Dodaj do ulubionych

coś na humor...:))

IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 05.07.06, 16:54
strasznie mi się spodobał to wam przekazuję:

"Pewne małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci,
postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu wszelkich
niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na golfa, zostawiając żonę
w oczekiwaniu na przybycie "specjalisty". Przypadek sprawił, że w tym samym
dniu w miasteczku zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w
zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.
- Dzień dobry, madame, ja jestem...
- Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
- Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuję się w
dzieciach...
- Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po chwili
pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?
- No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na
mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa - trzy
razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością parę
w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w salonie... Naprawdę
można się wyluzować...
"Dywan w salonie..." - Myśli kobieta. - "Nic dziwnego, że mnie i Harry'emu
nic nie wychodziło..."
- Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. – kontynuuje
fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę z
sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani
zadowolona z rezultatu...
Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:
- Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty,
człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę
nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty
mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania...
Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia...
- Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki!
Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy
współpracy...
- Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
- Straszliwie... Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku. Ale
był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie
w akcji... TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić: TRZY GODZINY ciężkiej
fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i jęczała tak głośno, że
z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo
zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki
zaczęły mi obgryzać sprzęt...
- Sprzęt... - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć, że
wiewiórki naprawdę obgryzły panu... khem.. sprzęt..?
- Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal...
No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.
- STATYW ?
- No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale
nosić... Proszę pani! Proszę pani!!! Jasna cholera, ZEMDLAŁA!!!!"
Obserwuj wątek
    • lustroo Re: coś na humor...:)) 06.07.06, 07:33
      Pewnego razu pastuch przepedzal swoje owce z jednego pastwiska na drugie.
      Nagle, w kłębach kurzu i z rykiem silnika zatrzymalo sie przy nim
      nowiutkie BMW. Kierwcą byl mlody czlowiek w garniturze Prada, butach
      Gucci'ego, okularach Dior'a itd, itd. Typowy yuppie. Koles wystawil sie
      przez opuszczana szybkę i pyta:

      - Czy jeżeli powiem Ci ile dokladnie masz owiec w stadzie, dasz mi jedna z
      nich?

      Owczarz popatrzył na facia, na swoje stado i odpowiedzial:

      - Jasne, czemu nie?

      Yuppie zaparkował samochód. Wyciągnął notebook DELL podlaczony do komórki
      AT&T. Polaczyl sie z internetem, wszedl na strone NASA i za pomocą GPS
      dokładnie określił swoja pozycje. Podal ja do innego satelity NASA, który
      zrobił zdjęcie obszaru w wysokiej rozdzielczosci.

      Mlody człowiek otworzył zdjęcie używając Adobe Photoshop,
      przekonwertowl plik i wysłał go do centrum obrobki zdjec cyfrowych w
      Hamburgu. Po kilku sekundach na palmtopa przyszedl mail informujacy go, ze
      zdjęcie zostało obrobione i podajacy adres, pod ktorym zostaly
      zmagazynowane dane. Koleś wszedł wiec do bazy danych SQL i sciagnal dane,
      a następnie nakarmił nimi arkusz Excel'a wypchany setkami skomplikowanych
      formułek. Po otrzymaniu wyniku wydrukowal na swojej mini drukarce HP
      LaserJet pełny 150-stronicowy raport. Podal go pastuchowi i powiedział:
      - Masz w stadzie 1586 owiec.
      - To prawda - powiedzial owczarz. - Jak przypuszczam, chcesz
      teraz wybrać sobie jedna z nich?

      Stal spokojnie, obserwujac mlodego czlowieka rozgladajacego sie wśród
      stada, wybierającego zwierzaka, a nastepnie ladujacego go do bagażnika
      nowiutkiego BMW. Po czym odezwal sie znowu:

      - Hej, a jak Ci powiem jaki jest Twoj zawod, to oddasz mi
      zwierzka?

      Yuppie pomyślał przez chwilke, a nastepnie odparł:

      - Jasne, czemu nie?

      - Jesteś konsultantem - powiedzial pastuch.
      - O rany, niesamowite! Jak zgadles?
      - Nie musiałem zgadywać - rzekł owczarz. - Zjawiles sie tutaj nie wzywany,
      żądając zapłaty za odpowiedz, ktora znalem, na pytanie, którego nigdy nie
      zadawalem. A w dodatku gowno wiesz o mojej robocie.

      Oddawaj psa
      • agalt Re: coś na humor...:)) 06.07.06, 16:01
        Genialne:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
        • lustroo Re: coś na humor...:)) 07.07.06, 07:32
          Tłok w autobusie...Babcia z laską stanęła koło siedzącego młodego człowieka, i
          żeby zwrócic na siebie uwagę stuka laską...

          - Może by Babcia gumkę zalożyła na laskę, to by tak nie stukało?

          - Jakby Twój ojciec zalożył gumkę, to ja bym stukać nie musiała ;)
          • Gość: luna37 Re: coś na humor...:)) IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 07.07.06, 14:08
            W straży pożarnej dzwoni telefon.
            - Dzień dobry, czy to ZUS?
            - ZUS spłonął.
            Po pięciu minutach znowu dzwoni telefon.
            - Dzień dobry, czy to ZUS?
            - ZUS spłonął.
            Po następnych pięciu minutach znowu dzwoni telefon.
            - Dzień dobry,czy to ZUS?
            - Ile razy mam panu powtarzać, że ZUS spłonął! - odpowiada wściekły strażak.
            - Ale jak przyjemnie tego posłuchać!


            Urzędniczka Urzędku Skarbowego do młodego przedsiębiorcy:
            - Jak pan śmiał w rubryce "Pozostający na moim utrzymaniu" wpisać "IV RP"?!

            • lustroo Re: coś na humor...:)) 10.07.06, 11:01
              Dwie kury poszly na targ...Oglądaja jajka. Takie małe po 20 groszy i takie
              fajne duze po 30 groszy...

              Jedna kura westchnęła. Aaaach, chciałabum znosić takie jajka, jak te po 30
              groszy

              Na to druga kura Głuuuupiaaa, dla 10 groszy tak se tyłek nadwyrężąć ;)
              • Gość: luna37 Re: coś na humor...:)) IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 14.07.06, 19:32
                Straż Pożarna. Dzwoni telefon.
                Dyżurny:
                - Słucham?
                - W zeszłym roku posadziłem sobie konopie indyjskie. Wyrosły takie jakieś
                cherlawe, żadnego spida nie dają...
                - Dokąd dzwonisz, palancie! - denerwuje się dyżurny. Dzwoń na policję do sekcji
                narkotyków - tam Ci pomogą.
                I odkłada słuchawkę. Po dziesięciu minutach znowu rozlega się dzwonek telefonu:
                - A jak w tym roku posadziłem, to wyrosła taka dorodna i tak w łeb daje, że
                nawet pojęcia nie masz!!!
                - Już Ci mówiłem palancie! Dzwoń na policję!
                I znowu rzucił dyżurny słuchawkę na widełki. Po pół godzinie znowu telefon:
                - Sam jesteś palant! Nie odkładaj słuchawki... Dzwonię... bo u sąsiada chałupa
                się pali...
                A jak przyjedziecie, zaczniecie biegać z tymi swoimi wężami... patrzcie pod
                nogi... nie zadepczcie...


                Pewien facet przeczytał książkę o asertywności i postanowił ją wypróbować na
                żonie. Nie wrócił jak zazwyczaj zaraz po pracy do domu, tylko poszedł z
                kumplami na piwo. Ok. 19.00 puka do drzwi, żona mu otwiera a on:
                - Słuchaj, skończyło się babci sranie! Ja jestem w tym domu panem! Ja mówię, a
                ty słuchasz, jasne? Zaraz biegusiem podasz mi kapciuszki, obiadek, potem zimne
                schłodzone piwko, i nie obchodzi mnie skąd je weźmiesz, potem się zdrzemnę a
                wieczorem napuścisz mi wody do wanny. No, i nie muszę chyba mówić, kto mnie po
                kąpieli ubierze i uczesze? No?! Kto?
                - Zakład pogrzebowy skurw***nu!

                Pewien człowiek spacerował sobie po plaży gdy zobaczył cała zakorkowaną
                butelke. Rozejrzał się dookoła i nie widząc nikogo otworzył butelkę.
                Z butelki wyfrunal Dżinn i odzywa się:
                - Dzieki twojej uprzejmości jestem wolny! Spełnie jedno twoje życzenie, ale
                tylko Jedno!
                Mężczyzna pomyślał i mówi:
                - Zawsze chciałem spędzić wakacje na Hawajach, ale boję się samolotów, a na
                statkach dostaje klaustrofobii i choroby morskiej. Gdyby jednak by dojazd
                autostradą, to bym sobie pojechał.
                Dzin zastanowi się i mówi:
                - Chyba nie da rady. Ocean jest za głęboki, za dużo materiałów by było
                potrzeba. Czy nie możesz wymyślic czegoś innego?
                Mężczyzna pomyślał jeszcze chwilke i mówi:
                - Jest jeszcze jedna rzecz która mnie zastanawia. Chciałbym zrozumieć kobiety,
                co je rozśmiesza, czemu płaczą bez powodu, czemu mają taki temperament i w
                ogóle wszystko.
                Dżinn zamyślil się.
                - Chcesz mieć na tej autostradzie dwa, czy cztery pasy?

                Pewnej nocy złodziej wlamuje sie do pustego mieszkania. Szpera po ciemku,
                przerzuca rzeczy szukajac pieniedzy, az tu nagle slyszy glos:
                - Mateusz cie widzi...
                Zapala swiatlo rozglada sie po pokoju. Nikogo nie ma. Dalej przerzuca rzeczy.
                - Mateusz cie widzi...
                Co u licha?!" - mysli, rozglada sie dokladniej, a tu papuga w klatce.
                - Te, papuga, to ty mówilas?
                - Ja.
                - A jak masz na imie?
                - Nepumenozenia.
                - Nepu... co? Glupie imie jak dla papugi.
                - Mateusz tez glupie jak dla rotwailera
                • lustroo Re: coś na humor...:)) 14.09.06, 14:44
                  Lodówka zrobiła imprezę. Nazapraszała samych znajomych. Wszyscy bawią się
                  niezle:
                  Odkurzacz się nawciagal, Kaloryfer juz rozgrzany, Kuchenka daje ostro w palnik,
                  Pralka się rozkreca, w łazience Wiatrak dmucha Suszarkę. Impreza na całego.
                  Gospodyni chodzi po mieszkaniu i rozdaje zimne drinki. Patrzy, a pod ścianą
                  stoi smutny Trabant.Podchodzi do niego i mówi:-
                  - Ej trabant, a co Ty taki smutny stoisz i się nie bawisz? Masz tu seteczkę
                  walnij sobie, to się od razu rozruszasz.
                  A Trabant na to:
                  - Nie mogę... Jestem samochodem...

                  Synu, znalazłem ci wspaniałą kandydatkę na żonę!
                  - Ale tato... sam potrafie znaleść sobie dziewczynę... kto to jest?
                  - To córka Kulczyka!
                  - Suuuper! Trzeba było tak od razu!
                  Ojciec udaje się do Kulczyka na rozmowę:
                  - Dzień dobry Panu! Wydaje mi się, że znalazłem doskonałego kandydata na męża
                  Pańskiej córki!
                  - Wie Pan... ale ja nie szukam męża dla mojej córki...
                  - Ależ to wiceprezes Orlenu!...
                  - Cudownie! To zmienia postać rzeczy!
                  Następnie ojciec udaje się do prezesa Orlenu :
                  - Witam Pana Panie prezesie! Przychodzę z dobrą nowiną - mam idealnego
                  kandydata na wiceprezesa w Pańskiej firmie.
                  - No tak.. Ale ja nie szukam nikogo na tę posadę.
                  - Jest Pan pewien?! To zięć Kulczyka!
                  - Ooo! Chyba, że tak!

                  Wiszą na drzewie trzy leniwce i kłóca się który jest bardziej leniwy.
                  Pierwszy mówi:
                  - Wiecie chłopaki, idę sobie ulicą, patrzę sobie, a tu worek złota na ulicy
                  leży, ale nie chciało mi się go podnieść.
                  Na to drugi:
                  - No widzicie, a ja idę sobie plażą i patrzę jak Claudia Schiffer leży sobie
                  naga i chce żeby ją przelecieć. No ale nie chiało mi się.
                  Trzeci:
                  - A wiecie chłopaki, ja ostatnio byłem w kinie, na strasznie śmiesznej komedii
                  ale przez cały film plakałem.
                  - No co ty na komedii i płakałeś?
                  - Bo siadłem sobie na jajka i nie chciało mi sie wstać poprawić.


                  Kierowca zatłoczonego autobusu ostro nim manewruje. Pasażerowie przewracają
                  się, walą głowami w szyby itp.
                  Jeden z pasażerów:
                  - Panie, kurna, świnie pan wieziesz, czy co?!
                  Na to kierowca:
                  - A co? Ktoś się w ryj uderzył?


    • Gość: luna 37 opowiadanie mojej koleżanki...:)) IP: 62.29.133.* 30.09.06, 09:45
      Czy już ci się zdarzyło popatrzeć na innych ludzi w twoim wieku z tym dziwnym
      uczuciem: Ja chyba nie wyglądam tak staro?

      Jeżeli tak, ten dowcip ci się spodoba:


      Siedziałam w poczekalni u swojego nowego dentysty i rozglądałam się. Zauważyłam
      na ścianie dyplom ukończenia studiów, na którym figurowało jego pełne imię i
      nazwisko. Znienacka mi się przypomniał wysoki, przystojny, ciemnowłosy chłopak
      o tym samym nazwisku chodził ze mną do liceum jakieś 30 lat temu. Czyżby mój
      nowy dentysta był tym chłopakiem, w którym nawet się trochę podkochiwałam?
      Jak go jednak zobaczyłam, szybko porzuciłam te myśli. Ten prawie łysy facet z
      siwiejącymi włosami, brzuszkiem i twarzą pełną zmarszczek był zbyt stary, by
      mógł być moim kolegą ze szkoły A może jednak? Po tym, jak mi przejrzał zęby,
      zapytałam go, czy nie chodził przypadkiem do XXVI LO.?
      - Tak. Owszem, chodziłem i byłem nawet jednym z najlepszych uczniów -
      zarumienił się.
      - A w którym roku Pan zdawał maturę? - zapytałam.
      On odpowiedział:

      - W siedemdziesiątym szóstym. Dla czego Pani pyta?
      - To Pan był w mojej klasie! - powiedziałam zachwycona.
      Zaczął mi się uważnie przyglądać. I następnie ten wstrętny, pomarszczony
      staruch zapytał:
      - A czego Pani uczyła?...
      • lustroo Re: dowcip opowiem :) 21.02.07, 11:37
        Facet stracił w wypadku penisa. Pyta lekarza czy coś się da z tym zrobić.

        -A ilu mężczyzn ma pan w najbliższej rodzinie?
        - Siedmiu: ojciec, dziadek i 5 braci
        - Dobrze w takim razie pobierzemy od każdego z nich 2 cm kawałek zesztukujemy i
        będzie miał pan 14 cm penisa
        - Naprawdę, to da się zrobić?
        - Oczywiście.

        No i wszyscy z rodziny się zgodzili, operacja się udała. Pacjent się budzi.
        - No widzi pan wszystko w porządku, ma pan 14 cm penisa, proszę tylko teraz
        wypoczywać i przez miesiąc nie uprawiać seksu, a po 2 miesiącach przyjść do
        mnie do kontroli.

        No dobra. Mineły 2 miesiące. Facet przychodzi.

        - A witam, witam i jak tam się sprawuje nowy penis?
        - Niby dobrze, ale kto miał pomysł, żeby odcinek od dziadka wstawić w sam
        środek! ;)
        • lustroo Re: dowcip opowiem :) 26.02.07, 07:59
          Jaś i Małgosia idą z babcią do parku.

          - babciuuu, skąd się biorą dzieci? pyta Małgosia
          - nooo, bocian je przynosi odpowiada babcia
          - Jasiu wytłumacz babci, bo umrze niedoświadczona ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka