Dodaj do ulubionych

Polak, czyli fanatyk transportu publicznego

25.03.11, 16:20
Nie ma praktycznie możliwości by 100% ludzi jeździło po mieście własnym autem,
nie zakorkowując go bez komunikacji zbiorowej np.metra nawet Manhattan byłby sparaliżowany komunikacyjnie, a kierowcy aut osobowych to zaledwie ok. 20% czyli mniejszość w społeczeństwie, nie są nimi np. w większości kobiety dzieci, ludzie starsi, chorzy itp. w miastach Europejskich gdzie drogi zajmują ok. 20% powierzchni miast ilość większa niż 40% mieszkańców poruszająca się autem zakorkuje każde miasto (np. w polskich miastach 80% mieszkańców porusza się po mieście zbiorową komunikacją autobusową, tylko ok. 20% samochodami osobowymi) a samochodowe miasta USA jak np. Los Angeles gdzie drogi zajmują nawet 60% powierzchni słyną z wielopasmowych autostrad, smogu i wielogodzinnych korków.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ron Parę uwag IP: *.multimo.pl 07.04.11, 10:26
      Trochę mało z tych badań wynika. Pełniejsze byłoby, gdyby podano jeszcze, jaką średnią drogę do pracy musi pomykać Polak, Hiszpan, Francuz, Czech itd.
      Też bym z buta zasuwał, gdybym nie musiał dzień w dzień pokonywać blisko 20 km, pracę kończył o 16-17 (a nie o 22-23) i gdyby klimat temu służył. A tak korzystam z samochodu.

      PS. Jak napisałem, korzystam z samochodu. I smutno mi się robi, gdy czytam/słyszę ludzi mówiących o "blachosmrodach", że "wsiądź na rower", "wszystko dla zbiorkomu" itp. Niestety jestem skazany na auto. W moim przypadku wyjście z pracy o wspomnianej 22-23 i próba powrotu do domu autobusem, to trzy przesiadki i 1 godz. 20 min. podróży.
      Opisuję tylko swoją sytuację, ale myślę, że dotyczy ona jeszcze paru osób - nieświadomie lub świadomie wyzywanych na forach.

      PS1. I proszę bez argumentu: zmień pracę na bliżej domu.

      pozdrawiam
      • tibarngirl Re: Parę uwag 07.04.11, 10:43
        Oj tak, a w dodatku ilu z nas dojeżdża za pracą do innego miasta, posługując się autobusami i pociągiem? Łatwo rzucić hasło "Polak fanatyk, nie porównawszy warunków dojazdów do pracy i itp. Rower to dobra opcja, ale nie dla każdego oraz nie zawsze.
      • Gość: P Re: Parę uwag IP: *.iitis.gliwice.pl 07.04.11, 11:21
        Droga, klimat, infrastruktura, opinia.
        Mam podobną drogę. Jeżdżę pociągiem. Samochodem? Sorry, za drogo. Choć aż by się prosiło (drogi nawet dobre, o dziwo, choć trochę korków po drodze).
        Piszesz o rowerze, jak o czymś usilnie lansowanym. Zapewne w pewnych kręgach, może nawet wśród dyskutantów na tym forum tak będzie. Ale w gruncie rzeczy opinia o rowerze, jako środku transportu jest kiepska
      • potomar Re: Parę uwag 07.04.11, 12:25
        "PS1. I proszę bez argumentu: zmień pracę na bliżej domu."

        A dlaczego nie?
        • wlodekzpoznania knot, a nie sondaż 01.07.11, 18:28
          Sondaż bierze ogólną losową średnią krajową, a tekst odnosi do dużych miast. Jak można porównać sytuację w Tarnowie, Łasku, Krośnie Odrzańskim, gdzie samochód wciąż nie jest powszechny i do pracy jeździ się PKSem, do sytuacji w dużych miastach, gdzie Warszawa, Kraków, Poznań, Wrocław mają o 20% samochodów osobowych/1000 mieszkańców więcej niż miasta Europy Zachodniej? Faktem jest, że wiele miast ma ok. 400/100 +/- 10% (Paryż, Lyon, Antwerpia, Zurych, Amsterdam, Bazylea, Turyn, Bolonia, Wiedeń, Monachium, Frankfurt, Kopenhaga, Helsinki, Sztokholm, Hamburg, Hanower, Stuttgart, Kolonia itd, itd), a Warszawa ma ponad 600, Poznań 517, Wrocław i Kraków prawie 500.

          W Poznaniu 50% mieszkańców jeździ komunikacją zbiorową, ok. 30% samochodami. Jednak w ogólnej liczbie podróży samochody to aż 56% podróży, gdyż użytkownicy samochodów są bardziej "ruchliwi". To jest problem planistyczny, problem naszej mentalności.

          Rodzice wożą dzieci na drugi koniec miasta do przedszkola albo szkoły, gdyż "tak muszą", a w Berlinie (rekordzista, 318 sam.osob./1000 mieszkańców) gmina uruchamia doraźne przedszkola w okolicy zależnie od aktualnej sytuacji demograficznej. Lokowane one są w sklepach należących do gminy, których najemcom wypowiada się czynsz i urządza doraźne przedszkole dla wsparcia regularnej sieci zależnie od potrzeb.

          Tylko Polska, UK i IRL mają 70-80% własnościowych mieszkań i domów w miastach. W pozostałych UE15 obowiązuje model mieszkalnictwa, w którym ponad 50% społeczeństwa nigdy w życiu nie kupi mieszkania na własność. Dlaczego? Ponieważ mieszkania czynszowe budowane są komunalnie, jest ich dużo, a przez to czynsze są często nawet w wymienionych miastach niższe niż porównywalnych miastach Polski. Wówczas poniższe pytanie brzmi inaczej - zmieniam pracę, zmieniam dzielnicę, w której mieszkam. Nie marnuję mojego życia na jazdę, nie wymuszam moją jazdą marnowania pieniędzy z moich podatków na wiecznie potrzebne drogi (polecam paradoks Braessa en.wikipedia.org/wiki/Braess%27s_paradox który w uproszczeniu sprowadza się do tego, że budowanie w miastach dróg pod popyt samochodowy kończy się często pogorszeniem sytuacji drogowej, gdyż stymuluje się popyt, stąd konieczność rozwoju uprzywilejowanego, szybszego od samochodów systemu transportu zbiorowego w dużych miastach dla rozwiązania problemu korków).

          potomar napisał:

          > "PS1. I proszę bez argumentu: zmień pracę na bliżej domu."
          >
          > A dlaczego nie?

          Bardzo dobre pytanie. Dopóki nie będziemy traktowali czasu spędzonego w drodze jako kosztu, dopóty będziemy żądali zwiększania przepustowości dróg na nasz (podatników) koszt, a firmy będą korzystały przenosząc na tanie grunty pod miasta miejsca pracy czysto intelektualne, czyli miejskie.

          Zatłoczenie samochodowe, to nie tylko liczba samochodów, ale ich przemnożenie przez liczbę pokonywanychkilometrów.
    • Gość: Przemo Re: Polak, czyli fanatyk transportu publicznego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.11, 10:52
      Słabe są te badania, bo nie ma w nich ani słowa na temat tego, jacy ludzie poruszają się tym transportem publicznym w porównaniu z ich zarobkami.
      Znam kilka osób po 40ce, które nigdy w życiu nie jechały tramwajem, bo nie wyobrażają sobie tłoczenia się z kimś i ocierania w tym samym wagonie, jeśli można mieć zupełnie inne warunki w samochodzie.
    • janonet4-4 Re: Polak, czyli fanatyk transportu publicznego 07.04.11, 11:23
    • Gość: gosc Re: Polak, czyli fanatyk transportu publicznego IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.04.11, 11:55
      kochaja bo wielkiego wyboru nie maja
    • Gość: dziady Europy Pokochamy samochody jak ceny biletów wzrosną IP: *.spray.net.pl 07.04.11, 12:22
      ALBO PIESZO
    • 3000m Polak, czyli fanatyk transportu publicznego 07.04.11, 12:25
      Wydźwięk jest raczej negatywny chociaż nie wiem dlaczego. Komunikacja miejska teraz to nie to samo co jeszcze 10 lat temu. W moim mieście praktycznie nie ma już starych autobusów. Większość to nowe Many, Mercedesy i Solarisy. Komfort podróży jest dobry. Minusem wciąż oczywiście pozostaje tłok i niedostateczne rozwiązania ułatwiające poruszanie się autobusów po mieście (mało bus pasów). Osobiście korzystam z autobusu rzadko, ale głównie dlatego, że do pracy muszę jechać linią, która robi spore koło (firma jest na obrzeżach), a ulicami mam niecałe 5 km. Zimą jeżdżę samochodem, a wiosną, latem i jesienią (o ile nie pada) rowerem. Dodam, że jestem przed 40. Oczywiście dojazd rowerem jest utrudniony przy niektórych zawodach. Ja mam możliwość przebrać się i odświeżyć w pracy. Co ciekawe (w kwestii komunikacji miejskiej) słyszałem od kilku obcokrajowców mieszkających w Polsce, że bardzo podoba się im nasza komunikacja miejska bo ma dokładny rozkład jazdy zaplanowany co do minuty. Sam byłem tym zaskoczony, ale te słowa słyszałem od przyjezdnych z Australii, Meksyku, Rumunii...
      • Gość: . Re: Polak, czyli fanatyk transportu publicznego IP: *.dynamic.chello.pl 07.04.11, 14:49
        Co z tego, że są i Mercedesy i inne nówki sztuki, skoro wsiadając do autobusu czuje smród g0wna, zgnilizny i rzygać mi się chce, tylko dlatego, że jakiś żul postanowił zmienić meline i przejechać się autobusem.
        Zresztą żul nie żul, od sporej większości ludzi w autobusach jedzie tak, jakby pokłócili się z wodą i mydłem.
    • tooltomasz Polak, czyli fanatyk transportu publicznego 07.04.11, 12:40
      Rzeczywiście słabiutkie badania. Jeśli infrastruktura pozwala dokonywać wyboru to można pokusić się o jakiś "fanatyzm" komunikacyjny. W Polsce raczej czynniki zewnętrzne duktują sposób poruszania się. Jeśli mieszkam gdzieś na peryferiach i mam do pracy ok 5-10-15km może 20Km to jadę rowerem. Pytanie czy tak chętnie pojadę drogą załóżmy-asfaltową bez pobocza gdzie tiry i osobówki wyprzedzają z prędkością 80-140km/h. Do tego dochodzi pora roku, wiek, zdrowie itd. itp. Ja do pracy mam 8km i poruszam sie kom.miejską ze względów finansowych a zimą finansowo-czasowych. Nim bym odsnieżył, oskrobał auto to prawdopodobnie komunikacją już bym był w pracy. Żona natomiast ma 10km i tu są "schody".
      Do pracy kom.miejską jedzie 40min, autem 15-20min. Do domu kom.miejską ok. godz. 20-21 1,5h autem ok.15min w cudownie skomunikowanej W-wie. Rowerem bym chętnie jeździł ale nie mam gdzie go trzymać w ciasnym mieszkanku z dziećmi. Wybór sposobu dojazdu jest bardzo indywidualny a rzeczywistoś właściwie sama prostuje plany.
    • Gość: amadea Polak, czyli fanatyk transportu publicznego IP: *.pools.arcor-ip.net 07.04.11, 21:36
      To dobry fanatyzm, jednak jesli bedzie wiecej bezpiecznych drog rowerowych, czesciej bedziemy jezdzili do pracy rowerami. Bo rowerow ci u nas dostatek!
    • Gość: gość Polak, czyli fanatyk transportu publicznego IP: *.tktelekom.pl 08.04.11, 10:04
      Do pracy mimo ,że mam niedaleko dojeżdżam autobusem bądź tramwajem ze względu na swoje bezpieczeństwo ,chociaż i tam można zostać poturbowanym przez agresywnych nastolatków. Nie polecam nikomu spacer przez zakazane dzielnice ,trzeba być albo odważnym albo głupim. Minąć też ich nie można. Zmienić pracę na inną w innej dzielnicy? Ci co tak radzą ,albo są kompletnymi ignorantami ,i nie wiedzą nic o fenomenie dzisiejszych przyjęć ,albo po prostu lubią wywoływać głupie dyskusje.
    • krecik_dewastator Polak, czyli fanatyk transportu publicznego 12.05.11, 08:57
      Jako uzasadnienie tej tezy o popularnosci komunikacji publicznej uzylbym raczej argumentu ze komunikacja publiczna to srodek transportu na ktory statystyczny Kowalski moze sobie pozwolic a nie ten ktorym chcialby dojezdzac do pracy i ktory az tak kocha. Po prostu ostatnio ludzi nie stac na dojezdzanie swoim pojazdem i w tym tkwi przyczyna takiej popularnosci autobusow...
    • Gość: Komu to potrzebne? Polak, czyli fanatyk transportu publicznego IP: *.dynamic.chello.pl 27.07.11, 10:11
      Artykul durny jak kazdy powolujacy sie na dane statystyczne (na dodatek o mocno negatywnym wydzwieku-znaczy ze co? Ze tacy zacofani jestesmy bo jezdzimy komunikacja miejska? ). Jak mozna porownywac duze miasta z malymi,gdzie ma sie prace "za rogiem"?
      Mieszkam w Warszawie i do pracy mam 15 km. Jeszcze nie upadlam na glowe zeby chodzic na piechote. Nie mowiac juz o tym,ze znalezienie miejsca do zaparkowania przy tak obecnie rozkopanym miescie graniczy z cudem,nie mowiac juz o cenach za parkowanie.
      Kolejny niepotrzebny i nic nowego nie wnoszacy artykul sluzacy jedynie do zapelnienia pustego miejsca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka