Gość: jd
IP: *.acn.waw.pl
14.03.03, 22:33
Wydawać by się mogło, że tytuł tego wątku jest denerwującym snobowaniem się
na kretyńsko niezrozumiały język specjalistyczny dzisiejszej filozofii, ale
tak raczej nie jest. W Warszawie na co drugim płocie i przystanku wiszą
ogłoszenia zachecające do zapisania sie na seanse medytacji transcendentalnej
(czyli jakichś mistycznych odlotów, mających poprawiać samopoczucie), co
zdaje sie świadczyć, że słowo "transcendentalny" zawędrowało już pod
strzechy. Natomiast słowo "fenomenologia" to przy nim zupełnie małe piwo.