Dodaj do ulubionych

Arschloch ?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.09, 23:07
Panie Janie niech pan przestanie ...kłamać
~pasażerka lotu 3336

dzisiaj, 20:50

Incydent w samolocie miałam okazję oglądać na własne oczy -było to doświadczenie
na styku absurdu oraz żenującej prymitywności - tego jednak nie da się opisać
tak by brzmialo wiarygodnie. A przezywać go na własne oczy nie polecam.
Zachowanie Pana Jana było po prostu bardzo dalekie od przyzwoitości. Dalekie
również od normalnośći - zalecam wizytę u lekarza specjalisty, bo zachowanie na
pokładzie (upór, agresja, okrzyki i histeria) świadczą o jakiś problemach ze
zdrowiem psychicznym. Ale na takie problemy są lekarstwa. Niestety NIC jednak
nie usprawiedliwia kłamstw, które produkuja państwo Rokitowie, by "wyjść z
twarzą". To nie zachowanie załogi samolotu było niewłaściwe - to Pan zachowywał
się niewłaściwie. To nie Niemcy Pana zaatakowali, tylko Pan był agresywny, a
załoga postępowała zgodnie z procedurą, która jest stosowana dla wszystkich
stwarzających zagrożenie - nie ma dla nic znaczenia, czy ktoś jest politykiem
czy sprzątaczką. Czyżby oczekiwał Pan, że stiuardesa Lufthansy rozpozna w Panu
polityka i pozwoli na "fanaberie". Jakkolwiek nie czułby się Pan urażony tym, że
musi Pan postępować jak zwykły pasażer, proszę pomyśleć o tym, ze zachował się
Pan niezwykle egoistycznie. Przez Pana kilkadziesiąt osób zostało zmuszonych do
tkwienia w samolocie oraz 2 godzinnego opóźnienia. Nie proszę o wiele, proszę o
to, by przestał Pan kłamać - Ja znam prawdziwą wersję - kilkadziesiąt pasażerów
tego lotu też, niestety nasz głos (choć prawdziwy) może się nie przebić przez
PANA JEDYNIE PRZZWDZIWĄ WERSJĘ. Mam nadzieję, że się mylę
Obserwuj wątek
    • Gość: relacja Re: Arschloch ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.09, 23:11
      "Dość niezwykła para" w samolocie

      - Czekaliśmy na odlot maszyny. Byliśmy zmęczeni, bo samolot miał już opóźnienie.
      Jako jedna z ostatnich przyszła dość niezwykła para. Mieli ok. 60-65 lat, oboje
      nosili kapelusze, i szukali miejsca na walizki i płaszcze. Otworzyli mnóstwo
      szafek na bagaże, idąc od przodu do tyłu samolotu, i miałem wrażenie, że chcą
      zwrócić na siebie uwagę – mówi nam pan Pecer.

      Według niego do awantury doszło, gdy stewardesa, która rutynowo zamykała
      wszystkie szafki, podeszła do miejsca, gdzie siedziało małżeństwo Rokitów. Miała
      wziąć ich płaszcze, co nie spodobało się mężczyźnie. – Nagle on wstał i zaczął
      głośno krzyczeć na stewardesę. Wszyscy byli zszokowani, bo nie wiedzieli, co się
      dzieje. Potem zaczął zabierać płaszcze i włożył je gdzie indziej – relacjonował
      pasażer samolotu.

      "Mężczyzna chwycił się oparcia, a kobieta cały czas mówiła"

      Stewardesa udała się do kokpitu i po kilku minutach wróciła z poleceniem od
      kapitana. Ten zdecydował, że Rokita musi opuścić samolot, bo stanowi
      niebezpieczeństwo dla pasażerów. Rokitowie odmówili. Stewardesa uprzedziła ich,
      że wezwie policję, a ponieważ pasażerowie dalej nie zamierzali wyjść, w końcu to
      zrobiła.

      - Przyszło dwóch policjantów. Najpierw rozmawiali z tymi ludźmi, tłumaczyli, że
      mężczyzna musi z nimi iść z powodów bezpieczeństwa. Tłumaczyli, że wszyscy przez
      niego czekają i nie mogą odlecieć. Nie chciał. Próbowali go zdjąć z fotela, ale
      nie za mocno, bo było mało miejsca. Mężczyzna chwycił się oparcia, a kobieta
      cały czas mówiła. Po około 10 minutach wezwano kolejnych dwóch policjantów, bo
      sytuacja była trudna – stwierdził Pecer.
      Jana Rokitę wyprowadzono w kajdankach z samolotu na lotnisku w Monachium.

      "Zajęli się tym zgodnie z instrukcją ze szkoły policyjnej"

      Kolejna dwójka – tym razem mężczyzna i kobieta – również zaczęła od perswazji.
      Gdy ta okazała się bezskuteczna, skuli Rokitę i wyprowadzili go, cały czas się
      opierającego, z maszyny. Cała sytuacja trwała około godziny.

      - Policja nie była brutalna. Zajęli się tym zgodnie z instrukcją ze szkoły
      policyjnej. Wyjęli kajdanki, gdy zdali sobie sprawę, że sam nie pójdzie. Więc
      musieli być trochę twardzi i szorstcy – uważa pasażer. – On zaczął krzyczeć i
      płakać, po polsku, ale odniosłem wrażenie, że wzywa pomocy. Część pasażerów biła
      brawo i mówiła, bardzo dobrze, bo byliśmy zmęczeni i to był zupełnie
      niepotrzebny dramat – dodał. "
    • Gość: olsztynianka Re: Arschloch ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.09, 23:21
      każdego dnia obora !!za przyczyną polityków prawicowych: dzisiaj
      rewelacje skandaliczne w rządzie,minister sprawiedliwości Czuma i
      państwo Rokitowie,to jakiś nieprawdopodobny skandal,chorzy ludzie
      dla czego nie są badani!!.Takiego dziadostwa nie ma na całym świecie.
    • Gość: toja Re: Arschloch ? IP: *.ols.vectranet.pl 12.02.09, 12:21
      Zawsze mówiłem że politycy to nie są normalni w sensie psychicznym, ludzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka