pauline.kaczanow
21.11.05, 22:48
Nazywanego przeze mnie roboczo Wasserwanną.Wyciagnęłam co ciekawsze kawałki o
koordynatorze służb specjalnych z artykułu "Maski Wassermanna"-Agnieszki Rybak
z Polityki.
"Druga historię opisywały media.To ta,według której miał oskarżac dwóch 2
studentow protestujacych przeciw studium wojskowym,za oberwanie wykladowcy
guzika.Wasserwanna prowadzil, wtedy czynnosci przygotowawcze przesluchiwal
podejrzanych."
"Ale emocje przyplacil zdrowiem.W prokuraturze mowilo sie o zalamaniu
nerwowym:- To oczywista manipulacja,proba dyskredytacji metodami wlasciwymi
dla komunistycznych sluz bezpieczeństwa.Po prostu pękł mi wrzód żołądka i
zaszła konieczność przeprowadzenia bardzo poważnej i niebezpiecznej
operacji.To nie miało nic wspolnego z żadnym załamaniem nerwowym - zapewnia."
"Wezwal policje,gdy wydawało mu sie,że ktoś mu ukradł garażowe drzwi.Po czym
okazało sie,że drzwi po prostu otwieraja sie na sufit.Ale opowiada sie tez o
tym, że nawet napis zrobiony przez ucznia na szafce, był gotów ścigać jak
najwieksza zbrodnię."