Dodaj do ulubionych

Kolano Achillesa

IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 16.09.02, 09:36
Rita, no więc trwoga jest po to, by umierać ze starchu o wszystko, co
przemija, a troska - by wyrwać przemijaniu, co się tylko da. Tak to
górnolotnie rozpoczniemy nowy wątek.
Obserwuj wątek
    • brzoza2 Re: Kolano Achillesa 16.09.02, 14:38
      Ogromnie rada jestem, że się rozpętliło. A nad sentencją, chociaż nie do mnie głównie kierowana, pomyślę głębiej, bo
      warto.
      (Zdrowych kolan i ścięgien życzę)
    • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 22:53
      Już zostałam sama i mogę swobodnie pisać , a jest co , bo poniedzialek zaczął
      się od wielkiego zamieszania w całym domu. Paulina wstała z czerwonym parzącym
      policzkiem i jeszcze z płaczem, że musi odwołać wszystkie lekcje, z takim
      czerwonym policzkiem nigdzie się nie pokaże. Zaczeła się akcja uspakajająco-
      nerwowa. Telefony poszły w ruch. We wszystkich gabinetach dermatologicznych
      zarezerwowaliśmy termin, a wszystkie terminy dopiero wieczorem, a tu już trzeba
      dzialać. Pojechałam błyskawicznie do apteki kupić wapno. Najlepsza była
      teściowa, która przez telefon doradziła by wziąść szklo powiększające i
      sprawdzić czy czasami ją coś nie ugryzło, ponoć są jakieś muszki, które gryzą.
      Wziełam to szkło powiększające ( mam takie by sprawdzać prawdziwość pieniędzy
      czy akcyzy) i idę do niej. Zpanikowana Paulina ze zlością odpowiedziala - tak
      ugryzła mnie zmodyfikowana genetycznie kosmiczna muszka i zamkła się w pokoju.
      Przypomina mnie to reklamę Milki - a świstak zawija je w sreberka...
      Pózniej jej to zaczeło spokojnie znikać i zaczeliśmy debatować o powodzie tego
      rumienia i tak myślimy , że to jakieś roztocza ją zaatakowały i zaraz zmieniłam
      jej pościel, ja mówię, że to przez sztukę Chory z urojenia, może się zaraziła,
      chociaż siedziałyśmy w 14 rzędzie i teraz zastanawiam się co będzie po
      Demonach, na taką sztukę chce iść następnie. W końcu nie byłysmy u dermatologa
      i wizyty przepadly. Też myślę czy to nie po zabiegach kosmetycznych na którch
      była tydzień temu pierwszy raz. Jak myslisz brzoaza.
      • brzoza2 Re: Kolano Achillesa 16.09.02, 23:10
        Jesli byla tydzien temu, to raczej za pozno na reakcje z tego powodu. A
        przyczyn gwaltownej alergii moze byc wiele - od owej muszki twojej tesciowej,
        poprzez niegroznego pajaczka, ktory zaplatal sie w posicieli mlodej panny
        (takiemu to dobrze, co?)poprzez proszki do prania, perfumy, kremy, odzywki do
        wlosow, a skonczywszy na alergii pokarmowej.
        Oczywiscie nie jestem dematologiem, ale alergikiem wieloletnim, to znam sie na
        sprawie. Wprawdzie ja jestem alergik raczej wziewny (katarki, pylki i inne
        glupotki), ale sklonnosci odziedziczyla moja corka. tez musze uwazac - pare lat
        byla uczulona na salicylany, czyli aspirynopochodne.
        Wracajac do Pauliny. Obserwuj ja (podanie wapna to byl dobry pomysl), a jesli
        jutro, pojutrze, za tydzien wroci, jednak idzcie do tego lekarza.
        (Teraz wysle tego posta, bo - jak zauwazylam - gdy jest zbyt dlugi, to czasami
        go szlag trafia)
        cdn.
    • brzoza2 Re: Kolano Achillesa 16.09.02, 23:14
      A co do chorego z urojenia. Jesli sugerujesz, ze to zarazliwe, nawet z 14
      rzedu, to lepiej nie chodzcie, dziewczyny, na makbeta, Otella, Hamleta albo
      innego Szekspira. To dopiero byloby grozne. Z klasyki polecam Fredre - nawet
      jesli zaraza, to smiechem i romansami. A to wszak sam urok i smak zycia....
          • Gość: jd Re: Kolano Achillesa IP: 193.0.117.* 17.09.02, 09:47
            Oczywiście że Paulina zachorowała z urojenia. To są zjawiska niespodziewanego
            odchylenia od normalnego toku wydarzeń. Starożytni nazywali to "parenkliza".
            Powiedz to słowo Paulinie, od razu wyzdrowieje.

            Ta okropna Kurniczek o mało co nie wygrała wreszcie turnieju.

            Wszystkie te piosenki znam i mógłbym kontynuować z pamięci.
            • brzoza2 Re: Kolano Achillesa 17.09.02, 13:07
              Tośmy sobie z Ritą pośpiewały troche wczoraj....
              jd - to oczywiste, że znasz te piosenki, nie masz prawa ich nie znać, wszak to
              nasze pokolenie, choćbysmy nawet nie wiadomo jak chcieli sie odmaładzać.
              Chociaz wcale nie jestm pewna, czy znasz wszystkie na pamieć.
              A tak przy okazji - czy przypadkiem ten cały słodki Kurniczek nie zauroczył Cie
              tak troche pozatenisowo? W końcu jest na co popatrzeć...
    • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 17.09.02, 21:43
      I znow pościk się ulotnił .
      Piszę powtórnie
      W zyciu piękne są tylko chwile
      W życiu piękne są tylko chwile
      Dlatego warto żyć

      I co z tego , kiedy w nocy zadzwonił telefon od mojej kuzyneczki, która od roku
      czeka na lokal od Żabki. Jest po zdanych egzaminach w Poznaniu i teraz kiedy
      dostała lokal w dobrym miejscu kazali jej jeszcze raz zdawać egzamin. Więc
      pojechała do Poznania, wykosztowała się i wróciła zrozpaczona. Otóz
      najwyrażniej zależało komuś by ona nie zdała. Teraz dzwoniła w szokowej
      depresji i bardzo się o nią boję. Ona wzieła kredyt na rozwój działalności i
      liczyła sie że lada moment sklep będzie otwrty i będzie przynosił dochód.
      Kredyt wydała na zaległe opłaty oraz na inne rzeczy i przychodzą jej raty do
      spłacenia, wiecie co ona teraz przechodzi, boję się o nią, ja jej poleciłam tą
      Żabkę i teraz czuję się winna. Grożą jej , że jak nie zda drugi raz zdany
      wcześniej egzamin to rozwiążą z nią umowę i wtenczas będzie trach...
      W nocy ją bardzo uspakajałam , stylem Marka Aureliusza jak mogłam. Wyobrażacie
      sobie co ona teraz przechodzi. Jutro dowiem się czy ostatecznie rozwiążą z nią
      umowę. Na wszystko musi być przygotowana. Bardzo to rzeżywam.
    • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 17.09.02, 21:59
      Jadę dalej, to nie koniec moich dzisiejszych przeżyć. Czytam sobie nędzników i
      czytam i łezki lecą z oczów, to ta Faustna tak wyciska mi łzy.
      Ruch w sklepie się wzmógł, bo konkurencja ma remont, pózniej pojechałam na 3
      godziny na korty, ale wziełam ze sobą dziewczynę, która za paczkę papierosów
      będzie zbierać piłki. Bardzo się cieszyła i rodzice Tomka i Darii też, cały
      czas grałam bez odpoczynku i teraz się zastanawiam czy aby dobrze zrobiłam.
      Jak narazie wszyscy jesteśmy zadowoleni i nie musimy zbierać pilek, to było
      najgorsze. Dzieci jeszcze nie kierują piłką więc rozrzucają po całym terenie.
      Dobra,
      kiedy wróciłam, mąz miał duży ruch w sklepie, szczególnie ludzi z róznymi
      sprawami. Przyszła matka dziewczynki , którą uczy Paulina z zadaniem z j.
      angielskiego i do męza, potem przyszedł pijany klient, który twierdzi że żona
      jego ciągle wychodzi z naszym psem na spacer i twierdzi, że z moim mężem, coś
      dziwnego dzieje się w sklepie, klienci coraz bardziej mówią o swoich sprawach,
      znam wszystkich klopoty i bardzo im nie na rękę , że mnie nie ma. Nawet jest
      rozmowa o Unii Europejskiej i jak dwóch mężczyzn się spotka to przekonywują się
      bardzo ostro. A zaczyna się od mojego pytania - co pan skorzysta z wejścia do
      Unii i pan jako pan i gadki szmatki w nieskończoność. Może będzie trzeci post,
      puszczam go.
      • Gość: jd Re: Kolano Achillesa IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 17.09.02, 22:12
        Pierwszy raz słyszę o tej Żabce.

        Na życzenie rity zaczynam to łzawe "Stracić kogoś":

        Tylko tobie mogłem oddać wszystko
        I z twego spojrzenia tyle lat
        czytałem życia prawdę.
        Tylko tobie mogłem wyznać wszystko
        O pierwszej miłosci, wszystkich snach
        Wiedziałaś ty, nikt inny.
                • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.09.02, 21:40
                  Gość portalu: jd napisał(a):

                  > Ja też, ale akurat "Płonie ognisko" tudzież "Szła dzieweczka" stoczyły się
                  > nieodwracalnie na dno kiczowatości.

                  No nie mów tak, nie wyobrażasz sobie chyba ogniska z ludzmi, ktorzy by to nie
                  śpiewali, przecież to kultowe piosenki - przy pieczonej kiełbasce i zimnym
                  piwku i wspaniałym szampańskim humorze, a już napewno nie ma odniska bez
                  sokołów.
                • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.09.02, 21:45
                  Daremnie staramy się ciosać najostrożniej tajemniczą bryłę, z której
                  ukształtowane jest nasze życie, zawsze pojawia się na niej czarna rysa
                  przeznaczenia - Nedznicy
                  Trudno jest mi przerwać czytanie, tak się wciągłam, że zaraz po treningu wracam
                  do czytania i głęboko się zastanawiam czy czasami nie poświęcić nocy.
                  • Gość: jd Re: Kolano Achillesa IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 18.09.02, 22:41
                    Tak myślałem, że ci się "Nędznicy" spodobają. To naprawdę porządna literatura,
                    jakościowo i ilościowo.
                    Nawet "Sokołów" mam powyżej uszu z repertuaru ogniskowego.
                    Mam też dylematy z wyborem elementów nowego komputera - ma być markowo,
                    niezawodnie i niedrogo, trudno to pogodzić.
                    • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.09.02, 22:54
                      Nie szalej tak z komputerem, zaraz i tak przyjdzie nowa generacja i znów coś
                      trzeba będzie wymienić, ale od tego są specjaliści i im zaufaj, ty pilnuj kasy.
                      Ja to miałam problem czy części do komputera są orginalne czy nie i do tej pory
                      nie dałabym za nie głowy.
                      Wiecie, zastanawiam się czy mnie nie odbiło. Od kiedy wziełam dziewczynę do
                      zbierania pilek , to jakoś się dziwnie czuję. Ide sobie tylko z torką, a za mną
                      dziewczyna z piłkami i rakietami, wierna jak pies i tak się zastanawiam czy aby
                      się dobrze czuję. Jak żyję nikt mi nie zbierał pilek, a teraz co to się dzieje.
                      Zarobila ona wczoraj nawet na dwie paczki papierosów i jest bardzo szczęsliwa.
                      Czy widzieliście coś takiego, ja jeszcze nie. Tylko , żebyście nie mysleli tak
                      , że my siedzimy i patrzymy jak biedactwo zbiera piłki, my poprostu cały czas
                      gramy , a ona dosypuje je do kosza i tak wkoło. Chyba dobrze wymyślilam.
                      • brzoza2 Re: Kolano Achillesa 19.09.02, 10:18
                        rita - masz skrupuly, ze placisz dziewczynie za zbieranie pilek, chcoiaz cale
                        zycie to robilas sama. Ja tez cale zycie np. mylam sama okna, a niedawno,
                        pierwszy raz w zyciu, wzielam do okien takze bezrobotna "dziewczyne". Wyszlam z
                        zalozenia, ze wiecej zarobie w tym czasie, niz jej zaplace. I obie strony byly
                        zadowolone -ona, bo zarobila (normalna, godziwa stawka), a ja ze nie namachalam
                        sie (juz nie te lata), a do tego nie zmarnowalam czasu.
                        Dla Ciebie dwie paczki papierosow (jd ma racje, zasugeruj jej rzucenie palenia,
                        bedzie zdrowsza i wydajniejsza - he, he) to chyba zaden problem, a ona zamiast
                        zebrac i wyciagac reke, zarabia uczciwie na te papierosy. To mormalny i zdrowy
                        (pomijajac aspekt nalogu) uklad w dzisiejszym, paskudnym zreszta swiecie.
                        jd - ja przez miniony rok przerabialam temat pt.zepsuty komputer, naprawa
                        komputera, zepsuty, naprawa.... Wreszcie szlag mnie trafil, bo juz nie mialam
                        na czym pracowac, a do tego corka bardzo dokuczliwie marudzila, ze tez jej
                        potrzebne jest to i tamto. W rezultacie pozyczylismy jeszcze troche wiecej kasy
                        i sprawilismy sobie sprzet, ktory - mam te nadzieje - posluzy bezawaryjne czas
                        jakis. A teraz zreszta on sam na siebie pracuje i dzieki temu m.in. powoli te
                        dlugi bedziemy splacac. Ale naprawde warto bylo, bo oszczedzam na zdrowiu i
                        nerwach. Czego i Tobie zycze
    • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 19.09.02, 21:27
      Słuchajcie, mam gorączkę, ciągnie mnie do łóżka, dreszcze przechodzą mój
      organizm i zaczynam bredzić - co to może być
      Darwin zaczyna rozraniać, przyszedł z samego rana do sklepu, nabuzowany i
      powiada, mam pieniadze i chcę kupić towar, ja do niego , pieniądze to nie
      wszystko, ma pan też żonę, a on na to ,że go to nic nie obchodzi i swoje - mam
      pieniadze i chcę kupić towar. Powiedziałam, że towar mu nie sprzedam, zakazała
      żona i dałam jej słowo. On co, on ze złości trzasnoł drzwiami tak, że się
      otworzyły na skutek tego trzaśnięcia i zaczął krzyczeć, ty cholero ja ten sklep
      wykończę. Przykra sprawa, a już się łamałam czy mu czasami nie ulżyć, ale słowo
      mnie trzymało i teraz nie wiem czy dobrze zrobilam , że dałam żonie słowo, to
      ona powinna go pilnować a nie ja, żal mi go. Darwin jest chory i to coraz
      bardziej. Może już nigdy nie przyjdzie i będę miała spokój. Ciekawi mnie
      dlaczego nie nazwał mnie k...., może już na nią jestem za stara, a cholera to
      bardziej pasuje, ciekawe to.
    • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 19.09.02, 21:33
      Jesli chodzi o komputery , to regularnie znikają mi posty, dzisiaj też i
      opowieść o Darwinie pisałam dwa razy. Kiedyś miałam tak, jeszcze na Awf w
      Warszaie, koleżanka ciągle mówiła mi , że żle się czuje, że zaraz zwymiotuje.
      Ona tylko mówiła, a czyny były moje, szczególnie na wspólnej stołówce, równo
      wymiotowałam. Po trzech dniach zgłosiliśmy się do lekarki i okazało się , że
      ona ma zakożną żółtaczkę, została w szpitalu a ja jej tylko towarzyszyłam w
      chorobie obiawiowo. I tak myślę o swoim komputerze, ciagle mówicie , że macie
      lub mieliście złe komputery, a mój pewnie się od was zaraził.
    • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 19.09.02, 21:39
      Teraz nawet do szkółki należy taka Ola, której poradziłam aby się zapisała do
      Olszy i tam trenowała i u mnie dzieki czemu trenuje cztery razy w tygodniu.
      Olsza podniosła stawki i poradziłam rodzicom aby zapłacili składki członkowskie
      w klubie Olsza tj.5zł i powiedzieli , że Ola jest chora i nie będzie chodziła
      na treningi tam , tylko trenowała u mnie. I co sie ojkazało Ola faktycznie
      dostała zwolnienie lekarskie na 2 miesiące. Na pierwszym treningu na Olszy
      dostała piłką w oko i jej spuchło, z czym zwiazane jest zwolnienie i nie
      trenuje nigdzie - i co wy na to.
      • Gość: jd Re: Kolano Achillesa IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 19.09.02, 22:01
        Rita, połknij dwa coldrexy i wyśpij się. Nie wdawaj się w konflikty małżeńskie
        Darwina, nic dobrego z tego nie wyniknie; małżeństwo to świat o własnych
        regułach (co ci będę mówił). Wygląda na to, że rzeczywiscie zaraziłem ci
        komputer, ale niedługo go się pozbędę, więc wszystko wróci do normy.
        Brzozo, dzięki za wszystkie wyrazy komputerowej solidarności. W wolnej chwili
        opowiem wam o historii mojego obecnego sprzętu.
          • brzoza2 Re: Kolano Achillesa 20.09.02, 08:33
            "Świat nie jest taki zły,
            Świat nie jest wcale zły.
            Niech no tylko zakwitna jabłonie...."

            rita - to jest dla Ciebie piosenka na dzien dobry. Wprawdzie do jabloni jeszcze
            daleko, ale optymistyczne i pozywtywne myslenie moze nam zastapic nawet
            kwitnace jablonie. Wiem, przy chorobie (teraz bardzo duzo ludzi choruje, jakis
            wirusik przeziebioniowy, nie lekcewaz tego) trudno o sloneczne mysli, ale
            choroba minie, a pozytywne fluidy zostana.
            jd ma racje co do tego Darwina - masz dobre intencje, jednak lepiej sie nie
            wcinac za bardzo z checia pomocy. Przerabialam to juz wielokrotnie: godzilam
            zwasnione pary malzenskie, pomagalam, sluchalam zwierzen obydwu stron, albo
            jednej, gdy druga byla ta krzywdzaca, szukalam pomocy na zewnatrz, prowadzalam
            do fachowcow (psychologow, prawnikow, lekarzy) itd, itp. Final najczesciej byl
            taki, ze oni sie godzili (czesto dalej gnebiac sie nawzajem), a na mnie sie
            obrazali, zrywali kontakty, a do tego wygadywali o mnie niestworzone rzeczy
            innym wspolnym znajomym.
            Mowie Ci, dobre serce, to zimne serce - chcesz pomagac, rob to bez emocji.
            (Teraz wysle ten post, zeby mi go szlag nie trafil)
            • brzoza2 Re: Kolano Achillesa 20.09.02, 08:44
              Udalo sie, hurrra!
              No wiec skonczylam te moje madrosci na tym, ze jesli pomagac, to bez osobistego
              zaangazowania. Pogadaj jeszcze raz z zona Darwina i powiedz, ze odmowilas
              spredazy mezowi raz, drugi, ale nie mozesz tego robic w nieskonczonosc. Mozesz
              natomiast wskazac jej (jemu) adresy poradni odwykowych, klubow AA itd. Ci
              ludzie musza sobie pomoc sami, nikt za nich nie rozwiaze tego problemu. Bo co z
              tego, ze Ty mu nie sprzedasz, gdy on i tak jesli chce sie napic, to pojdzie do
              innego sklepu, tam mu sprzedadza. I wszystko bez sensu.
              rita - jak czytalam Twoj post o tej stolowce i zoltaczce, to az czkawki ze
              smiechu dostalam. Przypomnialam sobie jak to moja bratowa byla w ciazy, czula
              sie lepiej lub gorzej, ale w zasadzie nie miala tak zwanych zachcianek. Za to
              moj Wielki Brat im blizej bylo do rozwiazania coraz bardziej miewal ochote na
              rozne dziwne rzeczy. Bylo troche tak, jak kiedys u Indian - Indianka rodzila
              dziecko gdzies na jakims odludziu, a jej Indianin w wiosce zwijal sie z bolu.
                • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 21:46
                  To chyba jakoś sie nazywa, znikajace nam posty, kupujemy komputery na raty
                  nawet spiewamy podobne piosenki - czy to telepatia.
                  jd - odkąd kupiłam komputer i splacam te cholerne raty, to i praca zaczeła być
                  lepsza, a to że muszę zarabiać jeszcze więcej zdopingowało mnie do innej pracy,
                  której owocem bedzie mistrz - tak , tak zobaczycie. Dziś, po treningu
                  zatrzymaliśmy się z Tomkiem i kupilśmy jego mamie kwiaty, a to dlatego , że sam
                  Tomek zaczyna narzekać na mamę, która nie jest chętna takiemu biegowi treningów.
                  Zobaczymy, jaka jej b ędzie reakcja. Mama Tomka jest taka bez usmiechu i bez
                  zaangazowania. Ostatnio Tomek poskarżył się , że w sobotę na tenis zabroniła mu
                  iść, a on chciał i chce. W przyszłym roku zacznie grać w turniejach.
                  Dokończenie bedzie w następnym poscie - uwaga klik
                  • Gość: jd Re: Kolano Achillesa IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 20.09.02, 22:02
                    Nazwałbym to również (z powodu niechęci do wszelkich zjawisk spirytystycznych)
                    zależnością izomorficzną lub koordynacją równoległą.
                    Rita, chyba jednak zrezygnuję z tych rat, bo to wychodzi o prawie 20 procent
                    drożej. U ciebie też tak jest?
                    Mama Tomka wygląda na nieco zołzowatą, co się kobietom zdarza. Wymaga to
                    rozpoznania i właściwej następnie terapii. Ale też zdarza się, że nic nie
                    pomaga. Wygląda na to, że dopiero tytuł wielkoszlemowy, a raczej pieniądze mu
                    towarzyszące, udobruchają ją, ale to właśnie macie przecież z Tomkiem w
                    planach.
                • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 22:02
                  Dziś , też dzień pełen wrażeń. Mąż, znany z pedanterii wymyslił sobie malowanie
                  betonu przed sklepem. Kupił niebieską farbę i zaczął malować. Jak skończył
                  zastanawiał się jak to zakryć by klieńci nie wdeptywali w świeżo wymalowane
                  miejce. Znalazł więc duży podest , a raczej deskę, która kiedyś służyła jako
                  cel do rzucania nożem ( a nóż sprzedał mi Rambo brzoza) Na tej desce było
                  wymalowane koła punktowe czyli cele : 10, 20, 30 - już taka deske dostałam od
                  Rambo wymalowaną, bo chłopak się starał. Kiedy została położona ta deska na
                  wymalowanym betonie, to dopiero był szok - wszyscy równo zamiast przejść po
                  niej omijali ją wdeptując w świeżo wymalowane miejsce i mało tego, ślady
                  zostawiali na posadzce w sklepie. Kiedy to mąż zobaczył dostał furii i teraz
                  zmywa podłogę w sklepie rozpuszczalnikiem a ja siedze i z wami rozmawiam
                  nieprzejmując się tym wszystkim. Jeszcze się nasłuchałam gadki klientów, którzy
                  mnie widzieli kiedyś rzucajacą nozem, czy oni są już żywym celem i za jakie
                  grzechy itp.
    • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 22.09.02, 19:42
      Wczoraj, byla u mnie kuzyneczka, dostała wypowiedzenie umowy i wiesz jak byłam
      nia zajeta. Oprócz tego pisalismy pismo o odszkodowanie i zadośuczynienie tej
      firmy. Caly czas zj problemaami.
      Dziś, udalam sie po pracy na następne spotkanie forumowiczów, na grilowaniu ,
      na dzialce za Krakowem. Były to 45 urodziny skks - a i wypadało być. Fajnie
      było, tylko jak zwykle Paulina, nie wyszła z samochodu, czytała książkę i cały
      czas w nim przesiedziała. Strasznie było mi głupio, nie odpowiadałam na docinki
      dlaczego córa naie wyjdzie do nas. Tak od 15-18 siedziała w biednym maluchu,
      tuż przy naszym grilowaniu, sama nie wiem co mysleć. Tłumaczyła się, że musi
      przeczytać książkę, a pojechała dlatego, że inaczej ciężko byloby przekonać
      tatę.
      I to jest właśnie życie.
      • brzoza2 Re: Kolano Achillesa 22.09.02, 22:09

        ".... brzoza dopala sieę ślicznie"
        (dzieki za Skaldowe przypomnienie i te jesienne liryki.)

        rita - tak sobie mysle, Paulinie to przejdzie, minie jak rozyczka, czy ospa
        wietrzna. Gdy kiedys wkurzylam sie na moja corke za cos tam i juz nawet nie
        wsciekla, ale zrezygnowana zapytalam: "Dziecko, dlaczego my sie nie mozemy
        porozumiec", uslyszlam: "Bo ja jestem w trudnym wieku..." Poniewez jednak
        Paulina jest starsza od mojej to widze, ze wszystko jeszcze przed mna...
        Jak bylo na spotkaniu forumowiczow? Ja jeszcze nie bylam na takim i jestem
        ogromnie ciekawa, jak to sie odbywa. Czy poznajac kogos w realu nie jestes
        roczarowana, bo inaczej wyobrazalas go sobie w necie? Czy oni nie sa
        rozczarowani toba? Czy sa wlasnie tymi, za ktorych na forum sie podaja? To
        bardzo interesujace.
        • brzoza2 Re: Kolano Achillesa 22.09.02, 22:16
          jd - napisales: "Nazwałbym to również (z powodu niechęci do wszelkich zjawisk
          spirytystycznych)zależnością izomorficzną lub koordynacją równoległą."
          Czy Ty aby przypadkiem nas nie obrazasz....

          jd - napisales: " Mama Tomka wygląda na nieco zołzowatą, co się kobietom
          zdarza. Wymaga to rozpoznania i właściwej następnie terapii. Ale też zdarza
          się, że nic nie pomaga."
          To juz nie chodzi o mame Tomka, ale o to, ze zolzowatosc zdarza sie kobietom.
          Ciekawam ogromniena czym polega terapia przeciwzolzowatosciowa, bo mam w swoim
          otoczeniu kilka podobnych egzemplarzy.
          • brzoza2 Re: Kolano Achillesa 22.09.02, 22:24
            rita - kto to jest Rambo? I na czym bylas w teatrze?
            jd - calkiem niezly jest tzw kredyt odnawialny. Po zalatwieniu formalnosci i
            podpisaniu umowy otrzymujesz mozliwosc wyplacenia ze swojego konta, bez zadnych
            zyrantow, okreslonej kwoty, ktora pozniej splacasz w dowolnych ratach.
            Oczywiscie jest to dobre rozwizanie dla osob zdyscylinowanych (a za takiego
            wlasnie Ciebie uwazam). Procent jest mniejszy niz przy normalnym kredycie. Tak
            w kazdym razie jest w PKo BP, gdzie mam i rachunek, i kredyt. Polecam.
            jd - nie badz oszczedny w slowach, bo to wkurza rite (i ja ją rozumiem)
            • Gość: jd Re: Kolano Achillesa IP: *.ifis.uw.edu.pl 23.09.02, 13:06
              Na razie muszę być oszczędny w słowach z powodu ograniczeń koputerowych.
              Rita, powiedz Paulinie że ma u nas krechę.
              Brzozo, oczywiście że nie obrażam ani trochę, co najwyżej lekko świruję. Każdy
              przypadek zołzowatości jest indywidualny, więc nie ma jednej uniwersalnej
              terapii. Do tych kredytów nie mam zdrowia i cierpliwości. Wyciągnę co mam w
              skarpecie. Na razie, nie wiem kiedy tu będę.
              • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 21:56
                Zacznę od Pauliny, właśnie wszyscy tak powiedzieli, twoja córka ma kreskę. Ale
                to nie jest tak, to jest moja wina, kiedy ostatnio byłyśmy, nie było dla niej
                miejsca przy stoliku, więc siadła osobno przy innym i bardzo się nudziła, więc
                poszła do samochodu itam w samotności czekała na mnie. Myślę, że zbuntowała się.
                Teraz nie wyszła z samochodu i nie chciała uczestniczyć, wzieła książkę i
                czytała. Tak wszystkich olała. Jest to moja całkowita wina i teraz nie wiem jak
                z tego wybrnąć.
              • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 22:06
                Brzoza - Rambo to klient zajmujący się militariami i od czasu do czasu coś u
                niego kupuję.
                Co do spotkania foeumowiczów, to tego nie ma co się bać. Są ludzie od 14 roku
                życia do 50 roku i wszyscy mówią sobie nikami. Najważniejsz , żeby nie
                oczekiwać zbyt wiele , a porozmawiać i pośmiać się - tak ja to odbieram.
                Ale to wszystko dzięki jd, któey uczy patrzeć trzeżwo na świat. Samo spotkanie
                z ak, którego wcześniej nie znałam bylo zadziwiająco piękne i do tej chwili
                jest dla mnie przeżyciem w tym monotonnym życiu. A jak było na grilu, był luz i
                wiem , że nie będę gwiazdą , ale czuję że mnie tolerują a to mi wystarczy. Są
                mili dla mnie i chcą ze mną rozmawiać - nic więcej nie oczkuję , to mi
                całkowicie wystarczy.
      • Gość: jd Re: Kolano Achillesa IP: *.ifis.uw.edu.pl 24.09.02, 13:02
        Rita, kup Paulinie lalkę albo coś takiego, na pewno się udobrucha; tym niemniej
        ciągle ma krechę. Rita, oczywiście że będziesz gwiazdą. Przecież to jest od
        dawna ustalone.
        Brzozo, co za niewypały.
        Biegnę grzebać po skarpetach, bo w środę zamawiam nowy komputer. Nie wiem kiedy
        tu będę, więc dużo piszcie.
        • Gość: brzoza2 Re: Kolano Achillesa IP: *.chello.pl 24.09.02, 19:22
          rita - jd nie ma racji, Ty juz jestes gwiazda!
          jd - zajrzyj jeszcze pod materac albo do sloika z cukrem, tam tez niektorzy
          chowaja oszczednosci. Uwazaj tylko, zebys przez ten komputer nie poszedl z
          torbami.
          Ja pewnie niebawem pojde (z torbami) - wlasnie dostalam rachunek do zaplacenia
          za centralne ogrzewania. Mam doplacic spoldzielni 900 zl! Nie wierzylam i dotad
          nie wierze, ze to mozliwe. Oczywiscie pobieglam do administarcji i dowiedzialam
          sie, ze i tak mam szczesxcie, gdyz niektorzy podostawali nawet 2 tysiace do
          uregulowania. To jakis koszmar. Napisalam podanie, zeby mi raty to rozlozyli,
          bo przeciez nie wydole. Wszystkie moje skarpety, materace i sloiki sa juz dawno
          puste, co najwyzej dziury maja, wszak wydatek ogromny mialam niedawno i jeszcze
          dlugow sobie narobilam. A tu kolejny.
          Czuje tu jakies oszustwo, ale nie mam wyjscia, musze zaplacic. Zdecydwalismy
          sie z mezem juz teraz na zalozenie miernikow c.o., oczywiscie na wlasny koszt,
          ale przynajmniej bedzie pewnosc ze zaplacimy za to, co rzeczywiscie zuzyjemy.
          Uff, jak goraco!!
          • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 24.09.02, 20:58
            Ile tematów przed nami. Gwiazdą nie jestem , robicie sobie hi, hi ze mnie.
            Uwaga, kończę czwarty tom nędzników, jescze zostało mi 20 kartek, tok ,
            żałowałam, że czas tak szybko biegnie. Caly czas nos w książce, wszyscy na mnie
            zwracali uwagę i to teraz, kiedy już , już ją kończę.

            mąż pyta - co czytasz ?
            - Nędzników
            - o, o dobra książka, dawno ja temu czytałem.

            dobra czytam dalej
            wchodzi do sklepu starsza
            pyta się - co czytasz ?
            Nędzników
            - ile ty już książek przeczytrałaś
            - dużo
            - to ty jesteś bardzo mądra teraz, zaczniesz być mądrzejsza od mnie


            nastepnie wchodzi Paulina
            - czytasz jeszcze nedzników
            - tak
            - jak skączysz to mi opowiesz.
            teraz mój dialog do Pauliny
            - Paulina jak przeczytam cztery tomy nędzników to , to jestem
            mądra ?
            - to jesteś nędzna.

            i tyle , taki prowadzę żywot, można się posmiać.
          • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 24.09.02, 21:11
            Ja mam cieplociąg i płacę tyle ile wygrzeję, mam licznik i co miesiąc w sezonie
            grzewczym odczytują. Ale słyszałam jak u mnie w blokach klienci narzekają na
            ciepło, nie grzeją i płacą. Teraz mamy zimno, musi być jakaś awaria.
            Ja też będę miała krucho z kasą, pogoda nie sprzyja grze i sztundy się skończą.

            Ja chyba, żle się wyraziłam poprzednim poście o forumowiczch, "oni mnie
            tolerują" - chyba bardzo zle napisalam, wszyscy się tam tolerujemy bez względu
            na wiek. Chodzi o to, że było nas tyle, że nie ze wszystkimi zdążyłam
            porozmawiać. Myślę jednak, że taka osoba jak ja bardzo tolerancyjna, wyuczona
            pewnych postępowań przez Marka Aureliusza i oczywiście starego przyjaciela jd
            jest im potrzebna i byli oni ze mnie zadowoleni. Jest jeden minus u mnie, że
            nie jestem zbyt często na forum i nie wszystkich znam, więc nie miałam takich
            duzych oczekiwań. Dużo jest nowych forumowiczów. Cała paczka forumowiczów jest
            bardzo zgrana i oni częściej się spotykają. Ja najczęściej wpadam i wypadam i
            o to mogą mieć do mnie pretensje, ciągły brak czasu. Aha skks - jest rozmowny,
            ma nawet córkę w tym samym wieku co Paulina. Ale stalo się jak się stało i się
            nie spotkały. Wyczerpałam temat chyba całkowicie i jeszcze pytanie do brzozy-
            czy ty aby nie planujesz spotkania z forum swoim.?
          • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 24.09.02, 21:22
            cd.
            Jestem w konfortowej sytuacji, bo nie musze się przymilać na forum krakowskim,
            mam swój wątek ze wspaniałym i sprawdzonym czlowiekiem jkim jest jd i
            sympatyczną brzozą. Czy chcecie bym wam dalej kadziła, moimi światełkami i
            gwiazdkami na niebie itd.
            Jak tylko pomyslę o forum olsztyńskim, to taka jestem szczęśliwa (tu uśmiech na
            twrzyczce) jakbym zlapała szczescie za ogon.
            Nie przeszkadza mi, nawet to, że psy się lenią, że ciągle zamiatam ich włosy,
            że codziennie zbieram ich odchody w ogrodzie,że jest brzydka pogoda i nie gram
            w tenisa, że sprzedaję mimo zakazu żony gorzką Darwinowi aby nie być cholerą,
            że zimno w domu, mimo pieknego kominka który stoi obok komputera w pokoju
            dziennym, bo to już całkiem inna historia z tym kominkiem, fotelem bujanym i
            pięknym samochodzie.
            Słuchaj jd , zostaw klepki w podlodze, jest też taki ban pocztowy, tam jest
            niski kredyt. Zostaw ten stry komputer dla siebie, nigdy ponoć nie jest ich za
            dużo. Postawisz sobie w pokoju przy łóżku.
      • Gość: jd Re: Kolano Achillesa IP: 193.0.68.* 25.09.02, 12:31
        Muszę sprzedać stary komputer, bo nie starczy mi na nowy i wtedy pójdę z
        torbami, poza tym nie lubiłem go od poczatku. Potem o tym opowiem. Rita, możesz
        pisać mi tak dalej na smutne zimowe wieczory. Być nędznym od "Nedzników" jest
        całkowie ok.
        Teraz uciekam ustalać wnętrzności komputera.
        • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 25.09.02, 20:58
          Wg życzeń, bedę się rozpisywać dalej, tym bardziej , że mimo tak pochmurnej
          pogody moi delirycy byli bardzo grzeczni. Już po 16.00 życzyli mi miłych snów i
          zaczynam ich podejrzewać o jakąś taktykę wobec mnie. Najgorszą ich taktyką była
          służalczość, ciągle się przymilali i chcieli mnie całować po rękach, przez co
          musiałam chować ręce do tyłu i udawać , że mam je brudne. Jednemu oficjalnie
          musiałam powiedzieć , że ręki nie podam, bo przez ladę reki nie podaję itd.
          Moja starsza dziś również pochwaliła się swoim pierwszym projektem
          komputeroeym, sama zrobiła - był to aqapark wodny. Zwróciłam jej uwadę, z
          mojego punktu widzenia , że jest dość niebezpieczny i miałam przechlapane.
          Otóz ona w wodzie zaprojektowała stertę głazów o ostrych bokach, co nie wydaje
          mi się to dość bezpieczne , ale zobaczymy jak to ocenią inni.
        • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 25.09.02, 21:06
          jd - jak można nie lubieć starych rzeczy, ja pamietam swój pierwszy komputer
          Atari, taki na magnetofon, ile się nawgrywałam tych kaset. Jedna gra wchodziła
          przy dobrych ukladach pół godziny. A jak tylko zaskrzypiał parkiet wyskakiwało
          error i znów trzeba było od początku. Najczęściej robiliśmy tak, że wszyscy
          wychodziliśmy z pokoju i czekaliśmy aż się wgra gra.
          A jak myślicie, czy może kobieta być przyjaciółką mężczyzny, nigdy o tym nie
          słycszałam, a jak słyszałam to raczej negatywne opinie. Tak samo mężczyzna nie
          mośe być przyjacielem kobiety. Ciekawe, czy twoja żona ma przyjaciela, a brzozy
          mąż przyjaciółkę - coś mi tu nie gra, proszę o koło ratunkowe.
          • Gość: brzoza2 Re: Kolano Achillesa IP: *.chello.pl 26.09.02, 07:49

            Już ja bym mu dała przyjaciółkę!!
            Ale tak powaznie - myśle, że jest to możliwe, choć dosyc rzadkie. Oczywiscie
            jeśli mówimy o czystej przyjaźni, bez podtekstów, ukrytych marzeń po którejś ze
            stron itp. I zalezy tez w jakim wieku. Im później, tym mniej erotycznych
            fascynacji w ogóle, a zatem więcej wartości stałych, mocniejszych więzi. Ja
            sama mam kogos, kogo moge nazwac przyjacielem i - choc on nie ma rodziny - mam
            nadzieje, że i z jego strony jest to jedynie przyjaźń.
            Bo takim najwiekszym i najprawdziwszym moim przyjacielem jest mój mąż. Brzmi to
            może banalnie, ale to włąśnie jest największe szczęście w każdym związku - móc
            sie przyjaźnić ze swoją połówką.
            Skąd rita wzięło ci się na takie rozmyślania?
            A w ogóle to nam z jd rzeczywiście nakadziłaś, ale co tam! Ja tu wprawdzie
            nieco na doczepkę, ale - podobnie jak ty - uwielbiam forum olsztyńskie. Tutaj
            nikt sie nie kłóci, nikt nikomu nie wymyśla, jak to jest na forum warszawskim.
            Dlatego nie mam wielkiej ochoty na spotkania z forumowiczami mojej rodzimej
            stolicy.
            A jd nie jest sentymentalny i staroci w domu trzymał nie bedzie! Mowie ci,
            rita, to skończony realista!
            • Gość: jd Re: Kolano Achillesa IP: 193.0.68.* 26.09.02, 10:22
              Nieprawda, jestem raczej romantyczny. Pierwszy komputer pamiętam bardzo dobrze
              i trzymam go w piwnicy (Spectrum), drugi też wspominam z łezką w oku. Ale ten
              osatni był nie do życia.
              Rita, naszły cię jakieś skomplikowane myśli, które raczej do niczego sensownego
              nie mogą doprowadzić. Rzuć je w cholerę.
              Teraz u mnie będą kluczowe dni komputerowe i może się zdarzyć, że przybędę tu
              dopiero w poniedziałek.
                • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.09.02, 21:09
                  I to jest dusz romantyczna - " wyrzuć to w cholerę" i ja tak myslę jak bardzo
                  cierpiał ten młody Wolter, to był romantyk.
                  Do rzeczy, bardzo mi się podoba twoja teza jd, że nie jestem taka nędzna, więc
                  Paulina się pyta, czy jest fantastyczna jeżeli czyta fantastykę, i jeszcze sie
                  pyta czy usprawiedliwisz jej tą kreskę , jeżeli w czasie spotkania była na
                  Marsie.
                  Dziś mialam dzień dobrych wiadomości:
                  1. jd ma nowy komputer zainstalowany
                  2. brzoza znajduje czas na małe co nieco
                  3. Moja starsza dostała 5 z projektu, dzięki czemu będzie dostawć stypendium.
                  Jak się okazało nie były to gruzy ani skały tylko kryształy świetlne.
                  4. Przyjechał do mnie tata Tomka z wiadomością , że zarezerwował salę
                  gimnastyczną obok w szkole i zaczną się treningi 3x tygodniowo po 2godz, co
                  dowiódł , że Tomek przepracuje dobrze zimę i będzie się mógł już pokazać.
    • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.09.02, 22:42
      Wracając do tych przyjaciół, to ja brzoza wogóle ich nie mam, mało, nawet
      znajomych nie mam, mój mąż stosuje taktykę więzienną, stworzył świat samotnego
      domatora i mury nasze nie zaznały gości, chyba , że teściową i kuzyneczkę,
      którą toleruje. Zdarzały mu się wypady do UPR ale już przeszło. Ten watek, to
      taki gryps więzieny, moja slodka tajemnica, okno na swiat i odskocznia w świat
      wirtualny.
      Jeszcze jedno czytam Ojca Goriota, trochę mnie to nudzi ale nie mam nic innego
      do czytania.
      Acha - dzisiaj miałam rownież klienta z Angli, przemiły staruszek, wyznał mi ,
      że przyjechał na zjazd stowarzyszenia spadochroniarzy. Jak opowiadał, w czasie
      II wojny światowej był Angki i skakał ze spadochronu, ma wiele orderów i
      ukończył studia psychologiczne w Oxwordzie. Pisze ksiązkę o swoich wydarzeniach
      wojennych. Był tak mną zachwycony a ja nim, że podalam mu adres gazety. Mówił,
      że pisze na komputerze. Mówię wam 84 lata a taki werbalny. Przyszedł na zakupy
      jeszcze raz, myślę że bardziej do mnie, bo dalej kończył swą rozmowę.
      jd - chyba się wypalę przy tym pisaniu, starczy już, nie ma żadnego odzewu.
      • Gość: brzoza2 Re: Kolano Achillesa IP: *.chello.pl 26.09.02, 23:08
        rita - wpadam w ostatniej chwili, na szczescie, zeby ratowac twoj zapal.
        Nieupowazniona wprawdzie przez jd, ale czuje, ze musze ten ogien w tobie
        poscycac. Pisz dalej, bo to jest fantastyczne.
        A staruszek w tobie sie po prostu zdluzyl, zakochal, bo wdzieku masz i
        cierpliwosci do ludzi ogromnie duzo

        • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.09.02, 23:47
          Był po prostu z szokowany, wyobrażasz sobie , kobieta z za lady, sprzedawczyni,
          bo przecież nie wie kto ja jestem, prowadz,e z nim dyskuty , po za tym wiem ,
          że ludzie starzy potrzebują wspomnień i zainteresowań, a jego wspomnienia były
          rewelacyjne, pokazywał mi wszystkie dokumentu by mu uwierzyć, nawet paszport
          miałam w swoich rękach co świadczy o zaufaniu do mnie. Wiesz po tylu latach
          handlu poznaję ludzi pozytywnych i negatywnych, ten miał ciepło w sobie i
          szczery uśmiech. On zaczął mówić , że był na wykładach na AWF na Bielanach, to
          ja mu na to, że również tam studiowałam i od słowa do słowa. Teraz juz
          wyjechał, mając w pamięci mały sklepik, tak mówił - to przyjemne.

          Ale dziś to nie wszystko, staruszka, babinka przyszła do sklepu przechować
          100zł, bo syn jej przychodzi i nie chce by je widział. Gdy przyszła po swoją
          rzecz tak mnie wychwalała i tylko mnie uwielbia, że aż łezki miałam w oczach,
          taka kobiecina a taką ma duszę i tak szczerze do mnie.

          Ale był równiez inny klient - klient bufon, Paulina nazwała go adentem,
          przypadkiem stała za drzwiami, ktory mówił , że idzie do kafejki internetowej.
          Po moim pytaniu, na jakie strony wchodzi to powiedział na angielskie. Podobają
          mu się dziewdzynu mówiące po angielsku, bo są inteligentne, Zamilczałam, po
          chwili powiedzialam mu że koszula jest bliższa ciału. Widać było i czuć, nie
          wiem jak to nazwać, sloma z butow, no nazwijcie jak to chcecie.
      • Gość: brzoza2 Re: Kolano Achillesa IP: *.chello.pl 26.09.02, 23:17
        cd.
        moj maz tez jest typem samotnika, taki troche Hemingwayowski typ, co to rece do
        kosci zedrze, jak sie na jakiego marlina zastawi. A najlepiej, to by go wyslac
        w samotny rejs dookola swiata, tylko koniecznie z wedka w jednym reku, a
        pilotem do telewizora w drugim. Ten piolt to tylko po to, zeby mogl
        przeskakiwac z jednego mijanego pejzazu na drugi.
        Mowie ci rita, cale lata pracy, zeby go do ludzi ciagac, jakies kontakty
        utrzymywac. A i to nigdy bez protestow i oporu. Rozumiem cie zatem doskonale.
        jd to towarzyski czlowiek, swiatowy on jest, na salonach bywaly. W wielkim
        swiecie zaznajomiony, z elitami zaprzyjazniony. Taki co on jest. Nie to, co my,
        szaraczki cichutkie i skromniutkie.
        (ale sie zezlosci, jak to przeczyta, hi, hi)
            • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 21:06
              jd -to i tak wczesnie , ja na skład komputera czekałam miesiąc. Zawsze na coś
              czekalismy mimo , ze szły już raty. I jak patrzyłam mam jeszcze pięć miesięcy.

              Uwazaj brzoza, będzie odpór jd, do poniedziałku jesteś wolna ale co potem,
              będziesz musiała się schować.

              Przeczytałam Ojca Gorita z wielką niechęcią. Wxale się nie dziwię, że zamiast
              czytania lektur grałam w tenisa. Wybitnie książka o próżności elit paryskich,
              ani się śmiać ani płakać.
              Wierzcie nie wierzcie, ale nieoczekiwanie w sklepie pojawił się znów Anglik.
              Mówił, że ma jeszcze kilka spraw do załatwienia i pozwolił sobie do mnie
              wstąpić. Podał mi swój adres zamieszkania wraz z telefonem. Kiedy tak pisał,
              myślałam po co mi on go daje i tak nie wyruszę w podróż. Nie chcąc mu robić
              przykrości , wziełam i podziękowałam. Może myślał, że jestem tak obyta w
              świecie, że go odwiedzę. Jeszcze się dowiedzialam, że był on kiedyś dobrym
              lekkoatletą Wojska Polskiego, stą te wykłady na AWF.
              Nie trudno było mi wpaść na pomysł, że ten adres może się kiedyś przydać,
              szczególnie gdy mój Tomek będzie startował na Wimblendonie. Widzicie - życie
              samo układa scenariusz, wszystkie ścieżki prowadzą na korty trawiaste
              Wimblendonu.
              • Gość: brzoza2 Re: Kolano Achillesa IP: *.chello.pl 28.09.02, 11:52
                rita - z tym wspolnym spiewaniem moze byc problem, bo spotykamy sie tutaj o
                calkiem innych porach. Ale za to wlasnie kocham forum, ze mozna romawiac z
                przyjaciolmi wtedy, kiedy kazde ma czas oddzielnie, a niekoniecznie umawiac
                sie, spotykac, a potem.... rozstawac. Nie cierpie rozstan.
                Ten Aglik albo sie w Tobie regularnie zakochał, albo potrzebuje sympatycznej
                pielegniarki na stare lata (zrozumialam, ze to starszy pan?)A co on kupowal?
                Whisky, dżin, czy polska czysta?
                Juz sie boje spotkania z jd i pewnie w poniedzialek skryje sie na z groy
                upatrzone pozycje, aby przeczekac. Co nie znaczy, ze nie wtrace swoich dwoch
                groszy.
                Co do jego wymownosci i wylewnosci to pewnie masz racje - oszczedny ci on w
                slowach, jakby mial z nich swoja i rodziny przyszlosc budowac. A moze to zwykle
                wygodnictwo, moze mu sie nie chce tak w ogole po proznicy jezyka sobie i
                klawiatrury zyzywac. No, szczegolnie teraz, kiedy bedzie miala nowa, musi
                oszczedzac. Z drugiej strony, powinien duzo jej uzywac, poki bedzie na gwarancji
                (oczywiscie komputer, nie jd - on ma gwarancje dozywotnia)
                Z tymi gwarancjami to roznie bywa. Kupilismy kilka lat temu samochod. Pierwszy
                w naszym z mezem malzenskim pozyciu nowy samochod. Oczywiscie na raty, bo jakze
                by inaczej. I wszystko bylo OK, sprawowal sie swietnie, byl mily, grzeczny i
                przyjazny. Az do czasu, kiedy skonczyla sie gwarancja. Doslownie tydzien po jej
                uplywie niespodziewanie, sama z siebie, pekla przednia szyba, a w nastepnym
                tygodniu poszla skrzynia biegow. A tzw. rekojmia juz tego nie obejmowala.
                I tak to jest w zyciu.
                  • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 28.09.02, 21:27
                    W Warszawie skończyłam tylko podyplomowe studia trenerskie II stopnia . Ale co
                    twój mąż robił na Awf, czyżby je skończył i z jakiej dziedziny sportu.
                    Zrobilam niespodziankę jd , ciekawe czy mnie się też oberwie.
                    Z gwarancjami różnie bywa, lecz przy komputerach to rzadkość. Mam kasę
                    fiskalną, wagę i nigdy z nimi nie bylo klopotu, komputery też się trzymają
                    twardo. Najgorzej jest z mechanicznymi sprawami i innymi. Kiedyś, dawno temu
                    kupiliśmy sobie komplet wypoczynkowy skórzany i po tygodniu wredne kocisko
                    perskie wyostrzyło sobie tak pazury na komplecie, że powstały dziury i mąż
                    wpadł na pomysł, że na gwarancji to trzeba zgłosić naprawę. Kota schowaliśmy do
                    piwnicy kiedy przyszli serwisanci i zaczeliśmy wykladać swoje racje, całkiem
                    otumanieni serwisanci wymienili nam takie poduszki i nic więcej ponieważ
                    zorientowali się w naszych krętactwach. Po za tym kot z piwnicy zaczą glosno
                    mialczeć. Do tej pory posiadam znaki po pazurach kocich. Kota perskiego oddałam
                    w dobre ręce , bo miał swoje zwyczje takie jak sikanie po dywanach a nie do
                    kuwety. Weterynarz powiedział, że mam typowo złośliwego kota i wychować się już
                    go nie da.
                    Jak myślisz , jak przeżywa brak komputerka jd, ciekawe jak zagospodarował sobie
                    czas, myślisz, że pełny luz bluz
                    Szampan idzie do głowy:
                    To co dał nam świat
                    Niespodzianie zabrał los
                    Dobre chwile skradł
                    Niosąs w zamian bagaż zwyklych trosk
    • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 29.09.02, 20:14
      Wyobrazasz sobie brzoza jd jako deliryka, bo ja tak. Cieplutko w domu, wieczór
      szybko, nudy i nie ma komputera, nie moze zgladnąć na forum, żeby się nie
      rozchorował nam biedaczysko.
      Oczywiscie, ze Paulina zauważyła mój ból i po dyskusji dolozyła się do
      pozdrowienia w postaci - niech wirus bedzie z tobą - fantastycznie , nie.
      Męża tez mam fantastycznego, chcąc mi się przypodobać i widząc jak chlonę
      książki, kupił dla mnie Harleguina - śmiechu mieliśmy co nie miara.
      Dziś też , kupilysmy na hali książke Wiecha, dawniej czytałam jego Śmiechu
      warte i faktycznie było warte śmiechu.
      • Gość: brzoza2 Re: Kolano Achillesa IP: *.chello.pl 29.09.02, 21:22

        jd wygląda na skończonego abstynenta, a poza tym nie sądze, żeby nudził sie w
        domu nawet jesli nie ma przy nim sprawnego kompa. Przypuszczam, że on zawsze
        cos sobie do czytania znajdzie, cos do napisania, wiec akurat tutaj jestem
        spokojna o jego zdrowie psychiczne.
        Męża rzeczywiście masz fantastycznego - liczą się wszak intencje, a nie
        rezultaty.
        Buziaczki dla meża i Pauliny:))))
        • Gość: jd Re: Kolano Achillesa IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.09.02, 11:21
          Mam go wreszcie. Teraz różne rzeczy ustawiam, porządkuję swoje skomplikowane
          układy katalogów i drżę, czy czegoś nie spieprzę.
          W zaistniałej sytuacji odpuszczam brzozie, Paulinie daruję krechę i
          stwierdzam, że jest fantastyczna.
          Nie nudziłem się bez komputera ani troche, bo miałem z innym do czynienia w
          pracy, poza tym mam teraz nawał roboty związany z postępami w mych sprawach
          zawodowych, a jeszcze poza tym rzyczywiście jak się nudzę, to też się nie
          nudzę.
          Jeśli chodzi o mocniejsze napitki to za kołnierz nie wylewam, choć sporą część
          swego limiitu chyba już wypiłem; no i świetnie sie maskuję, czego dowodzi
          opinia brzozy.
          Teraz nie będę się dalej rozpisywał (choć już się rozpisałem), bo chcę
          obejrzeć wszystkie olsztyńskie wątki, ale wieczorem postaram sie napisać o
          moim poprzednim komputerze i o moich związkach z AWF-em, bo i ja mam go w
          czułej pamięci i świadomości.
          • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 30.09.02, 21:21
            Czyli toasty zakończone i słychać oklaski z pierwszego włączenia komputerka.
            Mam ogromną ilość przyziemnych spraw i nocka prawdopodobnie nie moja. Musicie
            wybaczyć. Rok akademicki Pauliny zaczął się komunistycznie czyli od stania w
            kolejce aby zapisać się na odpowiednie zajęcia z odpowiednimi profesorami, a że
            jest na UJ-cie duzo studentów więc musimy stać całą noc. Nie wiem o której , i
            nie wiem jak to zorganizować. Chcę jej bardzo pomóc. Problemów nie miara, gdyż
            nie ma czasu udzielać lekcji zarobkowania chba że kosztem nauki na co jest
            wściekła. Kiedy zaczynała odmawiać dzieciom , okazuje się że wszyscy ją lubią i
            płaczą dzieciaki. Nie ma serca im odmawiać i jest na rozdrożu wyładowując się
            na mnie. Daje mi przykład referatu, który musi zrobić - wszystko o lekcyje
            kupidowe - Kasper Twardowski. Musze już kończyć i trzymajcie za mnie kciuki i
            wszystko co możecie.
            • Gość: jd Re: Kolano Achillesa IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.09.02, 22:17
              Na jakie to zajęcia stoi się na UJ całą noc, aby się na nie zapisać? Mam w
              tamtych okolicach swoje macki i chętnie bym tam tym i owym podokuczał z powodu
              tych kolejek jak do mięsnego w początkach lat 80-tych. Tym niemniej trzymam
              kciuki.
              A z moim poprzednim komputerem było tak. Jakiś dwa lata temu burzliwie
              kończyła sie moja współpraca z firmą zbliżoną do firmy brzozy. Kończyła, gdyż
              moi tamtejsi przełożeni byli i wredni, i tępawi, i prawdopodobnie mający to i
              owo na sumieniu. Gdy tam pracowałem miałem w domu służbowy komputer, gdyż tego
              wymagał charakter tej pracy. Ten komputer służbowy może się wydać przywilejem,
              ale w większej części był on narzędziem bezwzglednego kapitalistycznego
              wyzysku, przechodzącego w wyzysk niewolniczy. No więc zacząłęm rozglądać sie
              za nowym komputerem. Miałem trochę oszczedności więc mogłem sobie pozwolić na
              dość przyzwoitą maszynę. Mój syn studiował różne pisma, oferty i reklamy i
              wyszło mu, że powinnismy kupić komputer na giełdzie w firme Ordi. Równolegle
              poprosiłem o poradę kolegę pracującego zawodowo w dziale komputerowym pewnej
              poważnej firmy i on po tygodniowym namyśle powiedział mi: kupuj na giełdzie w
              firmie Ordi. Sytuacja była więc oczywista. Ustaliliśmy z moimi chłopakami
              wszystkie parametry, zgodziłem się, by kupowac bez legalnych Windowsów, bo
              przecież zainstalujemy je sami ze skopiowanej płyty, którą miałem, no i
              udaliśmy się na giełdę. Zamówiliśmy, odebrać mieliśmy za kika dni w ich
              siedzibie w samym Śródmieściu, która to siedziba dodawała firmie powagi.
              Odebrałem, zapłaciłem chyba z 7 tysięcy, co dla mnie jest kwotą bardzo sporą,
              no i gotowi byliśmy do rozkoszowania sie świetnym nowym komputerem. Dało się
              zainstalować Windowsy, ale zawiesił się po próbie uruchomienia następnej płyty
              CD. Potem były ciągłe kłopoty z włączaniem lub wyłączaniem, zawieszał się co i
              raz. W podobnych sytuacjach zachowywał się według swego widzi mi się. W końcu
              przestały ładować się Windowsy. Zaczęliśmy go skanować, formatować i znów
              instalować Windowsy. Trwało to ze dwa dni i noce. Wyuczony na Marku Aureliuszu
              winy zacząłem najpierw szukać w sobie, że to pewnie przez te pirackie
              Windowsy, i postanowiłem wezwać z ogłoszenia jakiegoś faceta, która na pewno
              zna sie na komputerach, ma zrozuminie dla pirackich Windowsów i na pewno nam
              pomoże. Wydawało mi się, że nie wypada z tymi pirackimi Windowsami zgłaszać
              się do firmy Ordi. Przybył więc ten facet z ogłoszenia. Ogłosił, że bierze 50
              zł za pół godziny, a ja byłem pewny, że zrobi wszystko w kwadrans (przecież
              mam świetny nowy komputer i tylko jest jakis oczywisty dla niego konflikt w
              środku). Po trzech godzinach zorientowałem się, że robi dokładnie to wszystko,
              co wcześniej my robiliśmy przez dwa dni. Po czterech godzinach powiedziałem
              mu, że jest późna noc i może jutro z nim się raz jeszcze skontaktuję (400 zł
              do tyłu). Kolejny dzień byłem w szczytowy stresie, w końcu uznałem, że nie ma
              rady - dzwonię nawet z tymi pirackimi Windowsami do firmy Ordi. A tam nagrany
              głos nawija: firma Ordi przestała istnieć, przepraszamy za utrudnienia. Tylko
              dlatego, że byłem ze cztery dni wyćwiczony w stresie nie dostałem zawału. Na
              giełdzie dowiedzileismy sie, że Ordi dokumentnie zbankrutowało, że żadna
              hurtownia nie honoruje żadnych ich zamówień lub reklamacji, tyle że pewna inna
              firma przejeła ich zobowiązania dotycząc bieżącej obsługi. Ta firma była po
              przkątnej miejsca, w którym ja mieszkam (ze 25 km), ale co miałem robić -
              pojechalem. Byli nawet bardzo mili, ale powiedzieli, że nie mogą przyjąć
              żadnych bezpłatnych reklamacji i gwarancji, że co najwyżej nie będą mi liczyć
              za robociznę, natomiast wszystko obejrzą i spróbuja doprowadzić do porządku.
              Po dwóch dniach przybyłem do nich ponownie, byli pełni dobroci i litości, gdyz
              okazało się, że mój komputer ma powkładane w środku zupełnie inne częsci, o
              parametrach o wiele gorszych niż miały być i marnie współpracujące ze sobą.
              Zrobili - jak powiedzieli - co mogli, powkładali nowe niezbędne części
              (kolejne 700 zł), zainstalowali od siebie Windowsy i wszystko powinno działać,
              choć możliwe są kłopoty. Noi tak było - działał, ale ciągle były kłopoty.
              Potrafił się zawieszać kilkanaście razy na dzień, odmawiać tego i owego, nigdy
              nie można było być spokojnym co się zdarzy. Ja miałem przez ostatnie dwa lata
              pilną robotę, więc uznałem, że póki działa, będę jakoś się z nim męczył. No i
              męczyłem się okropnie, ale robotę szczęśliwie zrobiłem, choć nie zlicze, ile
              razy straciłem pracę z kilku godzin, bo sie bezczelnie zawiesił. Miesiąc temu
              kłopoty z nim podniosły sie do kwadratu, no i postanowilismy spokojnie i bez
              pośpiechu nabyć nowy komputer. Tym razem w porządnej firmie, a nie na
              giełdzie, i z legalnymi Windowsami. Tak też sie stało i jest cudownie.
            • brzoza2 Re: Kolano Achillesa 30.09.02, 22:21
              rita - trzymam nie tylko kciuki, ale na wszelki wypadek wszystko, co wlazlo mi
              w rece (łącznie z psem, czyli suką). Niechaj nocne czuwanie na Uj-ocie
              procentuje później wiedzą dogłębną!!
              A swoja drogą, czy te nocne kolejki czegos Wam czasem nie przypominają?
              Jakiegoś minionego okresu, kiedy to stało sie (bywało, że i w dobrym
              towarzystwie) do białego rano po COŚ. To mogły byc zapisy na poranną dostawę
              kawy i wędlin, ale też na Warszawskie Spotkania Teatralne, albo na Jazz
              Jamboree. To były czasy....
              A Paulina jest świetną dziewczyną. Na jakim wydziale będzie studiowała?
              Buziaczki dla was obu:))))
                • brzoza2 Re: Kolano Achillesa 30.09.02, 22:41
                  jd - a my z ritą sugerowałysmy, że jesteś małomówny....
                  Ogromnie sie cieszę i trzymam kciuki, aby wreszcie to cudo okazało sie być
                  bezawaryjne. Wiem i rouzumiem, co przeżyłeś i chociaż ja miałam podobne kłopoty
                  ze swoim kompem przez wiele lat, to az takich przygód, łącznie ze zbankrutowaną
                  firmą "krzak", nie przeżyłam.
                  Dlatego głaszcz go, wycieraj z kurzu, psiukaj co jakiś czas specjalnym
                  preparatem na bazie m.in. alkoholu, w kazdym razie dopieszczaj jak potrafisz,
                  aby ci wreszcie słuzył i był na twoje potrzeby niezawodny i wierny.
                  A myśl Twoja za jego pośrednictwem niechaj niesie się w świat wirtualny i
                  realny z siłą i moca zawartej w niej madrośći.
                  (Alem ładnie napisała!!!)
                  Ale tak serio - uświadomiłes mi, że powinnam mój komputer zgłosic do serwisu,
                  bo choc nowy (z maja), to mi sie zaczyna zawieszać po kilka razy dziennie. Jest
                  na gwarancji, więc niech cos zrobia.
                  Czego Tobie wcale nie zycze
                  Buziaczki gorące-komputerowe:)))
                  • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.10.02, 21:10
                    Wszystko na ogół w porządku, bylismy 89 osobą na na 190 z hakiem studentów.
                    Rozpiszę się póżniej jak się naczytam waszw posty szczególnie nie wiem co się
                    stało jd-owi chyba musiał rozruszać klawiaturę, jakby jeszcze napisał czy żona
                    się cieszy z komputera bylaby cała saga nowego komputera.

                    Szybkie pytanie i proszę o szybką odpowiedz
                    co znaczy słowo redundanty
                    i incydencje, to to samo co wtrącenie.

                    brzoza Uj - polonistyka
    • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.10.02, 22:17
      Dzieki za szybką odpowiedz.
      Starszy komputer widać przeszedł swoje. To samo miałam z pierwszym swoim
      komputerem, jest teraz w sklepie i służy tylko do księgowania. Kupiony w firmie
      ze znaczkem przylejonym na koputerze i póżniej się rozwiązała. Nie było jak
      naprawiać, to przychodzili koledzy córki, to inni, na szczęście bez pieniędzy.
      Aż pewnego razu załuwazyłam niedaleko sklep komputerowy i usługi. Facet,
      fachowiec zrobił swoje i tak dużej kwoty nie brał, jedynie piwo, chyba że
      trzeba było wymienić część, bo albo za powolna, albo czegoś mało. Póżniej
      zdecydowałam się kupić u niego komputer który teraz używam i następny dla córki.
      Za zamontowanie nic nie wziął, ja mu włozyłam na siłę 50zł . Mało wgrał windous
      i jescze program autokad. Sklep ten jeszcze istnieje i mam nadzieję , że długo
      jeszcze będzie i na każde wezwanie zglosi się.
      Z tymi serwisantami , to sama nie wiem jak jest od roku szukam kogoś ktoby
      ustawił tak antenę satelitarną by stacje były w języku angielski, teraz mam
      niemiecki i nie wiem kogo szukać, jak taki fachowiec się nazywa.
      • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.10.02, 22:45
        Paulina mówi , że to dobrze zrobili, bo mozna było sobie wybrać obcje i
        monograf ale nic więcej nie wiem , wybrała obcę fantastykę i dlatego musiała
        być wcześnie by ja zarezerwować - chbba tak.
        W nocy miałam straszny dylemat, sama z sobą walczyłam, co poskutkowało złym
        snem i wyczerpaniem organizmu. Miałyśmy pojechać o 2.00, póżniej w nocy Paulina
        stwierdziła, że za zimno na stanie i zdecydowala się jechać o 3.30, a staneło
        tak, że wyjechalyśmy o 4.30. Mlodzież już tam stała. Ja wróciłam do domu
        zostawiając Paulinę i dalej spałam. Pusty Kraków, puste Planty, puste ulice,
        samotna w Krakowie , jakie to uczucie, noc , kamienice i okno JPII . Na Gołębią
        nie da się podjechać autem, trzeba jeszcze iść.
        Ten największy mój problem to rozmowa z Pauliną, która z płaczem wieczorem
        mówiła mi, że chce się uczyć i nie ma czasu na naukę dzieci ale nie potrafi im
        odmówić. Stwierdziłam , że jest ona doktorem Judymem. Zostawiła sobie tylko
        dwie biedne rodziny, gdyż matki powiedziały, że nie stać ich na innego
        korepetytora i Paulina powiedziała , że ich nie zostawi na lodzie. Więc kogo
        odrzuciła, moich Flaczków prawie 4godz tygodzniowo po podwójnej cenie,
        tłumacząc , że ich stać na droższych. Myślałam w nocy jak powiedzieć tym
        Flaczkom, że nie będą mieć angielskiego i wymyśliłam rano. Jest jeszcze
        starsza, ma teraz mniej nauki a już woła o kurtkę , spodnie, buty i wyszłam do
        niej z propozycją , udało się , przynętę przyjeła i nawet zaczeła rozmawiać z
        Pauliną o dzieciach. Jak wszystko się uda i uspokoi postawię wam wirtualny
        szampan. Jk to mówią, masz problem , prześpij się z nim. Jestem w dobrym
        humorze , wszystko idzie jak ma iść swoją drogą.
        • Gość: jd Re: Kolano Achillesa IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 02.10.02, 08:51
          Rita, pewnie że mogę się mylić z tymi redundantami i incydencjami (nobody's
          perfect), wiele zależy od kontekstu i dodatkowych okoliczności. Oto sympatyczne
          redundanty (w moim znaczeniu): "jest pani w mylnym błędzie", "ma pani słuszną
          rację".
          Brzozo, nie spodziewaj sie za wiele z tym AWF-em. Ale o tym później, teraz
          muszę uczciwie popracować.
            • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.10.02, 21:34
              Jak tam się wam wiedzie? U mnie wszystko zaczyna się normować, jestem już
              spokojniejsza i mogę trzezwo mysleć mimo znaczącej obniżki alkoholu. Chociaż
              dziś w sklepie mialam dobrą zabawę o 20.00. Moja starsza mysląc, że sklep już
              zamknięty zeszła z góry w piżamce i rózowym szlafroczku i zaczynała buszować po
              sklepie za słodyczami na noc. W pewnym momencie otwiera drzwi klient i stanął
              dębem milcząc. Starsza wybiegla z sali sprzedaży jak opentana a klient mówi co
              tu się dzieje czy to napad na mnie, a ja mu spokojnie, nie to tylko stróż nocny
              , zjawa, mara - ja nic nie widziałam i nic nie słyszałam, a pan coś widział?
              On odpowiada, nie, nie ja tylko wpadłem po paczkę papierosów, a ja mu na to -
              niech pan weżmie ćwiarteczkę aby się panu po nocach nie śniła ta zjawa i nie
              straszyła pana. Sytuacja taka powstała dlatego, że mąż rozmawiał przez telefon
              i zapomniał zamknąć bramę, a w nocy nic nie widać co się dzieje na zewnątrz.

                  • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.10.02, 22:28
                    Problem z redundantnym skończył się, po wielu pertrubacjach z książkami i jej
                    bałaganem znalazła slowniki łacińskie i inne. Jutro wygłasza jakiś referat i
                    jest trochę w napiętej sytuacji.
                    Mam trochę nowych książek, Paulina kupiła mi Pilcha - bezpowrotnie stracona
                    leworęczność oraz Wiecha, którą czytam z przerwami, bo śmiech też może się
                    znudzić. Jak widać Pilch jest też leworęczny i miał największy problem z
                    literką s, tak samo jak Paulina. Ciągle pisała tak, że musiałam czytać przy
                    pomocy lusterka - nigdy bym nie przypuszczała, że będzie z niej ambitna
                    polonistka.
                    Starszej poradziłam, aby dała ogłoszenie, że zaprojektuje dom dla teściowej,
                    wiesz dlaczego, na pewno będzie on bardzo niebezpieczny, w łazieńce glazy, przy
                    łóżku ostrosłupy.
                      • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.10.02, 21:13
                        jd - chodzi o przymiotnik redundantny czyli zbędny.
                        Paulina zrobiła referat z Todorova i dziś go wygłaczała. Nie wystarczyło 1.5
                        godziny i będzie kończyć na następnych zajęciach. Już się tak nie przejmuj tym.
                        Czytam Pilcha o leworęczności i jest to ksiazka którą powinni przeczytać
                        wszyscy Krakusy. Opowiada o Gołębiej o UJ i wykladowcach i o polonistyce.
                        Czytam ją z wielką ciekawością, tymbardziej , że miejsca które opisuje znam
                        osobiści. Zastanawiam się jak mozna było tak zmarnować swoją lewą rękę. Teraz w
                        modzie jest leoreczność. Tomek opowiadał, że u nich w klasie jest czterch
                        uczniów leworecznych.
                        Jesteśmy już zmęczeni tenisem i robimy przerwę do wtorku, a od wtorku wchodzimy
                        na salę gimnastyczna. Muszę rozpatrzeć się jak to wszystko zorganizować, jak ją
                        upodobnić do kortu. Odkąd mamy dziewczynę do zbierania piłek zaczeła mnie boleć
                        ręka , oczywiście prawa i oczywiscie łokieć, całe dwie godziny bite gram, nie
                        mamy przerwy, bo zawsze w koszu znajduja się piłki.
                        Dziś na treningu Tomek zagrał bardzo mocną piłkę i ledwo osloniłam się rakietą,
                        a on krzyczy - straciła by pani jajeczka. Ja do niego - to ty tak dobrze grasz -
                        jak się nazywasz chlopczyku, a on na to Gonzalez, bo teraz Gonzalez jest jego
                        idolem.
                        Wiesz co mi bibliotekarka przyniosła - Zerwane wiezi.
                        A kiedy będzie o Awf-ie.
                        • Gość: jd Re: Kolano Achillesa IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 03.10.02, 22:39
                          Słynnego tenisowego łokcia nie mogłabyś nie mieć i chyba już do niego
                          przywykłaś. O ile wiem nie ma na to żadnej rady poza rzuceniem tenisa albo
                          powrotem do starych rakiet.

                          Sprawa AWF-u może być długa, więc mogę dziś nie skończyć, ale zaczynam.
                          Nie studiowałem na AWF-ie i jest to jedna z moich sporych niedoskonałości.
                          Studiowałem na drugim prawie końcu Warszawy i na wydziale, który raczej kojarzy
                          się z notorycznymi kłopotami z zaliczaniem WF-u. Ale miałem szczęście. Na moim
                          roku zebrała się spora paka chłopaków, kórzy do sportu mieli ten sam stosunek
                          co ja - czyli że żadne zajęcia uczelniane nie są warte dobrego pokopania piłki,
                          pół dnia przy stole ping-pongowym i innych takich. Szczególnie zakolegowałem
                          się z dwójką chłopaków, z którymi koleguję się do dzisiaj (jeden to całkiem
                          znany Krakus) i którzy dla pogrania w piłkę zdolni byli do nadzwyczajnych
                          wyrzeczeń (wstawanie o 6 rano, rezygnacja ze studenckiej popijawy, nie mówiąc o
                          rezygnacji z randek z panienkami). Każdy dzień rozpoczynaliśmy od lektury od
                          początku do końca Przeglądu Sportowego, od wzajemnego sprawdzania swej wiedzy o
                          ostatnich wynikach w różnych konkurencjach. Mieliśmy na roku niezłą drużynę
                          piłkarską i do dzisiaj śnią mi się bramki, które strzeliłem w całkiem poważnych
                          meczach. Ale najważniejsze w związku z AWF-em było to, że zawsze mieliśmy przy
                          sobie w torbie piłkę i gdy były jakieś sprzyjające warunki, to natychmiast
                          wsiadaliśmy w autobus, potem przesiadalismy sie w tramwaj i po 20 minutach
                          byliśmy na AWF-ie by pograć w nogę. Jeździliśmy na AWF z paru powodów: nadawało
                          to naszej grze instytucjonalnej wartości, jeden z moich najbliższych dwóch
                          kolegów był nastawiony na zwiazanie życia ze sportem (i udało mu się to) i
                          chciał nasiakać właściwym powietrzem AWF-owskim, na AWF-ie było świetne nieduże
                          boisko, obok boiska do rugby (potem zabudowali to kortami tenisowymi), gdzie
                          były bramki do piłki ręcznej świetnie nadające się do naszej gry, i te bramki
                          były z siatkami (meatalowymi, ale zawsze). Wszyscy, którzy grywali na
                          podwórkach, gdzie robiło się bramkę z dwóch cegieł lub kamieni, dobrze wiedzą
                          co to znaczy grać na bramki z siatkami, gdy zdobytej bramki nie trzeba okupić
                          biegiem za uciekajacą piłką, tylko grzęźnie ona w siatce - to był po prostu
                          wielki świat. Jeździlismy tam w kilka, a nawet kilkanaście osób, ale bywało że
                          nawet w trójkę, grając dwóch na jednego (zupełnie bez sensu) i ciesząc się jak
                          dzieci. Jeden raz sie zdarzyło, że ten, który grał w jedynke wygrał z tymi "w
                          dówjkę". Nieskoromnie powiem, że tym wygranym byłem ja. Na terenie AWF-u wsród
                          drzew mniej więcej na wysokości głównego wejścia, ale dużo głebiej, znajdowało
                          sie niezwykłe "urządzenie sportowe": teren w kształcie koła o przekątnej ze 40
                          metrów otoczony wysokim drewnianym murem, a na tym murze były narysowane od
                          wewnątrz bramki piłkarskie. Wchodziło sie do tej jakby studni i można było
                          trenować strzały nie biegając po uciekającą piłkę, bo wszytsko sie odbijało i
                          działo w tej zamknietej niby-studni. Piękne to było miejsce, nastrzelaliśmy sie
                          tam na całe życie. Tyle na dzisiaj, będzie dalej także o tenisie.
      • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.10.02, 22:59
        Dzięki, popatrz jaki ty jesteś bystry, właśnie zmieniłam sobie rakietę z fina
        na heda i tu pies pogrzebany.
        Wracając do twojego kolana Achillesa to myślę, że od tego czasu boli cię
        kolano, tak się wystrzeliwać w mur. dobrze że koledzy nie wpadli na pomysł
        przebicia głową muru.
        Williams przegrała z Malajewa (to chyba córka słynnej Bułgarki ).

        Ale nie przeszkadzam i czekam na ciąg dalszy, zaczeło się interesująco - myślę
        , że te drzewa są już duże. Po lewej stronie od głównego wejścia, oczywiście
        jak wchoszimy do AWF-U , idziemy taka alejką wśród drzew, a potem po lewej
        stronie jest hotel , a po prawej stołówka. Gdzie korty są, to nie wiem ,
        ćwiczyliśmy na hali w środku, a obok nas biegali lekkoatleci - czy tak ?
        Mów dalej....
          • brzoza2 Re: Kolano Achillesa 04.10.02, 12:58
            Kochani,
            ja wciąż z Wami jestem!!!!
            Nie odzywam sie dlatego, że wpadam do Internetu raz na jakis czas w tajemnicy
            przed samą sobą, poczytam, poczytam i uciekam. Mam pilną robotę, więc gdybym
            siedziała przed komputerem,do którego mam podłączony Internet, nigdy bym nie
            mogła niczego napisać (zawodowo).To jest rodzaj uzależnienia - trudno sie
            powstrzymac, aby nie zerkać na ten wirtualny świat, a czas ucieka....
            Buziaczki Wam póki co przesyłam i dalej będę podgladać jedynie (to za karę, że
            mam tak słabą wolę).
            B.
    • Gość: rita Re: Kolano Achillesa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 22:30
      Skończyłam Pilcha o leworecznosci. Dziwię się sama sobie, że tak uwaznie
      przeczytalam, że dotyczy ona środowiska literackiego. Jak okreslił autor jest
      to typowo romantyczna sklonność do zwierzeń. Poznałam trochę to środowisko i
      ich świat. Dowiedzialam się z niej , że istnieje biuro pisania nekrologów,
      poznałam Kraków z innej strony. Czytałeś tą książkę jd ?
      Pilch pisze, że dobry pisarz to martwy pisarz i przez to malo czyta
      współczesnych pisarzy. O to cytat z tej książki, bardzo mi się podobał , więc
      go przytoczę
      " Trzymam w ręku znakomitą książkę, kazde zdanie to czysty zysk, czytając
      docieram do fotela, czytając siadam, czytając zapominam, dlaczego wogóle
      czytam, koncentruję się bez reszty na pochłanianiu całkiem nowych dla mnie
      smakowitości, która przynosi każda kolejna strona."

      Teraz dla rozrywki czytam Wiecha.
      • Gość: jd Re: Kolano Achillesa IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 05.10.02, 18:51
        Wróciem wczoraj bardzo późno i jeszcze poszliśmy z żoną do kina (Raport
        mniejszości - bardzo dla mnie takie sobie, nia ma starty do Łowcy androidów,
        chociaż tobie to ostatnie się nie podobało), no i do trzeciej oglądałem
        siatkówkę.
        Wstyd się przyznać, ale leworęczności Pilcha nie czytałem, choć wiem, co w
        trawie piszczy.
        Co do topografii AWF. Jest na początku tak jak piszesz: wchodzi się głównym
        wejściem, potem alejką miłą w lewo po skosie, są tam chyba kasztany, i dochodzi
        się po jakichś 100 metrach do miejsca, gdzie są dwie niewielkie hale sportowe.
        Zazwyczaj trenują tam zapaśnicy, bokserzy, szermierze i temu podobni.
        Przechodzi się między tymi halami i zaraz jest hotel. Wracając jeszcze do hal:
        projektował je Wojciech Zabłocki, który był w młodości dobrym szermierzem, a
        potem został architektem. Jego syn Michał Zabłocki pisze świetne teksty dla
        Grzegorza Turnaua (jeden kawałek muszę zacytować:

        Zwieść cię może ciągnący ulicami tłum
        Wódka w parku wypita albo zachód słońca
        Lecz pamiętaj naprawdę nie dzieje się nic
        I nie stanie się nic aż do końca).

        Potem idzie się dalej za ten hotel i zaraz są korty, a jeszcze dalej jeszcze
        jeden hotelik przed którym było w zagłebięniu boisko do siatkówki (chyba już
        przerobione na kort) a po drugiej stronie wielkie boiski do rugby. No i trochę
        dalej te miejsca mojego studenckiego kopania piłki. Czy to się zgadza?

        Na razie tyle, potem będe jeszcze pisał o sprawach AWF, które są związane z tym
        kolegą ze studiów, który miał związać swe życie ze sportem i dosyć mu się to
        udało.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka