Gość: shocking truth
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.09.06, 16:28
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3602864.html
Taka postawa tworzy klimat przyzwolenia dla ekscesów do niedawna
niewyobrażalnych. Harcownicy chwycili wiatr w żagle i hasają bezkarnie;
Tadeusz Rydzyk podsuwa im mikrofony i kamery. Publicyści rozglądający się
dotychczas niepewnie na boki, czują, że już można walić na odlew. Nadgorliwcy
strącają z cokołów "fałszywych bożków" i hurtowo demaskują "nadęte
wielkości". Tym pohukiwaniom z aprobatą przyglądają się niektórzy
intelektualiści. Co więcej, im patronują. Bowiem to właśnie oni, profesorowie
Krasnodębski, Legutko, Zybertowicz, Nowak, Bender, Wolniewicz - stanowią
zaczyn elity prawdziwej i słusznej. Niekiedy nawet życzliwie doradzą, jak
niezależne media wziąć za mordę, np. odcinając je od życiodajnych reklam albo
wywierając presję na wydawców, by dyscyplinowali niepokornych dziennikarzy.
Autor był związany ze środowiskiem Ruchu Młodej Polski. Facet ma głowę na
karku. Widzi dobrze co się dzieje dookoła. Dlaczego on pisze takie brednie w
wybiórczej? Czy taką woltę należy wiązac z tzw. komisją Michnika? Bo raczej
nie było słychac, żeby chwalił się statusem pokrzywdzonego. Czy ktoś może
potrafi to sensowniej wytłumaczyc?