Dodaj do ulubionych

Akademicka kara za szczerość

IP: *.sds.uw.edu.pl 22.07.08, 21:44
Nie znam Pana Adamasa, ale znam życie uczelniane, nie tylko olsztyńskie i są
dwie opcje:
1/ albo się mu nie chciało prowadzić nowych kolejnych zajęć i nieznajomość
tematu to był tylko argument
2/ opcja bardziej prawdopodobna - powiedział to, co częśc pracowników
przydzielana do egzotycznej tematyki myśli sobie po cichu- "gdzie Rzym, gdzie
Krym"
Sam dwa razy zajmowałem się tematyką z zupełnie innej bajki bo niestety takie
były wymagania- pracuję w politologii a zajęcia pr.
To zresztą olsztyński standart - filolodzy prowadzą studia z dziennikarstwa,
spece od teologii i esbedzy ze Szczytna prowadzili zajęcia z administracji,
stosunki międzynarodwoe cykają historycy itd.
Kopletny bajzel więc gratulacje dla człowieka, że miał odwagę zaprotestować :-)
Obserwuj wątek
    • Gość: gal666 Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.sds.uw.edu.pl 22.07.08, 21:48
      Sorry ale Adomasa - przepraszam Szanownego Pana
      • Gość: Bulwa Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.crowley.pl 23.07.08, 08:18
        Stary! Nic tylko pogratulować standarTów na twej uczelni...
        • hermina5 Re: Akademicka kara za szczerość 23.07.08, 08:26
          Wiesz, to nie tylko standarTy na jego uczelni...

          Sądze, ze temu panu nalezałoby pogratulować odwagi osobistej.

          Boże, niech ktoś wreszcie weżmie sie za weryfikację programu
          i "naukowców" - uczelnie produkują funkcjonalnych idiotów, których
          wykładowcy uczą sie np. programu, ktory mają omawiać ze studentami
          na 3 dni przed zajeciami...
          • Gość: z UWM Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.uwm.edu.pl 23.07.08, 08:40
            Warto znać się na temacie, w którym się wypowiada. Komisje
            akredytacyjne sprawdzają przygotowanie kadry, m.in. czy zajęcia
            dydaktyczne prowadzą osoby, które mają adekwatne wykształcenie,
            zdobyte doktoratry i profesury i czy prowadzą w tym temacie badania
            naukowe. Bardziej ufam specjalistom z komisji akredytacyjnej
            (zewnetrzenej) niż powierzchownym opinion z marnej gazety oraz
            przygodnych, niekompetentnych internetowych dyskutantów.
            • hermina5 Re: Akademicka kara za szczerość 23.07.08, 08:49
              oraz
              > przygodnych, niekompetentnych internetowych dyskutantów.

              Bardzo kiepsko więc trafiłeś...W sumie nie mogłeś gorzej, bo akurat
              na tym wątpliwym tmacie znam sie dosc dobrze...Az za dobzre.


              Komisja akredytacyjna pojawia sie na wydziale na 2 dni - dosłownie i
              to co dostaje to stertę papierzysk , które wskazują jak wszystko
              jest adekwatne i pieknie działające. Do tego idzie sobie jeszcze na
              zajęcia pokazowe. I to jest wszystko , wiec mnie nie rozbawiaj,
              mówiąc o kompetencjach...
              • Gość: domio Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.chello.pl 23.07.08, 12:07
                Do tego zgadnij jakie jest podejście do akredytowania.

                Taka sobie bajeczka:
                Idziesz na zajęcia, dajesz podpis, wychodzisz, masz wolne i dodatek do pensji. Jeśli zgłosisz zastrzeżenia, to wciągaja Cię w wielka machinę odwołań i uzasadnień. Do tego środowisko zaczyna cię mieć za wywrotowca, czubka lub świnię. Potem ktoś ci na korytarzu mówi, żeby uważać, bo dzisiaj ty akredytujesz, jutro beda ciebie, a w ogóle, to ciekawe jak tam akceptacja twojego wyjazdu na konferencje, dotacji na badania itd. itp.
                • baby1 A może pan Adomas nie ma kwalifikacji 23.07.08, 14:25
                  do pracy na uczelni?
    • Gość: czytelnik Akademicka kara za szczerość IP: *.olsztyn.net.pl 22.07.08, 22:13
      Znowu mierny dziennikarz Wojciechowski pisze pseudosensacyjny artykuł o UWM.
      • Gość: reczytelnik Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.olsztyn.net.pl 22.07.08, 22:26
        Masz Pan rację, to takie prymitywne! Dziś każdy człowiek skazany jest na live long lerning, a co tu powiedzieć o naukowcu, który odmawia dokształcania się. Potrzebne są konkursy i kontrakty!
        • Gość: znający katedre Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.olsztyn.mm.pl 22.07.08, 22:32
          zaraz a dlaczego ma się dokształcać, skoro człowiek specjalizuje się w swojej
          dziedzinie to nią się powinien zajmować
          znam Adomasa znam Rogalskiego -jego przełożonego, na powyższej katedrze pisałem
          magisterkę. Wiec jest jeszcze tzrecia możliwość nie lenistwo adomasa ale
          zachciewajki Rogalskiego-człowieka owianego legenda, niekoniecznie przychylna
          • Gość: owiany legenda Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 23:38
            dluga historia ale prawdziwa
          • Gość: ja Re: Akademicka kara za szczerość IP: 212.87.0.* 23.07.08, 09:26
            a ja bym sie chciala doksztalcac ale UW uwaza chyba ze z wlasnej kieszeni
            powinnam to oplacic...
            A moja pensja wystarcza na oplacenie niani, pani do sprzatania dwa razy w
            miesiacu i biletu miejskiego....


            A czy ja moge kuzwa odmowic prowadzenia cwiczen z powowdu brakow sprzetowych??
        • Gość: naukowiec Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 23:22
          "Dziś każdy człowiek skazany jest na live long lerning, a co tu powiedzieć o
          naukowcu..."
          Kazdy naukowiec ma swoja dziedzine, w ktorej sie specjalizuje, w ktorej sie
          rozwija- droga badan i publikacji, tak wiec live long learning i owszem ale w
          stricte okreslonym kierunku! Czy bedac 20 lat ginekologiem powinienem rozwijac
          sie w kierunku ortopedii? Tak sie Panu/i wydaje? Polskie spoleczenstwo juz jest
          w wystarczajacym stopniu pseudointelektualne, wiec co jeszcze polska edukacja
          powinna zaczac masowa produkcje ludzi w wersji Alfa i Omega? Gratuluje
          swiatopogladu... A Panu Dr Adomasowi postawy.
          • Gość: gosc Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.chem.uni.wroc.pl 23.07.08, 08:38
            To promowany kult omnibusowstwa, znany i z wyższych uczelni i
            wiejskich gospodarstw, w których każdny gospodarz ma maszyny
            samoróbki. Ma to niestety dalej idące konsekwencje.
            Po pierwsze i co nagorsze tracą na tym studenci. Studia nie polegają
            na tym aby przekazywać wyłącznie treści zawarte w standardowych
            podrecznikach. Przedstawione postepowanie stawia pod ścianą
            prowadzącego zajęcia. Nawet na najbardziej podstawowych przedmiotach
            przemyca się dodatkowe treści, często na pograniczu innych dziedzin -
            jeśli ma sie szersze pojęcie wynikające ze specjalizowania się. W
            tym wypadku osoba przydzielająca zajęcia też niestety wykazała się
            brakiem kompetencji, szkodliwym dla studentów.
            Po drugie, Traci na tym osobą wrobiona w te zajęcia. Jesli
            problematyka jest odległa od uprawianej przez delikwenta to ma
            semestr lub rok stracony dla działalności naukowej ale tylko pod
            warunkiem, że chce porzadnie takie zajęcia przeprowadzić. Jesli
            zajęcia olewa to wymysli jakieś referaty studentom, trochę czasu
            wypełni kolokwiami, a reszta jakoś pójdzie. Konsekwencje są takie,
            że na uczelniach jest się rozliczanym z dokonań naukowych a nie
            dydaktycznych. Rok w plecy może oznaczać kłopoty z praca w
            przyszłości.
            Po trzecie, psuje atmosferę w pracy bo zwykle są osoby
            wykwalifikowane do prowadzenia nowych zajęć lecz z różnych powodów
            ich nie otrzymują. Zwykle jest to chęć/potrzeba wyszarpania przez
            szefa godzin dla własnego zespołu lub ochronienia przydatnej dla
            własnych potrzeb (np. naukowych a nie dydaktycznych) kompetentnej
            osoby przed dodatkowymi obciążeniami.
            Po czwarte, mamy system, w którym łatwo i chętnie się manipuluje po
            osiągnięciu odpowiedniej pozycji, w efekcie czego pojawia się
            konieczność dostosowywanie zmian na samym dole czyli na poziomie
            kontaktów ze studentami. Oczywiście jest to nieuniknione jeśli mamy
            iść do przodu, problem tylko w tym aby nie odlecieć za daleko od
            ziemi bo nikt przecież nie chciałby być skazanym na leczenie zębów u
            doszkolonego na studiach podyplomowych ginekologa.
            • baby1 Problem jest w tym, że potrzeby dydaktyczne 23.07.08, 14:29
              nie pokrywają się z zainteresowaniami naukowymi pracowników uczelni
              i niestety, gdyby tak było, że każdy uczy tylko tego w czym się
              specjalizuje, to trzeba byłoby zamknąć większość kierunków.
        • Gość: Savon de Marseille Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.dyn.iinet.net.au 23.07.08, 11:07
          Gość portalu: reczytelnik napisał(a):

          > Masz Pan rację, to takie prymitywne! Dziś każdy człowiek skazany
          jest na

          > live long lerning, a co tu powiedzieć o naukowcu, który odmawia
          dokształcania się. Po
          > trzebne są konkursy i kontrakty!

          A co to jest LERNING?
          Sorry, ale jak sie chce epatowac maluczkich obcymi jezykami to
          trzeba najpierw sprawdzic jak sie dane slowo pisze...

          Z jezykiem polskim tez w tym watku niektorzy maja problemy :

          "standart"
          pl.wikipedia.org/wiki/Standard
          "esbedzy"
          itd...
          • mrm67 Re: Akademicka kara za szczerość 23.07.08, 12:48
            'live' też tu nie pasuje :-)
      • Gość: znającyUWM Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.olsztyn.mm.pl 23.07.08, 12:09
        Wreszcie dobry dziennikarz Wojciechowski walczy z wiatrakami - mało
        skutecznie, ale jednak tak trzeba!
    • Gość: facio Akademicka kara za szczerość IP: *.olsztyn.net.pl 22.07.08, 23:11
      Panie Adomas, nie ma możliwości pracy na uczelni bez dokształcania.
      • Gość: Totumfacki A studenci zamiast solidnej wiedzy popartej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 23:28
        zaangażowaniem w badania dostają streszczenia 2-3 podręczników, z
        których na szybko "dokształcający się" delikwent skleca tzw.
        wykłady i ćwiczenia. A potem absolwent takiego studiowania ma
        kłopoty ze znalezieniem pracy. No ale za to pracę ma kilkuset
        rolników udajacych biologów, pedagogów udających psychologów,
        politologów udających socjologów (lub odwrotnie) itd, itp.
        • Gość: Mgr Politologii Re: A studenci zamiast solidnej wiedzy popartej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 23:35
          "...pedagogów udających psychologów,
          politologów udających socjologów (lub odwrotnie) itd, itp." - nalezy wspomniec
          również o grupie teologow bedacych politologami i "zapalonyi" dyplomatami.
      • Gość: xav Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.ols.vectranet.pl 22.07.08, 23:33
        Czy naprawdę wiesz co piszesz? Facet ma prowadzić zajęcia z nie swojej dziedziny
        bo komuś tak się chciało porozdziaelac zajęcia? Owszem, są czasem takie sytuacje
        że trzeba wyjść daleko poza swoją działkę, ale to się załatwia po ludzku, czyli
        rozmawia z człowiekiem wiele miesięcy wcześniej i nowy przedmiot przydziela po
        uzgodnieniu. Inaczej można sie spodziewać, że wykładowca będzie wiedział
        niewiele więcej od studentów - niektórzy jednak sądzą, że wystarczy po prostu
        przydzielić zajęcia i sprawa rozwiązana. Bo niby ten wykładowca to juz
        wszystkiego gdzieś tam się wcześniej nauczył.
        Nie wiem czy Cię przekonałem, ale zobaczmy jak to jest w szkołach średnich.
        Jeżeli ktoś nie ma wykształcenia ściśle z tego kierunku którego ma nauczać tylko
        pokrewny, musi robic ten drugi kierunek studiów, by dalej nauczać. I nie ma
        tłumaczeń ani wyjaśnień, ze czlowiek ma doktorat i temat właśnie związany z
        dziedziną której uczy. Czy materiał w szkołach średnich jest trudniejszy niz
        wykładany na studiach?
        • Gość: Kizia Chamstwo pana prof. dyrektora instytutu IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.07.08, 11:29
          Akurat - wiele miesięcy wcześniej.... Mi zmienili zajęcia 2 dni
          przed rozpoczęciem semestru, kiedy już miałam przygotowane materiały
          na wszsytkie tygodnie, bo lubię się wcześniej przygotować. Wiedział
          o moim zwyczaju szef i jeszcze powiedział, że mam mu
          dostarczyć "teczuszkę z materiałami"!!
    • Gość: Totumfacki Gdyby na UWM przedmioty prowadzili tylko naukowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 23:13
      z dorobkiem w zakresie tych przedmiotów, UWM miałby ok. 20
      kierunków, a nie 48 i trzy razy mniej studentów. Robienie na siłę
      biologów z rolników to specyfika tej uczelni. A wydział biologii to
      skąd się wziął?
      • Gość: gratulacje Re: Gdyby na UWM przedmioty prowadzili tylko nauk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 23:31
        Bardzo malo jest ludzi z zasadami w obecnych czasach a uczelnia to nie folwark
        prywatny - gratuluje postawy Panu Doktorowi. UWM - bez wzgledu na kierunki -
        jest doskonale znany ze swego pokretnego stylu istnienia. Wystarczy
        przeprowadzic ankite wsrod studentow/pracownikow by dowiedzieciec sie wielu
        ciekawych rzeczy.
        • Gość: student Re: bravo Adomas!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 23:38
          Nie ma co popierac lipy. Nie zna sie, dobrze ze sie przyznaje a nie
          udaje
      • Gość: hadam Re: Najgorszym złem jest SB-ecja i klany na uczeln IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 13:20
        Gość portalu: Totumfacki napisał(a):

        > z dorobkiem w zakresie tych przedmiotów, UWM miałby ok. 20
        > kierunków, a nie 48 i trzy razy mniej studentów. Robienie na siłę
        > biologów z rolników to specyfika tej uczelni. A wydział biologii
        to
        > skąd się wziął?

        Hłe,hłe,dobre sobie .Mam pytanie czy w tym "dorobku naukowym" nie
        przeszkadza bycie szują donoszącym dobrowolnie na kolegę za paczkę
        papierosów i to że osiągnął go dzięki układzikom rodzinnym -
        tatuś,mamusia,synuś,córeczka itd????
        Jakie są wymierne efekty tego"dorobku" ,czy tylko stosy
        zmarnowanego papieru u seki śmiesznych patencików w Urzędzie
        Patentowym i zmarnowane mln z naszych podatków????

        • Gość: hadam2 Re: Najgorszym złem jest SB-ecja i klany na uczel IP: *.olsztyn.mm.pl 25.07.08, 16:46
          Oj przestałbyś już z takimi rzeczami. To dobra metoda sbecka -
          oczernić opluć zaszczuć, naszczuć. Dobrze ją chyba znasz. Bo sam ja
          stosujesz. Od lat zresztą. Oj skończ już ...
    • naukawiec2 Akademicka kara za szczerość 22.07.08, 23:45
      Szkółka to szkółka - nieobecna pani od biologii to lekcje prowadzi
      fizyk, ale by być zatrudnionym to potrzebne są kwalifikacje. Na UWM
      wystarczy zlecenie od dziekana, a podobno o kwalifikacjach naukowca
      do prowadzenia zajęć ze studentami decyduje jego praca naukowa - to
      związek nauka - dydaktyka. Jeśli fizyk będzie zatrudniony w Katedrze
      Biofizyki to nie znaczy że jest specjalistą z biologii, zootechnik
      bioinżynierem a biochemik technologiem żywności.
      • Gość: doktor UWM Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.uwm.edu.pl 24.07.08, 15:56
        Na Radzie Wydziału dowiedziałem się, że w Katedrze Fizyki i Biofizyki zajęcia z
        fizyki prowadzone będą przez doktora biologii.
        • Gość: Student Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.olsztyn.mm.pl 07.08.08, 18:36
          Widocznie nauczanie fizyki nie jest trudne. Trudność sprawia zrozumienie jej, a
          do tego potrzeba nie tylko chęci studentów, ale też dobrych prowadzących.
    • Gość: tez doktor Akademicka kara za ... lenistwo! IP: *.uwm.edu.pl 23.07.08, 07:46
      lokalna wkładka do Gazety wyborczej coraz bardziej staje się
      tabloidalnym brukowcem - powierzchowna sensacyjność dla
      zakompleksionych praczek i zgorzkniałych emerytów.

      Co do artykułu, pracownicy UWM dostają pensje z uwzglednieniem praw
      autorskich, a więc niższy podatek (bo wyższe koszty "własne", a w
      kosekwencji wyzsze zarobki!!!). Jeśli się pobiera wyższą pensję z
      tytułu praw autorskich (w wakacje, kurka wodna zawiesili!!!), to do
      czegoś to zobowiązuje.

      Argument, że się nie zna.... powinien być powodem do zwolnienia i
      zatrudnienia innego, kompetentnego specjalisty. Tylko te dziadoskie
      prawa pracownicze i niemożliwość doboru kadry! Ale tego problemu
      marni dziennikarze z olsztyńskiem Wyborczej nie dostrzegają. Nie
      widzą głębszego problemu, o którym warto byłoby napisać... no ale to
      wymaga wysiłku doczytania - widać jak rzeczony Adomas czy Adonis -
      wolą zasłaniać się brakiem kompetencji:).

      Ale wracając do tematu, czy ktoś fiolozofowi kazał prowadzić zajęcia
      ze statystyki, weterynarzowi z technologii produkcji serków,
      literaturoznawcy z biologii? Nie, pracownikowi katedry ochrony
      powietrza i toksykologii środowiska na wydziale kształtowania
      środowiska i rolnictwa zlecono poprowadzenie zajęć
      z: "rekultywacja terenów zdegradowanych". Toż to się mieści w
      tematyce badawczej tej dyscypliny!!!

      Zasłanianie się faktem, że akurat w tym nie prowadzi badań jest
      zupełnie śmieszne. Może w fabryce samochodów zaprotestuje robotnik,
      że jest sp[ecjalista do wkręcania śrubek, więc gwoździa już nie
      wbije?

      Zajęcia dydaktyczne - co jest oczywistą oczywistościa - to nie
      sprawozdanie z własnych badań prowadzony w danym roku. Prowadzenie
      badań jest niezbędne, aby znać warsztat, literaturę, aby nabyć
      umiejetnośc myślenia krytycznego. Do kazdych zajęc trzeba sie
      przygotowywać (prawa autrskie!!!!). Nawet do wykładów i ćwiczeń,
      które prowadzi się od lat co roku trzeba wprowadzać elementy nowości
      i aktualizować względem potrzeb. Inaczej Urząd Skarbowy powinien
      wezwać do zapłacenia wyzszego podatku. A swoją drogą, to może
      przydałaby się kontrola! Niech pracyjacy twórczo płaca według praw
      autorskich a niekompetentni odtwarzacze jak na nie-twórców
      przystało!!!! Myslę że po informacji prasowej Urząd skarbowy
      powienien skontrolować owego doktora, czy ma oryginalne notatki do
      zajęć, za które rozlicza się z praw autorskich!!!

      Wspomniany adiunkt dostał do realizacji przedmiot - miał więc z
      kilka miesięcy na przygotowanie, miał też na pewno program
      przygotowany wcześniej i metryczkę przedmiotu, najpewniej miał już i
      konspekty ćwiczeń, rezliwwanych przed poprzedników. Czyli zwykły
      leń, byc moze na dodatek rzeczywiście niekompetentny.

      Od aktora wymaga się zagrania roli bez suflera i "cięcia taśmy".
      Chyba, że jest to sitkomowa miernota pośledniego sortu i do zwykłej
      reklamy pasty do zębów robi sie kilkadziesiąt powtarzanych nagrań...
      Od pracownika ze stopniem doktora wymaga się też czegoś konkretnego.

      Lenistwo uliczna gawiedź nazywa odwagą. Kpina. A faceta zwolnić...
      skoro sam przyznaje, że jest niekompetenty :). Oczywiście kodeks
      pracy nie zezwala na zwolnienie (a szkoda, panowie dziennikarze z
      Wyborczej). Trzeba będzie czekac do ustawowej rotacji... i nie
      przedłużac umowy. Młodych, zdolnych i kompetentnych ci u nas nie
      brakuje...
      • Gość: zły Re: Akademicka kara za ... lenistwo! IP: *.mofnet.gov.pl 23.07.08, 08:03
        Drogi przedmówco "też doktorze", pisze się "dziadowskie" a
        nie "dziadoskie". Na maturze nie uczyli?
        • Gość: Taaa Re: Akademicka kara za ... lenistwo! IP: *.net-partner.pl 23.07.08, 08:12
          nie uczyli, bo na maturach nie uczą (chyba, że na błędach).
          Kiedyś również odmówiłem prowadzenia zajęć z tematu znanego mi
          raczej ze słyszenia, i co? Spokojnie podjął się ktoś, komu do tematu
          było znacznie dalej. Prywatna wyższa szkoła z ambicjami, w trzecim
          co do wielkości mieście Polski
        • Gość: tez doktor Re: Akademicka kara za ... lenistwo! IP: *.uwm.edu.pl 23.07.08, 08:36
          Aleś mi przywalił:). Argument nie ma co, oparty na literówce :))).
          Głębia merytoryczna powala niemiłosiernie:).

          Może jeszcze merytorycznie: za to płacą prawa autorskie (a nie umowa-
          zlecenie jak dla elektryka), żeby się nauczyć i przygotować. Toż to
          raptem będzie 210-230 godzin dydaktycznych w ciągu roku!!!! A prawa
          autorskie płacą, drogi profesorze rocznika 79, za orygionalne i
          własne zajćia a nie kserówki czy "mata doczyjata". Dodam, że kazdy
          pracownik własnym podpisem decyduje czy ma byc rozliczany z tytułu
          praw autorskich (wyższe pobory na rekę) czy w 100% ze stosunku pracy
          (a więc niższe pobory netto - dla UWM to wsio rybka, bo brutto
          wydatki takie same).

          Hej, osobisty cenzor, znajdziesz jakies błedy wypomijąc szkołę
          podstawową? (spoko zostawiłem Ci pole do popisu, gdybyś nie miał
          wiedzy na dyskusję merytoryczną :) ).

          ps. niebawem odezwie się inny pracownik, który odmówi zajęć z
          produkcji serka białego, bo prowadzi badania tylko z serka
          żółtego. :)
          • hermina5 Re: Akademicka kara za ... lenistwo! 23.07.08, 08:58
            Jak cię czytam, to wspólczuję studentom. Jesteś ostatnią osoba ,
            która nadaje sie do dydaktyki, mam nadzieję, z e na polu naukowym
            idzie ci lepiej, bo moze też produkujesz tylko taśmowo gniotowate
            publikacje, zeby zrobić habilitacje w 8 lat;/

            Skoro dziedzina naukowa jest dla ciebie porównywalna z pracą
            robotnika, który raz moze wbić gwóżdz, a raz rozprasować blachę to
            współczuję ...Tacy jak te od specjalisty w zakresie literatury XIX
            wiecznej spokojnie wymagaliby prwoadzenia zajęć z gamatyki
            historycznej j. angielskiego albo teorii przekładu, bo przeciez i to
            anglista i to anglista, to mu się zleci...Żalosne...

            • Gość: też doktor Re: Akademicka kara za ... lenistwo! IP: *.uwm.edu.pl 23.07.08, 09:14
              Ależ z Ciebie fachowiec i specjalista do argumentów erystycznych
              poniżej pasa :). Nie ma co, doceniam kunszt i umiejętności.

              Specjalności wymienione w artykule i przypomniane w moim wpisie.
              Przykład z śrubką i gwoździem to dla ułatwienia zrozumienia skali
              róznic :) (bo dyskutanci podaja jakięs kosmiczne argumenty). To są
              właśnie umiejętności dydaktyczne mówienia językiem prostym i
              dostosowywaniem się do percepcji odbiorcy.

              A tak już poważniej. Z artykułu wynika, że zlecony przemiot
              znakomicie mieści się w tematyce katedry (czyżby przyjęli
              niekompetentnego? - tym bardziej wywalić! Nie protestował, gdt
              przyjmowano na stanowisko, do którego się nie nadaje?) i jest
              zbliżony do innych prowadzonych przez tego Pana przedmiotów.

              Skoro jesteś zorientowana (zorientowany) w temacie, to proszę udziel
              mi informacji, czy przedmiot, którego prowadzenia odmówił ów doktor:
              ile godzin liczy sobie? Czy to wykłady czy ćwiczenia? Czy miał
              opracowany program i przygotowane wcześniej ćwiczenia (przecież na
              uczelni nikt nie zaczyna od zera).

              Na czym polega róznica w przygotowaniu merytorycznym adiunkta i
              zlecenych mu zajęć? Pomówmy dogłębniej o konkretach.
              • hermina5 Re: Akademicka kara za ... lenistwo! 23.07.08, 09:25
                Nie znam konkretów TEJ sprawy, wiem natomiast , ze to co tego pana
                spotkalo spotyka non stop adiunktów, a nawet - o zgrozo-
                doktorantów. Bierze się to z jednego ciekawego słowa - brak pensum
                godzinowego wraz z blokowaniem etatów - lepiej przeciez żeby w
                katedrze siedziało 4 ludzi i zajmowało się nawet dziedzinami, które
                znają kiepsko niż zatrudnić 5 ludzi .

                A skoro to tak łatwo wyjasnić na przykładzie elementarnym to prosze -
                w ramach gramatyki języka istnieje taki problem jak dialektologia .
                A jednak rzadko kiedy ktoś wpada na pomysl, aby osoba zajmujaca sie
                gramatyką opisowa powiedzmy z obrębu morfologii zajmowała sie nagle
                cwiczeniami dla studentów z zakresu dialektologii i etnolingwistyki,
                choc zarówno morfologia, jak i dialektologia wchodza w zakres
                gramatyki języka.
                Najbardziej na takich kombinacjach tracą zawsze studenci - choc
                oczywiscie zdaje sobie sprawę, z e wielu "naukowców" traktuje
                swoich studentów jak bydło do zarabiania pieniędzy przy braku
                kompretencji.
                • Gość: taki jeden Droga hermino5! IP: *.chello.pl 23.07.08, 11:47
                  > A skoro to tak łatwo wyjasnić na przykładzie elementarnym to
                  prosze -
                  > w ramach gramatyki języka istnieje taki problem jak
                  dialektologia .
                  > A jednak rzadko kiedy ktoś wpada na pomysl, aby osoba zajmujaca
                  sie
                  > gramatyką opisowa powiedzmy z obrębu morfologii zajmowała sie
                  nagle
                  > cwiczeniami dla studentów z zakresu dialektologii i
                  etnolingwistyki,
                  > choc zarówno morfologia, jak i dialektologia wchodza w zakres
                  > gramatyki języka.

                  A co powiesz na taki układ: literaturoznawca, specjalista z tytułem
                  doktorskim zdobytym za granicą, prowadzi w ramach licencjatu z
                  pewnego języka słowiańskiego:
                  - historię literatury
                  - historię kultury w aspekcie historycznym
                  - gramatykę opisową
                  - dialektologię z elementami historii języka
                  - współczesny język literacki
                  - praktyczną naukę języka
                  Wszystko dlatego, że uczelnia od 14 lat nie potrafi zatrudnić
                  wykładowcy-językoznawcy z tej specjalności (zajęcia były prowadzone
                  na tym kierunku jeszcze przed wprowadzeniem licencjatów, a więc już
                  14 lat temu). A żeby było śmieszniej, bo czasem w roku brakuje osób
                  prowadzących, dorzuca mu się do prowadzenia po polsku:
                  - wstęp do literaturoznawstwa
                  - metodologię badań literaturoznawczych
                  - literaturę powszechną
                  - przegląd współczesnych literatur słowiańskich
                  Ciekawe, kiedy dostanie staro-cerkiewno-słowiański... Co roku
                  otrzymuje przynajmniej jeden nowy przedmiot - i od lat żadna komisja
                  ministerialna czy dwupłciowa nic tu nie pomoże... Smutna ta
                  rzeczywistość "nałki" polskiej i "nałkawych" stosunków...
              • Gość: tylko student Re: Akademicka kara za ... lenistwo! IP: *.adsl.wanadoo.nl 23.07.08, 10:03
                Ech, doktor, a ja bylem przekonany, ze z artkulu wynika, ze ten przedmiot nie
                powinien byc w ogole prowadzony przez katedre na ktorej pracuje ten naukowiec.
                Cyt: 'Ten przedmiot nie powinien był w ogóle trafić do katedry, w której pracuje
                Adomas'. Widac trzeba byc 'tez doktorem', zeby umiec doszukac sie trzeciego dna
                miedzy znakami interpunkcyjnymi.
          • Gość: zorro_zx Re: Akademicka kara za ... lenistwo! IP: *.pit.edu.pl 23.07.08, 09:06
            Prawa autorskie za... prowadzenie zajęć? Co takiego bardzo "autorskiego" poza
            zerżnięciem 2-3 podstawowych podręczników może zrobić opisywany doktor, nie
            będąc specjalistą w tej dziedzinie? Przykład - wydz. chemii: dr X jest
            specjalistą w dziedzinie chemii analitycznej, dr Y w dz. chemii fizycznej. X
            wyjeżdża na kontrakt zagraniczny, Y... nie dostaje na szczęście propozycji
            prowadzenia zajęć X-a. Dziekan ma poukładane w głowie i wie, że Y nie dałby
            rady. Chociaż z pozoru to wszystko... chemia.
      • Gość: profes79 Re: Akademicka kara za ... lenistwo! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 08:09
        Tak, nazywa sie to odwaga. Jezeli nie zna zagadnienia, nie zna tematu to nie
        chce brac kasy za cos, czego nie robi. Pewnie ze nie sztuka byloby dac studentom
        ksiazke i czytac ja potem rozdzial po rozdziale na zajeciach, ale chyba nie o to
        chodzi?
      • Gość: ontos2 "dziadoskie" te twoje wywody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 08:25
      • Gość: Dr_Wiktor_Traktor >>>> Do tez doktorka IP: *.crowley.pl 23.07.08, 09:07
        Szanowny Panie jeśli już podejmujesz się zabrac głos (tak na poważnie) w tej
        sprawie to chyba nadrzędną sprawą jest wnikliwe zapoznanie się ze sprawą. W tym
        przypadku porównanie zakresu badań Katedry Ochrony Środowiska i Toksykologii
        Powietrza (a w szczególności specyfiką badań dr Adomasa) z założeniami
        dydaktycznymi przedmiotu który miał prowadzić. Przykładowo: Jeżeli ktoś
        ostatnich parę lat "trzaska" próbki na GC, zajmuje się sposobami usuwania
        zanieczyszczeń, a potem każą mu uczyć studentów jak sadzić drzewka to tylko
        "wielki szacun" dla dra Adomasa za męska decyzję.
        W czasach studenkich miałem tę wątpliwą przyjemność uczestniczyć w zajęciach
        które prowadzili belwederscy profesorowie (taki stary beton komunistyczny).
        Niestety założenia programowe wyglądały tylko pięknie na papierze. Zajęcia
        prowadzone niemerytorycznie i nic nie miały wspólnego z rzeczoną tematyką zajęć.

        > Zasłanianie się faktem, że akurat w tym nie prowadzi badań jest
        > zupełnie śmieszne. Może w fabryce samochodów zaprotestuje robotnik,
        > że jest sp[ecjalista do wkręcania śrubek, więc gwoździa już nie
        > wbije?

        Twój argument jest śmieszny. Przykład z życia: Pojedź do mechanika
        specjalizującego się w pierwszej generacji instalacji LPG z instalacją wtrysku
        sekwencyjnego gazu. Uczciwy mechanik odmówi, bo się po prostu w tym nie
        specjalizuje. Jeśli zacznie przy tym grzebać to skutki będą opłakane. A przecież
        i to instalacja gazowa i to.

        > A swoją drogą, to może
        > przydałaby się kontrola! Niech pracyjacy twórczo płaca według praw
        > autorskich a niekompetentni odtwarzacze jak na nie-twórców
        > przystało!!!! Myslę że po informacji prasowej Urząd skarbowy
        > powienien skontrolować owego doktora, czy ma oryginalne notatki do
        > zajęć, za które rozlicza się z praw autorskich!!!

        Nie rozśmieszaj mnie! Jest to POWSZECHNA praktyka na wszystkich polskich
        uczelniach. Takie mamy prawo i US nie ma do czego się przyczepić. Czyżby Pan
        "tez doktor" żył na innej planecie?

        > Wspomniany adiunkt dostał do realizacji przedmiot - miał więc z
        > kilka miesięcy na przygotowanie, miał też na pewno program
        > przygotowany wcześniej i metryczkę przedmiotu, najpewniej miał już > i
        konspekty ćwiczeń, rezliwwanych przed poprzedników. Czyli zwykły
        > leń, byc moze na dodatek rzeczywiście niekompetentny.

        Rozumiem że u "tez doktora" takie panują praktyki feudalne, że słucha góry jak
        nie przymierzając świnia grzmotu. Nikt na uczelni nie ma kilku miesiecy WOLNEGO,
        aby nie robić nic innego tylko przygotowywać się do zajęć. Poza tym częstą
        praktyką polskich uczelni jest wymyślanie nowych przedmiotów (w końcu mamy wolny
        rynek i PR rulez!) a ty człowieku sam sobie radź. Zorganizuj sprzęt, nie ma?! to
        proszę oto pieniądze (dobrze jak sa a nie trzeba kombinować), poszukaj w necie
        firmy, zamów, skontroluj czy przysłali dobry, przetestuj. A jak prowadzisz
        badania, gonią terminy bo konferencja, grant do rozliczenia, żona w ciąży, etc.
        to kiedy jeszcze zajmować się czymś o czym nie ma się zielonego pojęcia. Rodzina
        może mówić o szczęściu jeśli nie trzeba przyjeżdżać w weekendy na wydział.

        > A faceta zwolnić...
        > skoro sam przyznaje, że jest niekompetenty :).

        Jeśli ktoś przyznaje że jest specjalistą w jednej dziedzinie, a każą mu pracować
        w innej to nie jest to dowód niekompetencji, a raczej odpowiedzialności. Ale ja
        mam chyba inny pogląd na tą sprawę.
        Z innej beczki to jakim żałosnym dyskutantem jest osoba, która z braku rzetelnej
        argumentacji usiłuje wzmocnić swoją pozycję w dyspucie ośmieszając przeciwną stronę:
        > widać jak rzeczony Adomas czy Adonis

        Poznań pozdrawia

        p.s. Nie wyobrażam sobie zajęć z rekultywacji bez części terenowej, więc
        dochodzi jeszcze kwestia organizacji o tej części. Więc może "tez doktor" ma
        czas i się zgłosi do pomocy.
      • Gość: Były student Re: Akademicka kara za ... lenistwo! IP: *.olsztyn.mm.pl 23.07.08, 09:19
        Zgadzam się bo znam dr Adomasa. Nic nie robi od wielu lat. Jeżeli
        ktoś był jego studentem, to może zaświadczyć, że niedbale prowadzi
        zajęcia. Czy ktoś go kiedyś zastał w godzinach konsultacji. U nas na
        roku śmiali się, że on chyba nie istnieje. Jak się poszło do niego
        to zawsze informowali, żeby przychodzić wcześnie rano - tak przed
        9.00.
        • Gość: re byly student Re: Akademicka kara za ... lenistwo! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 13:36
          chyba sam nie chodziles na zajecia z Panem Adomasem! Ja chodzilem i nigdy nie
          narzekalem na spodob prowadzenia zajec!! Oby cala kadra UWMu w taki sposob je
          prowadzila to nauka bylaby przyjemniesza!
      • Gość: Il. Re: Akademicka kara za ... lenistwo! IP: *.olsztyn.mm.pl 23.07.08, 10:58
        Chetnie sie dowiem gdzie jesteś tym "doktorem" na jakim kierunku i
        kogo tak dobrze znasz że o nowym przedmiocie dowiadujesz się na
        kilka miesięcy przed jego prowadzeniem. No i chciałbym sie
        dowiedzieć ile zarabiasz żeś tak bardzo zadowolony (kogo poznałeś że
        dostałeś górną stawkę z naszych "widełek". Pozdrawiam. też dr.
        A jeśli chodzi o młodych to oni wezmą każdy przemiot. Bo chcą
        pracować.
      • Gość: gość Re: Akademicka kara za ... lenistwo! IP: *.mimuw.edu.pl 23.07.08, 12:08
        I właśnie przez takie bzdurne podejście do sprawy (pracownik uczelni
        ma się znać na wszystkim) edukacja i nauka ulegają degradacji.
        Kończy się tym, że potem recenzję doktoratu, habilitacji czy
        publikacji naukowej pisze osoba, która się na tym nie zna, co
        zresztą często jasno widać z treści owej recenzji (tzn. widzą to
        jasno trzy osoby w Polsce, które istotnie na danej tematyce się
        znają, a mianowicie doktorant, jego promotor i współautor, którzy
        jednak recenzentami z oczywistych względów zostać nie mogli).
        Biurokratyzacja nauczania i badań skutecznie je niszczy.
    • almagus Akademicka kara za szczerość,takie kadry jak P i S 23.07.08, 08:13
      Szczytem niekompetencji są prawnicy, wzorem Zz brbr o.

      Na Popaprani i Spaprani!

      Prawy i Sprawiedliwy prezesem.
      W spółce węglowej albo miedziowej.
      Partyjnie, żeby fachowo z sensem.
      Prawnik arytmetyki bezgłowej.

      Nie pamięta tabliczki mnożenia.
      Ekonomista jego pomocnikiem.
      Ekspert, wysoka gaża i premia.
      Dlaczego kończą tak złym wynikiem?

      Państwowe spółki, chemii molochy.
      Jak nie przygłup Rydzyka, to komuch.
      Wyprzeda na złom zostawi paprochy.
      Wspomaga ich związkowy solidaruch.

      Inżynier i naukowiec w odstawce.
      Nic z nimi nie uruchomisz dla kraju.
      Oni gatunkiem podobni pijawce.
      Ciemnota w raju siedzi na jaju.

      Przez lat prawie dwadzieścia nic z tego.
      Prawo do poprawki, spółki na złom.
      Rozgonić tego gada prawniczego.
      Dla dzieci praca. Budujmy swój dom!

      Czy ktoś zna posła lub senatora, który wyszedł z Krajowej Sekcji Nauki Solidarności?
    • Gość: zezowaty Akademicka kara za szczerość do bólu IP: *.apus-net.pl 23.07.08, 08:19
      W wypowiedziach przewijają się dwa wątki; jeden rozwojowy, drugi
      zachowawczy. Co ciekawe, rozwojowcy chcieliby aby zajęcia prowadzili
      ludzie, którzy mogliby czegoś studentów nauczyć, tzn. reprezentujący
      akademicki poziom wiedzy. Czegoś więcej niż skserowania i nauczenia
      się na pamięć odczytanych z kartki lub bezpośrednio z
      podręcznika "wykładów". Konserwatyści mają nadzieję,że w następnym
      roku akademickim uda im się zgromadzić tzw. "pensum" zajęć, które
      będą mogli "odpukać" bez nadmiernego angażowania się w przygotowanie
      tychże. Co ciekawe, tylko w wypowiedziach konserwatystów doszukałem
      się błędów ortograficznych. To wiele mówi, i potwierdza konieczność
      głębokiej reformy dydaktyki na uczelniach wyższych, zwłaszcza tych
      prowincjonalnych i prywatnych.
      Temat rzeka. Odsyłam Państwa do własnych doświadczeń z okresu
      studiów. Trzeba mieć nadzieję, że będzie lepiej.
      • Gość: nparwade ? Re: Akademicka kara za szczerość do bólu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.08, 14:09
        czybyży nei nadinterprteujesz?

        a tak serio, to upraszczasz sprawę. W moim miejscu pracy, jest kilka
        nurtów, i wcale nie tak ładnie wyodrębniających się, na zasadzie
        dobry to liberał, zły konserwatysta. Są bowiem również, oderwani od
        życia rewolucjoniści, którzy myślą, że jedynie przewrotem, naukę się
        zbuduje, są obeznani w temacie i zaangażowani w pracę naukową
        konserwatyści.
    • Gość: pracownik Akademicka kara za szczerość IP: *.uwm.edu.pl 23.07.08, 08:22
      Czy kierownik przydzielając pracownikowi bez kwalifikacji przedmiot miał na
      uwadze jakość kształcenia? Czy może zrobił to ze zwykłej złosliwości? Kiedyś
      mówiło się, że "kierownik ma zawsze rację", a dzisiaj?
    • maria-anna Akademicka kara za szczerość 23.07.08, 08:25
      Pan doktor nie chce się już uczyć i prztgotowywać do zajęć ze
      studentami:); i prawo stoi za nim:)
      • petronella.kozlowska Akademicka kara za szczerość 23.07.08, 08:54
        Przynajmniej facet miał odwagę powiedzić to co myśli i czuje.
    • Gość: Beliaal Akademicka kara za szczerość IP: 156.17.98.* 23.07.08, 08:33
      To niestety nie tylko olsztyńska rzeczywistość. Uczelnie wyższe to u nas
      instytucje o charakterze feudalnym. Im niżej jesteś w hierarchii tym większe
      prawdopodobieństwo że "wcisną ci" do prowadzenia przedmiot, o którym nie masz
      zielonego pojęcia. Świetny przykład stanowią doktoranci - prowadzą zajęcia
      przydzielone, posiadając 0% przygotowania merytorycznego (np. na historii we UWr
      zajęcia z informatyki archiwalnej).Nic dziwnego że często studenci są lepiej
      przygotowani niż prowadzący. Uczelnie szukają oszczędności (bo doktoranci to
      darmowa siła robocza) kosztem poziomu nauczania.
      • Gość: Doktorant Re: Akademicka kara za szczerość IP: 193.164.157.* 23.07.08, 08:52
        > Uczelnie szukają oszczędności (bo doktoranci to
        > darmowa siła robocza) kosztem poziomu nauczania.

        Albo kosztem pracy naukowej doktoranta, bo jeśli chce prowadzić zajęcia na przyzwoitym poziomie, to przez dany semestr czy rok traci czas na poznawanie kompletnie mu obcej tematyki.
        Rzecz jasna doktorant nie ma wyjścia, musi prowadzić zlecone zajęcia, bo z braku godzin nie dostanie stypendium doktoranckiego (z którego żyje), albo później zabraknie dla niego etatu na uczelni.
      • raqu46 Re: Akademicka kara za szczerość 23.07.08, 08:54
        Święte słowa. dDktor miał prawo odmówić.
        Ja prowadziłem kilka różnych przedmiotów często ledwo tylko
        zahaczajacych tematyka o siebie.
        Jedyną osobą która odniosła jakąkolwiek korzyść, byłem ja sam.
        Uniwerek to nie fabryka, ale jeść trzeba.
      • Gość: San Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 09:26
        Pozdrawiam koleżankę/kolegę z instytutu:)
        Niestety tych przedmiotów jest więcej niż tylko pseudoinformatyka... Na
        nauczycielskiej, specjalizacjach tematycznych jest to samo. Niektórzy otwarcie
        przyznają, że nie wiedzą po co tu są wobec studentów.

        Inna też sprawa, że połowa z tych, którzy mają wiedzę są albo kompletnie leniwi,
        albo totalnie nieumiejętni w jej przekazywaniu, więc wszystko i tak się rozbija
        o kant d...
    • Gość: Kolega Akademicka kara za szczerość IP: *.olsztyn.mm.pl 23.07.08, 09:09
      Tak się składa, że znam dr Adomasa. Leń śmierdzący i tyle. Pracuje
      od 8 do 10 i do domu. Nie prowadzi zajęć, nie pisze artykułów (od
      kilku lat). Poszukajcie jego publikacji - ostatnia jest chyba
      sprzed 4 lat.
      • Gość: tez doktor Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.uwm.edu.pl 23.07.08, 09:22
        Ooo. może także protestuje, że czasopismo ma inna specyfikę naukowa
        niż on prowadzi badania? A może recenzeci sa za głupi na doniosłość
        jego badań.

        Jednym słowem z lenia robi się bohatera.

        Zamiast takich "bohatrerów" sporo młodych i zdolnych doktorów jest
        bezrobotnych. Przeciez nikt nie musi byc adiunktem i nie musi byc
        zmuszany do rzeczy na których się nie zna. Marchewke tez musi ktoś
        sprzedawać.
      • Gość: fredek Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.airm.net 23.07.08, 09:32
        Ta "szczerość" kojarzy mi się z sytuacją w jakiej sam się znalazłem
        kilka dni temu, otóż do mojego domu zapukał znajomy pijaczek i od
        progu z roześmianą gębą wypalił "będę z tobą szczery, potrzebuję 20
        zł na wódkę", ja też byłem wobec niego "szczery" i powiedziałem mu,
        że nie będę kłamał, że nie mam pieniędzy, tylko mu nie dam.
        Prasa zrobiła z faceta bohatera, bo się przyznał do braku
        kompetencji. Zorientowani wiedzą, że w uczelni trzeba mieć tzw.
        pensum, jeśli brakuje do pensum "bierze się" co dają, choćby to były
        zajęcia "z macania kogutów przed menstruacją". Inaczej idzie się do
        zwolnienia.
        Skoro pan dr nie jest wstanie przygotować się do takich zajęć a
        brakuje mu do pensum (jeśli mu nie brakuje, to może pogrymasić),
        nie ma innego wyjścia - zielona trawka.
        • hermina5 Re: Akademicka kara za szczerość 23.07.08, 09:39
          Zorientowani wiedzą, że w uczelni trzeba mieć tzw.
          > pensum, jeśli brakuje do pensum "bierze się" co dają, choćby to
          były
          > zajęcia "z macania kogutów przed menstruacją". Inaczej idzie się
          do
          > zwolnienia.


          I myslisz, ze to jest normalne? Ni mozna prowadzić autorskich ,
          własnych zajec - bo nigdy nie ma na to pieniędzy albo zgody
          dziekana, za to w ramach pensum wpierdzielaja ci rzeczy, o których
          masz mniej wiecej takie pojęcie jak studenci .
    • Gość: kawaprima Brawa dla pana doktora IP: 80.217.136.* 23.07.08, 09:21
      Naukowiec powinien prowadzić zajęcia z "tej samej działki" w której prowadzi
      badania. Tylko taką wiedzę może przekazać najlepiej.

      Dlaczego nie ma etatów tylko dydaktycznych?!!!!
      • Gość: tez doktor Re: Brawa dla pana doktora IP: *.uwm.edu.pl 23.07.08, 09:25
        są - to wykładowcy i starsi wykładowcy - nie muszą prowadzić badań,
        ale dla poziomu dydaktyczne są wskazane.

        ps. Gazecie wyborczej gratuluje "bohaterów". A wina jest pospiech i
        powierzchownośc, tandetna pogoń za sensacją. Jeszcze trochę a
        dogonią Ziobre i Gosiewskiego. :)
        • Gość: kawaprim Starsi wykładowcy IP: 80.217.136.* 23.07.08, 09:47
          W poprzednim poście wyraziłem w sposób niepełny:
          Dlaczego nie ma etatów tylko dydaktycznych i tylko badawczych?

          Naukowiec sam powinien zdecydować czy chce prowadzić tylko dydaktykę czy tylko
          badania oraz z czego chciałby być rozliczany. Powinno być też tak, że "starsi
          wykładowcy" powinni prowadzić zajęcia z przedmiotów podstawowych na pierwszych
          2-3 latach studiów.

          Publikujący badacze...wyjadacze...powinni prowadzić zajęcia specjalistyczne na
          późniejszych latach. Zajęcia powinny korelować z ich specjalizacją, pokrywającą
          się z DOROBKIEM NAUKOWYM.

          Nie da się zapewnić odpowiedniego poziomu nauczania jeśli zajęcia są
          przydzielane losowo i miesiąc przed rozpoczęciem.
          • Gość: naukowiec jakis ta Re: Starsi wykładowcy IP: *.uwm.edu.pl 23.07.08, 14:36
            "W poprzednim poście wyraziłem w sposób niepełny:
            Dlaczego nie ma etatów tylko dydaktycznych i tylko badawczych?"

            Badawcze tez juz sa. Wystarczy byc tylko kierownikiem grantu
            badawczego, miedzynarodowego najlepiej. No ale to wymaga pracy,
            pracy i pracy. Dla leniwych adiunktów kompletnie niedostepne :).
            • Gość: leniwy adiunkt Re: Starsi wykładowcy IP: *.icpnet.pl 23.07.08, 15:26
              Jako leniwy adiunkt w tym samym roku akademickim prowadzilam:
              - grant badawczy z MNiSW
              - seminarium magisterskie
              - calkowicie nowy cykl wykladow kursowych

              Opoowiadaj dalej o leniwych adiunktach i etatach bez dydaktyki, moze sie
              bardziej wku...e.

              Gość portalu: naukowiec jakis ta napisał(a):

              > "W poprzednim poście wyraziłem w sposób niepełny:
              > Dlaczego nie ma etatów tylko dydaktycznych i tylko badawczych?"
              >
              > Badawcze tez juz sa. Wystarczy byc tylko kierownikiem grantu
              > badawczego, miedzynarodowego najlepiej. No ale to wymaga pracy,
              > pracy i pracy. Dla leniwych adiunktów kompletnie niedostepne :).
              • Gość: naukowiec Re: Starsi wykładowcy IP: *.uwm.edu.pl 24.07.08, 08:08
                Czy dyskutujemy o Tobie lub wszytskich adiunktach, czy o panu
                Adomasie? leniwi adiunkci to zdecydowana mniejszość. Wkurza mnie
                zatem uogólnianie na forum, a dodatkowo wykorzystywanie przypadku
                leniwego adiunkta do opluwania wielu osób z uniwersytetu.

                Wracajac do tematu - jest już mechanizm, który pozwala osobom
                bardzije zaangazowanym naukowo miec mniej dydaktyki (jeśli nie
                chcą). Nie ma więc takiej opcji, żeby zdolny, utalentowany naukowiec
                musiał "odwalać" dydaktykę bo nie ma czasu ze wzgledu na znakomite
                granty i badania. I odwrotnie, mozna zająć się sama dydaktyka (to
                wykładowcy). Upraszczająca rzeczywistośc i niedoinformowana Gazeta
                wywołuje "skandal" chyba tylko dla samej "poczytności", odwołując
                się do marnych instyntów (zawiść nieszczęśliwych).
        • Gość: do tez doktora tez doktor!!! :):):) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 13:48
          Ewidentnie widac, ze masz jakis problem "kolego", nie radzisz sobie z czyms?!
          Udaj sie do specjalisty albo wkrocz na droge "po rozum do glowy"!Tu nie odbywa
          sie rozmowa o "bohaterach" tylko o "systemie"! A ty caly czas o jednym!To nie
          jest miejsce na osobiste porachunki- twoje komentarze na to wskazuja- z
          problemami to do psychologa! Na twoim miejscu postarlbym sie uspokoic, oddychaj
          gleboko, pomysl o czyms milym . W dziecinstwie nie byles otoczony miloscia, nie
          przytulali ciebie rodzice? Czytam te twoje komentarze i nie wiem zupelnie o co
          ci chodzi, ty wiesz?!
          • Gość: też doktor Re: tez doktor!!! :):):) IP: *.uwm.edu.pl 23.07.08, 14:42
            "tylko o "systemie"! " Ano właśnie idzie dyskusja o systemie.
            Obijającego się pracownika, co nie publikuje przez 4 lata i odmawia
            prowadzenia zajęć nie da się zwolnić!!! Trzeba czekać na rotację
            kilka lat. I co ma zrobić pracodawca? Mógłby zatrudnić
            kompetentnego, ale leń blokuje etat i jeszcze lata na skargę do
            Gazety (SB juz nie istnieja, ani komitet PZPR, gdzie możnaby się
            poskarzyc, że zona w ciązy itd. a tu gnębio sanacyjni profesorowie).

            Brawo dla pana Adomasa za odwagę... przyznania się przed sobą i
            innymi, że jest niekompentny. teraz potrzeba tylko konsekwencji i
            uczciwości - niech się zwolni i poszuka pracy, której bedzie
            kompetentny. A na jego miejsce znajdzie sie ktos lepszy.

            Chorym systemem jest własnie brak zatrudnienia na kontrakty i
            socjalizm na uczelniach. Czy się stoi czy się leży ileś tam tysięcy
            mi się należy.
    • Gość: nieświadom jak rozumieć nazwę tego wydziału? IP: *.ols.vectranet.pl 23.07.08, 09:31
      Wydział kształtowania środowiska i rolnictwa - czy to jest to samo co
      - Wydział rolnictwa i kształtowania środowiska,
      czy też może
      - Wydział kształtowania środowiska i kształtowania rolnictwa ?
      I dlaczego nie nazwali tak żeby było jasne o co chodzi?
      • Gość: absolwent Re: jak rozumieć nazwę tego wydziału? IP: 193.59.91.* 23.07.08, 13:28
        Wcześniej wydział nazywał się
        Wydział Rolnictwa i Kształtowania Środowiska
        od paru lat nazywa się
        Wydział Kształtowania Środowiska i Rolnictwa
        • Gość: kwinks Wkrótce: Wydział Kształtowania Etatów dla Środowis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 18:14
          ka Rolniczych Profesorów (zagubionych w rzeczywistości).
    • Gość: c przyjrzyjcie się kto prowadzi zajęcia na UJ IP: 62.121.129.* 23.07.08, 09:32
      doktoranci bez kwalifikacji, którym przydziela się kursy z
      rozdzielnika. pisza konspekty, ktorych nikt nie weryfikuje. nie ma
      nawet hospitacji. to jest własnie polska szkoła wyższa. co
      przeczytasz we wtorek wieczorem w czasopismie naukowym, we środe
      rano mozesz już wykładać. zero przygotowania, zero kompetencji. no i
      takich mamy potem magistrow.
      • Gość: kawapri Tak jest wszędzie IP: 80.217.136.* 23.07.08, 10:01
        Doktoranci są najtańszą siłą roboczą i najmniej wykwalifikowaną. Uczelnie się
        cieszą bo dinos mogą spać spokojnie, raz na tydzień wyciągnąć pożółkłe kartki z
        30-letnim wykładem.
    • carpaccio4 za tuska 23.07.08, 09:41
      to wszystko możliwe
      • leon_z1 Re: za tuska 23.07.08, 10:50
        Jakieś 40 lat temu słyszałem taki dowcip:
        Przychodzi facet do seksuologa i mówi: panie doktorze, wszyscy mówią
        mi, że jestem erotomanem. Lekarz na to: zbadamy i stwierdzimy.
        Wyciąga planszę z trójkątem i pyta: z czym to się panu kojarzy?
        - z d..ą, no tak mówi lekarz, a to - pokazuje planszę z kołem:
        - oczywiście z d..ą!, no dobrze, a to: lekarz pokazuje kwadrat:
        - jak to z czym, z d..ą!!
        Rzeczywiście, jest pan erotomanem.
        Ja?!, a kto mi takie świństwa pokazuje?!
        carpaccio4
        - a Tobie wszystko kojarzy się z Tuskiem!
    • lewobrzezny ma facet rację 23.07.08, 09:43
      Na innych uczelniach też przymuszają ludzi do prowadzenia
      przedmiotów, o których tematyce ci nie mają pojęcia. W tym roku
      miałem na UMK 2 prowadzących zajęcia, którzy otwarcie przyznawali,
      że nie są specami od omawianego materiału (co było widać). Tak nie
      powinno być! Od takich zajęć to już lepszy jest nawet brak zajęć (bo
      szkoda czasu) i tylko samo zaliczenie. Brawo dla człowieka, który
      walczy z fikcją i, za przeproszeniem, dziadostwem jakich niestety
      nie brakuje na polskich uczelniach.
    • Gość: - Akademicka kara za szczerość IP: 80.50.233.* 23.07.08, 09:46
      Wystarczy wprowadzić na uczelnie maxymalnie 2 pedagogów z tytułem
      doktora z każdej i tylko tej dziedziny wiedzy,jaka jest w
      standardach edukacyjnych.I problem wyjaśni się sam.
    • Gość: Jonasz W każdym powiecie po uniwersytecie IP: *.adsl.inetia.pl 23.07.08, 09:53
      "Ochrona powietrza", "rekultywacja terenów zdegradowanych" - uniwersyteckie
      specjalności naukowe. To tak, jakby gabinet manicure nazwać "instytutem
      paznokcia". Doktor specjalista elektryk od dzwonków gazowych, pieczenie
      kiełbasek wysokiego ryzyka na niskim ogniu. Nobla za to nie dają.

      A myśmy się uczyli mechaniki kwantowej, elektrodynamiki relatywistycznej i
      jesteśmy takimi samymi doktorami, dr, dr, dr, dr, dr dzwoni nam przed
      nazwiskiem. Tak samo jak specjaliście od rekultywacji browned areas czy gry w
      piłkę wodną. A uniwersytet w Olsztynie ma taką samą kategorię jak te w
      Warszawie czy Krakowie. Ranga już nie ta...

      • Gość: gied Re: W każdym powiecie po uniwersytecie IP: *.wi-fi.upv.es 23.07.08, 10:41
        :) w zupelnosci sie zgadzam ze specjalnosciami naukowymi ...
        O jaka kategorie chodzi ? Wawa i krak tez niewiele w swiecie
        znacza ...
        • Gość: ja51 Re: W każdym powiecie po uniwersytecie IP: *.olsztyn.mm.pl 23.07.08, 12:15
          W każdej Wsi WSI - pamiętamy! Niestety mam porównanie poziomu
          studiów i doktoratów w UW i UWM. Proszę nie wciskać kitu.
          • Gość: ulka35 Re: W każdym powiecie po uni,np w Toruniu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 13:23
            Po co utrzymywać największego producenta bezrobotnych w powiatowym
            mieście?
          • Gość: gied Re: W każdym powiecie po uniwersytecie IP: *.wi-fi.upv.es 23.07.08, 15:54
            nie wciskac kitu z czym ? prosze jasniej ...
    • Gość: gość Akademicka kara za szczerość IP: *.uwm.edu.pl 23.07.08, 09:53
      Mój znajomy z Francji, wcześniej CEO światowej firmy mającej swoich
      kooperantów w różnych miejscach globu a teraz emeryt, powiedział, że
      najgorszą rzeczą jaka mu się przytrafiła w kontekście zarządzania
      taką firmą, były prawa związkowe w kraju jednego z istotnych
      kooperantów (chodziło o Szkocję), które "wiązały" pracownika ze
      ściśle określonym zakresem czynności, tzn. jeśli pracownik miał
      obsługiwać tokarkę, to nie można było zlecić mu żadnej innej
      czynności w firmie (konieczne dalsze szkolenia, BHP, itp.). I
      oczywiście choćby się waliło i paliło, pracownik nie godził się na
      jakąkolwiek inną pracę mimo, że na jego stanowisku w danej chwili
      nie było co robić. Oczywiście miał takie prawo!!!
      • Gość: no name Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.4web.pl 23.07.08, 10:11
        jeśli pracownik miał
        > obsługiwać tokarkę, to nie można było zlecić mu żadnej innej
        > czynności w firmie (konieczne dalsze szkolenia, BHP, itp.). I

        A moze to wcale nie jest takie głupie, bo w związku z tym, ze w
        {Polsce na budowie czy w fabryce kazdemu kierownik moze wcisnąć
        wszystko , zdarza się wiele niepotzrebnych i głupich wypadków, za
        które potem nikt nie chce ponieśc odpowiedzialnosci - bo przeciez co
        on tu robił , to nie jego zakres obowiązków, a kierownik wyprze sie,
        zenie zlecał...To naprawde ma praktyczne przełozenie.
    • januszz4 Czy Pan Adomas wyrabia pensum? 23.07.08, 10:05
      To jest podstawowe pytanie. Obecnie po reformie ministerialnych
      standardów kształcenia na 118 kierunkach studiów w Polsce wielu
      pracowników naukowo-dydaktycznych stanęło przed problemem
      zrealizowania pensum. przedmioty, które prowadzili dotychczas albo
      nie znalazły się w nowych minimach programowych albo zostały
      okrojone. W ich miejsce weszły nowe. I w tym jest problem. Pracownik
      naukowo-dydaktyczny musi zrealizować tzw. pensum godzinowe, którego
      zgodnie z ustawą maksymalna wysokość wynosi 240 godz. rocznie. Nie
      wiem jakie jest pensum na UWM, ale nie sądzę, żeby było niższe.
      Kierownicy Zakładów bądź Katedr muszą zapewnić swoim pracownikom
      możliwość zrealizowania tego pensum. Nie zawsze da się to zrobic
      zlecając zajęcia wyłącznie z czystej specjalizacji danego
      pracownika. Dlatego dochodzi do takich sytuacji o jakich mowa w
      artykule. Z drugiej strony pracownik we własnym interesie też
      powinien wykazać inicjatywę i np. zaproponować własne przedmioty
      wybieralne do katalogu ogólnouczelnianego, pozyskać dyplomantów,
      itp. Natomiast rzeczą oczywistą jest, że jeśli kierownik zleca
      swojemu pracownikowi zajęcia z przedmiotu, którego dotychczas nie
      prowadził, nie może to być robione na tydzień przed rozpoczęciem
      semestru. Inna sprawa, że taki pracownik nawet po przygotowaniu
      nigdy nie poprowadzi zajęć w tak dobry sposób jak ktoś kto
      merytorycznie "siedzi" przez lata w danej tematyce. Ale idealnego
      wyjścia nie ma.
      • Gość: też doktor Re: Czy Pan Adomas wyrabia pensum? IP: *.uwm.edu.pl 23.07.08, 14:54
        No nareszcie ktośs znający temat i realia:).

        Czy Pan Adomas wykazał się inicjatywą wprowadzenia nowych zajęć, w
        swojej naukowej specjalności? Może zaproponował zajęcia dla
        obcokrajowców? Jakoś dziennikarzyny (pejoratywnie, bo jak wy o nas
        tak my o was) z Gazety do tego nie dotarły. Brak czasu. Widać jak
        Adomas pisza rzeczy, na których sie nie znaja i nie maja czasu się
        zapoznać dokładniej. No to zastrajkujcie i odmówcie pisania rzeczy,
        w których nie jestescie kompetentni:). Bedzie więcej "bohaterów".

        W artykule brak wielu faktów i brak wogóle problemu. Był donosik,
        przecie z "teczki" mała sensacyjka - udało się zrobic dobry tytuł,
        kilka telefonów (ze 2 godziny pracy?) tak dla formy, że sa rózne
        głosy i wierszówka leci. tekst odbębniony. Sadząc po reacji na
        Forum, dostana premie za "kontrowersyjny" ui "nosny" temat.

        Jutro tez się cos znajdzie. łatwizna.
    • zawsze_zielona Re: Akademicka kara za szczerość 23.07.08, 10:11
      Co za idiotyzm! Stad masa niezadowolonych studentow, ktorym przyszlo miec
      zajecia z niekompetentna kadra.
      • Gość: Adam 15 Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.centertel.pl 23.07.08, 10:31
        Teraz Stare Kadry produkują nowe top-kierunki kształcenia ,czy tak
        samo śmieszne jak Ich dawne doniesienia?
    • Gość: szlachcic Re: Akademicka kara za szczerość IP: *.centertel.pl 23.07.08, 11:00
      J.W.Panie Jurku ma Pan racje chłosta wystarczy szabla dla godnego
      przeciwnika!
    • Gość: mmk Akademicka kara za szczerość IP: *.mpips.gov.pl 23.07.08, 11:41
      Ja w kwestii formalnej skrót od stopnia naukowe doktora to dr - bez kropki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka