mealong
06.01.07, 20:29
Bylismy dzis na obiedzie w restauracji Zorba na Dereniowej. Wlasnie
konczylismy jesc przystawki, gdy jedno z nas zaczelo mocno kaszlec. Za kilka
sekund zaczelo kaslalo juz z 10 osob. Nie bylo czuc dymu ani gazu, wlasciwie
to zadnego zapachu, ale cos bardzo gryzlo w gardlo. Obsluga nie chciala
powiedziec o co chodzi, mowili tylko "juz wietrzymy". Na sali bylo kilka osob
z malymi dziecmi - jakas rodzinna impreza. Nie wiedzieli co z tym dziecmi
robic. Trudno bylo oddychac. My wyszlismy na taras. Wrocilam na chwile sie
zapytac co to jest to sie uslyszalam "alez to nic, zwykly KRET DO RUR". To
tyle, poprosiłam o rachunek.
Nie wiem na ile opary tego KRETa sa trujace, ale nie daje sie jesc obiadu
kaszlac caly czas. W ogole to co to za pomysl czyscic rury w porze obiadowej???
Jestem w szoku, ze mozna zrobic taki numer.