Gość: misio
IP: 193.0.117.*
14.02.05, 09:21
"Wildstein, za to co zrobił, będzie smażyć się w piekle".
Zaskoczyło mnie oświadczenie Geberta zawarte w tekście Bikont i Szczęsnej w
sobotniej "GW". Można powiedzieć, że zrobiło mi się przykro, tego się nie
spodziewałem po panu Warszawskim. Jako, że jestem zdecydowanym zwolennikiem i
lustracji i akcji Wildsteina, w kontekście przypadku Geberta mam naprawdę
trudny orzech do zgryzienia. W tej chwili jesteśmy wszyscy na etapie
ujawniania przeróżnych agenciaków i kapusiów, co jest interesujące ale co
będzie za rok, za dwa. Jak będziemy z tym żyć?
Nie bardzo sobie wyobrażam sytuację, że Gebert będzie w dalszym ciągu pisywał
analizy sytuacji na Bliskim Wschodzie, którym można było zarzucić
proizraelskość, ale były wielce erudycyjne i ciekawe. Co dalej? Maleszka
żadnych tekstów nie pisze i pisać już nie będzie, to pewne. Co z Gebertem?