Gość: home
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.12.06, 22:54
Dostawcy nie wolno narzucać warunków umowy
Sąd nie może zignorować orzeczenia innego sądu. Jest nim związany tak jak
strony i inne organy państwowe
Zignorowanie przez sąd cywilny wyroku Sądu Antymonopolowego stało się główną
przyczyną uchylenia przez Sąd Najwyższy 20 grudnia 2006 r. werdyktu w sprawie
wszczętej przez Spółdzielnię Mieszkaniową przeciwko Miejskiemu
Przedsiębiorstwu Energetyki Cieplnej.
Spółdzielnia domagała się od MPEC zwrotu części opłat za energię cieplną za
okres od 1 stycznia 1997 r. do marca 2000 r. Twierdziła, że wskutek
narzucenia jej umów przewidujących dostarczenie ilości ciepła znacznie
przekraczającej jej zapotrzebowanie nadpłaciła ponad 1,4 mln zł. Dzięki
bowiem ociepleniu budynków, wymianie okien itd. zmniejszało się jej
zapotrzebowanie na ciepło.
Spółdzielnia zainicjowała postępowanie antymonopolowe. W październiku 1999 r.
sąd antymonopolowy uznał, że przedsiębiorstwo dopuściło się praktyk
monopolistycznych i odniosło z tego nieuzasadnione korzyści.
Sąd I instancji jednak oddalił żądania spółdzielni o zwrot nadpłaconych kwot.
Twierdził, że dostawy na warunkach uciążliwych nastąpiły tylko w 1997 r.
Umowa podpisana w kwietniu 1998 r. z mocą obowiązującą od 1 stycznia 1998 r.
zawarta została w wyniku negocjacji, bez dyktatu MPEC. Nienależne świadczenie
spółdzielni na rzecz przedsiębiorstwa wyniosło według sądu w 1997 r. 582 tys.
zł. W innych procesach, wytoczonych spółdzielni przez MPEC o zapłatę za
ciepło, sądy uwzględniły jej wierzytelności przedstawione do potrącenia z
należnościami przedsiębiorstwa. Uwzględniły je na 998 tys. zł, czyli na kwotę
wyższą od należności z tytułu zwrotu nienależnego świadczenia. Wskutek zatem
potrącenia roszczenie spółdzielni wobec MPEC wygasło. Sąd II instancji
zaakceptował ten wyrok.
Wskutek skargi kasacyjnej spółdzielni SN uchylił go i sprawę przekazał do
ponownego rozpatrzenia. Uzasadniony - w jego ocenie - okazał się przede
wszystkim zarzut naruszenia art. 365 k.p.c., czyli zasady związania sądu
prawomocnymi orzeczeniami innych sądów. Sądy orzekające w tej sprawie
naruszyły ten przepis, ignorując wyrok sądu antymonopolowego. Wiążąca jest
przy tym nie tylko sentencja wyroku, ale także jego uzasadnienie.
- Sądy błędnie uznały - tłumaczył sędzia Jan Górowski - że po 1 stycznia 1998
r. przedsiębiorstwo zaniechało praktyk monopolistycznych, podczas gdy z
ustaleń sądu antymonopolowego zawartych w uzasadnieniu wyroku wynika co
innego.
SN zgodził się ze spółdzielnią, że sądy nie dotarły do istoty sprawy, a II
instancja nie odniosła się do wszystkich zarzutów apelacji, do czego
zobowiązuje art. 378 kodeksu postępowania cywilnego. Dotyczy to przede
wszystkim kwestii potrącenia. Aby sąd mógł uwzględnić zarzut potrącenia, musi
on być skonkretyzowany. - Na tym, kto powołuje się na potrącenie, ciąży
obowiązek wykazania, jakie należności, w jakiej wysokości i za jakie okresy
uległy potrąceniu - mówił sędzia Górowski. Brak takich ustaleń nie pozwala SN
na ocenę słuszności rozstrzygnięć. Sędzia zaznaczył, że potrącenie nie jest
formą dochodzenia roszczeń, ale obrony i nie jest objęte powagą rzeczy
osądzonej. Skoro przedsiębiorstwo powoływało się na potrącenie, powinno
wykazać, że należności dochodzone w tym procesie zostały przez spółdzielnię
rzeczywiście potrącone w innym procesie (sygn. IVCSK299/06).