edico
17.07.06, 19:39
Sponsorowany artykuł w G.O. nr 165(16.092) z dnia 17 lipca br. reklamujący
sukcesy Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych zadziwia, zdumiewa i
ujumuje swą niezwykle sugestywną formą i treścią. A jest czym.
Na samym wstępie przypomina się czytelnikowi, że w ostatnim dziesięcioleciu
padło kilkadziesiąt banków a SKOK trwa mimo braku pomocy ze strony Państwa.
Kasy tej Firmy "z tytułu rozliczeń pieniężnych jego członków ponoszą niemal 10
krotnie większe opłaty niż banki". Niesprawiedliwie także "ponoszą z znacznie
wyższe koszty windykacji nalezności, czy rozliczeń pieniężnych swoich członków".
Jednocześnie SKOK bez jakichkolwiek pomocy ze strony Państwa zgromadził
proporcjonalnie w stosunku do wkładów oszczędnościowych:
- 2,38% środków na funduszu stabilizacyjnym,
- 1,65% w Towarzystwie Wzajemnych Ubezpieczeń,
- 4,03% stanowi udział calości środków służacych stabilizacji i gwarancji
depozytów członkowskich, czyli 3 razy tyle co zgromadziły banki.
Mimo tak niekorzystnych warunków działania w ubiegłym roku Kasy wypracowały
17.239 tys. zł. zysku netto.
Zaiste, operatywna strona działalności gospodarczej tych KAS przy jednoczesnym
upadku kilkudziesięciu banków wyczerpuje znamiona historii o Kanie
Galilejskiej :))
Wręcz fenomenalne wydaje się podsumowanie tego artykułu podnoszące zarzut, że
gdyby KASY dysponowały Bankowym Tytułem Egzekucyjnym, dodatkowo zaoszczędziły
by jeszcze "5 krotnie więcej niż wynosi wartość zwolnienia podatkowego".
"Mówienie zatem - jak pisze gazeta - o uprzywilejowaniu Kas w stosunku do
banków nie jest zgodne z prawdą".
A co jest zgodne z prawdą???
O skokach KAS na banki jeszcze nie słyszałem. Czy ktoś jest w stanie mi
wytłumaczyć, jak z takiego kalkulacyjnego deficytu można zrobić wręcz
doskonałe zabezpieczenie odółu zgromadzonych w tych Kasach oszczędności i
jeszcze wygospodarowywać zupełnie pokaźne zyski???