rezydentem przy parafii św. Józefa w Toruniu prowadzonej przez
            ojców redemptorystów. Najbliższy współpracownik dyrektora Radia Maryja, mówi się
            o nim "zastępca ojca Rydzyka". Zna wszystkie tajemnice rozgłośni, także
            finansowe. To on - z pełnomocnictwa prowincjała Warszawskiej Prowincji
            Redemptorystów - kupił za 4 mln 50 tys. zł teren pod toruńską Wyższą Szkołę
            Kultury Społecznej i Medialnej. On też towarzyszył Rydzykowi podczas zakupu
            bydgoskiego dziennika "Ilustrowany Kurier Polski" (gazeta zbankrutowała). Wtedy
            ojciec dyrektor zwrócił się do Króla, prosząc o kartony z pieniędzmi: "Marności
            ojcze, więcej marności". Ostatnio prowadził audycję z Krzysztofem Wyszkowskim,
            podczas której oskarżono Lecha Wałęsę o to, że był agentem SB. Po tej audycji
            Wałęsa napisał list, w którym skrytykował niektóre działania Radia Maryja. Przez
            Polskę przetoczyła się dyskusja o rozgłośni redemptorystów. Ale Król się tym nie
            przejął - zaprosił do studia Romana Giertycha, Andrzeja Leppera i Antoniego
            Macierewicza, panowie przez kilka godzin lżyli Wałęsę, Okrągły Stół i Adama
            Michnika.

            Próbowałem porozmawiać z o. Królem. Dzwonię do klasztoru przy ul. Karolkowej.

            - Zastałem Jana Króla? - pytam furtiana.

            - Już tu nie mieszka. Wyprowadził się jeszcze przed wojną japońską. Proszę do
            prowincji przy ul. Ptasiej.
            • edico Re: Dziwne interesy Radia Maryja (2) 08.07.05, 00:39
              Dziwne interesy Radia Maryja (2)


              Zobacz powiększenie
              O. Tadeusz Rydzyk, szef Radia Maryja
              Fot. Grzegorz Kwołek / AG


              ZOBACZ TAKŻE

              • Prymas łaja Rydzyka (01-03-05, 23:23)
              • Pretorianie Rydzyka (01-03-05, 19:41)



              Dzwonię.

              - Ojciec Król rozmawia z prowincjałem. Niech pan próbuje później...

              Próbuję. Furtian pyta, czego chcę od ojca Jana.

              - Interesuje mnie jego działalność biznesowa. Udziały w spółce giełdowej.

              - Ojciec Jan jest teraz w drodze. Nie znajdzie tu go pan. Proszę szukać gdzie
              indziej.

              Szukałem też w Toruniu, ale i stamtąd zostałem odprawiony z kwitkiem.



              ESPEBEPE, zadłużony gigant

              Szczecińskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego powstało zaraz po
              wojnie. W PRL-u - jedna z większych firm budowlanych na Pomorzu Zachodnim. Do
              dzisiaj w gazetce na ścianie biurowca wiszą zdjęcia realizowanych inwestycji:
              elektrownia Opole, most autostradowy przez Wełtawę, osiedla mieszkaniowe,
              baseny, fabryki, hotele.

              W najlepszym czasie zatrudniała kilka tysięcy ludzi. W 1990 r. przekształcona w
              spółkę pracowniczą. Od 1994 r. - notowana na giełdzie. Niestety, wraz z wejściem
              na giełdę zaczęły się kłopoty zakończone w 2002 r. sądowym postanowieniem o
              upadłości. Długi spółki sięgały wtedy kilkuset milionów złotych, pracownicy od
              miesięcy nie dostawali pensji. Dzisiaj po gigancie pozostał - oprócz długów -
              pusty biurowiec (część pomieszczeń jest wynajmowana) i kilka osób przygarniętych
              przez syndyka.

              (Marcin Kowalski, Bydgoszcz, współpraca Ireneusz Dańko, Tomasz Prusek)
              serwisy.gazeta.pl/kraj/1,63546,2587775.html?as=2&ias=2
              Z pozdrowieniami dla uczciwych na czarno :))