Dodaj do ulubionych

Rozstanie po wakacjach

IP: 213.25.164.* 26.07.05, 15:50
Bzdety takie...no chyba tylko poto aby załapać się nawierszówkę (czy jakoś
tak)
Obserwuj wątek
    • Gość: Paweł Rozstanie po wakacjach IP: 195.136.98.* 26.07.05, 15:52
      Dokładnie mam ten sam problem. Jeszcze nie wyjechaliśmy a już są problemy.
      Rozstać pewnie się nie rozstaniemy ale wątpię żebyśmy wogóle gdzieś razem
      wyjechali :(
      Szkoda tak chciałem żebyśmy wspólnie wyjechali. Ale argument, że "jak chcesz
      to możesz sobie sam pojechać" jest dla mnie zupełnie zniechęcający. Nie dam
      się szantażować. Niedosyć, że sam muszę wszystko załatwiać to jeszcze
      pretensje o byle drobiazg.
      • Gość: carolkaa@gazeta.pl Re: Rozstanie po wakacjach IP: *.tvn.pl 17.08.05, 14:18
        Witam Pana,

        Jestem dziennikarka telewizyjna i jestesmy wlasnie w trakcie
        przygotowan do realizaji programu (realizacja 30.08.2005)o
        ludziach, którzy spotkali się z podobną historią co Pan.Pana
        wypowiedz znalazlam właśnie tutaj.
        Dlatego wlasnie do Pana piszę. Czy moglibysmy porozmawiac
        telefonicznie? Bardzo prosze Cie o podanie numeru telefonu na mój adres
        mailowy: carolkaa@gazeta.pl.
        Pozdrawiam
        Karolina
    • Gość: baraja Rozstanie po wakacjach IP: *.Grzegod / 62.121.129.* 26.07.05, 15:55
      Ten artykuł to nic tylko prawda o nas. Z autopsji wiem, że zagraniczny
      wyjazd, łączy się z najgorszym co może w człowieku siedzieć. Czemu tak się
      dzieje? na wakacjach często jedziemy sami bez znajomych z dala od naszych
      rodzin. Nie ma ucieczki przed swoim partnerem. Wychodzi wszystko co
      najgorsze, bowiem bronimy się podświadomie przed naszą "połówką". Zwykle
      wyjazdy łączą się wspaniałymi wspomnieniami, dlatego, że możemy pokazać
      swoje "drugie ja", a tak możemy sobie pomarzyć o powiedzeniu o sobie czegoś
      innego niż jest w rzeczywistości. Partner nas krępuje! A potem wchodzą w ruch
      noże, wyzwiska i ucieczki z hotelu, by choć chwilę zakosztować faktycznej
      wolności. Jednak wciąż uważam, że taki zagraniczny wyjazd to rewelacyjna
      weryfikacja naszych partnerów, jak i pokaźna dawka informacji o nas samych.
      Gorąco polecam wszystkim świeżo zakochanym taką wycieczkę. Szybciuteńka
      weryfikacja związku. Bo i po co się oszukiwać? Oszukiwanie siebie, że
      to "tylko" wakacyjny przypadek, nic tu nie pomaga. Po prostu nie dla Was był
      ten raj, nie dla siebie jesteście stworzeni.
    • Gość: nieeee Re: Rozstanie po wakacjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.05, 17:01
      Chryste panie! alez zenada! taki "artykul" mozna znalezc w Pani Domu, czy innej
      Tinie, ale napewno nie w szanujacej sie gazecie!

      cos potwornego.. totalny bruk!
      • Gość: pablo Re: Rozstanie po wakacjach IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 26.07.05, 18:33
        Zgadzam się w 100%. Zdjęcie na stronie głównej zachęca do lektury, ale
        treść...szkoda czasu..takie zwykłe "zapychadło", pisanie dla pisania.
        Współczuję autorce.
    • Gość: Stefan co ja robię tu, na tym portalu :) IP: *.crowley.pl 26.07.05, 17:10
      co ja robię tu, na tym portalu :)
    • Gość: khhmm Re: Rozstanie po wakacjach IP: 212.122.214.* 26.07.05, 17:57
      Mam wrażenie że gazeta.pl od jakiegoś czasu cierpi już na schizofrenię. Niby
      dobrze jest być gazetą z zasadmi ale z drugiej strony fajnie by mieć więcej
      czytelników... Stąd ta żenada...

      A rozstawanie się z kimś po dwóch tygodniach wakacji.. no cóż współczuję i
      przypuszczam że dla takich osób to najlepsze rozwiązanie. Najpierw niech sobie
      przemyślą o co im chodzi tak w ogóle...
    • Gość: szuwi kolejny cios poniżej pasa... IP: *.jgora.dialog.net.pl 26.07.05, 18:25
      Nie dość że bzdety, to dodatkowo jak zwykle smutasem, nudziarzem, skąpiradłem i przyczyną wszelkich nieszczęść okazuje się tylko i jedynie facet. Nawet nie muszę patrzeć jaka płeć wysmażyła ów artykulik
    • Gość: Lauren Re: Rozstanie po wakacjach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.05, 18:48
      Ja uwazam ze to naprawde swietny artykol, mysle ze tego wlasnie
      potrzebowalismy. No oczywiste jest ze ten kto mysli ze jest w "udanym" zwiazku
      to nie zrozumie o co chodzi w tym artykule, ale ten, kto ma problemy odbierze
      artykul za iskre nadzieji ze jednak da sie cos jeszcze zrobic ze swoim
      zwiazkiem i ze jest nadzieja na lepiej i ze nie tylko ja i moj partner
      zaliczamy sie do takich dziwnych zwiazkow, ze jednak sa tez inni ludzie ktorzy
      maja podobne problemy. Wsrod tylu ludzi nie jestem sama !!!
      • Gość: Oleńka Re: Rozstanie po wakacjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.05, 19:31
        ludzie! po co sie tak zoladkujecie? na ktore forum nie wejde to krytyka krytyka
        i jeszcze raz krytyka...do pozytywnych odpowiedzi zawsze sie jakas garstka
        przyczepi a do negatywnych nie ma kto-nie podoba sie-zmiencie portal i po
        klopocie!
    • Gość: rraja z mojego doświadczenia to prawda IP: *.interblock.pl / *.interblock.pl 26.07.05, 20:47
      jestem cichą osobą i często skrywam emocje,
      długo nie mówiłam, że coś mi nie pasowało [a to ta jedna z ważniejszych spraw
      łączących dwojga ludzi] w końcu zdecydowałam się powiedzieć co mi siedzi na
      sercu i choć bardzo bałam się reakcji mojego chłopaka nie miałam tak na prawdę
      czym się martwić, ponieważ bardzo dzielnie to przyjął i teraz jest o wiele
      łatwiej w rozmowach na ten drażliwy kiedyś wg mnie temat...
      myślę, że powinniśmy mówić swoim drugim połówkom co Nas dręczy, bo nie tylko Nam
      ulży ale i ta Druga Osoba może Nam pomóc

      pozdrawiam
    • Gość: teszu Re: Rozstanie po wakacjach IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.07.05, 21:35
      Jeśli ktoś bierze ślub spędziwszy ze sobą po dwie godziny dziennie przez kilka
      miesięcy (bo nawet nie miał wcześniej okazji wspólnie wyjechać na urlop) to
      chyba ma spory problem z głową i może od tego trzeba by zacząć ten artykuł. Co
      za brednie... małżeństwo, które siedzi w knajpie i rozmawia ze sobą z zegarkiem
      w ręku po 15 minut - nie żebym miał cios przeciwko nowoczesnej psychologii, ale
      czy tu jest mowa o dorosłych ludziach?
    • Gość: iw Re: Rozstanie po wakacjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.05, 21:53
      ale śmieszne- 15 minut słuchać marudzenia i potem to samo robić koleżce- to nie
      wypoczynek a obóz przetwania. No i jeszcze czym niby zapełnic to złożone 15
      minut - niby refleksjami na temat wczoraj odwiedzonej wystawy ,którą można
      określić na ogół w 1 - no góra 3 zdaniach? Ufam,że z karę - za takie świetne
      rady- dobry Bóg da szansę zrealizownia tych planów Pani radzącej.
      • Gość: sloneczko Re: Rozstanie po wakacjach IP: 212.106.168.* 27.07.05, 23:14
        hmm...sloneczko nie zawsze swieci w zwiazkach..ale trzeba to przetrwac.. nie
        mozna sie poddawac od razu..... zwiazek to kompromis.. nie raz jest ciezko..ale
        to nie faceci sa wszystkiemu winni...dziewczyny tez nie sa bez winy..wiem to po
        sobie...ja tez spapralam zwiazek i bardzo tego teraz zaluje,,,,wiec dajmy sobie
        troszke czasu...... nie rezygnujmy z osoby ktora sie kocha!!!! pozdrawiam
    • ksartan Masz rację,flaki z olejem. 26.07.05, 22:51
      .
      • alterpars Po kiego diabla facetom zwiazki? 27.07.05, 01:17
        Matko jedyna ten artykul to strzal w dziesiatke. Nie dosyc ze trzeba wyszystko
        paniusiom zaltwic bo zapragnely pokazac przyjaciolkom ze jada na wakacje ze
        swoim facetem to zawsze i tak wychodzimy na najgorszych. Mowia ze w parze przez
        zycie latwiej przejsc...ale bzdura. Do momentu w ktorym nieostroznie pozwolilem
        wejsc takiej jednej w swoje zycie bylo ono milym pasmem przyjemnosci. Teraz nic
        nie robie tylko rozwiazuje (och przepraszam: mam najpierw wysluchac i nie
        udzielac rad-a potem dopiero rozwiazac) jej problemy emocjonalno zyciowe. Faceci
        nie dajcie sie nabrac One sa bardziej cyniczne niz my. Badzcie odporni na ich
        lzy, oskarzanie o niedojrzalosc. Wywalcie za drzwi i idzcie z kumplem na piwo.
        Ona pochlipie dwa dni, po raz 100 oskarzy was ze jestes najgorszy, zagrozi
        samobojstwem i.... znajdzie innego frajera. Tylko si enie lamcie!!! O seks nie
        trudno w dzisiejszym swiecie a za kilkanasnie minut rozkoszy placic spier...
        zyciem...zastanowcie sie.
        • Gość: Nexo Re: Po kiego diabla facetom zwiazki? IP: *.lot.pl 27.07.05, 07:01
          Bardzo dobrze mówisz! Baaaaardzo dobrze!
          Tak własnie jest, załatw jej, rozwiąż jej problemy życiowe, pokaż się
          koleżankom, nasłuchaj się, a i tak g.... z tego masz.
          • Gość: Ona Re: Po kiego diabla facetom zwiazki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 08:28
            i uwierz mi drogi internauto, ze faceci tez potrafią marudzic dużo bardziej niż
            kobiety! I robią to!!! I nieważne co kobieta zrobi, powie i tak jest źle...więc
            nie uogólniaj proszę, bo to, że to kobieta jest zrzędą to tylko wytarty slogan.
        • Gość: Wspolczucie Re: Po kiego diabla facetom zwiazki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.05, 09:12
          Musiales miec naprawde przerypane zycie uczuciowe ze tak teraz piszesz, tak
          wypowiada sie czlowiek po ciezkich przejsciach z kobietami bo sam sobie nie
          poradzil. Gdybys byl dobrym czlowiekiem dla swojej kobiety jestem pewna ze ona
          nigdy nie mialaby do ciebie pretensji. Wiem to z autopsji, kiedy mialam
          dobrego, kochajacego faceta nigdy nie mialam do niego pretensji, bo dlaczego
          mialabym miec skoro byl dla mnie wspanialy i spelnial wszystkie moje
          oczekiwania, a kiedy mialam faceta ktory mnie olewal, to byly pretensje,
          oczywiscie, ale mysle ze uzasadnione. Chlopcy, traktujcie swoje kobiety jak
          damy, a one wam sie odwdziecza tym, zaufajcie mi,..kobiety sa uczuciowe i zadna
          nie pozwoli na to zeby jej wspaniale traktujacy ja mezczyzna, cierpial z byle
          powodu. Wiecej czulosci, zrozumienia i zainteresowania ...
          • Gość: Delag Re: Po kiego diabla facetom zwiazki? IP: *.static.qsc.de 27.07.05, 11:12
            >Musiales miec naprawde przerypane zycie uczuciowe ze tak teraz piszesz, tak
            >wypowiada sie czlowiek po ciezkich przejsciach z kobietami bo sam sobie nie
            >poradzil.

            A dlaczego on sobie nie poradzil? Czy byl za delikatny i za bardzo sobie
            pozwalal na roznego rodzaju "jazdy po nim", czy tez to ona byla az tak
            nieznosna bo cos tam.

            W przypadku pierwszym mam pytanie czy kobiete trzeba ostro jak konia za uzde
            trzymac, bo inaczej sobie "testuje" partnera jak daleko moze sie posunac ze
            swoimi fanaberiami, humorami,zachciankami.

            W przypadku drugiego wariantu mam pytanie czy partner ma prawo byc nieznosny
            wobec drugiej osoby tylko ze cos tam... na przyklad z powodu co miesiecznej
            burzy hormonalnej jak to jest u kobiet? Czy to nie brak szacunku?

            >Wiem to z autopsji, kiedy mialam dobrego, kochajacego faceta nigdy nie mialam
            >do niego pretensji, bo dlaczego mialabym miec skoro byl dla mnie wspanialy i
            >spelnial wszystkie moje oczekiwania, ...a kiedy mialam faceta ktory mnie
            >olewal, to byly pretensje, oczywiscie, ale mysle ze uzasadnione. Chlopcy,
            >traktujcie swoje kobiety jak damy, a one wam sie odwdziecza tym, zaufajcie mi,

            Nastepujace pytania mam:
            1) "mialam" kochajacego, dobrego faceta. Czas przeszly, co sie stalo?: on
            uciekl czy Ty ze swojej wdziecznosci rzucilas go jak zepsuta, znudzona zabawke?

            2) Ten zly cie olewal, a moze mial powody, moze bylas malo interesujaca
            osobowoscia, nie do konca intelektem mu dorownujaca, albo nie bardzo mu sie
            podobalas. Nawet jak przyjmiemy taki scenariusz czy to cie usprawiedliwialo by
            robic mu awantury? Czy cokolwiek usprawiedliwia karczmenne awantury w zwiazku?

            3) Kobieta traktowana powinna byc jak dama. Zgadzam sie ale obawiam sie ze mamy
            dwie rozne definicje tej damy... Ja traktowanie `kobiete jak dame rozumiem ze
            obdarzam ja na kazdym kroku szacunkiem, z tym laczy sie brak karczmennych
            awantur, gotowosc wysluchania, a nie tylko maniery takie jak otwieranie drzwi.
            Poniewaz jak same kobiety glosicie mamy rownouprawnienie plci i pelne
            partnerstwo w zwiazku, ja chcialbym zapytac czy tak samo traktujecie swojego
            meszczyzne?

            Pytanie reotryczne bo wiem ze nie zawsze...


            >..kobiety sa uczuciowe i zadna
            >nie pozwoli na to zeby jej wspaniale traktujacy ja mezczyzna, cierpial z byle
            >powodu. Wiecej czulosci, zrozumienia i zainteresowania ...

            No prosze i wylania nam sie obraz faceta ktory wreszcie zasluzyl na brak
            cierpien ze strony "ukochanej", to meszczyzna, ktory:

            - pracowal 24 h na jej zachcianki, jakies prezenciki czy bilet lotniczy w
            ulubiony zakatek "ukochanej" jak najbardziej wskazany.
            -nosil ja na rekach po tej pracy. Kazda z was marzylaby o tym prawda? To takie
            romantyczne, no i zeby byl czuly, chcial was piescic, glaskac, przytulac. Po
            robocie na te zachccianki na pewno znajdzie czas.
            - byl zainteresowany wami 24h na dobe. Baaa nawet w pracy zeby mial czas puscic
            do was setke SMS-ow, wykonac 10 telefonow, napisac maila...itd. Wszystko po to
            zeby wam sie nie "nudzilooo" (nie wazne zemoze jedynie pomarzyc o nudzie) a i
            zeby byl pod stala kontrola bo licho (znaczy konkurentki w biurze) nie spia...

            A teraz efekty tego partnerstwa miedzy kobieta a meszczyzna:

            W wieku 25 i 30 lat zdecydowana wiekszosc odwiedzajacych lekarzy wszelkiej
            masci to KOBIETY. Cierpia ona na znacznie wieksza ilosc dolegliwosci
            chorobowych niz meszczyzni. Sa przeciez niby ta plcia slabsza.

            W wieku 60 lat i pozniej kobiety sie maja nadspodziewanie dobrze kiedy
            ich "ukochani" dawno gryza ziemie w grobie. Statystycznie faceci zyja 10 lat
            krocej.....

            Pytanie co sie dzieje miedzy 25, 30 a 60 rokiem zycia u meszczyzny ze odwala
            kite nagle? Czy to nie stresik i zapieprz na zachcianki swojej "ukochanej"?


            Delag



            • Gość: Odpowiedz Re: Po kiego diabla facetom zwiazki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.05, 14:37
              Na samym poczatku chcialam zapytac skad taki atak na mnie kiedy ja wcale w moim
              poprzednim poscie nie bylam agresywna, ale to juz mniejsza z tym, widac
              mezczyzni sa z natury swojej agresywni i dlatego kiedy kobieta chce z nimi sie
              dogadac na spokojne to oni niestety tego nie potrafia.

              A dlaczego on sobie nie poradzil? Czy byl za delikatny i za bardzo sobie
              > pozwalal na roznego rodzaju "jazdy po nim", czy tez to ona byla az tak
              > nieznosna bo cos tam

              Z wypowiedzi ktora skomentowalam wczesniej nie wynika zeby byl to czlowiek
              delikatny, wystarczy spojrzec na wulgaryzmy ktore uzyl i na to z jak wielka
              zloscia opisal swoja byla dziewczyne i jak brzydko okreslil wszystkie inne
              dziewczyny mimo iz nie nie kazda musi byc wredna jedza. Nie powinno sie
              uogolniac.


              W przypadku pierwszym mam pytanie czy kobiete trzeba ostro jak konia za uzde
              > trzymac, bo inaczej sobie "testuje" partnera jak daleko moze sie posunac ze
              > swoimi fanaberiami, humorami,zachciankami

              Nie mozna mowic ze tylko kobieta testuje swojego mezczyzne, co moim zdaniem nie
              jest wcale zla rzecza bo po co ma sie przekonac po slubie ze on jest toatlnym
              dupkiem a pozniej tracic kase na rozwody. Poza tym mezczyzni rowniez testuja
              kobiety i nie mozna mowic tutaj ze to tylko kobiety chca sprawdzic przydatnosc
              faceta na meza ale i mezczyzni sprawdzaja czy kobiety nadadza sie na zone, czy
              sa wierne, czy potrafia gotowac czy by sie nimi zaopiekowaly gdyby oni byli
              chorzy.

              Czas przeszly, co sie stalo?: on
              > uciekl czy Ty ze swojej wdziecznosci rzucilas go jak zepsuta, znudzona
              zabawke?

              No coz, prawda jest bolesna gdyz on w pewnym momencie poczol powolanie i zostal
              ksiedzem. Teraz odprawia msze i daje rozgrzeszenia, ale zanim zdecydowal sie na
              ten krok, byl dla mnie wspanialym czlowiekiem.

              W przypadku drugiego wariantu mam pytanie czy partner ma prawo byc nieznosny
              > wobec drugiej osoby tylko ze cos tam... na przyklad z powodu co miesiecznej
              > burzy hormonalnej jak to jest u kobiet? Czy to nie brak szacunku

              A tu nie chodzi o brak szacunku tylko o zrozumienie, wszyscy mamy swoje lepsze
              i gorsze dni, oczywiscie najlepiej nie wyladowywac sie na ukochanej osobie, ale
              wszyscy jestesmy ludzmi i czasem nam sie zdarzy ze nakrzyczymy na tego
              jedynego/jedyna. Trzeba wtedy umiec wybaczyc i zrozumiec, ze ta osoba bez
              powodu nie najezdza na druga, ze jest jej moze ciezko i ze warto by bylo
              zainteresowac sie jej problemami, moze wlasnie nas wtedy najbardziej potrzebuje.

              > 2) Ten zly cie olewal, a moze mial powody, moze bylas malo interesujaca
              > osobowoscia, nie do konca intelektem mu dorownujaca, albo nie bardzo mu sie
              > podobalas. Nawet jak przyjmiemy taki scenariusz czy to cie usprawiedliwialo
              by
              > robic mu awantury? Czy cokolwiek usprawiedliwia karczmenne awantury w zwiazku?
              >
              Obrazilo mnie to co napisales, nie wiem dlaczego mnie atakujesz, ten ktory mnie
              olewal mysle ze mial problemy z poczuciem wlasnej wartosci i wszelkie zlosci i
              niepowodzenia wylewal na mnie. Oszukiwal mnie, byl dla mnie niedobry, obrazal
              sie o byle gowno. Nigdy nie ma tak oczywiscie zeby wyna lezala tylko po jednej
              stronie, zawsze jest tez druga strona medalu. Nie mowie ze ja bylam jakas
              swieta, ale taki czlowiek jak on, to kazdego wytracilby z rownowagi.

              3) Kobieta traktowana powinna byc jak dama. Zgadzam sie ale obawiam sie ze mamy
              >
              > dwie rozne definicje tej damy... Ja traktowanie `kobiete jak dame rozumiem ze
              > obdarzam ja na kazdym kroku szacunkiem, z tym laczy sie brak karczmennych
              > awantur, gotowosc wysluchania, a nie tylko maniery takie jak otwieranie
              drzwi.
              > Poniewaz jak same kobiety glosicie mamy rownouprawnienie plci i pelne
              > partnerstwo w zwiazku, ja chcialbym zapytac czy tak samo traktujecie swojego
              > meszczyzne?

              Tak, ja rowniez rozumiem pojecie damy podobnie jak ty i wcale nie chodzi mi tu
              o otwieranie drzwi chociaz to tez jest bardzo wazne zeby mezczyzna nie byl
              zwyklym malorolnym lajdakiem, a milym gentlemenem, Poza tym, to tylko
              feministki walcza o rownouprawnienie, ja nie koniecznie jestem za tym, Jestem
              kobieta i walcze o to zeby mnie tak traktowano, zebym nie musiala nosic
              ciezkich rzeczy, zebym nie musiala wykonywac ciezkich robot, nie chce zadnego
              rownouprawnienia, wole zostac kobieta, przeciez taka wlasnie sie urodzilam

              No prosze i wylania nam sie obraz faceta ktory wreszcie zasluzyl na brak
              > cierpien ze strony "ukochanej", to meszczyzna, ktory:
              >
              > - pracowal 24 h na jej zachcianki, jakies prezenciki czy bilet lotniczy w
              > ulubiony zakatek "ukochanej" jak najbardziej wskazany.
              > -nosil ja na rekach po tej pracy. Kazda z was marzylaby o tym prawda? To
              takie
              > romantyczne, no i zeby byl czuly, chcial was piescic, glaskac, przytulac. Po
              > robocie na te zachccianki na pewno znajdzie czas.
              > - byl zainteresowany wami 24h na dobe. Baaa nawet w pracy zeby mial czas
              puscic
              >
              > do was setke SMS-ow, wykonac 10 telefonow, napisac maila...itd. Wszystko po
              to
              > zeby wam sie nie "nudzilooo" (nie wazne zemoze jedynie pomarzyc o nudzie) a i
              > zeby byl pod stala kontrola bo licho (znaczy konkurentki w biurze) nie spia

              Oj nie, nie mozesz tak mowic, ja nie wymagam od mojego mezczyzny Bog wie jakich
              prezentow. Wystarczylo by mi nawet gdyby urwal mi dwa, trzy kwiatki na lace. To
              nie o prezenty chodzi ale o gest i o czywiscie o pamiec.
              Wcale nie musze byc noszona na rekach przez mojego chlopaka, nie wiem skad ty
              takie pomysly bierzesz. Ja tylko chce szacunku, milosci, ciepla i dobra, chce
              przy facecie czuc sie bezpieczna, mysle ze facet chce czegos podobnego, a na
              pewno juz milosci, ciepla i czulosci.
              I nie przesadzajmy z smsami i telefonami. Nie musicie do nas dzwonic,
              wystarczylo by wyslac dwa sygnaly dziennie ze sie mysli i kocha, to w
              zupelnosci wystarczy. My kobiety tez mamy swoje zycie i swoje obowiazki i tez
              nie mamy czasu na odpowiadanie na wasze sygnaly i smsy. Co za dziwne rzeczy
              tutaj wypisujesz, gdzie to przeczytales, w jakiej ksiazce?

              > W wieku 25 i 30 lat zdecydowana wiekszosc odwiedzajacych lekarzy wszelkiej
              > masci to KOBIETY. Cierpia ona na znacznie wieksza ilosc dolegliwosci
              > chorobowych niz meszczyzni. Sa przeciez niby ta plcia slabsza.
              >
              > W wieku 60 lat i pozniej kobiety sie maja nadspodziewanie dobrze kiedy
              > ich "ukochani" dawno gryza ziemie w grobie. Statystycznie faceci zyja 10 lat
              > krocej.....
              >
              > Pytanie co sie dzieje miedzy 25, 30 a 60 rokiem zycia u meszczyzny ze odwala
              > kite nagle? Czy to nie stresik i zapieprz na zachcianki swojej "ukochanej"?
              >
              Oooo, to juz jest jakies szowinistyczne podejscie. Mysle ze tu wcale nie chodzi
              o zaden stres, tylko o to ze mezczyzni w wiekszosci wykonuja prace fizyczne i
              czesciej umieraja z przepracowania niz z jakiegos tam stresu. Jaki stres maja
              faceci? Przeciez oni sa zazwyczaj zimni i nie czuli i niczym sie nie przejmuja.
              Poza tym facet musi czekac na emeryture dluzej niz kobieta, przynajmniej jakies
              10 lat dluzej, dlatego umiera wczesniej, z wyczerpania i przepracowania.
              A poza tym nie mozemy uogolniac. Bo kazdy znas jest niepowtarzalny i inny. Moze
              mamy jakies cechy wspolne, ale to juz inna sprawa. Nie uogolniajmy, to pierwsza
              sprawa....

              Pozdrawiam Cie Delag serdecznie, milo mi sie z toba dyskutuje. :)

              Lauren





              • Gość: Delag Re: Po kiego diabla facetom zwiazki? IP: *.static.qsc.de 27.07.05, 15:56
                Moglbym zaczac ma wypowiedz cytatem z Twej wypowiedzi i na tym zakonczyc,
                wiecej slow by nie trzeba...

                >No coz, prawda jest bolesna gdyz on w pewnym momencie poczol powolanie i
                >zostal ksiedzem

                No coz a jednak uciekl chlop i to ostro w celibat....

                Nasuwa mi sie tez kolejne pytanie, czy wasz zwiazek nie byl czasami tylko
                zwiazkiem platonicznym?

                Dlaczego pytam? Kobiety powszechnie uwazaja ze faceci ktorzy z definicji na
                pewno nie pojda z nimi do lozka bo sa na przyklad homoseksualistami, sa
                najwspanialszymi przyjacielami.... Lozko widac wszystko niszczy bo uwazacie ze
                facet z ktorym idziecie do lozka ma obowiazek znosic wasze humorki i
                niegodziwosci ktorych nie pokazujecie platonicznym przyjacielom...

                No wlasnie czy i w waszym przypadku tak nie bylo, ze lozko nie wchodzilo w gre
                (w tym wypadku z powodu jego planow)???!!!

                Po za tym piszesz:
                >Nie musicie do nas dzwonic,
                >wystarczylo by wyslac dwa sygnaly dziennie ze sie mysli i kocha, to w
                >zupelnosci wystarczy. My kobiety tez mamy swoje zycie i swoje obowiazki i tez
                >nie mamy czasu na odpowiadanie na wasze sygnaly i smsy. Co za dziwne rzeczy
                >tutaj wypisujesz, gdzie to przeczytales, w jakiej ksiazce?

                Ja tego nie przeczytalem, ja to wiem z zycia, ze SWOICH DOSWIADCZEN!!!!
                Ubawilbym cie moimi wspanialymi pogladami na temat kobiet jeszcze kilka lat
                temu...

                >Oooo, to juz jest jakies szowinistyczne podejscie. Mysle ze tu wcale nie
                >chodzi o zaden stres, tylko o to ze mezczyzni w wiekszosci wykonuja prace
                >fizyczne i czesciej umieraja z przepracowania niz z jakiegos tam stresu. Jaki
                >stres maja faceci?

                No chyba sie skonczyly czasy Birkutow, chyba trudno mowic o pracy fizycznej po
                studiach... a jednak 10 lat wczesniej umieraja, to fakt!!!

                A jaki stres maja?
                -w pracy od cholery, wg ciebie tylko siedza i podrywaja kolezanki w pracy, co?
                To wlasnie wynik waszej kobiecej negacji codziennego trudu jaki ponosza
                faceci. Niejednokrotnie walcza by nie zostac zwolnionym, bo takie czasy. A ona
                ma zachcianki, a taki co traci prace to jakis cienias...i jak wy to ubierzecie
                w slowka "nieprzygotowany do poniesienia odpowiedzialnosci za kobiete i rodzine"

                Przy okazji dodatkowe pytanie czy kobieta jest z definicji niepelnosprawna by
                trzeba ja utrzymywac i ponosic odpowiedzialnosc, szczegolnie z jej zachciankami
                zwanymi przez nie "potrzebami" i "marzeniami".

                -kolejny stres to powrot do domu, nie ma odpoczynku, jest gderajaca kobieta,
                ktora by chciala wyjsc (przeciez sie wynudzila przez caly dzien o czym on moze
                pomarzyc), prowadzic zycie towarzyskie, a jak nie to siedziec na kanapce,
                tarmosic tego swego "misia" i dobijac tego zdyszanego po calym dniu pracy
                faceta nastepujacymi wstawkami: "powiedz cos milego", "przytul mnie", "choc
                usiadz obok mnie"... Nawet w tym momencie facet nie moze poczytac na przyklad
                gazety tylko zmienia sie w boy'a do towarzystwa.. A juz w ogole nie do
                wybaczenia jest zeby sie zdrzemnal na pol godziny po pracy. To juz drugi etat.

                -pozniej jeszcze nie koniec, etat nr III. SEKS nas czeka... Jezeli on jest po
                klotni to najchetniej by zasnal z mysla ze nie ma seksu, ze nie ma kobiet, sa
                tylko kumple od piwa i pasje zyciowe.. na przyklad sklejanie modelikow (proste
                a nie do osiagniecia z braku czasu)... No ale kobieta zaczyna swe nastepne
                udreki, handlujac tym swoim seksem, oferuje sie na tzw. "zgode"... A jak on
                odmowi bo jest zmeczony i nie ma ochoty kochac sie z kims kto przed chwila byl
                wrogiem podczas jej kolejnego wybuchu hormonow to znaczy ze
                - jej juz nie kocha
                - gardzi nia
                - ma kochanke
                - no baaa IMPOTENTEM jest, a co! :))))))

                Takie wy potraficie byc...

                Delag



                • Gość: Do Delaga Re: Po kiego diabla facetom zwiazki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.05, 19:56
                  Ejjj no Kolego, znowu uogolniasz. Czemu? Widac nie trafilo do ciebie to co
                  wczesniej napisalam, szkoda, szkoda wielka. Ale odpowiem po raz kolejny.
                  Mam wrazenie ze i ty jestes po nieudanym zwiazku i ze nie masz ochoty nawet
                  pomyslec ze na swiecie istnieja jeszcze inne kobiety ktore bylyby dla ciebie
                  lepsze.
                  Po pierwsze ani z ksiedzem ani z tym drugim nie laczyla mnie milosc cielesna.
                  Ja musze kogos pokochac zeby sie z nim kochac dlatego nie laczyly nas te sprawy
                  dlatego mozna te dwie sytuacjie porownac.

                  Po drugie. Kompletnie nie zgadzam sie z toba ze wszyscy faceci w dzisiejszych
                  czasach sa juz po studiach. Co ty za glupoty odpowiadasz. Gdyby tak bylo to moi
                  rodzice nie mieliby kogo zatrudnic na budowie, gdzie ci robotnicy, gdzie
                  murarze, gdzie kominiarze, gdzie gornicy??? Nieraz jeszcze kilofem nie jeden
                  facet zapracuje. Nie wszyscy nadaja sie na studia, na studia dostaja sie
                  nieliczni ( albo ci co cos rzeczywiscie umieja, albo ci co maja kase) Wiec nie
                  mow ze wszyscy faceci teraz to tylko praca przy biurku i koniec, a co powiesz o
                  sportowcach? Czemu tenisista Grubba umarl na raka poloc skoro nigdy nie palil i
                  uprawial zdrowy tryb zycia? Kobieta go wykonczyla? Chyba zartujesz, on nawet
                  nie mial kobiety, a moze walsnie zachorowal na taka chorobe z braku tej
                  pociesznej duszyczki u swojego boku.

                  Po trzecie, sorki, ale ja nigdy nie myslalam ze moj facet flirtuje z paniami w
                  pracy, ale tu juz chodzi o zaufanie, jesli sie komus nie ufa to nie mozna
                  uwierzyc ze mezczyzna nie ma romansu w pracy. Za postawilam na zaufanie i mimo
                  iz moj facet mial stycznosc w swojej pracy z wieloma ladnymi paniami, ja nie
                  dopuszczam do siebie mysli ze moglby mnie z ktoras zdradzic, a wiesz dlaczeg?
                  Po pierwsze bo mu ufam, po drugie.. nie znalazlby nigdzie lepszej i
                  zabawniejszej babki ode mnie.:D
                  Po czwarte, jak ja goszcze mojego mezczyzne po pracy w domu to pierwsze co
                  robie to daje mu sie w miare mozliwosci najesc. Nie marudze, nie zmuszam do
                  niczego, jesli on chce jakies pieszczoty to tylko wtedy kiedy on chce. A i tak
                  jest czesto ze ledwo co wraca z pracy, zje cos i ponownie zawiesza sie przed
                  komputerem, ale to ja sie z tego bardzo ciesze nawet bo wtedy to ja moge zrobic
                  cos tylko dla siebie, bo ja nie siedze w domu, jestem kobieta biznesu i tez mam
                  duzo zajec i wcale mi sie nie nudzi. Wrecz przeciwnie, czesto musze mojego
                  miska wygonic do jakiejs roboty, albo zeby zajal sie czyms co lubi, bo ja musze
                  tez zrobic cos co ja lubie.
                  Dlatego prosze cie po raz kolejny, nie uogolniaj ze wszystkie kobiety sa
                  beznadziejne. Tobie i temu wczesniejszemu kolesiowi na ktorego post
                  odpowiedzialam na poczatku po prostu bardzo sie w zyciu nie poszczescilo,
                  wspolczuje wam z calego serca, ale trzeba isc do przodu i dalej szukac swojej
                  ukochanej, bo kto nie szuka, ten nie znajdzie. A jesli cale zycie bedziesz
                  myslal zle o kobietach i o tych nieprzyjemnych momentach ktore z nimi spedziles
                  to psychicznie bedziesz przyciagal same takie wlasnie jedzowate. Pomysl, ze
                  kobieta to szalenie wspaniala istotka, ze wsrod kazdej owczarni znajdzie sie ta
                  jedna czarna, albo dwie czy trzy, ale sa tez te biale, ktore czekaja tylko na
                  to, zebys je pokochal i dobrze traktowal. Uwierz mi, nie zawiedziesz sie. :D
                  • alterpars Re: Po kiego diabla facetom zwiazki? 28.07.05, 00:17
                    A czegoz Ty sie tak zoladkujesz? Dajcie nam po prostu spokoj i tyle. Tez mi rada
                    zyc trzeba i przec naprzod i szukac....buahahaha jasne zeby znalezc kolejna
                    zolze. Ktora chce od Nas albo zalatwienia problemow emocjonalnych lubo zrobienia
                    dzieciaka lub tez-prozaicznie-kasy.
                    • Gość: Delag Masz racje alterpars IP: *.static.qsc.de 28.07.05, 12:59
                      Wszystko tak pieknie opisuje jakby cytowala malzenskiego manualla. Przy okazji
                      proznosc przez nia przemawia wychwalajac to jaka jest wspaniala kobieta (pisze
                      nie wprost tylko daje nadzwyczaj obszerne przyklady pokazujace jej wspanialosc -
                      co za babska proznosc!) i jak to zle niby my trafilismy...

                      Sluchaj kobieto czy aby ten Twoj opis to nie jest Twoim celem, marzeniem,
                      poboznym zyczeniem? Wam kobietom czesto sie zacieraja roznice miedzy waszymi
                      poboznymi zyczeniami, miedzy wizja a swiatem realistycznym?

                      Prawda jest taka ze kazda mowi podobne bzdury na poczatku, wrecz pozwole sobie
                      zacytowac slowa ktore powszechnie panny wypowiadaja (nawet nieproszone i jak
                      jeszcze w ogole nie ma mowy o jakims zwiazku). Slowa brzmia:

                      "Ja taka nie jestem" albo "Ja taka nie jestem <i tu pada imie potencjalnego
                      jelenia, rozmowcy ktory w to wierzy>"

                      Powyzsze slowa slyszalem od wielu kobiet, ktore absolutnie sie nie znaja. Co
                      wiecej w jednym przypadku mnie powalilo bo uslyszalem te slowa od dziewczyny z
                      innego kraju, w innym jezyku`!!!

                      Czy to nie jest fenomenalne zjawisko!?

                      No ale wracajac jeszcze do naszej pani idealnej z idealnego zwiazku...
                      No coz z mojego doswiadczenia wiem ze zazwyczaj bardzo mile kobietki, jakze
                      wywazone w rozmowie, sympatyczne, inteligentne... okazuja sie heterami przy
                      ktorych nie da sie wytrzymac.... One sie swietnie maskuja, wspaniale operuja
                      argumentami z dziedziny psychologii, wiedza jak powinien wygladac zwiazek
                      idealny i co wiecej same twierdza ze sa super i ze ich facet jest szczesciarzem
                      majac je przy boku... Prawda jest czasem oplakana...

                      Delag

                      • Gość: Do Delaga. Re: Masz racje alterpars IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.05, 14:02
                        Wiesz co koles, ja ci powiem tylko tyle ze nie bede juz z toba dluzej
                        dyskutowala, nie potrafisz uzyc przeciwko mnie jakichs madrych argumentow tylko
                        rzucasz we mnie ciagle gownem i uzalasz sie nad soba bo " te beznadziejne
                        kobiety sa glupie bo sa glupie, a my mezczyzni to takie biedne sieroty ktore
                        daja sie nabrac na kobiece gierki" Wiesz co, zalosny jestes i tyle.. nic
                        konkretnego mi tu nie udowodniles, bujaj sie...
                        • Gość: Delag Oho! IP: *.static.qsc.de 28.07.05, 14:16
                          Oho! .. panna lagodna idealna odkrywa sie...:)

                          Mam nadzieje ze mnie nie pobijesz ze nie daje sie przekonac Twym argumentom.
                          Dobrze ze to tylko internet a nie real.

                          Delag
                          • Gość: Heh... Re: Oho! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.05, 15:18
                            No i co synku, probujesz sie bronic ale cos ci nie wychodzi. Ja w
                            przeciwienstwie do ciebie nie rzucalam w ciebie gnojem, a ty we mnie tak, wiec
                            nie porownuj prosze cie mnie do ciebie bo to zupelnie dwa inne charaktery.
                            Nienawidzisz kobiet, ok, masz prawo, ja chcialam tylko tutaj przypomniec
                            mezczyzna zeby nie popadali w stereotypy i nie mysleli o wszystkich kobietach
                            jak o najgorszym wrogu. Wszyscy i tak jestesmy ludzmi, mamy swoje wady i zalety
                            i tak wszyscy zgnijemy w grobie, robaki nas zjedza a ta nienawisc jaka mamy w
                            sobie w stosunku do innych ludzi na pewno nie pozostawi po nas milych wspomnien.
                            Chcesz byc samotnikiem, chcesz nienawidzic kobiet, chcesz byc sam, w porzadku,
                            badz sobie jaki chcesz, myslisz ze mnie twoje zycie interesuje na tyle zebym
                            chciala cie zmieniac? Mnie to tylko interesuje zeby moj mezczyzna byl dla mnie
                            dobry i zebym byla w stanie stworzyc razem z nim wspaniala, kochajaca sie
                            rodzine. A ty... ty sobie siedz sam i wkurzaj sie dalej na kobity, zobaczymy co
                            dobrego ci to przyniesie.

                            • Gość: Delag Re: Oho! IP: *.static.qsc.de 29.07.05, 11:04
                              ... i kto tu reaguje agresywnie ? :)))
                              Poczytaj swoje wypowiedzi, przeanalizuj ich nastroj, szczegolnie zwroty
                              bezposrednie do rozmowcy, czyli mnie... bije z nich agresja, brak dystansu,
                              zbytnie zaangazowanie emocjonalne... czyli masz klopoty z kontrolowaniem swoich
                              emocji...

                              A to juz przeczy calkowicie temu co piszesz o sobie w pierwszych postach. No i
                              z kazdy kolejnym swoim postem widac to dobitnie.

                              No a co do kobiet i rzekomej mej "nienawisci" do nich... Dlaczego chec bycia
                              niezaleznym od kobiet interpretujesz w tak dalekoidacy sposob jako "nienawisc"?!

                              Nic bardziej blednego. Wczoraj w restauracji rozmawialem z kobieta ktora mnie
                              wrecz zafascynowala.... A to chyba zupelnie cos innego, prawda?!

                              Zafascynuje mnie jeszcze nie jedna kobieta, ale to nie znaczy ze bede tracil
                              glowe dla niej nie potrafiac powiedziec DOSC jezeli bedzie nieznosna,
                              zazdrosna, nieopanowana w swych chustawkach emocjonalnych, stosujac manipulacje
                              i szantaz emocjonalny.

                              No i na pewno nie porzuce pasji dla niej.... bo to tak jakbym porzucil samego
                              siebie...., jakbym sie wykastrowal.... a kobiety lubia byc w centrum i to na
                              pierwszym miejscu... - taka ich proznosc, zaborczosc...

                              ..wiec sie wyluzuj, jest piatek. Ja przyszedlem dzis do biura o 10:00 a wyjde o
                              15:00.. Zrob to samo, dobrze Ci zrobi.

                              Delag



            • Gość: selawi Re: Po kiego diabla facetom zwiazki? IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 11.10.05, 12:12
              skomentuję tylko jedno, na resztę doprawdy szkoda czasu- wpadło ci może do
              głowy, ze skoro kobiety chodzą po lekarzach i dbają o zdrowie, to dlatego zyją
              dłużej? wiem po swojej rodzinie- jeśli jakikolwiek facet kwęka, źle się czuje i
              powinien się wybrac do lekarza- i słyszy- pójdź, ja cię zarejestruję, tylko się
              wybierz- to odpowiedź jest jedna- nic mi nie będzie. Czasem mam wrażenie, że
              chodzi jedynie o to, żeby poskakać wokół niego i się poużalać. A efekty są
              właśnie takie- choroby, niedoleczone do końca, powodują większe problemy i w
              rezultacie szybciej nam chłopaki kopią w lalendarz. Ale czyja to jest wina?
              oczywiscie kobiet, jak zwykle, bo latają do lekarzy i dbają o swoje zdrowie,
              Buahahaha, czasami ręce opadają, puknijcie się w te puste łby, z waszą męską
              logiką
    • Gość: szymko123 Re: Rozstanie po wakacjach IP: *.adsl.inetia.pl 27.07.05, 01:27
      Autorka miała chyba niż... Albo ma niż bez przerwy...
    • kotek.filemon Czy to gazeta.pl ? 27.07.05, 01:37
      Czy internetowa wersja "Życia na gorąco"? Bo przyznam szczerze że się trochę
      pogubiłem...
      • yagres Re: Czy to gazeta.pl ? 27.07.05, 08:13
        Autorce chodziło o to, że w codziennym , powszednim życiu partnerzy widzą się
        czy też przebywają razem zaledwie parę godzin i wtedy wszystko jest OK. Ale
        wyjeżdzając na wakacje musza ze sobą przebywać całe 24 godz. i to z reguły jest
        już męczace dla niezbyt dobranych par.
        Co innego jest być z partnerem przez 2 godz. z tego połowa spędzona w łóżku na
        dawaniu sobie przyjemności a co innego presja wypełniania czasu i ciągłego
        nawijania jak się ma do dyspozycji cały dzień przez 2 tygodnie.

        A slogany typu: nudziarz, smutas i skąpiec to typowe wymówki rozkapryszonych
        panienek żądnych ciągłych nowych doznań. Taka kobieta nie zatrzyma sobie na
        długo faceta.
      • Gość: michal2708 Re: Czy to gazeta.pl ? IP: 194.181.127.* 27.07.05, 11:10
        Przecież to jest artykuł z Metra a nie GW!!! Ale wy jesteście
        spostrzegawczy..... pożal się Boże...
    • camel_3d e tam..ludzie sa egoistami... 27.07.05, 09:46
      kazdy chce tylko tak, zeby jemu pasowalo...
      • Gość: koniuszko TRELE, MORELE... IP: 194.63.132.* 27.07.05, 10:35
        Nie ma przepisu na udany związek; gdyby tak było wszyscy byśmy byli szczęśliwi.
        Wypisywanie bzdur w stylu: wyjedź i sprawdź swojego partnera to po prostu
        bzdety. Jednym na wakacjach się układa a w domu "biorą się za łby", a innym
        wręcz odwrotnie.



        ...prawie jak dziennikarz.


    • Gość: Lor 15 minut IP: *.chello.pl 27.07.05, 10:50
      To moze byc calkiem niezly pomysl pod warunkiem, ze ludzie chca sie nawzajem
      sluchac. Jesli ktos uwaza to za nude i strate czasu i nie ma o czym rozmawiac
      z "ukochana" osoba, to czego wlasciwie mozna sie spodziewac? Szczesliwych lat
      wzajemnego zrozumienia, szacunku i akceptacji?
    • Gość: Jonek Ale bzdury IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 27.07.05, 11:03
      Ten artykuł został napisany przez jakiegos sfrustrowanego marudę, który sam nie
      potrafi nic w życiu osiągnąć więc pisze innym jak to w zyciu jest trudno. Ja na
      wakacjach rano łykne sobie browarka i mam juz taki humor że wszystko mnie cieszy
      i z nikim sie nie kłucę.
    • Gość: malutka Re: Rozstanie po wakacjach IP: 212.106.168.* 27.07.05, 23:17
      kompromis to najwazniejsza sparwa w zwiazku.. bez niej... a ni rusz...wiec
      pamietajmy o tym wszyscy ze nie zawsze musi byc tak jak tego chcemy...
      popatrzymy czasem na druga osobe czego ona pragnie...pozdrawiam wszystkich
    • Gość: a Re: Rozstanie po wakacjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 23:57
      Nie "e tam" tylko może być i prawda. Ja pojechałam z fajną kumpelą na wakacje
      a na miejscu okazało się że raczej z odpowiednikiem tego pana w artykule.
      Wszystko jest ble, nudne, marudzenie, narzekanie. Chyba po prostu wtedy zasłona
      opada, za dużo i za długo by było udawania.
    • Gość: Klaudia Re: Rozstanie po wakacjach IP: *.pro-internet.pl 25.09.05, 14:48
      to kompletny bałwan przysłał mi smsa i napisał mi ze zemna zrywa niewiedziałam
      dlaczego po wakaciach moja kolerzanka powiedziała mi ze jak zemna zerwał to
      potem chodził z jakąś agnieszką ale podobno ona z nim zerwała dobrze mu
      tak.teras ja i moje kumpele gdy go tylko zobaczymy to wołamy do niego zgniła
      cebula bo ma na przezwisko cebula a my to troche przekształciłysmy na zniłą
      cebule
    • Gość: Ola Re: Rozstanie po wakacjach IP: 81.144.149.* 03.10.05, 18:49
      Nie dawaj za wygrana!
      Zgadzam sie, ze rozmawianie pomaga. Sama z natury siedze cicho i znosze cos, co
      mnie denerwuje, az w koncu nie moge wytrzymac i eksploduje. Od roku jestem z
      chlopakiem, ktory sledzi to, co dzieje sie u mnie na twarzy i kiedy widzi, ze
      cos jest nie tak, pyta, i pyta, i pyta, az wreszcie mowie, co mi lezy na sercu.
      Nie odstraszaja go odpowiedzi 'nic mi nie jest', czy 'wszystko w porzadku'.
      Jak juz powiem, o co chodzi, zaczynamy rozmawiac. To samo w druga strone.
      I od razu jest lepiej. Wrzod nie ma kiedy urosnac i 'sie wylac'.
      A nasze wakacje? Sa wspaniale. Bylo ich juz kilka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka