taglinda 21.11.08, 18:52 absolutnie oczywisty przykład tego, że tzw. działalność misyjna wśród tzw. dzikich powinna być zakazana. Bo najczęściej misjonarze walczą o ich dusze tak długo i zawzięcie, aż nikt nie pozostaje żywy. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
plorg I chwala Bogu... 21.11.08, 19:42 ...ze nie nawrocil ich na katolicyzm. "jego intencją było nawracanie tubylców na chrześcijaństwo" Katolicyzm to nie chrzescijanstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
poszeklu A jezyk wezy, ktore podburzaly Pirha do zabicia Ev 21.11.08, 19:46 "Mimo bliskich spotkań z wężami i brazylijskimi handlarzami, którzy podburzali Piraha do zabicia Everetta, ..." To szybkie techniczne tlumaczenie z Pirha Odpowiedz Link Zgłoś
artur737 Re: A jezyk wezy, ktore podburzaly Pirha do zabic 21.11.08, 20:17 Tak sie podbijalo obce lady: misjonarz, handlarz, zolnierz. I wlasnie w tej kolejnosci. Ci mieli szczescie, ze nie bylo bogactw naturalnych na ich terytorium. Odpowiedz Link Zgłoś
kaspera Re: A ten post to takie ujadanie poszczeklu:) 11.12.08, 09:59 "Populacja Piraha znów wzrosła do 350 po tym, jak epidemia odry zdziesiątkowała Indian w latach 50. Od 200 lat kontaktują się z misjonarzami i handlarzami i wydają się niezmiernie odporni na zmiany. Mieszkają na terenie rezerwatu o powierzchni 300 tys. hektarów, co jest dla nich bezpiecznym środowiskiem. Jeśli już, Piraha są pod pewnymi względami lepsi od nas. Nadmierne myślenie o przyszłości albo koncentrowanie się na przeszłości jest niezdrowe. Takiej właśnie lekcji nauczyli mnie Indianie. Życie chwilą to wyrafinowany sposób na życie. Nie zauważyłem u nich depresji." Kompletnie mnie to nie dziwi. Gdyby moja rodzina składająca się z 350 członków posiadała takie latyfundia leśne, jak oni, tj. 300 tys. hektarów, też czułbym się bezpiecznie i nie miał depresji. Odpowiedz Link Zgłoś
jonczek91 Re: I chwala Bogu... 07.12.08, 00:54 plorg napisał: > ...ze nie nawrocil ich na katolicyzm. > "jego intencją było nawracanie tubylców na chrześcijaństwo" > Katolicyzm to nie chrzescijanstwo. > Katolicyzm to odgalezienie chrzescijanstwa, wiec tak jakby chrzescijanstwo Odpowiedz Link Zgłoś
marcin.brzezinski Re: I chwala Bogu... 10.12.08, 18:43 Biorąc pod uwagę fakty historyczne to katolicyzm stanowi główny nurt chrześcijaństwa, od którego wszelkie kościoły protestanckie są jakby odszczepieniami. Są także zupełnie dziwne i egzotyczne sekty jak np. świadkowie u których można by nawet wogóle zanegować łączność z chrześcijaństwem biorąc pod uwagę ich czasem antychrześcijańskie czy pogańskie inspiracje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 4g63 Re: I chwala Bogu... IP: *.chello.pl 10.12.08, 19:19 sam jesteś poganem, i waszym zwyczajem powinno się spalić ciebie na stosie, tudzież powiesić na krzyżu co byś się wykrwawił i świecił przykładem, że religia to zło! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Józef Stalin Re: I chwala Bogu... IP: *.acn.waw.pl 10.12.08, 23:26 Masz rację, religia to zło. Ateizm do dobro wcielone. Odpowiedz Link Zgłoś
bosman_plama Re: I chwala Bogu... 11.12.08, 08:33 Gość portalu: 4g63 napisał(a): > sam jesteś poganem" "Poganinem", jeśli łaska. "Pagan" to po angielsku, język polski dysponuje własnym słownictwem i odmianą:). Odpowiedz Link Zgłoś
maura4 Re: I chwala Bogu... 10.12.08, 19:34 Katolicyzm jest przecież inspirowany pogaństwem znacznie bardziej niz inne odłamy chrześcijaństwa. Począwszy od swiąt ,które własnie się zblizają . Odpowiedz Link Zgłoś
pszeszczep666 Re: I chwala Bogu... 10.12.08, 22:45 Z tego co wiem to święta obchodzą wszystkie odłamy chrześcijaństwa, chociaż oczywiście obyczaj świętowania zimowego przesilenia sięga początków ludzkości (w ogóle nie posługuję się terminem pogański, co on ma niby oznaczać?) Odpowiedz Link Zgłoś
drakaina Re: I chwala Bogu... 11.12.08, 00:26 marcin.brzezinski napisał: > Biorąc pod uwagę fakty historyczne to katolicyzm stanowi główny nurt chrześcijaństwa, Powiedz to prawosławnym, którzy są nurtem tak samo starym i "głównym". -- antiquitates.blox.pl ferengis.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: luzakis katolicyzm akurat nie ma zbyt wiele wspólnego z IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 11.12.08, 01:06 chrzescijaństwem (nauką chrystusa) vide reformy św.św. augustyna i tomasza i przede wszystkim spór św. pawła ze św. jakubem ok. 50 r. po którym apostołowie de facto zostali uznani za heretyków tzw. ebonici (?- chyba) a kościół podążył za teorią św. pawła, który chrystusa nie widział na oczy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: św. Belzebub Re: katolicyzm akurat nie ma zbyt wiele wspólnego IP: *.acn.waw.pl 11.12.08, 10:39 Gdyby nie św. Paweł to chrześcijaństwo nie było by odrębną religią a jedną z sekt żydowskich. Ebonici byli na ten przykład gorącymi orędownikami obrzezania i innych nakazów i zakazów charakterystycznych dla religii żydowskiej. Gdyby chrześcijaństwo wybrało drogę ebonitów, nie byłoby tak chwytliwe i rozpłynęło by się w masie sekt i odłamów judaizmu. Ave Tse-tse Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SzczeroscAzDoBolu Re: I chwala Bogu... IP: *.acn.waw.pl 10.12.08, 19:09 > Katolicyzm to odgalezienie chrzescijanstwa, wiec tak jakby > chrzescijanstwo "tak jakby" czyli prawie, a prawie to wielka różnica. Katolicyzm tak ma się do chrześcijaństwa jak pedofilia do pediatrii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pestka Re: I chwala Bogu... IP: *.sip.asm.bellsouth.net 10.12.08, 23:08 Dobre... zbyszek.myfreeforum.org Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jego 22.11.08, 03:11 "Przypadki zabójstwa zdarzają się wśród Piraha rzadko. Jedyną karą, jaką systematycznie praktykują, jest ostracyzm wobec innych członków społeczności." ********************************** Społeczność, której nie zdegenerowała religia, państwo, kasty czy stany, pieniądze. Mam wrażenie, że to my moglibyśmy się uczyć od Piraha kilku dobrych rzeczy. Ale to tylko wrażenie. Everret ma prawdopodobnie rację w sporze z Chomskim. Bodajże NG emitował niedawno serię programów, w których próbowano zgłębić proces uczenia się dzieci - również języka. Określono granicę (4-6 lat), której przekroczenie bez kontaktu z normalnym ludzkim otoczeniem degeneruje możliwość przyswajania wiedzy - głównie abstrakcyjnej, a więc odnoszącej się do gramatyki i rozumienia czasu. Przyswajanie gramatyki jest uwarunkowane. Dzieci wychowane np. w lesie potrafiły nauczyć się podstawowych pojęć odnoszących się do codziennych potrzeb; potrafiły też okazać uczucie i emocje, ale nie potrafiły ich opisać. Jednocześnie wyizolowane grupy dzieci potrafią tworzyć język na własny użytek. Będzie to jednak język prymitywny - podobny do piraha. Pidżin, którego znaczeń nie rozbudowujemy we własnym zaawansowanym języku. Pidżin taki, jaki jest. Everret też nie ma racji. Bo w sensie ewolucji społeczeństw Piraha są społecznością zdegenerowaną. Ich dzieci przekraczają pewien wiek i nie uświadamiają sobie potrzeby zgłębiania abstrakcji. Wniosek jest przykry dla Everreta: system społeczny Piraha nie jest wynikiem w pełni uświadomionych decyzji i jako taki nie może być dla nas przykładem. Odpowiedz Link Zgłoś
taglinda Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 22.11.08, 11:05 @ maruda.r: "Bo w sensie ewolucji społeczeństw..." - no właśnie... kiedy założenie ewolucji społeczeństw (i będące jego konsekwencją twierdzenie o "zdegenerowaniu Piraha") są zwyczajnie błędne. Ewolucjonizm to jakby przeżytek :) no i to: "system społeczny Piraha nie jest wynikiem w pełni uświadomionych decyzji i jako taki nie może być dla nas przykładem". co to znaczy, że jest nieuświadomiony? i czego nie może być przykładem? Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 22.11.08, 12:11 Poprostu sa prymitywni i intelektualnie ograniczeni. Rozmowa z nimi o wierze to jak rozmowa z niewidomym o kolorach. Mozna zafascynowac sie prostota ich egzystencji, ale dla nas nie moga byc przykladem. Odpowiedz Link Zgłoś
taglinda Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 22.11.08, 13:40 no ty masz rację... są prymitywni i intelektualnie ograniczeni, bo np.: 1. nie wymyślili zabijania w imię wiary i ideologii, więc nie znają wypraw krzyżowych, stosów, inkwizycji, faszyzmu, komunizmu, nacjonalizmu czy rasizmu. 2. generalnie zabijanie ich nie bawi, więc powiadanie im o nocy św. Bartłomieja, obozach koncentracyjnych, bombardowaniu Coventry czy Drezna mogłoby przekraczać granice ich intelektu. Za to my z naszą bronią jądrową, chemiczną, biologiczną i jaką tam jeszcze jesteśmy po prostu super. Koniecznie wspomnijmy tu o naszych prezydentach (i innych debilach) ujeżdżających na swoich konikach na biegunach i wymachujących drewnianymi szabelkami, z imieniem Wielkiej Polski, Wielkiej Rusi, Wielkiego Iranu czy wielkiej wiary takiej czy śmakiej. Gotowych zabijać z tego powodu i pozbawionych skrupułow, aby naprawdę zabijać. Masz rację - gadanie o tym z Indianami znad Amazonki to jak rozmowa z niewidomym o kolorach. Bo to prymitywy, a my k..a jesteśmy po prostu super. Odpowiedz Link Zgłoś
stek22 Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 22.11.08, 16:10 Samą istotę rzeczy taglinda napisał Odpowiedz Link Zgłoś
jokanda102 Trafne spostrzezenie! Pozdrawiam 23.11.08, 12:50 taglinda napisał: > no ty masz rację... są prymitywni i intelektualnie ograniczeni, bo np.: > > 1. nie wymyślili zabijania w imię wiary i ideologii, więc nie znają wypraw > krzyżowych, stosów, inkwizycji, faszyzmu, komunizmu, nacjonalizmu czy rasizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 24.11.08, 16:54 taglinda napisał: > no ty masz rację... są prymitywni i intelektualnie ograniczeni, bo np.: > > 1. nie wymyślili zabijania w imię wiary i ideologii, więc nie znają wypraw > krzyżowych, stosów, inkwizycji, faszyzmu, komunizmu, nacjonalizmu czy rasizmu. *********************************** Nie wymyślili, bo nie byli w stanie. Nie są innymi ludźmi, mają te same geny, i w innych warunkach byliby dobrymi komunistami czy faszystami. Ich rozwój ogranicza ich własna wyizolowana kultura. Nigdzie nie twierdziłem, że jesteśmy super. Mamy jednak inny, bogatszy punkt widzenia. Mamy więcej pokus. Piraha nie mają świadomości pełni otaczającego ich świata. Są więc w sensie grup społecznych - grupą prymitywną. Owszem, Piraha nie mają wojen, polityki i religii. Nie mają też Dantego, Leonarda, Einsteina i Twaina. Zachwalanie kultury Piraha jest zachwalaniem niewidomego, że nie podgląda swojej siostry w kąpieli. Odpowiedz Link Zgłoś
taglinda Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 25.11.08, 10:27 kiedy rzecz w tym, że paradygmat postępu jest cokolwiek nieaktualny :) wobec czego oparcie się na nim w formułowaniu kolejnych stwierdzeń jest wątpliwe. Ich "brak świadomości pełni otaczającego ich świata" kontra nasz "bogatszy punkt widzenia", "więcej pokus" - baaardzo zaawansowane twierdzenia.. ciekawe, czy wynikają ze znajomości ich kultury? a może na myśli "bogatszy punkt widzenia" troglodyty w dresie, moherowej babci zatrutej Toruniem, wtórnego analfabety z byłego PGR-u? i jak rozumieć zestawienie: "nie byli w stanie wymyślić" z "są tacy sami, w innych warunkach byliby dobrymi komunistami" co do Dantego, Leonarda itd. - fakt, nie mają... choc może raz na jakiś czas w któryms pokoleniu pojawia się tam genialny melorecytator - tyle że pamięć o nim ginie. Tylko co z tego? "Podglądanie siostry w kąpieli" - zaryzykowałbym twierdzenie, że Piraha nie znają przemocy w rodzinie, domów dziecka czy pedofilii. A do seksu podchodzą w sposób nieskrępowany maniakalnymi obsesjami tzw. białego człowieka, rozsadzanego przez popęd z jednej strony i tłamszonego przez religię z drugiej. Więc podglądanie nie jest im potrzebne. kończąc: jestem daleki od bezrefleksyjnego zachwytu "szczęśliwym dzikim". Ale jeszcze dalej mi do akceptacji "misji cywilizacyjnej" białego, realizowanej przez jakichkolwiek misjonarzy (czy w ogóle przez kogokolwiek, komu wydaje się, że ich zbawia czy uszczęśliwia). Niech się od nich po prostu odpieprzą :) Oni żyją w ten sposób tysiące lat, i prawdopodobnie mają szansę na kolejne tysiące, jeśli tylko im nie przeszkadzać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 4g63 Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg IP: *.chello.pl 10.12.08, 19:23 dobrze powiedziane. Odpowiedz Link Zgłoś
antrejka Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 10.12.08, 22:13 Nie wdając się w szczegóły, po przeczytaniu komentarzy i zgodnie z moim odczuciem: punkt dla Everetta w sporze z Chomskym - język zależy od kultury (środowiska i stylu życia), a nie od biologii. Ludzie (ale zwierzęta też) wypracowały system komunikacji, tylko chyba nie ma nawet podstawowego wzorca jednego dla wszystkich grup gatunku, różnice są zewnętrzne - kulturowe, zależne od miejsca/środowiska życia. Odpowiedz Link Zgłoś
pszeszczep666 Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 10.12.08, 23:12 Zależy od obu: biologia to potencjał, kultura to zestaw bodźców który uaktywnia ten potencjał Odpowiedz Link Zgłoś
pszeszczep666 Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 10.12.08, 23:11 maruda.r napisał: > > Nie wymyślili, bo nie byli w stanie. Nie są innymi ludźmi, mają te same geny, i > w innych warunkach byliby dobrymi komunistami czy faszystami. Ich rozwój > ogranicza ich własna wyizolowana kultura. > Jeszcze jedna uwaga odnośnie ich kultury- jest ona homogeniczna, to znaczy każdy ma takie samo doświadczenie kulturowe i taki sam poziom rozwoju. Co znaczy, że nie zdarza się wśród nich genialny pieśniarz, czy w ogóle jakakolwiek jednostka wyrastająca ponad ogół. W ogóle by nie zrozumieli naszego pojęcia indywidualnego artysty. Z kolei nasze społeczeństwa sa szalenie heterogeniczne i można spotkać w nich osobniki na rozmaitym poziomie wynikającym ze środowiska intelektualnego, które ich ukształtowało. Czasami kontaktując się z jakimiś tzw. prostymi ludźmi z jednej strony odczuwam to co nas łączy, wspólne doświadczenie, ale z drugiej mam wrażenie że są z innego świata, faktycznie zatrzymani na pewnym etapie i trzeba się z nimi komunikować na jakimś uproszczonym poziomie. Oczywiście to nie jest analogia z tym plemieniem, które de facto nie przekroczyło granicy, którą my przechodzimy wychodząć z dzieciństwa. Nasze człowieczeństwo jest potencjalne. Historia Tarzana, który wychował się wśród małp i dzięki swojemu człowieczeństwu został ich wodzem to bajka, ponieważ dzieci wychowywane przez zwierzeęta, a naprawdę były takie przypadki, w ogóle nie wykazywały ludzkich cech, te cechy ujawniają się kiedy są pobudzane przez kontakty społeczne, im bardziej te kontakty są zróżnicowane, także pod wzgledem pewnej hierarhii, tym bardziej nasze człowieczeństwo zostaje rozbudzone. Everett urodzony i wychowany wśród Pirnha byłby jednym z nich, a przedstawiciel plemienia który w Stanach przeszedłby losy Everetta od kołyski po debaty z Chomskim, byłby nim:) Odpowiedz Link Zgłoś
maura4 Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 10.12.08, 19:37 No i niechże takimi zostaną ,skoro taka ich wola. Bóg jakby chciał ,toby im sie objawił razem z synem i duchem swietym. Odpowiedz Link Zgłoś
liberty_mike Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 10.12.08, 21:37 Społeczeństwo tego plemienia rozwinęło się do poziomu potrzeb- pod względem rozwoju języka, wzajemnych relacji, pojęć, rozwiązań technicznych. Gdyby ich potrzeby i czynniki zewnętrzne wpływające na zwiększenie potrzeb rozwoju (np. konieczność poszukiwania pożywienia, polowania w innych rejonach, susza czy inne agresywne plemię na innym poziomie rozwoju) miały większy wpływ w przeszłości na to plemię wówczas być może cywilizacja ludzka w tym miejscu poszłaby w innym kierunku. Gdyby osiedlili się np. na pustyni w pobliżu dużej rzeki, wówczas stworzyli by inną cywilizację z piramidami, zorganizowali się w inny sposób. Tu takich potrzeb nie było i presji ze strony czynników zewnętrznych. Im trudniej, tym lepiej- dla rozwoju, oczywiście pod warunkiem, że środowisko zewnętrzne umożliwia ten rozwój. Potrzeba matką wynalazków. Ewolucja działa. Odpowiedz Link Zgłoś
bosman_plama Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 11.12.08, 09:08 maruda.r napisał: > "Przypadki zabójstwa zdarzają się wśród Piraha rzadko. Jedyną karą, jaką > systematycznie praktykują, jest ostracyzm wobec innych członków społeczności." > > ********************************** > > Społeczność, której nie zdegenerowała religia, państwo, kasty czy stany, > pieniądze. Mam wrażenie, że to my moglibyśmy się uczyć od Piraha kilku dobrych > rzeczy. Ale to tylko wrażenie. Bo w społeczeństwach plemiennych zabójstwa w ogóle są rzadkie. Zwłaszcza w takich, które odseparowane i skazane na ciągła konfrontację z naturą muszą cenić ludzkie życie. Gdyby Piraha się rozwinęli, pomnożyli bogactwa i nie musieli martwić o egzystencję na najbardziej podstawowym poziomie, pojawiłyby się i zabójstwa. Nie ma to nic wspólnego z religią, państwem, kastami, czy stanami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: seth Misjonarze, jak wiadomo IP: *.ntlworld.ie 22.11.08, 07:40 Służą do jedzenia. Po katolickich można jednak dostać niestrawności. Wielki szacunek dla Everetta. Hańba dla jego żony-tępej dewoty. Współczucie dla dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezportek Smutna historyjka, ale co tu robi lewactwo? IP: *.unassigned.ntelos.net 22.11.08, 18:10 Nie mozna juz nawet podumac nad losem paru dzikich w ostepach puszczy, zeby sie zaraz nie odezwaly jeszcze dziksze ludy - lewaki z sekty chomskopodobnych zacofancow? Everett moze i jest pomylony, ale argumenty Pinkera i statystyka nieodmiennie skazuja wszystkie bzdury Noama i jego wiernej trzodki na ten sam smietnik w ktorym spoczywa walka klas i utopia socjalizmu. Przestarzale dogmaty i zwietrzale pojecia, wydumane po laudanum przez zboczonych wyznawcow "wieku rozumu", "konca historii" czy tez jak sie kolejna mutacja lewicy zechce przezwac, niegodne sa nawet spluniecia. Nie sposob zreszta dyskutowac z mnichami zakonu lewicy - kazda proba kwestionowania jedynie sludznych dogmatow konczy sie wscieklym atakiem, bluzgami obelg i histerycznym wrzaskiem fanatykow. Tak odpowiada to srodowisko na niepoprawne politycznie, choc znane od lat, zjawiska barbarzynstwa dzikich, zwiazku niskiej inteligencji i biedy, biologicznej roznicy miedzy plciami, czy chocby sprzecznosci wiary w ewolucje z ekologicznym dogmatem zatrzymania zmian. Jedno, co wiaze chomskie chamstwo i Piraha, to ewidentne zacofanie. Odpowiedz Link Zgłoś
taglinda Re: Smutna historyjka, ale co tu robi lewactwo? 22.11.08, 19:16 ty podumaj lepiej nad zbieżnością oszołomstwa prawicowego oraz prymitywizmu, zacofania, braku wykształcenia i kultury. Wtedy zrozumiesz, dlaczego np. Pis wygrywał wśród lumpenproletariatu. Odpowiedz Link Zgłoś
ratpole Re: Smutna historyjka, ale co tu robi lewactwo? 11.12.08, 03:06 taglinda napisał: > Wtedy zrozumiesz, dlaczego np. Pis wygrywał wśród lumpenproletariatu. Bo inteligencja akurat przebywala w kryminalach skad najwiecej glosow padlo na PO? buahahaha Odpowiedz Link Zgłoś
sany666 Re: Smutna historyjka, ale co tu robi lewactwo? 23.11.08, 01:19 Rozumiem, że jesteś bez portek, bo cię kakao swędzi, jak każdego prawicowego pedryla? Odpowiedz Link Zgłoś
guru133 I znowu bez portek gadzina 10.12.08, 18:02 Na mądrych ludzi tyłek wypina. Odpowiedz Link Zgłoś
pszeszczep666 Re: I znowu bez portek gadzina 10.12.08, 23:16 Ale musicie przyznać, że ciekawy z niego przypadek. jakby tak przeanalizowac jego jezyk, oczywiście nie treść bo to wyuczone mantry, ale pewne bogactwo form..to mogł być inteligentny człowiek, niestety inaczej potoczyły się jego losy Odpowiedz Link Zgłoś
czyngis_chan Całe szczęście. Kto jest bardziej dziki? 23.11.08, 15:42 Ten, kto kultywuje swoją tradycję i kulturę czy ten, kto je niszczy w imię ideologii? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DSD Re: Całe szczęście. Kto jest bardziej dziki? IP: 144.92.198.* 10.12.08, 17:44 > Ten, kto kultywuje swoją tradycję i kulturę czy ten, kto je niszczy > w imię ideologii? Hm, u nas tradycje i kulture chce kultywowac PiS i LPR, a inni chca wprowadzic jakies tolerancje, otwarte spoleczenstwa, unie europejskie etc. Kto jest tu dzikusem? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
jola_z_dywit_2006a Gdyby Everett nauczyl sie jezyka Piraha naturalnie 06.12.08, 20:44 jako dziecko to mozna by bylo powaznie brac pod uwage co mowi. Zakladajac ze nie sciemnia dla jakiegos wlasnego interesu. Kto moze ocenic na ile on zna ten jezyk ? TOFEL z Piraha nie istnieje. To ze iles tam rozmunie to nie znaczy ze "czuje" to co rozumie. Wiele niuansow jezykowych i spolecznych wcale nie dostrzegamy albo nie rozumiemy. Tak jest z kazdym obcym jezykiem ktorego nauczylismy sie jako dorosli. Chyba ze te plemie nie zadnych relacji genetycznych do ludzi z planety Ziemia. Sadze ze chodzi o to ze mozna dokopac Chomskiemu. Odpowiedz Link Zgłoś
guru133 A gdybyś ty Jolu nauczyła sie czegoś poza 10.12.08, 18:05 katechizmem, to nie pisała byś takich głupot. Dorosły człowiek może nauczyć się każdego języka, no chyba że ma IQ na poziomie blondi. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: A gdybyś ty Jolu nauczyła sie czegoś poza 10.12.08, 22:13 akurat popełniła wyjątkowo mądry post. Odpowiedz Link Zgłoś
pszeszczep666 Re: A gdybyś ty Jolu nauczyła sie czegoś poza 10.12.08, 23:22 dokładnie, ale to chyba nie ta jola:) Odpowiedz Link Zgłoś
od.chitaway.do.syracuse Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 08.12.08, 06:52 Ten inteligentny nauczyłby dzikusów z Amazonii jak wyrażać się gramatycznie: www.youtube.com/watch?v=yjmLE7paJU8&feature=related Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg IP: *.botany.gu.se 10.12.08, 17:24 Bez nauczenia sie jezyka nie mozna do nikogo dotrzec. Jest to wiec podstawowa rzecz jaka robi misjonarz. Polecam zapoznanie sie z ksiazka podana w linku. (Po angielsku. Nie wiem czy zostala przetlumaczona na polski). Piekna, poruszajaca historia o tym czym jest, a czym nie jest chrzescijanstwo. O tym jak mozna wierzyc i miec sile. I jak jeden czlowiek moze dac kilku innym narzedzie aby wplynac za zycie tysiecy, zmieniajac (na lepsze) oblicze swojego kraju. en.wikipedia.org/wiki/Bruchko Odpowiedz Link Zgłoś
4g63 Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 10.12.08, 19:27 na życie tysięcy - np wieszając ich na krzyżu, tudzież paląc na stosie, fakt, to musi być poruszające Odpowiedz Link Zgłoś
guru133 Jak widać nie wszyscy chrześcijanie zatruli się 10.12.08, 17:57 dożywotnio tą fatalną ideologią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KTO nie dziwi mnie, że stracił wiarę IP: *.kolornet.pl 10.12.08, 18:07 "Błędem jest próba nawracania plemion pierwotnych - mówi Everett. - Jakie są w ogóle doświadczalne dowody przemawiające za religią? Powinna ona tworzyć spokojnych, silnych i stabilnych ludzi, którzy nie wykraczają przeciw Bogu ani światu. Nieczęsto dostrzegam w świecie takie świadectwo. Kiedy znalazłem się wśród Indian Piraha, próbowałem im przekazać, że powinni mieć w sobie te wszystkie cechy. Oni je i tak już mieli. Żyją dokładnie w ten sposób, w jaki należy żyć, po prostu nie boją się piekła i nie tęsknią za niebem - opowiada Everett." Jeżeli dla kogoś chrześcijaństwo redukuje się do etyki (w stylu kiwających głową aniołków Bursy), to nie dziwne, że łatwo traci wiarę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: liliana.l Re: nie dziwi mnie, że stracił wiarę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.08, 18:28 Bardzo ciekawy artykuł i nawet dość ciekawa dyskusja w komentarzach pod artykułem ;) Na marginesie chciałabym tylko dodać, że nie jest tak, że plemiona pierwotne typu Piraha nie mają swojej religii (a tak mogłoby wynikać z cytowanej wypowiedzi Everetta) - owszem, mają, ale jest to zazwyczaj animizm, religia o wiele mniej ustrukturyzowana, bez sztywnych dogmatów, zakładająca jednak istnienie w świecie sił nadprzyrodzonych i sfery duchowej. Odpowiedz Link Zgłoś
pszeszczep666 Re: nie dziwi mnie, że stracił wiarę 10.12.08, 23:44 Daj spokój, jakiej sfery duchowej, oni boją się czegoś czego nie potrafią określić, nie miałaś tak jako dziecko? I nie znają sił nadprzyrodzonych, bo żeby mówić o czymś nadprzyrodzonym trzeba wytworzyć ogólne kategorie takie jak przyroda, a potem zastanawiać się czy jest coś co się w nich nie zawiera. Odpowiedz Link Zgłoś
drakaina Re: nie dziwi mnie, że stracił wiarę 11.12.08, 00:34 pszeszczep666 napisał: > Daj spokój, jakiej sfery duchowej, oni boją się czegoś czego nie > potrafią określić, nie miałaś tak jako dziecko? I nie znają sił > nadprzyrodzonych, bo żeby mówić o czymś nadprzyrodzonym trzeba > wytworzyć ogólne kategorie takie jak przyroda, a potem zastanawiać > się czy jest coś co się w nich nie zawiera. Nieprawda. Do tego, żeby sądzić, że piorun zapalający drzewo jest "nie z tego świata" itd. (= brać za nadprzyrodzone zjawiska, których się nie rozumie) nie trzeba umieć myśleć bardzo abstrakcyjnie i naukowo, i nie trzeba umieć tworzyć kategorii czy mających wartość naukową definicji. Jakąś sferę duchową mieli już ludzie w paleolicie, ponieważ grzebali zmarłych, posiadali szamanów i tworzyli sztukę ewidentnie odnoszącą się do sfery duchowej. -- antiquitates.blox.pl ferengis.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
pszeszczep666 Re: nie dziwi mnie, że stracił wiarę 11.12.08, 08:43 Może i masz rację ps. fajne blogi Odpowiedz Link Zgłoś
taglinda Re: nie dziwi mnie, że stracił wiarę 11.12.08, 00:48 pszeszczep, mylisz się. Jeśli oni czegoś nie znają, to na pewno nie znają podziału na sacrum i profanum. Nie definiują nic jako "nadprzyrodzonego" (i "przyrodzonego"), bo to, co my tak określamy, dla nich jest "tylko" częścią jednego, spójnego świata. Innymi słowy - np. odtańczenie "tańca pomyślnych łowów" jest tak samo konieczne dla powodzenia polowania jak naostrzenie dzidy czy zatrucie jej grotu. więc oni znają "to", choć do głowy by im nie przyszło, żeby nazywać to "siłami nadprzyrodzonymi". Racjonalizm (niekiedy pozorny i mylący - zwłaszcza w badaniach nad kulturą) to wytwór europocentrycznego oświecenia. Odpowiedz Link Zgłoś
pszeszczep666 Re: nie dziwi mnie, że stracił wiarę 11.12.08, 08:35 > Jeśli oni czegoś nie znają, to na pewno nie znają podziału na sacrum i profanum > . > Nie definiują nic jako "nadprzyrodzonego" (i "przyrodzonego"), bo to, co my tak > określamy, dla nich jest "tylko" częścią jednego, spójnego świata. wydaje mi się, że właśnie coś takiego zasugerowałem. > Racjonalizm (niekiedy pozorny i mylący - zwłaszcza w badaniach nad kulturą) to > wytwór europocentrycznego oświecenia. mam wrażenie, że powtarzasz jakieś hasło bez głębszego zrozumienia o co w tym tak naprawdę miałoby chodzić Odpowiedz Link Zgłoś
taglinda Re: nie dziwi mnie, że stracił wiarę 11.12.08, 16:26 mam nadzieję, że twoje wrażenie jest jednak mylne. rzecz w tym, że "mierząc" inne kultury przykładamy do nich "nasze miarki". Stosujemy przy tym nasze pojęcia racjonalizmu, efektywności, skuteczności, czasami nawet stosujemy nasze normy kulturowe i systemy wartości. Wyjaśniamy sobie cudzą kulturę i cudze zachowania za pomocą pojęć przynależnych naszej kulturze. CO JEST BŁĘDEM [Na pewnym poziomie jest to błąd nieunikniony, bo w opisach posługujemy się naszym językiem i właściwym mu bagażem pojęć wytworzonych w naszej kulturze - ale to inna sprawa] Przykład: czytałeś/oglądałeś "Konopielkę"? Spójrz na scenę, kiedy Kaziuk bierze się za żniwa za pomocą kosy. Nasz racjonalizm kazałby ocenić wykorzystanie kosy za postęp - narzędzie większe, sprawniejsze, żniwa będą szybsze, przy kośbie pozyska się słomę itd. Krótko mówiąc - same plusy. I "tylko" rzeczywistość nie skrzeczy - do żęcia zboża stosowano tylko sierp, bo kto widział, żeby kłosy (zboże, a więc chleb) na ziemię padał.... Obraza Boska... Zboże trzeba sierpem - bo każdy kłos w rękę i na płachtę z szacunkiem odłożyć wypada.... Więc jeśli mówiłem o pozornym racjonaliźmie, to miałem na myśli takie właśnie sytuacje. czy udało mi się pomóc ci w pogłębieniu rozumienia mojego posta...? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
abhaod po ociepleniu klimatu i 3 wojnie i tak 10.12.08, 18:59 wrócimy wszyscy do naszych korzeni.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bella Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jego IP: *.bstnma.east.verizon.net 10.12.08, 19:37 mysle ze czytelnicy wyborczej rownie dobrze by sie czuli w plemieniu Piraha...proponuje masowa emigracje zwlaszcza ze wszystko co Polskie i Katolickie ich tak drazni...skad ten masochizm? w naszej ojczyznie Polskosc jest gleboko spleciona z Chrzescijanstwemi i DZIEKI TEMU jako JEDYNY narod zawsze wykazazywalismy otwartosc i milosc wobec innych wyznan i kultur(np masowe ratowanie Zydow podczas II wojny na skale nie znana w Europie- trzonem ruchu pomocy Zydom byl Kosciol Katolicki)-skad w wyborczej i jej czytelnikach taka nienawisc i brak wdziecznosci? smutne to jest naprawde... Odpowiedz Link Zgłoś
taglinda Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 10.12.08, 22:12 bella - jaka polskość spleciona z chrześcijaństwem? Chrobry zęby kazał wybijać tym, co postu nie przestrzegali... Jaki JEDYNY naród? Kurcze, a co z taką Francją - nazywaną "pierwszą córą Kościoła"...? Pierwsza córa, umiłowane dziecko.. z tej miłości zafundowała sobie rzezie katarów czy noc św. Bartłomieja.... Tak bardzo katolicka Hiszpania wiodła prym w licznie stosów.. więc o czym mówisz? I w dodatku nie rozumiesz jednego - nie ma we mnie nienawiści. Jest chłodne spojrzenie antropologa kultury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KK Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg IP: *.cust.tele2.se 10.12.08, 23:28 Noam Chomsky, zydowskie pochodzenie, twierdzil ze kosciol katolicki sprzedawal dzieci sieroty za 100 tys dolarow. Dlatego katolickie instytucje propaguja gwalty. Dobry zarobek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tralalala Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg IP: *.bstnma.east.verizon.net 11.12.08, 16:24 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tralalala Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg IP: *.bstnma.east.verizon.net 11.12.08, 23:24 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tralala Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg IP: *.bstnma.east.verizon.net 13.12.08, 20:48 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: acomitam Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jego IP: 62.87.184.* 10.12.08, 21:02 Piękna sprawa wierzyć w coś, co nie jest narzucone przez innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek D na odtrutkę <a href="http://bruceolson.com/welcome.htm" target="_b IP: *.silesnet.net 10.12.08, 21:06 Piękna i wzorcowa historia misjonarza i plemienia motilone. Polecam książkę po polsku "Bruchko" bruceolson.com/welcome.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bella Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jego IP: *.bstnma.east.verizon.net 10.12.08, 21:39 jak mozna "narzucic" komus wiare? jest to kompletnie nielogiczne stwierdzenie...ale moze zbyt wiele oczekuje od czytelnikow tego portalu...Misjonarze(czesto z narazeniem zycia) niosa pomoc medyczna, socjalna i rozsiewaja dobro nauki Chrystusa...wiary nie mozna nikomu"narzucic" ale jak widac mozna ja bardzo agresywnie "odrzucac" Odpowiedz Link Zgłoś
z.bialek Szlachetny dzikus 10.12.08, 21:49 omal nie zabił tego fanatyka kiedy był zagrożony brakiem alkoholu. Rozwój języka odzwierciedla rozwój tego plemienia, a raczej jego brak.Indianie niesłychanie łatwo uzależniają się od alkoholu, więc mają już swoją religię. Innej nie pojmują, bo do niej nie dorośli. Odpowiedz Link Zgłoś
taglinda Re: Szlachetny dzikus 10.12.08, 22:41 widzisz, łatwość uzależniania się od alkoholu jest u Indian skazą genetyczną. Oni wcześniej nie znali mocnego alkoholu (sami - jeśli w ogóle - to produkowali słaby, sfermentowany napój typu chi-cha). Więc jest to zarzut typu: komuna narkomanów przejawiała agresję, kiedy zabrakło towaru. Problem polega na tym, że dilerami są biali. Cała sytuacja ma się nijak do kwestii rozwoju języka i rozwoju kultury. Tym bardziej nie ma miejsca na wartościujące stwierdzenie "Bo do innej niż alkohol religii nie dorośli". Proponuję spojrzeć na to w ten sposób, że oto obecność białego powoduje: - wyparcie autochtonów z terenów będących przedmiotem zainteresowania białego. Powód: kopaliny, surowce, rolnictwo itp. [w tym akurat przypadku to nie miało miejsca, jest to jednak raczej wyjątek od reguły] - pojawienie się nowych chorób, na które Indianie nie są odporni; - pojawienie się używek (alkohol, tytoń), których konsumpcji Indianie nie są w stanie kontrolować (brak własnych norm kulturowych regulujących te kwestie, brak odporności na uzależnienie fizyczne itd.); - pojawienie się obcych, mechanicznie stosowanych norm kulturowych (np. nakazów i zakazów wynikających z religii białych), które dezintegrują ich własny system kultury. - pojawienie się swoistego "handlu duszami" - misja ma szanse na żywność i leki (nota bene na choroby przywleczone przez białych) pod warunkiem, że jest skuteczna, tzn. że się "chrzci dzikusów". Ci zaś - często zepchnięci na tereny skrajnie niekorzystne, trapieni chorobami - "oddają dusze" za michę i dawkę antybiotyków. Oddając przy tym swoją tożsamość. Co finalnie i tak nie przynosi nic dobrego. No, może poza dobrym samopoczuciem ojca prowincjała. konkludując: śmiem twierdzić, że bilans zysków i strat mieszkańców Nowego Świata, wynikający z kontaktu z Europejczykami, chluby nam - Europejczykom - nie przynosi. A nawet - zdecydowanie nie przynosi. Odpowiedz Link Zgłoś
lukasnaj Re: Szlachetny dzikus 11.12.08, 01:07 Chluba nie prowadzi do rozwoju, ani nie napełnia brzucha. Robią to kopaliny, surowce, rolnictwo. Ale jeśli masz wyrzuty sumienia z powodu rozwoju naszej zachodniej cywilizacji, możliwości działalności charytatywnej, pomocowej na rzecz krajów trzeciego świata jest mnogość. Droga wolna. Odpowiedz Link Zgłoś
z.bialek Re: Szlachetny dzikus 12.12.08, 14:33 taglinda napisał: , chluby nam - Europejczykom - nie przynosi. A nawet > - zdecydowanie nie przynosi. W moim poście nic nie było o chlubie, było tylko o uzależnieniu od alkoholu Indian. Alkoholizm powoduje spustoszenie w psychice i to w każdej z funkcji - emocje, intelekt.Jest to oczywista wina europejczyków, ale powrót do koncepcji szlachetnego dzikusa jest łatwą ścieżką do nikąd. Oni gotowi byli zabić za alkohol, tak właśnie jak narkoman. Sprzeczności z teorią Chomskiego nie widzę - mozliwa jest taka hipoteza, że ich kultura najbliższa jest zwierzęcym organizacjom o czym świadczy język - najbardziej prymitywny z możliwych.Nie układają zdań bardziej skomplikowanych bo nie osiągnęli stopnia rozwoju który by tego potrzebował - i raczej już nie osiągną, ponieważ alkoholizm spełnia ich zapotrzebowanie na życie duchowe. Misjonarz zaś zakreślił koło - od uzależnionego od narkotyków, poprzez uzależnionego od fanatycznej religijności do uzależnionego od kontaktu z plemieniem alkoholików ( to się nazywa współuzaleznienie). Odpowiedz Link Zgłoś
czyngis_chan Taka "pomoc" jaką ludzie "cywilizowani" dają 22.12.08, 09:47 "dzikusom" zwiększa tylko ich śmiertelność. Jakoś nie zauważasz, że doskonale sobie radzą bez niej? > medyczna, socjalna i rozsiewaja dobro nauki Chrystusa... Niech sami tubylcy zdecydują, co dla nich jest dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
model.testowy Ci cholerni "nawracający"... 10.12.08, 22:29 Jedzie tam taki misjonarz czy inny nawiedzony i zaczynam tym ludziom wciskać jakieś kity. W imię swojego kuku przewala ich całe dotychczasowe życie. Taka działalność powinna być zakazana. Odpowiedz Link Zgłoś
mala20033 Re: Ci cholerni "nawracający"... 10.12.08, 23:10 Odkrywa druga strone ksiezyca i ... Odpowiedz Link Zgłoś
tygrysio_misio Re: Ci cholerni "nawracający"... 10.12.08, 23:22 co ciekawe..... wielu popierajacych takie dzialania psiczy na nawracajacych id jehowych;] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bella Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jego IP: *.bstnma.east.verizon.net 10.12.08, 23:09 do Taglinda, wczoraj ogladalam telewizje EWTN(bardzo polecam!) i zacytuje Matke Agelike:" tym , ktorzy wiare maja nie potrzeba zadnych wyjasnien, tym ktorzy wiary nie maja zadne wyjasnienie nie wystarczy..." pomodl sie o prawde a na pewno zanjdziesz wiare a propos Polskiej historii splecionej z Chrzescijanstwem- najpiekniejsze jej karty sa pisane gdy jako narod i jednostki jestesmy blisko Kosciola, a przyklady ktore podales nie reprezentuja Kosciola Katolickiego, ale ludzi ktorzy od niego odeszli...Kosciol Katolicki jest przesiakniety prawda i dobrem mimo grzesznosci nas ludzi ...nalezy tylko otworzyc oczy, umysl i serce:) Odpowiedz Link Zgłoś
pszeszczep666 Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 10.12.08, 23:32 Jak się otwiera serce? Bo jak umysł to wiem, trzeba myśleć samemu a nie powtarzać co powiedziała jakas tam matak Angelika, o której pierwsze słyszę. Jak inni myślą za ciebie, a ty się boisz myśleć sama, bo a nóz wymyślisz coś bluźnierczego to masz umysł zamknięty przez strach. podyskutujemy?:) Odpowiedz Link Zgłoś
drakaina Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 11.12.08, 00:36 pszeszczep666 napisał: > Jak się otwiera serce? Skalpelem :D -- antiquitates.blox.pl ferengis.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
lukasnaj Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 11.12.08, 00:36 Sure. Serce otwiera się poprzez wyobrażenie sobie, że... "a co jeśli to wszystko prawda?" "Boże, nie wierzę, że istniejesz, ale jeśli istniejesz, będę w stanie to przyjąć. Twój ruch". Są też inne sposoby. Jeśli ktoś powiedział coś mądrego, warto to przytoczyć, zapamiętać a czasem nawet powtarzać, bez względu na to czy się o tej osobie wcześniej słyszało czy nie. A umysł to rzecz skomplikowana. Czy można mu ufać? Cały świat jest tylko przecież jego wyobrażeniem zależnym od czynników jakie do niego dotarły. Kto wie jak jest naprawdę? Np... Czy trawa jest zielona? Niby tak, ale tylko w określonym przedziale optycznym. Jakbyśmy mieli okno optyczne w innym przedziale, trawa nie byłaby zielona. Widzielibyśmy ją w podczerwieni albo w ultrafiolecie. A to tylko głupia trawa... Co dopiero z bardziej skomplikowanymi rzeczami. Zbytnia zarozumiałość i naiwna pewność, także twory naszego mózgu!, mogą w każdej chwili zniknąć gdy nastąpi jakaś "awaria" w połączeniach neutronów. Dziwni mnie pewność ludzka na temat stanu rzeczy wynikająca tylko z doświadczeń umysłu... Odpowiedz Link Zgłoś
pszeszczep666 Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 11.12.08, 08:55 > Serce otwiera się poprzez wyobrażenie sobie, że... "a co jeśli to wszystko > prawda?" "Boże, nie wierzę, że istniejesz, ale jeśli istniejesz, będę w stanie > to przyjąć. Twój ruch". Są też inne sposoby. Czyli emocjonalnie otwierasz się na możliwość, że B. istnieje. Metaforycznie "wpuszczasz go do swojego serca". Ale czy potem? Pozostawiasz to serce dalej otwarte poprzez wyobrażenie sobie, że... "a co jeśli to wszystko nie prawda?" "Boże, wierzę, że istniejesz, ale jeśli nie istniejesz, będę w stanie to przyjąć. Twój ruch"? Chyba nie, prawda?:) Odpowiedz Link Zgłoś
lukasnaj Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 11.12.08, 19:10 Właśnie, że tak. Generalnie... ponieważ ostatnie zdanie jest trochę niesensowne, bo nie możesz oczekiwać ruchu od Boga gdy otwierasz się na rzeczywistość ateistyczną (bo chyba o takim otwarciu piszesz?). Bóg prawdopodobnie zrobi jakiś ruch po otwarciu pierwszym, he, i serce Ci przemebluje, uznasz, że może to być Prawda, zaczniesz dalej węszyć tą drogą, będziesz miał Serce skupione co prawda na jednym kierunku, ale to nie znaczy, że będzie ono zamknięte na inne opcje. Nie będzie. Do końca życia w różnych momentach powstawać będą wątpliwości, które mają wszyscy święci. Jeśli nie czytałeś jeszcze "Tryptyku rzymskiego" przedostatniego papieża, napisanego w ostatnim okresie Jego życia, to cytat z niego: "Jakże przedziwne jest Twoje milczenie we wszystkim, czym zewsząd przemawia stworzony świat... " Nieźle i eufemistycznie powiedziane. Matka Teresa również przez znaczną część swojego zakonnego życia nie czuła nic, o czym pisała przyjaciołom w listach. Także ten gościu z redakcji "Frondy", z kręgu "hezbollahu katolickiego" (nie pamiętam jego nazwiska), popadł w stan całkowitego zwątpienia. I on wiarę stracił. Bo wtedy właśnie, w tym zwątpieniu (gdy Bóg się ukrywa), dokonuje się wyborów. Mając za sobą doświadczenia życia pogańskiego i w grzechu (całkiem trzeba przyznać przyjemnego dla ciała :) i doświadczenia życia chrześcijańskiego, które daje nieopisaną radość, SPOKÓJ i stabilność ducha, w momencie gdy przychodzi pustka, człowiek zostaje sam ze sobą i swoimi doświadczeniami i wszystkimi bodźcami zebranymi przez życie (jak choćby i ta drobna dyskusja) i wybiera. I nie jest to bynajmniej wybór ostateczny, bo będzie tak musiał wybierać do końca życia, choć za każdym razem jest to chyba łatwiejsze. Chyba. Serce nie jest zamknięte. Wiara (czyli coś nie do udowodnienia), Nadzieja (mam nadzieję, że to prawda i że nie wyląduję w perskim piekle na ten przykład) i dopiero później miłość, czyli bycie dobrym człowiekiem. Oczywiście niewiele ludzi wchodzi przez "ciasną furtkę" jak napisane jest w Biblii, większość wybiera szerokie deptaki. Tą większość mogą stanowić zarówno zacietrzewieni wojujący ateiści (często poświęcający życie na zwalczanie, pisanie z zapałem o czymś w czego istnienie nie wierzą (Bóg); paradoks, nie?) jak także ludzie których wiara zatrzymała się na pojęciach z dzieciństwa, czy też tacy, którzy w Kościele znaleźli wygodne miejsce w społeczeństwie, w którym czują się bezpiecznie, z którego mogą pouczać, w którym są Kimś - jak niektóre "grupy szturmowe" Radia Maryja. I tak, jest duże prawdopodobieństwo, że ci ludzie, mają serca pozamykane na trzy spusty. Ale jeśli ktoś Prawdy NAPRAWDĘ szuka, to ją znajdzie! Bo jest napisane: "Szukajcie a znajdziecie!" :) Pozdro! Odpowiedz Link Zgłoś
taglinda Re: Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jeg 10.12.08, 23:58 bella - jakie to najpiękniejsze karty masz na myśli? Jkoś nie podoba mi się wizja narodu i państwa będącego przybudówką Kościoła ("..kiedy są blisko Kościoła" - jak napisałaś). Nie zabraniam Ci żyć wedle zasad, jakie uznajesz za słuszne - pod warunkiem, że nie robisz krzywdy nikomu innemu i nie narzucasz ich innym. Sam deklaruję, że moje zasady nie robią krzywdy innym, wobec czego oczekuję symetrycznej tolerancji. Żyj i daj żyć innym - to jest głębsze niż może się wydawać... nie sądzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Widać nie każdy może być misjonarzem IP: *.kolornet.pl 10.12.08, 23:10 skoro zdradził swoja tradycję był też marnym człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przerazony ajk oni zyja bez dentysty, porodówki, chirurga IP: *.bredband.comhem.se 10.12.08, 23:30 jak zlamie noge? co wtedy? porody w dzungli... a jadowite weze? nie maja antidotum... musi byc duza umieralnosc, Odpowiedz Link Zgłoś
czyngis_chan Do tego nie potrzeba wykształconych lekarzy. 22.12.08, 09:40 Mają swoje sposoby, jakby nie mieli, to by wymarli, a jak nie wymarli, to znaczy że wiele umieją i ich wiedza nie jest "gorsza" od naszej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jego IP: *.5-202-24.mc.videotron.ca 10.12.08, 23:54 "Brakuje mi wieczorów. Po tym jak wracałem z rzeki po wieczornej kąpieli, robiłem każdemu w wiosce kawę. Siedzieliśmy na balach pod gołym niebem, czekaliśmy na zapadnięcie zmroku i rozmawialiśmy. Są to niewiarygodnie pogodni, mili ludzie. Czas spędzony na rozmowach z nimi to zawsze będzie jedno z najlepszych moich wspomnień - opowiada Everett". Tak wiec go nie zmienili, skoro zyje przeszloscia i przyszloscia zamierzajac tam wrocic A czego IM brakuje. Wynika ze niczego. I w tym ich najgorsa bieda. Odpowiedz Link Zgłoś
znowumizginelo przecież to już jest stare (stare story) jak świat 11.12.08, 02:11 ja nie wiem co ci dziennikarze z gazety robią , bo są strasznie w tyle. Wielkie aj waj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skonius Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jego IP: *.thorn1.nsw.optusnet.com.au 11.12.08, 02:23 Niech dzikusy pozostana dzikusami. A swoja droga to czy obowiazek szkolny jest dla nisch od 6 czy od 7 roku zycia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misio Ten caly belkot jest nie potrzebny Juz Malinowski IP: *.dyn.optonline.net 11.12.08, 05:29 Bronislaw Malinowski juz to opisal na poczatku XIX wieku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Assi Skad ta katolicka zona? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 11.12.08, 07:26 Nigdzie nie pisze ze cos maja wspolnego z katolicyzmem. Tylko ze byla corka misjonarzy, co zazwyczaj oznacza protestantow. I ten rozwod "zarliwej katoliczki" pasuje jak Pilat w Credo. A wszystko to po to, zeby pokazac ze jakas prymitywna grupa w sercu Amazonii zyje bez religii. Oczywiscie do tego zmierzamy po cholere nam katedry, La Pieta, msze organowe Bacha? Odpowiedz Link Zgłoś
bosman_plama Re: Ten caly belkot jest nie potrzebny Juz Malino 11.12.08, 10:27 Gość portalu: misio napisał(a): > Bronislaw Malinowski juz to opisal na poczatku XIX wieku. He, he, tylko on w swoich dziennikach zapisywał uwagi typu: "Im więcej obserwuje tubylców, tym częściej przychodzą mi do głowy myśli: wytępić bestie!" - cytat z pamięci, więc może być niedokładny. Druga sprawa - Malinowski pojechał do "dzikich" jako naukowiec, nie zaś misjonarz, to i podejście miał trzeźwiejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
bosman_plama Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jego 11.12.08, 08:00 Facet sprawia wrażenie gościa, który łatwo ulega nawróceniom. Kiedy miał trudny alkoholowy moment, nawrócił się na chrześcijaństwo, a kiedy spędził wiele czasu w towarzystwie "dzikich" nawrócił się na ich styl życia. To zresztą znaczące - "styl życia". Z zamieszczonego w GW artykułu wynika, że traktuje chrześcijaństwo/religię przede wszystkim właśnie jako styl życia - "dzicy" radzą sobie doskonale we własnym, więc pewnie jest dobre a Boga nie ma. Żeby nie było nieporozumień - specjalnie piszę "dzicy", bo zachwyt nad nimi bohatera artykułu przypomina stare dobre zachwycenie "dzikusem" (Rosseau) ze wszystkimi jego wariacjami (zachwycenie wsią, zachwyt nad metodami wychowania dzieci na dalekich wyspach itp. itd.). Potwierdzać, że właśnie o to chodzi zdają się słowa o tym, iż styl życia "dzikich" jest/bywa lepszy od naszego. Właśnie takie "idealizowanie" dzikich bywa typowe dla nieprzygotowanych antropologów - amatorów (a czasem nie amatorów, zawodowcy tez padali jego ofiarą). W efekcie zachwycony badacz nawet nie zauważa, że np. jego wspaniali "dzicy", żyjący według prostych, dobrych zasad chcieli go zabić za to, że odciął ich od alkoholu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: b Miał nawracać tubylców, a to oni zmienili jego IP: 195.117.29.* 11.12.08, 08:09 hmm rodzina everett-a sie od niego odwróciła - czyli po krótce gadanie o religii teoretyczne bez zrozumienia jej zasad przerażają mnie tacy ludzie - "najważniejsze to wierzyć, być religijny, a jak sie posępuje to juz inna sprawa" Odpowiedz Link Zgłoś