Dodaj do ulubionych

Minister pisze do studentów

IP: *.um.warszawa.pl 01.10.09, 08:20
Zapowiedź złamania Konstytucji. Konstytucja gwarantuje równy dostęp
do nauki wszystkich obywateli a nie tylko części obywateli, których
nazwano studentami; jeżeli opłaca się z budżetu dostęp do literatury
naukowej, to winien być on DLA WSZYSTKICH obywateli.
Obserwuj wątek
    • Gość: WERT Toż to naiwność IP: 217.76.112.* 01.10.09, 15:43
      Liczenie na to, że postkomunistyczna kadra „naukowa” polskich
      uczelni nauczy studentów jeszcze czegoś więcej, świadczy o wielkiej
      naiwności pracodawców. Gdyby w roku 1989 (w którym komuna obaliła
      komunę tak, że i obalony i obalający spadli jak kot na cztery łapy)
      wprowadzono w Polsce takie same przepisy prawa dotyczące kadry
      dydaktycznej wyższych uczelni jak w Niemczech, to ostałoby się tej
      kadry na polskich uczelniach może z 5% jej pierwotnego stanu!
      Przypomnijmy w tym miejscu, że po połączeniu dwóch państw
      niemieckich, z uczelni dawnego NRD wydalono wszystkich „naukowców”
      bijących pianę na temat marksizmu i leninizmu, oraz tych którzy
      porobili doktoraty i kariery udowadniając wyższość socjalizmu nad
      kapitalizmem w każdej dziedzinie Weryfikację „przeżył” 1 (słownie:
      jeden) naukowiec, z dziedziny „nauk społecznych”. Reszcie pozwolono
      wspaniałomyślnie wykładać na wyższych uczelniach niemieckich…
      kafelki.
      W Polsce nic takiego nie nastąpiło, wręcz przeciwnie!
      Najwięksi „ogłupiacze” polskiej młodzieży za PRL-u, fachowcy od
      marksizmu, leninizmu, stalinizmu, ekonomii politycznej socjalizmu,
      historii PZPR-u i innych bratnich partii komunistycznych, doktorzy
      od teorii Miczurina i Łysenki, fachmani od wpływu Lenina na teorie
      wytrzymałości materiałów stosowanych przy budowie mostów, wybitni
      specjaliści od teorii socjalistycznych funkcji mieszkania, oraz
      socjalistycznego współzawodnictwa pracy w brygadach młodzieżowych,
      oni wszyscy, jak jeden mąż, pociągnęli edukacyjny wózek z PRL-u do
      III RP, i pchają go ochoczo nadal z efektem opisanym na wstępie.
      Guru polskiej ekonomi, prawie że murowany kandydat polskiej „nauki”
      na laureata ekonomicznej nagrody Nobla, pan Balcerowicz (za komuny
      lektor marksizmu i leninizmu na wyższej Szkole Nauk Społecznych
      przy KC PZPR), gdyby miał pecha „robić” w nauce w NRD, zostałby tam
      potraktowany tak samo jak i pozostali „ogłupiacie” i mógłby co
      najwyżej - tak jak i oni - wykładać na uniwersytetach…kafelki o ile
      by potrafił, w co wątpię.

      Aby zdjąć z polskich uczonych czasochłonny i absorbujący obowiązek
      śledzenia aktualnych „tryndów” w pyskowaniu, obowiązek ten w
      całości scedowano na ich oficerów prowadzących w SB. Tym prostym
      sposobem kadra naukowa polskich uczelni mogła się zająć badaniami
      naukowymi i dydaktyką (w zakresie wyżej wymienionym), zaś
      oficerowie prowadzący SB, podpowiadali swoim TW (tajnym
      współpracownikom), na kogo mają pyskować, bądź komu zgotować owację
      na stojąco. W wyniku tej zgodnej współpracy, polskie uniwersytety
      stały się kuźnią kadr dla SB, czy też może odwrotnie, co położyło
      podwaliny pod dzisiejszy boom edukacyjny III RP.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka