Gość: shocking truth
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
07.09.07, 23:14
Po publikacji kolejnych sondaży (w tym przede wszystkim PGB) w
których platfusy zachowały swoją przewagę, jeszcze bardziej
kontrastują wyniki 'sondażu' wybiórczej z 30 procentami PiSu. No to
trzeba swoim czytelnikom-bezmózgom jakoś dialektycznie to
wytłumaczyć:
- Pod wrażeniem byli wszyscy, nawet dziennikarze niechętni PiS.
Zwolennicy PiS mogli wreszcie z podniesionym czołem powiedzieć:
widzicie, jest układ, PiS go zwalcza. Ci, którzy wcześniej uciekali
nam z sondażu, zaraz po filmie wrócili. Chodzi oczywiście o małą
część wyborców, parę punktów procentowych. W sondażach w ogóle
obserwujemy ruchy na szczytach słupków.
- Zwolennicy PO przeżywali dylemat. Wielu liczyło na oczyszczenie
Polski przez PO-PiS i teraz zobaczyli na ekranie, że PiS demaskuje
podejrzanego ministra, posła, biznesmena. Zrobiło im się wstyd, że
ich partia w tym nie bierze udziału, i tym razem to oni uciekali z
sondażu. Zwłaszcza że nawet liderzy PO byli zdetonowani, a PiS
triumfalnie ogłaszał, że czeka na przeprosiny Platformy, i dorabiał
całej opozycji twarz Kaczmarka.
NAJLEPSZA JEST KOŃCÓWKA:
Ale Jacek Kurski z PiS podejrzewa, że nasz sondaż to wielka
manipulacja.
- Nie mogłem zrozumieć, na czym polegałaby prowokacja "Gazety",
skoro wynik jest korzystny dla PiS?
www.gazetawyborcza.pl/1,84766,4467112.html
W jakiej pogardzie trzeba mieć czytające bydło - obaj do końca rżną
głupa udając że nie wiedzą o co chodziło Kurskiemu: sprowokowanie
platfusów do zagłosowania przeciw rozwiązaniu sejmu.
Ja uważam że najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie jest następujące:
żadnego 'sondażu' po prostu nie było.