Gość: www.zatorze.prv.pl
IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl
03.03.03, 01:20
Ostatnimi czasy w naszym regionie miały miejsce dość przerażające wydarzenia.
Kilka tygodni temu spłonął Zakład Produkcji Mebli Pana Kołakowskiego w
Kieżlinach. Parę dni temu podobna sytuacja miała miejsce w Iławie , gdzie
spora część majątku posła Umińskiego również zamieniła się w popiół.
Przyjmując owe pasmo nieszczęść w dziedzinie produkcji mebli za właściwe ,
łatwo wywnioskować , iż za kilka miesięcy w naszym województwie nie ostanie
się już żaden tego typu zakład.
Należy sobie więc w takiej sytuacji zadać pytanie czy owe niepowodzenia to
niefortunny los , pewnego rodzaju fatum , czy po prostu zgrabne tasowanie
kart w niejasnej grze.
Wariant kieżliński:
Na rynku meblarskim , podobnie jak w innych dziedzinach produkcji , nastała
recesja. Wytworzony towar czeka w magazynach. Pracownikom trzeba płacić ,
dodatkowo liczne koszty. Sprzedaż gwałtownie zmalała. Zakład zostaje
ubezpieczony – lepiej chuchać na zimne. Właściciel zakładu dowiaduje się o
zamiarach powiększenia obszaru Cmentarza Komunalnego w Dywitach – ma również
świadomość wolnych jeszcze terenów w dzielnicy przemysłowej Olsztyna –
ul.Lubelskiej i ul.Towarowej. W nocy , dziwnym trafem w zakładzie wybucha
pożar. Przedsiębiorstwo strawione całkowicie. Kołakowski oddaje miastu tereny
byłego zakładu w Kieżlinach na cele poszerzenia Cmentarza , otrzymując w
zamian lepsze tereny na ul.Towarowej ( lepsza infrastruktura drogowa ,
usytuowanie itp. ). Za pieniądze otrzymane z ubezpieczenia kupuje nowe
maszyny , stawia nowe hale produkcyjne.
Wariant iławski:
Meble ogrodowe to towar sezonowy , a więc zima nie służy ich eksportowi do
krajów Europy Zachodniej. Ponieważ do planowanego epicentrum najwyższej
sprzedaży pozostało jeszcze kilka miesięcy , warto byłoby pozbyć się
wyprodukowanego i zajmującego magazyny towaru.
W zakładzie wybucha pożar i podobnie jak w wariancie kieżlińskim właściciel
otrzymuje odszkodowanie ( a więc nastąpiła „sprzedaż” mebli ).
Oba te warianty są oczywiście czysto teoretyczne i nie opierają się na
żadnych dowodach. Ponadto zważywszy na mentalność polskiego społeczeństwa i
wspaniałe osiągnięcia polskich organów ścigania łatwo wysnuć wniosek, iż
takie warianty w Polsce nie mogłyby się sprawdzić...