reklama-bolek5
12.05.09, 13:49
Kilkanaście dni temu prowadziłem wątek "Nieprzyjazne państwo".
Teraz tkwi gdzieś w coraz dalszej historii wątkowej.
Tych forumowiczów którzy interesowali się sprawą, zawiadamiam, że protest się odbył. Niedługo ukaże się reportaż "Ostatnia Instancja" w Polsacie.
Przedstawiam wniosek wysłany dziś do Rzecznika Praw Obywatelskich, oraz do Prezydenta RP.
Minęło 20 lat od odrzucenia ustroju represjonującego ludzi tworzących prywatne firmy.
Zagraniczne firmy, konsorcja, banki, polskie firmy wielkokapitałowe posiadają prawników i organizacje chroniące je przed złym, często przekombinowanym prawem wspomagającym
grupy mające wpływ na jego tworzenie.
Duże oparcie w stworzonym dla nich prawie pracy, mają osoby zatrudnione. Dodatkowo bronią ich związki zawodowe.
Wielomilionową grupą obywateli, pozbawionych ochrony prawnej i organizacyjnej, są ci,
którzy nie czekając na spadek bezrobocia, sami stworzyli swoje miejsca pracy, często dając też pracę innym. Podjęli ryzyko straty wcześniej uzyskanego kapitału, walki o zlecenia na biednym polskim rynku, zdobywania doświadczenia na własnych błędach.
Ogromna większość tych obywateli, to ludzie ciężko i uczciwie pracujący na swoje utrzymanie.
Prawo jednak traktuje ich wciąż jak przestępców.
Przykład I
Art.14 ust 1. ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą stanowi że:
Za przychód z działalności, o której mowa w art. 10 ust.1 pkt 3. uważa się kwoty należne,
choćby nie zostały faktycznie otrzymane.
Nie miałem pojęcia, że może istnieć tak restrykcyjne prawo, póki sam nie padłem jego ofiarą.
Wydałem pieniądze na materiały, pracowałem parę miesięcy za darmo i kiedy byłem na skraju bankructwa, fiskus wbił mi nóż w plecy, domagając się zwrotu podatku VAT, którego przecież nie otrzymałem, oraz zapłaty podatku dochodowego / chociaż poniosłem stratę /.
O dalszych konsekwencjach nie będę wspominał. Nie stać mnie na proces cywilny.
Pieniądze na prawników ma prezes firmy, który mnie oszukał. Sumę którą wpłaciłem fiskusowi on, zgodnie z obowiązującym prawem mógł sobie odpisać.
Wymieniony artykuł sprzyja nieuczciwym przedsiębiorcom.
Przyczynia się także do przeciągania w czasie zapłaty za wykonaną pracę, uniemożliwiając sprawne inwestowanie w następne zlecenia.
Bardzo proszę o wyjaśnienie, dlaczego obywatel, który sam, własnym wysiłkiem zbudował swoje miejsce pracy, jest tak przez prawo potraktowany. Dlaczego od stycznia 1992r. nie zmieniono tego artykułu?
Być może jest to wygodne dla jakiejś grupy / prawników? przedsiębiorców?/
Nikt nie każe płacić urzędnikom, osobom zatrudnionym, podatków od nieotrzymanych pieniędzy.
Dlaczego dotyczy to tylko tych, którzy zamiast prosić urzędy o pracę, sami ją zorganizowali?
Dlaczego zmusza ich się do płacenia tej po prostu niesprawiedliwej grzywny???
Przykład II
Jeżeli obywatel potraktowany przez prawo jak w przykładzie I, nie ma z czego zapłacić tych “podatków”, fiskus ma prawo zabrać mu wszystko, nie pozostawiając grosza na przeżycie.
/zatrudnionemu, nie ma takiego prawa/.
Skąd to „wyróżnienie”???
Przykład III
Składka ZUS jest przymusowa nawet w przypadku braku dochodów. Więcej, musi ją płacić nawet obłożnie chory, lub po wypadku, jeżeli nie zawarł dobrowolnego ubezpieczenia.
Szkopuł w tym, że obowiązuje półroczny okres karencji, czyli wpłacania składek bez prawa do niepłacenia składki w wypadku choroby. / Zaznaczam, że nie chodzi o świadczenia tylko o
przymus opłacania składki nawet w oczywistej niemożności jej wypracowania /. Karencja ta zupełnie uniemożliwia skorzystanie z tego ubezpieczenia firmom pracującym sezonowo.
Jeśli bank w jakimś momencie opóźni wpłatę, umowa zostaje automatycznie zerwana, należy zawrzeć ją na nowo, znów z półroczną karencją.
Oczywiście ZUS nie ma obowiązku powiadamiać o tym, i dalej pobiera składkę od obywatela, który o wszystkim dowiaduje się dopiero po zachorowaniu, lub po wypadku.
Dlaczego tak jest?
Przykład III
Jeśli mało tych przykładów, wspomnę o sfabrykowanej w 2008r. ustawie o emeryturach dla sześćdziesięciolatków,/ jakby mało było w Polsce emerytalnych “wcześniaków”/.
Dlaczego wyłączono z nich właścicieli swoich miejsc pracy? Ze wzgardą dla ich działalności, zaproponowano by się gdzieś zatrudnili, jeśli chcą skorzystać z ustawy. To, że płacą podatki
i ZUS jak wszyscy, nie ma znaczenia?
Wymieniłem jaskrawe przykłady świadczące o tym, że w Polsce obywatel, który w ucieczce przed bezrobociem sam utrzymuje swoje miejsce pracy, jest traktowany niczym spekulant, kułak, pedofil, czy coś gorszego jeszcze.
Ponieważ sam utrzymuję swoje miejsce pracy, mam w związku z powyższym wątpliwości, czy mogę uważać się za pełnoprawnego obywatela tego państwa.
Mogę? Naprawdę?
11. 05. 2009 Olsztyn Leszek Mariusz Jucewicz
reklama-bolek@gazeta.pl